Kurs złotego oddala się od zdrowych fundamentów polskiej gospodarki. Słabnący złoty wpływa niekorzystnie na ceny utrudniając NBP kontrolę inflacji – uważa Marek Belka, prezes NBP. Wczesnym popołudniem w czwartek kurs euro przekroczył już 4,47 złotego. Złoty tracił do wspólnej europejskiej waluty ponad 1 proc.

- Kurs złotego oddala się od zdrowych fundamentów polskiej gospodarki. Słabnący złoty wpływa niekorzystnie na ceny utrudniając NBP kontrolę inflacji. Znaczna zmienność kursu złotego zmniejsza zdolność prognostyczną i zwiększa niepewność podmiotów gospodarczych dotyczących przyszłości, przekłada się na zmniejszenie ich skłonności do inwestowania, co osłabia w rezultacie potencjał wzrostowy gospodarki. Kurs złotego do walut obcych w znacznym stopniu jest obecnie determinowany przez okoliczności zewnętrzne, które mają negatywny wpływ na polską gospodarkę – powiedział Marek Belka, prezes NBP w rozmowie z Obserwatorem Finansowym.

Analitycy rynkowi we wcześniejszych rozmowach z OF wskazywali na ryzyka związane z dużym osłabieniem złotego z ostatnich tygodni. Oni też zwracają uwagę na czynniki zewnętrzne – ale nie tylko.

Bezpośrednią przyczyną osłabienia złotego w czwartek jest – zdaniem ekonomistów Banku BPH – decyzja amerykańskiego Fed, która rozczarowała rynki. Fed postanowił sprzedać obligacje o wartości 400 mld dolarów i za te środki kupić papiery o dłuższym terminie zapadalności. Tymczasem rynek oczekiwał nawet ogłoszenia kolejnego etapu luzowania ilościowego amerykańskiej polityki pieniężnej.

- Decyzja Fed nie przyczyniła się do poprawy nastrojów na rynkach, co może wpływać na dalszą wyprzedaż ryzykownych aktywów – napisali analitycy BPH w raporcie.

Dodatkowym czynnikiem osłabiającym złotego były słabsze od oczekiwanych odczyty wskaźnika PMI w niemieckim przemyśle. Wyniósł on we wrześniu 50 punktów, czyli dokładnie tyle, ile wynosi granica oddzielająca recesję od rozwoju w sektorze. Analitycy spodziewali, że indeks wyniesie 50,5 pkt.

Według Przemysława Kwietnia, ekonomisty X-Trade Brokers złoty traci mocniej niż inne waluty z grupy emerging markets. Jak mówi może być to spowodowane zadłużeniem sektora prywatnego w walutach obcych i związaną z tym dużą ekspozycję polskich banków w walutach obcych.

- Niektórzy obawiają się, że banki mogą mieć problem z rolowaniem części zabezpieczeń lub samego długu, jeśli płynność się nie poprawi. Druga sprawa to wybory – tutaj też jest pewne ryzyko, rynek może się np. obawiać, że wybory wygrają ci, którzy nie będą chcieli wprowadzać reform – mówi analityk.

Ekonomiści zwracają uwagę, że osłabienie złotego może być groźne m.in. dla stabilności finansów publicznych. Według różnych prognoz niebezpieczny z punktu widzenia poziomu długu publicznego może być już kurs euro powyżej 4,50 zł. Eksperci banku CitiHandlowy oceniają, że takim progiem bólu jest kurs 4,70 zł za euro.

- Z naszych obliczeń wynika, że w 2011 r. poziom długu publicznego powinien pozostać poniżej progu 55 proc. PKB tak długo, jak EURPLN jest poniżej 4,70 (przy założeniu, że kurs EURUSD na koniec roku będzie na poziomie 1,3). Obecnie EURPLN oscyluje wokół 4,44, więc wydaje się, że jest jeszcze pewna przestrzeń, ale niezbyt wielka, szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę zwiększoną zmienność na rynku, ryzyko greckiego bankructwa i ryzyko słabszego wzrost gospodarczego w Polsce – napisali w raporcie opublikowanym w czwartek. Jednak ich zdaniem jeśli kurs euro-dolara spadnie 1,1 „krytycznym poziomem dla polskiego ministerstwa finansów będzie 4,55″.

Dla analityków BZ WBK poziomem alarmowym jest 4,90 zł za euro. Ich zdaniem jednak ryzyko będzie niwelowane przez wymianę przez Ministerstwo Finansow euro na rynku.

- Ryzyko przekroczenia kluczowego progu 55 proc. PKB w tym roku jest dodatkowo zmniejszane przez fakt intensyfikacji aktywności BGK na rynku w IV kwartale oraz przez to, że MF, jeśli będzie to konieczne, może zrezygnować z prefinansowania na 2012 r.” – napisali w komentarzu.

Eksperci oczekują większej aktywności Ministerstwa Finansów, które za pośrednictwem BGK wymienia środki pozyskane z UE bezpośrednio na rynku. Najprawdopodobniej bank zwiększy skalę swoich operacji pod koniec roku. Wskazują na to wcześniejsze wypowiedzi przedstawicieli resortu finansów.