Ponieważ gospodarce europejskiej grozi wejście w recesję, wielu obserwatorów zadaje pytanie, czy to „zaciskanie pasa” nie przyniesie więcej szkody niż pożytku. Czy ograniczenie wydatków rządowych, lub zwiększenie podatków, nie doprowadzi do tak znacznego zmniejszenia aktywności gospodarczej, że wpływy spadną, a sytuacja budżetu jeszcze się pogorszy?
Myślenie przewrotne
Zważywszy sposób funkcjonowania naszych gospodarek, jest to wysoce nieprawdopodobne. Co więcej, gdyby to była prawda, należałoby przyjąć, że cięcia podatków zmniejszają deficyt budżetowy, ponieważ pobudzają wzrost gospodarczy i wpływy będą większe nawet przy niższych stawkach podatkowych. Ten scenariusz parę razy wypróbowano w Stanach Zjednoczonych i niezmiennie cięciom podatkowym towarzyszył większy deficyt.
W Europie głównym powodem do zmartwień jest relacja zadłużenia do PKB. Są obawy, że „zaciskanie pasa” doprowadzi do tak głębokiego spadku PKB, iż stopień zadłużenia zamiast spaść – wzrośnie. Jest to istotne, bo inwestorzy często traktują go jako wskaźnik wiarygodności kredytowej kraju. Obniżanie deficytu może więc nasilić napięcia na rynkach finansowych.
Z czasem jednak niższy deficyt musi prowadzić do zmniejszenia relacji długu do PKB, nawet jeśli w krótkim okresie ta relacja się pogarsza. Wszystkie modele, używane do oceny wpływu polityki fiskalnej na gospodarkę wskazują bowiem, że choć np. cięcia wydatków w krótkim terminie obniżają popyt, to po niedługim czasie gospodarka odżywa i wraca do poprzedniego poziomu.
Można więc twierdzić, że w długim okresie polityka fiskalna nie ma trwałego wpływu na produkcję (lub ma tylko niewielki). Co oznacza, że niezależnie od tego, jak negatywny wpływ na wskaźnik zadłużenia może mieć w krótkim okresie zmniejszony popyt, to później (w okresie średnim do długiego) zostanie to wyrównane dzięki „odbiciu” popytu, które następuje po powrocie gospodarki do poprzedniego poziomu produkcji.
Co więcej, nawet przy założeniu, że wpływ trwałych cięć w wydatkach publicznych na popyt ma także trwały charakter, i tak spadek PKB jest zjawiskiem unikatowym. Natomiast mniejszy deficyt w kolejnych latach korzystnie odbija się na poziomie zadłużenia.
Bez „bajki o zaufaniu”
Warto zauważyć, że do wniosku tego można dojść nie odwołując się do czegoś, co Paul Krugman (amerykański ekonomista, noblista, publikujący w New York Times – dop. red.) i inni wyśmiewają jako „bajki o zaufaniu”.
Być może w USA rzeczywiście nierozsądne byłoby oczekiwać, że niższy deficyt przełoży się na mniejszą premię za ryzyko – ale powód tego jest prosty: płacone przez rząd USA stopy procentowe są już super-niskie.
Ponadpartyjne Budżetowe Biuro Kongresu uznało – nie biorąc pod uwagę efektu zaufania – że choć zmniejszenie deficytu w USA rzeczywiście obniża popyt, to i tak z pewnością prowadzi do obniżenia wskaźnika zadłużenia. Tym bardziej powinno się to sprawdzać w przypadku krajów strefy euro, jak Włochy czy Hiszpania, które dziś płacą ponad 3 – 4 proc. premii za ryzyko. Dla tych krajów bajka o zaufaniu staje się czymś przerażającym.
Decydujące pytanie brzmi zatem: co bardziej się liczy – wpływ cięć budżetowych na relację długu do PKB w krótkim terminie, czy w długim? Nabywcy dziesięcioletnich obligacji Włoch powinni brać pod uwagę długoterminowy wpływ cięć deficytu na poziom zadłużenia, ten zaś na pewno będzie korzystny. Oczywiście, niektórzy uczestnicy rynku mogą nie zachowywać się racjonalnie i żądać wyższej premii za ryzyko wskutek krótkookresowego pogorszenia wskaźnika zadłużenia. Jednak krajom skupiającym się na krótkim terminie grozi strata pieniędzy, gdyż w miarę obniżania się wskaźnika zadłużenia premia za ryzyko w końcu zmaleje.
Odstąpienie od polityki zaciskania pasa ze strachu, że rynki finansowe okażą się krótkowzroczne, mogłoby skutkować jedynie odsunięciem „dnia prawdy”, ponieważ w długiej perspektywie wzrosłyby wskaźniki zadłużenia. Co więcej, jest mocno nieprawdopodobne, żeby np. Włochy mogły płacić mniejszą premię za ryzyko, gdy będą miały większy deficyt.
Dla bardzo zadłużonych krajów strefy euro niebezpieczne byłoby obecnie odejście od polityki oszczędności. Każdy kraj, który w okres wzmożonej awersji do ryzyka wkracza z dużym nawisem długu, ma do wyboru jedynie złe rozwiązania. Wprowadzenie wiarygodnego planu zaciskania pasa stanowi mniejsze zło – nawet jeśli w krótkim okresie zwiększa to groźbę załamania cyklicznego.
Autor jest dyrektorem Centre for European Policy Studies.
© Project Syndicate, 2012.
www.project-syndicate.org




