Ogromny wzrost eksportu chińskich produktów do państw Ameryki Łacińskiej wywołuje protesty przedsiębiorców z tego regionu. Co piąta brazylijska firma musi konkurować z importerami z Chin, a prawie połowa utraciła część udziału w rynku. Brazylia i Argentyna myślą o działaniach protekcjonistycznych.

Przedsiębiorcy w Ameryce Łacińskiej skarżą się, że przez politykę monetarną władz chińskich i przepisy celne coraz trudniej konkurować z chińskimi firmami. Ich lobbing chyba przynosi skutki, gdyż centrolewicowe rządy Dilmy Rousseff w Brazylii oraz Cristiny Fernández de Kirchner w Argentynie myślą o działaniach protekcjonistycznych.

Krajowa Konfederacja Przemysłu (CNI), brazylijskie lobby przemysłowe, poinformowała, że wspólnie z argentyńskimi zrzeszeniami branżowymi utworzy nową organizację, aby opracować metody walki z zalewem tanich produktów z importu. Tworzący ją przedstawiciele biznesu nie kryją, że najważniejszym celem jest walka z coraz większym zagrożeniem stwarzanym przez chińskich producentów. W nowej organizacji działać będą między innymi szefowie dwudziestu gigantycznych firm, np. brazylijskiego koncernu spożywczego Mafrig.

W minionym dziesięcioleciu wymiana handlowa między Chinami a państwami Ameryki Łacińskiej rozwijała się błyskawicznie. Wielkie zapotrzebowanie chińskiego giganta na towary masowe, niezbędne do utrzymania szybkiego tempa ekspansji gospodarczej, przyczyniło się do rozwoju państw eksportujących te towary i surowce. Największą dynamikę handlu z Chinami odnotowała Brazylia. W 2010 roku obroty przekroczyły 56 mld dol., co oznacza wzrost o 52 proc. w porównaniu z rokiem 2009 i ogromny skok w stosunku do roku 2001, kiedy łączna wartość wymiany handlowej wyniosła 3,2 mld dol.

W ostatnich latach import chińskich produktów do państw tego regionu rósł jeszcze szybciej. Według szacunków CNI, co piąta brazylijska firma musi konkurować z importerami chińskich produktów, a prawie połowa przez import z Chin utraciła część udziału w rynku. Niektórzy krytycy ostrzegają, że może dojść do „odprzemysłowienia” systemów gospodarczych Ameryki Łacińskiej, ponieważ państwa te eksportują coraz więcej towarów masowych, a importują produkty gotowe.

Rynek odzieżowy i obuwniczy

W pewnych branżach problem jest szczególnie poważny. Brazylijski Krajowy Bank Rozwoju Społeczno-Gospodarczego (BNDES) podaje, że ponad 60 proc. odzieży importowanej do Brazylii pochodzi z Chin, a w wypadku tekstyliów, zabawek i mebli wskaźnik ten wynosi od 40 proc. do 50 proc. Co do sprzętu elektrycznego i elektronicznego, w Brazylii już co piąte urządzenie jest produkcji chińskiej.

Producenci najrozmaitszych artykułów — od części samochodowych i motocyklowych, poprzez obuwie i tkaniny, po szczotki i pędzle — skarżą się, że przez zalew tanich produktów z importu trudniej się utrzymać na rynku i tworzyć nowe miejsca pracy. Na przykład brazylijskie zrzeszenie producentów artykułów z tworzyw sztucznych ostrzegało, że wiele z 12 tys. przedsiębiorstw tej branży — w większości firm małych i średnich — może zniknąć z rynku, jeżeli wielkość importu nadal będzie wzrastać w obecnym tempie, o 20 proc. rocznie. Organizacja branżowa zrzeszająca firmy z branży elektronicznej bije na alarm, ostrzegając, że może dojść do „zniszczenia branży”. Od 2008 roku produkcja urządzeń elektronicznych spadła o 7,4 proc., a import w tym samym czasie wzrósł o 27 proc.

>Brazylia zwiększa wydatki, bo gospodarka stanęła

Te problemy nie dotyczą tylko brazylijskich producentów. Argentyńscy najczęściej skarżą się na zagrożenie stwarzane przez chińskie firmy. Tekstylne lobby Fundación Pro Tejer domaga się wprowadzenia protekcjonistycznych przepisów w celu walki z importem z Chin. Tkaniny sprowadzane z Chin stanowią jedną trzecią importu tekstyliów. Udział importowanych tkanin chińskich w rynku tekstyliów podwoił się od 2007 roku. Branża obuwnicza również domaga się ochrony, choć zaledwie miesiąc temu przestał obowiązywać wprowadzony na pewien czas podatek na artykuły importowane z Chin.

Mercosur zwiększa stawki celne

Rządy obu państw w pewnym stopniu spełniły te żądania. W grudniu państwa zrzeszone w bloku gospodarczym Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj i Urugwaj) uzgodniły, że dla stu produktów przemysłowych podnoszą stawki cła importowego do 35 proc. (to maksymalna stawka celna dopuszczana przez WTO). Cła te mają obowiązywać do grudnia 2014 roku. Restrykcyjne przepisy mają się stosować do importu z każdego państwa spoza bloku Mercosur, ale dla nikogo nie ulega wątpliwości, że chodzi przede wszystkim o import z Chin.

Brazylia zaczęła się ponadto bronić samodzielnie, zapewniając ochronę producentom zabawek, szczotek do włosów i samochodów. W 2011 roku obłożono tam 30-proc. podatkiem importowane samochody, w których mniej niż 65 proc. części wyprodukowano w państwach Mercosur.

Panuje jednak przekonanie, że najbardziej protekcjonistyczne przepisy wśród państw całego świata są wprowadzane w Argentynie. W ubiegłym roku w Argentynie wprowadzono przepisy antydumpingowe, a także rozporządzenia konkretnie ograniczające import z Chin. Także od ubiegłego roku koncesji dla importerów nie przyznaje się automatycznie, a w styczniu tego roku władze argentyńskie wprowadziły kolejne ograniczenia. Nakazują one wszystkim importerom występować o zgodę organów skarbowych oraz Sekretariatu Handlu Wewnętrznego w przypadku wszelkiej działalności importowej. Ta decyzja zirytowała także eksporterów z Brazylii, która jest głównym partnerem Argentyny w handlu zagranicznym.

Rozwiązanie tylko doraźne

Brazylia i Argentyna słusznie obawiają się coraz większej konkurencji ze strony chińskich producentów artykułów przemysłowych. Oba państwa mają mocne waluty (szczególnie Brazylia), Chiny natomiast utrzymują niskie notowania juana, co zapewnia korzyści chińskim eksporterom.

Na krótką metę przepisy protekcjonistyczne z pewnością ochronią producentów południowoamerykańskich, ale takie działania nie są skuteczne – można się przez nie obawiać odwetu, a poza tym nie zapewniają rozwiązań długoterminowych. Przywódcy bloku Mercosur powinni raczej wdrożyć od dawna odwlekane reformy, między innymi fiskalne, aby zwiększyć konkurencyjność lokalnego przemysłu, który dzięki temu mógłby skutecznie konkurować i z Chinami, i z innymi rywalami.

Trzeba dodać, że firmy nie są całkowicie bezradne i też mogą podejmować pewne działania. W pewnych sektorach gospodarki można już nawet dostrzec zmiany strukturalne. Firmy Portobello oraz Eliane, dwaj najwięksi brazylijscy producenci płytek ceramicznych, właśnie poinformowały, że wspólnie będą walczyć z zalewem produktów importowanych z Chin, który w tej branży wzrósł o 76 proc. tylko w 2011 r.

111

© [2011] The Economist Intelligence Unit Limited.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Artykuł opublikowany na licencji, tłumaczenie NBP. Oryginał w j. angielskim znajduje się w bazie www.viewswire.com