W położonej w południowej Australii wojskowej Strefie Zamkniętej Woomera znajdują się praktycznie nietknięte złoża surowców mineralnych – złota, rud miedzi, uranu i żelaza - których eksploatacja mogłaby w tym dziesięcioleciu zapewnić obroty 35 mld dol. australijskich.

Położona w południowej Australii rozległa, bezludna strefa zamknięta o nazwie Woomera Prohibited Area ma ogromną wartość dla sił zbrojnych. Co prawda minął dawny powód do chwały — wykorzystywali ją Brytyjczycy i Australijczycy jako poligon w czasie zimnej wojny — ale nadal najchętniej właśnie tam lotnictwo australijskie testuje rakiety. Strefa Woomera jest jednak niezwykle cenna także z tego powodu, że znajdują się tam praktycznie nietknięte złoża surowców mineralnych, przypuszczalnie bogate. Siły zbrojne traktowały ten obszar jak swój rezerwat, co budziło frustrację w branży górniczej. Na terenie zbliżonym wielkością do Anglii umożliwiono tylko nieznaczny przemysł wydobywczy. Sytuacja jednak zaczyna się zmieniać.

Zmiennicy

W maju władze opracowały szkic porozumienia, które powinno pogodzić interesy sił zbrojnych i branży górniczej. Układ zasadniczo sprowadza się do naprzemiennego wykorzystywania Strefy Woomera. Zostanie ona podzielona na rejony o różnym znaczeniu dla celów wojskowych. Wytyczono obszary czerwone (tam górnictwo jest wykluczone), bursztynowe (wydobycie będzie można prowadzić przez 10 – 20 tygodni w roku) oraz zielone (wydobycie dozwolone przez cały czas z wyjątkiem ośmiu tygodni w roku). Zgody na eksploatację złóż już są wydawane. Skoncentrowana na działalności w południowej Australii firma WPG Resources ogłosiła 8 lipca, że otrzymała pozwolenie na uruchomienie kopalni rudy żelaza o nazwie Peculiar Knob.

Poważnym argumentem przemawiającym za przyjęciem kompromisowego układu jest wielki wzrost zapotrzebowania na australijskie surowce. Obroty uzyskiwane z eksportu energii i surowców mineralnych w ubiegłym roku wzrosły o jedną czwartą, do 165 mld dolarów australijskich (182 mld USD). Strefa Woomera leży na bogatym w surowce fragmencie płyty tektonicznej zwanym Gawler Craton, na którym działają ogromne kopalnie, między innymi w Olympic Dam, gdzie znajdują się największe złoża uranu na świecie (przedstawiciele władz Indii twierdzą obecnie, że w ich kraju znajdują się prawdopodobnie większe złoża).

Australijski rząd federalny przytacza szacunki, według których eksploatacja złóż leżących w strefie Woomera mogłaby w tym dziesięcioleciu zapewnić obroty wynoszące 35 mld dolarów australijskich. Przedstawiciele branży górniczej są przekonani, że odkryte zostaną złoża złota oraz rud miedzi, uranu i żelaza o wartości przekraczającej bilion dolarów australijskich. Według władz stanowych, w strefie Woomera znajduje się prawie 80 proc. australijskich złóż rud uranu. Rejonem tym zainteresowały się także firmy zajmujące się wydobyciem węgla, na przykład South Australian Coal z siedzibą w Sydney.

Kto to dostanie

Pozostaje pytanie w jakiej mierze złoża, którymi tak chełpią się Australijczycy zostaną udostępnione zagranicznym przedsiębiorstwom. Eksploatację w strefie Woomera już od dawna chcą prowadzić firmy chińskie. W 2009 r. chińskie przedsiębiorstwo Minmetals chciało kupić spółkę Oz Minerals wraz z jedną z nielicznych kopalń działających w Strefie Woomera – Prominent Hill (Chińczycy oferowali 2,6 mld dolarów australijskich). Przeciwko osobiście interweniował wtedy australijski minister finansów. Później wynegocjowano nowe porozumienie o wartości 1,4 mld USD, które nie obejmowało kopalni Prominent Hill. Ta transakcja została zaaprobowana.

Nie była to jedyna sytuacja, kiedy władze federalne uniemożliwiły inwestycje chińskich przedsiębiorstw państwowych z branży górniczej. Także w 2009 roku resort obrony wystąpił przeciwko utworzeniu spółki, w której udziały miała mieć filia firmy Wugang Iron and Steel.

Zamieszanie w sprawie możliwych chińskich inwestycji w strefie Woomera w pewnym sensie wypacza prawdziwy obraz sytuacji. Kwestia nabywania ziemi i innych aktywów przez zagranicznych inwestorów, to w Australii problem drażliwy. Przeciwnicy wytykają, że zagraniczni udziałowcy posiadają ponad 80 proc. udziałów w australijskich przedsiębiorstwach branży górniczej, a społeczeństwo jest szczególnie wyczulone na inwestycje dokonywane przez chińskie firmy. Należy jednak zauważyć, że na australijskiej scenie surowcowej Chińczycy pojawili się późno w porównaniu z Amerykanami. Trzeba też wspomnieć, że podnosi się co prawda kwestie bezpieczeństwa w kontekście potencjalnych chińskich inwestycji w strefie Woomera, ale nie znikły wątpliwości, czy zagraniczne przedsiębiorstwa w ogóle będą się angażować w eksploatację tamtejszych złóż.

Zgodnie z ustaleniami dotyczącymi otwarcia strefy Woomera w celu prowadzenia wydobycia, kwestiami bezpieczeństwa narodowego zajmie się rada doradcza, natomiast sprawy australijskich interesów narodowych będzie prowadzić Rada ds. Oceny Inwestycji Zagranicznych (FIRB). Można bezpiecznie zakładać, że chińskie przedsiębiorstwa nie odniosą największych korzyści w strefie Woomera, ale i tak Chińczycy wykorzystają znaczną część tamtejszych kopalin. W lipcu sprzedano do Chin już trzeci transport rud z kopalni w strefie Woomera (Cairn Hill).

Co kryją Antypody

Dwie największe niewiadome to kwestia wielkości złóż – czy są tak duże, jak się tego spodziewa branża górnicza, oraz to, czy wątpliwości co do ich wielkości zniechęcą do inwestycji na wielką skalę. Keith Jones, analityk z Deloitte Australia zajmujący się surowcami mineralnymi, pyta dlaczego tak późno zwrócono uwagę na Strefę Woomera.

- W ogóle mnie nie dziwi, że przedsiębiorstwa nie interesowały się nią do tej pory – mówi. Twierdzi, że trudno wzbudzić zainteresowanie firm z branży górniczej, gdy mają lepsze możliwości inwestowania w rejonach eksploatacji, gdzie złoża już odkryto.

Bardzo wiele takich miejsc znajduje się w Afryce, gdzie chińskie przedsiębiorstwa gorączkowo skupują tereny. Może się okazać, że Chińczycy wcale się nie zmartwią, jeżeli nie zostaną wpuszczeni do Strefy Woomera.