<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Obserwator Finansowy: ekonomia, debata, Polska, świat</title>
	<atom:link href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Sep 2010 22:45:53 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Poland economic mad men may be right</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/07/poland-economic-mad-men-may-be-right-2/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/07/poland-economic-mad-men-may-be-right-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 22:45:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dr hab. Krzysztof Rybiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Krzysztof Rybiński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/07/poland-economic-mad-men-may-be-right-2/</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/userphoto/k-rybinski.thumbnail.jpg" width="40" height="40" alt="" title="Krzysztof Rybiński" /><br/>Here you can find my article published by Financial Times website today. It is about economy, reforms, PR and mad men.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/userphoto/k-rybinski.thumbnail.jpg" width="40" height="40" alt="" title="Krzysztof Rybiński" /><br/><p>Here you can find my <a href="http://blogs.ft.com/beyond-brics/2010/09/06/poland-the-economic-mad-men-might-be-right/">article</a> published by Financial Times website today. It is about economy, reforms, PR and mad men.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/07/poland-economic-mad-men-may-be-right-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poland economic mad men may be right</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/07/poland-economic-mad-men-may-be-right/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/07/poland-economic-mad-men-may-be-right/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 22:45:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dr hab. Krzysztof Rybiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Krzysztof Rybiński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/07/poland-economic-mad-men-may-be-right/</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/userphoto/k-rybinski.thumbnail.jpg" width="40" height="40" alt="" title="Krzysztof Rybiński" /><br/>Here you can find my article published by Financial Times website today. It is about economy, reforms, PR and mad men.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/userphoto/k-rybinski.thumbnail.jpg" width="40" height="40" alt="" title="Krzysztof Rybiński" /><br/><p>Here you can find my <a href="http://blogs.ft.com/beyond-brics/2010/09/06/poland-the-economic-mad-men-might-be-right/">article</a> published by Financial Times website today. It is about economy, reforms, PR and mad men.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/07/poland-economic-mad-men-may-be-right/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koniec ropy otwiera nowe perspektywy</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/koniec-ropy-otwiera-nowe-perspektywy/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/koniec-ropy-otwiera-nowe-perspektywy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 15:08:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metablog Obserwatora Finansowego</dc:creator>
				<category><![CDATA[Debata ekonomiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Forma]]></category>
		<category><![CDATA[Makroekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Pulpit]]></category>
		<category><![CDATA[energia]]></category>
		<category><![CDATA[energia słoneczna]]></category>
		<category><![CDATA[energia wiatrowa]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys energetyczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys-żywnościowy]]></category>
		<category><![CDATA[Nouriel-Roubini]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=18030</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Przestawianie gospodarki z paliw kopalnych na źródła odnawialne może znacząco zwiększyć bezrobocie - wynika z raportu rządu niemieckiego. Jednym ze skutków zmian w energetyce jest spadek podaży ropy - rocznie o 4 proc. Zdaniem jednych ekonomistów może to zapowiadać nowy kryzys. Inni twierdzą, że wymuszone nim zmiany mogą być szansą cywilizacyjną dla wielu gospodarek. Raport wywołał żywą dyskusję w USA.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Niemiecki rząd federalny już przygotowuje się na nowy kryzys. Na zamówienie gabinetu Angeli Merkel <a href="http://www.spiegel.de/international/germany/0,1518,715138,00.html">specjalny raport</a> przygotował Departament Analiz Przyszłości w Centrum Transformacji, think-tanku związanego z niemiecką armią. Raport przygotował zespół naukowców kierowany przez płk Thomasa Willa. Dokument liczy 99 stron i <a title="Germany: Peak Oil" href="http://www.peakoil.net/files/German_Peak_Oil.pdf" target="_blank">ma</a> charakter multidyscyplinarny i strategiczny. Autorzy analizują konsekwencje gospodarcze tego kryzysu:</p>
<ul>
<li>wzrost kosztów transportu, zarówno wielkotowarowego jak i drobnego, co pociągnie za sobą nowy „kryzys mobilności” państw,  wyższe ceny transportu poważnie utrudnią lub nawet uniemożliwią dostawy handlowe, ponieważ nie istnieją jeszcze samochody ciężarowe napędzane elektrycznością;</li>
<li>niedobór pewnych towarów żywnościowych lub w przypadku krajów, które są zależne od importu – kryzys żywnościowy (niektóre kraje Azji, Afryki, Bliskiego Wschodu i Ameryki Łacińskiej);</li>
<li>wyższe ceny ropy spowodują wzrost cen towarów wytwarzanych lub zależnych od przemysłu chemicznego, co może sprawić, iż znikną z rynku, bo produkcja części z nich stanie się nieopłacalna;</li>
<li>zmniejszenie się produkcji może wywołać nową falę bezrobocia w fazie transformacji: przechodzenia przemysłu z zasilania energią paliw kopalnych na energie odnawialne (te czynniki mogą mieć poważny wpływ na niemiecki przemysł samochodowy).</li>
</ul>
<p>Skalę problemu związanego z ewentualnym kryzysem żywnościowym przedstawia mapka:</p>
<p><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/2010/09/food-security.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-18031" title="food-security" src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/2010/09/food-security-550x314.jpg" alt="food-security" width="550" height="314" /></a></p>
<p>Spadek podaży ropy może doprowadzić też do „drastycznych ograniczeń wolnego rynku, nowych regulacji &#8211; jak piszą autorzy raportu &#8211; w postaci restrykcyjnych kontraktów, a nawet racjonowania energii”. Część ekonomistów jest przekonana, że biznes powinien inwestować w nowe metody pozyskiwania energii, bo do transformacji może dojść w krótszym okresie niż dziesięć lat.</p>
<p>O tym, że czeka nas wielopoziomowe załamanie rynku, obejmujące także kryzys energetyczny, ekonomiści zaczęli mówić jeszcze zanim zajęli się kryzysem finansowym z podwójnym dnem. Był wśród nich także Nouriel Roubini, który zapowiadał, że wywołane w ten sposób załamanie mogłoby być dla wielu gospodarek szansą na transformację i skok cywilizacyjny. Roubini nigdy już więcej nie wypowiadał się na ten temat. Zwłaszcza, że był to 2005 r., a więc okres prosperity.</p>
<p>W tym samym roku specjalista ds. energii Matt Simmons w swoim <a href="http://www.twilightinthedesert.com/">bestsellerze</a> „Twilight in the desert” ostrzegał, że zasoby ropy Arabii Saudyjskiej wyczerpują się. I według najbardziej optymistycznego scenariusza przedstawionego przez niego na podstawie kilkuset analiz naukowych przeprowadzonych w ciągu trzech ostatnich dekad przez 17 ośrodków naukowych całego świata Riyadh będzie w stanie utrzymywać wydobycie na obecnym poziomie jeszcze przez około 20 lat. Na ten sam temat, w szerszym globalnym kontekście, oceniając m.in. zasoby Rosji, opracował dla amerykańskiego rządu raport Robert Hirsch, stwierdzając, że również złoża tamtejszej ropy nie mogą skończyć się do 2030 r.</p>
<p>Jeśli jednak prześledzić nie tylko najnowsze opracowania niemieckie, ale też osiem niezależnych od siebie raportów naukowych, opublikowanych w tym roku, można dojść do wniosku, że kryzys energii może dotknąć świat znacznie wcześniej, być może jeszcze podczas obecnego kryzysu finansowego.</p>
<p>Przed kryzysem energetycznym na skalę globalną, spowodowanym kurczącymi się zasobami ropy naftowej ostrzegają już niemal co miesiąc poważne instytucje. W styczniu przedstawił swój raport UK Energy Institute, miesiąc później Task Force przemysłu brytyjskiego „Peak Oil Report”, w marcu te prognozy potwierdził Uniwersytet w Oksfordzie i Kuwejcie, w kwietniu  ten problem trafił pod obrady brytyjskiego rządu. Trzy miesiące temu swoich klientów przed kryzysem energetycznym <a href="http://www.chathamhouse.org.uk/files/16720_0610_froggatt_lahn.pdf">ostrzegł</a> Bank Lloyds w Londynie.</p>
<p>Współautor raportu Antony Froggatt z Lloyds Bank zwraca uwagę na trzy trendy, które wziął pod uwagę przygotowując raport: spadek podaży ropy, wzrost popytu, zwłaszcza w krajach azjatyckich, i konieczność ograniczenia emisji dwutlenku węgla.</p>
<p>- Co roku podaż ropy zmniejsza się w skali globalnej o 4 proc., żeby utrzymać ją na stałym poziomie, musielibyśmy odkrywać i eksploatować co trzy lata odpowiednik zasobów, jakimi dysponuje Arabia Saudyjska  – mówi dr Antony Froggatt.</p>
<p>W normalnych warunkach gospodarczych wraz z wydobyciem nieprzerwanie trwają prace nad przygotowaniem do eksploatacji nowych złóż. Jednak w Stanach Zjednoczonych embargo na wiercenie w dnie morskim, a w innych krajach świata recesja po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej zmieniła ten trend. Według czasopisma „Oil&amp;Energy” liczba wierceń w USA spadło o 40 proc., a w Kanadzie o 70 proc. W Kanadzie spadła też liczba wierceń w poszukiwaniu złóż gazu naturalnego. Dzieje się tak również dlatego że cena ropy (i gazu) jest wciąż bardzo niska.</p>
<p>Załamanie się rynku paliw kopalnych i wymuszona nim transformacja na paliwa odnawialne może być bardzo gwałtowna i bolesna dla osłabionych już gospodarek światowych. Zwłaszcza jeśli nie zdecydują się na rozpoczęcie jej już teraz. Co jest tym trudniejsze, że świat poszukując alternatyw dla ropy i gazu, zabrnął w ślepy zaułek.</p>
<p>- Współczesne technologie stosowane w Europie, za pośrednictwem których energia wiatrowa czy słoneczna jest przetwarzana w elektryczną, są nieefektywne. A subsydiowanie ich poprzez nakładanie nowego podatku na benzynę nie jest żadnym rozwiązaniem &#8211; przekonuje specjalista ds. energii prof. Bjorn Lomborg z Uniwersytetu w Kopenhadze.</p>
<p>Jego zdaniem podatek 7 USD za tonę emisji dwutlenku węgla dałby około 250 mld USD rocznie. Według Lomborga około 1 mld z tej sumy powinno zostać przeznaczone na tzw. inżynierię klimatu, 50 mld na nowe tamy czy osłony brzegów morskich, 99 mld na edukację. Zaś 100 mld powinno zostać przeznaczone na opracowanie nowych technologii pozyskiwania energii.</p>
<p>- Nie ma od tego odwrotu, świat będzie musiał się przestawić na energie odnawialne i to już w tej dekadzie – mówi dr Nicole Foss. – Ten proces będzie wymagał użycia wielu zasobów: finansowych, intelektualnych i organizacyjnych, ale jest to też dobra okazja dla biznesu.</p>
<p>Obok Foss i Roubiniego w tym nowym, nadciągającym kryzysie szansę widzi także prof. Paul Romer, ekonomista zajmujący się teorią „nowego wzrostu”. Zwraca on uwagę na rolę idei w gospodarce. Stworzone przez Brytyjczyków patenty i prawa autorskie były właśnie ideą, która przygotowała grunt pod rewolucję techniczną w XVII i XVIII wieku. W XIX wieku podobnie było z USA, gdzie tworzono uniwersytety wokół ośrodków badawczych i cały funkcjonujący do dziś system badań w oparciu o granty. Prof. Romer uważa, że obecnie świat potrzebuje nowego koła zamachowego w sferze idei, napędzającej rozwój gospodarczy.</p>
<p>- Nie wiemy jednak, jaka to będzie idea, ani nawet gdzie zostanie stworzona – mówi Romer.</p>
<p>W świetle raportów na temat kończących się zasobów paliw kopalnych wiadomo jedynie, że klucz do jej stworzenia będzie miało państwo, które będzie wspierać badania i zastosowanie w przemyśle paliw odnawialnych. Nie tylko dokona udanej transformacji systemu gospodarczego, ale przejmie też wiodącą rolę w XXI wieku.</p>
<h3>Tomasz Pompowski, Waszyngton</h3>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/koniec-ropy-otwiera-nowe-perspektywy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Good Economists, Bad Economists And Supermarkets</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/good-economists-bad-economists-and-supermarkets/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/good-economists-bad-economists-and-supermarkets/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 07:49:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lawrence W. Reed</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blogi]]></category>
		<category><![CDATA[Lawrence W. Reed]]></category>
		<category><![CDATA[free-market]]></category>
		<category><![CDATA[Krugman]]></category>
		<category><![CDATA[retail]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=18049</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/userphoto/l-reed.thumbnail.jpg" width="38" height="40" alt="" title="Lawrence W. Reed" /><br/>Good economists are seldom popular with the political class. This is not unique to democratic systems; dictators like good economists even less.
Why?
As a rule, politics doesn’t educate. It obfuscates, pontificates, and prevaricates. It often seeks to advance the interests of the few at the expense of the many. It is a playground for the shortsighted [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/userphoto/l-reed.thumbnail.jpg" width="38" height="40" alt="" title="Lawrence W. Reed" /><br/><p>Good economists are seldom popular with the political class. This is not unique to democratic systems; dictators like good economists even less.</p>
<p>Why?</p>
<p>As a rule, politics doesn’t educate. It obfuscates, pontificates, and prevaricates. It often seeks to advance the interests of the few at the expense of the many. It is a playground for the shortsighted and the demagogic. Economics, on the other hand, tells us a great deal about how material life can be improved through the operation of entrepreneurship and markets. It informs us that there are laws beyond those that legislatures pass, and consequences for ignoring them.</p>
<p>The good economist takes the discussion of economic matters to the lofty level it deserves. While others spout clever sound bites, unsubstantiated charges, and snake-oil remedies, the good economist raises his hand and calmly declares, “Wait a minute! Let’s look at the facts. Let’s separate the wheat (truth, logic, and evidence) from the chaff (nonsense, false assumptions, and panaceas).”</p>
<p>Last summer at the FreedomFest conference in Las Vegas I witnessed a remarkable debate on the question, “Wal-mart: Good or Bad for America?” The debaters were Al Norman, described as the “guru of the anti-Wal-Mart movement,” and Richard Vedder, Ohio University economist and coauthor with Wendell Cox of the 2007 book, The Wal-Mart Revolution: How Big Box Stores Benefit Consumers, Workers, and the Economy. The clash between Norman and Vedder couldn’t have typified better the difference between good and bad economics. Norman is no economist, but he’d be a bad one if he were. His arguments against Walmart were just as specious and superficial as those of New York Times columnist and Nobel laureate Paul Krugman, who does have the audacity to call himself an economist.</p>
<p>Krugman on numerous occasions has poured his vitriol on the retail giant, whom he charges with waging a “war on wages.” His diatribes were often cited a couple of years ago when the anti-Walmart drumbeat reached a fever pitch in Washington and in political campaigns around the country.</p>
<p>Big Box of Polarization</p>
<p>The Norman/Krugman critique of Walmart is little more than an anti-capitalist rant against a company that pays no more than it has to in order to attract the workers it needs and sells its wares at prices others sometimes find it difficult to compete with. Not surprisingly, demagogic politicians have used their arguments in a populist crusade for government to “do something” about Walmart.</p>
<p>Perhaps it was inevitable that the one company virtually all of us have patronized would become a political football. Any firm that makes its way to the top spot on the Fortune 500 list, as Walmart did for the first time in 2002, is bound to attract attention and polarize people, getting praise and admiration from some and envy and hostility from others. More than a few people have come to assume that bigness in business automatically implies a woeful trail of victims; some of those folks then make a nice career out of convincing the victims to accept their help. All too often emotion drives the debate at least as much as information does.</p>
<p>As an occasional patron of big-box retail stores like Walmart, I could never quite relate to many of the routine attacks on them. On each visit I park in an ample parking lot. I’m greeted by employees who smile, say hello, ask to help if I seem to need assistance, and thank me as I walk out the door. If I’m unhappy with price or service (I can’t remember the last time I was), I know I can get a quick refund and shop elsewhere. My search costs as a consumer are usually lowered by buying there, and it seems my wallet benefits as well—no doubt because competition makes big-box retailers pass on their natural economies of scale in the form of lower prices.</p>
<p>The sheer volume of Walmart’s trade alone suggests that far more people vote for Walmart with their dollars than for president or Congress. I could choose to work for Walmart myself but I don’t; if I did accept an offer to work for the company, I could quit at the drop of a hat if I felt exploited.</p>
<p>Even as an economist, I still learned much that I didn’t know from a 2007 book by Michael J. Hicks, The Local Economic Impact of Wal-Mart. I authored the book’s foreword, from which I’ve drawn heavily for this column. Hicks shows that Walmart’s influence on labor markets is surely less than most would expect, in part because it employs less than 1 percent of the U.S. workforce. The company receives comparatively little in the way of subsidies in spite of the misguided generosity of state and local governments that try to pick winners and losers in the marketplace.</p>
<p>The anti-Walmart campaigns of today are eerily reminiscent of the Luddite crusades against chain stores seven decades ago—proof of the old adage that the more things change, the more they remain the same. The 1975 law against resale-price-maintenance agreements probably gave a huge, unintended boost to big-box retailers at the same time it hurt smaller, more traditional stores. And it’s quite likely that other big-box retailers have more to fear from an efficient, aggressively competitive Walmart than do locally owned mom-and-pop shops.</p>
<p>But as Hicks himself explains, economics is less about a particular firm than it is about the markets in which it operates and the market forces that both propel and discipline the behavior of all firms.</p>
<p>Good economists know all this. Bad ones advise politicians to save us from a company millions of Americans endorse every day with their hard-earned dollars.</p>
<p>Corporations: Dropping Like Flies</p>
<p>Corporate mortality in free (or relatively free) markets is markedly high. The average person lives longer than most companies do. Competition, after all, is a dynamic, ongoing, leapfrog process whereby today’s leader can become tomorrow’s follower, or even disappear altogether. Size is hardly a guarantee of permanence. Indeed, the vast majority of the firms on the Fortune 500 list 40 years ago are no longer with us. It should be sobering to even Walmart’s most severe critics that not even their behemoth nemesis can safely behave as though markets don’t matter.</p>
<p>So while the Normans and the Krugmans and their political friends deliver their jeremiads, the rest of us happily choose to buy—or choose not to buy—from the object of their wrath. If justice prevails, Walmart’s fate will hinge on keeping its workers and customers happy, not its critics.</p>
<p>Nothing clarifies and informs quite like facts—backed up with solid evidence, emotion-free analysis, and sound, logical reasoning. That’s why bad economists are generally more popular in government than good ones.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/good-economists-bad-economists-and-supermarkets/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Modele ekonomistów nie uwzględniały roli banków, dlatego przeoczyli kryzys</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/modele-ekonomistow-nie-uwzglednialy-bankow-stad-przeoczyli-kryzys/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/modele-ekonomistow-nie-uwzglednialy-bankow-stad-przeoczyli-kryzys/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 07:23:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metablog Obserwatora Finansowego</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Blogi]]></category>
		<category><![CDATA[Metablog]]></category>
		<category><![CDATA[Irlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Johnson]]></category>
		<category><![CDATA[Krugman]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys finansowy]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys-PIIGS]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=18033</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/userphoto/t-pompowski.thumbnail.jpg" width="40" height="40" alt="" title="Metablog" /><br/>Tak twierdzą prof. Franklin Allen i Sydney Winter, których wypowiedź przytacza Acting-Man blog. Prof. Johnson i Boone prognozują dalsze problemy Irlandii, przygniecionej długiem i zmuszonej kolejny raz do korekty PKB. Prof. Krugman koryguje optymistyczne stwierdzenia co do stanu gospodarki USA. A Dylan Grice dowcipnie poprawia makroekonomistów.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/userphoto/t-pompowski.thumbnail.jpg" width="40" height="40" alt="" title="Metablog" /><br/><p>Czy kondycja gospodarki irlandzkiej jest odbiciem sytuacji w większości krajów Unii? Jeśli nie, to jakiej lekcji można się z irlandzkich kłopotów nauczyć? To <a title="Baseline Scenario on Ireland, Sept 2010" href="http://baselinescenario.com/2010/09/02/irish-worries-for-the-global-economy/?utm_source=feedburner&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=Feed:+BaselineScenario+(The+Baseline+Scenario)" target="_blank">pytanie stawiają </a>Peter Boone i prof. Simon Johnson (autor bestsellera „13 Bankers”).</p>
<p>Ekonomiści przypominają, że do kryzysu na wielką skalę w Unii nie doszło tylko dlatego, że bogatsze gospodarki z pomocą Międzynarodowego Funduszu Walutowego zdecydowały się wykupić słabsze. Ale według nich kraje na peryforiach Unii są wciąż zagrożone z powodu ich zadłużenia. Jednak Irlandia znalazła się w najtrudniejszej sytuacji.</p>
<p>Boone i prof. Johnson przypominają genezę kryzysu. Banki udzieliły kredytu o wartości trzy razy większej niż gospodarka Irlandii. Dziś najniebezpieczniejsze długi (około 1/3 wszystkich kredytów) są równe niemal 100 proc. PKB.</p>
<blockquote><p><em>(&#8230;) this should concern all of us – just look at Ireland to see how misunderstood and immediate the remaining dangers are. Ireland’s difficulties arose because of a massive property boom financed by cheap credit from Irish banks. Ireland’s three main banks built up loans and investments by 2008 that were three times the size of the national economy; these big banks (relative to the economy) pushed the frontier in terms of reckless lending. The banks got the upside, and then came the global crash in fall 2008: property prices fell more than 50 percent, construction and development stopped, and people stopped repaying loans. Today roughly one-third of the loans on the balance sheets of major banks are nonperforming or “under surveillance”; that’s an astonishing 100 percent of gross national product, in terms of potentially bad debts. </em></p></blockquote>
<p>Jak piszą ekonomiści, rząd irlandzki odpowiedział zwiększeniem płynności i rekapitalizacją banków. Obecnie rynki przewidują, iż Irlandia zbankrutuje w ciągu 5 lat.</p>
<blockquote><p><em>In the last few weeks the perceived probability of default by Ireland (as traded in credit-default swap markets) has shot up, so that markets now price a 25 percent risk that Ireland will default within five years.</em></p></blockquote>
<p>Banki mają nadal bardzo poważne kłopoty.</p>
<blockquote><p><em>Ireland’s third largest bank just announced it will likely need 25bn euros in total capital injections from the government (19% of Gross National Product, GNP), while Standard and Poor’s argue this figure is too low.  In total, the debts of Irish banks could easily result in a charge to government debt equal to one-third of G.N.P.</em></p></blockquote>
<p>A co jest przyczyną tej całej klęski gospodarczej Irlandii według prof. Johnsona i Boone&#8217;a? To próba stworzenia z Irlandii raju podatkowego. Wskutek czego Irlandia miała minimalne zyski z działalności tych korporacji.</p>
<blockquote><p><em>This misunderstanding stems from Ireland’s success as a tax haven. Many years ago Ireland cut corporate taxes to attract business. This created one of Europe’s most impressive tax havens – it is possible to set up a corporation in Ireland, channel sales through that head office (with some highly complicated links to offshore tax havens in order not to pay Irish tax) and then pay a minuscule corporate profits tax. Ireland boasts a large industry of foreign “tax minimizers” that do this, but these tax minimizers hardly employ any people. Nearly one-quarter of Irish G.D.P. comes from the profits of these ghost corporations.</em></p></blockquote>
<p>Zamiast tej polityki Irlandia według ekonomistów mogła zdecydować się na przycięcie deficytów, część ciężaru zrzucając na kredytodawców.</p>
<blockquote><p><em>Ireland had more prudent choices. It could have cut the budget deficit while also acknowledging insolvency and requiring creditors to share some of the burdens. But a strong lobby of real estate developers, the investors who bought banks’ bonds and politicians with links to the failed developments (and their bankers) prefer that taxpayers rather than creditors pay.</em></p></blockquote>
<p>Zadłużenie odczują młodzi Irlandczycy i to oni je będą spłacać. Ekonomiści przewidują również, iż konsekwencją będzie też spadek wydatków na system opieki zdrowotnej i edukację.</p>
<blockquote><p><em>Under the current program, we estimate each Irish family of four will be liable for 200,000 euros in public debt by 2015. There are only 73,000 children born into the country each year, and these children will be paying off debts for decades to come – as well as needing to accept much greater austerity than has already been implemented. There is no doubt that social welfare systems, health care and education spending will decline sharply.</em></p></blockquote>
<p>Prof. Paul Krugman bez ogródek <a title="Krugman: Delusion of Recovery" href="http://krugman.blogs.nytimes.com/2010/09/05/delusions-of-recovery/" target="_blank">przedstawia</a> dziś obraz makro. Gospodarka amerykańska nie przeżywa kryzysu dolara (i oby się to nigdy nie stało), ale nie rozwija się. Swoje uwagi prof. Krugman publikuje pod tytułem „Złudzenie wychodzenia z kryzysu”, obalając dwa mity: gospodarka się odradza i niewydane środki z pakietu stymulacyjnego przyspieszą jej rozwój.</p>
<p>Oba stwierdzenia są nieprawdziwe. Bo np. zatrudnienie w sektorze prywatnym rośnie wolniej niż populacja produkcyjna. A według niego wzrost zatrudnienia o 5 proc. zajmie gospodarce w tym tempie rozwoju wieczność. A co do pakietu stymulacyjnego, to liczy się procentowa ilość wydawanych funduszy w pewnym okresie, a nie wydatkowanie jej całości.</p>
<p>Pragmatic Capitalism, komentując obserwacje prof. Krugmana, <a title="Pragmatic Capitalism: Krugman: It's All Downhill from here" href="http://pragcap.com/krugman-its-all-downhill-from-here">zwraca uwagę </a>na nieskuteczność, jego zdaniem, polityki gospodarczej USA:</p>
<blockquote><p><em>The government’s extraordinary actions helped bolster the economy, but merely papered over what was a very weak private sector.  As we see the government step aside it’s difficult to imagine that the weakness at the private sector won’t again be exposed for what it really is.</em></p></blockquote>
<p>Ale czy jakakolwiek polityka gospodarcza tworzona przez ekonomistów może być skuteczna? &#8211; <a href="http://www.acting-man.com/?p=4741" target="_blank">zastanawia się </a> Acting-Man blog.</p>
<blockquote><p><em>Modern macro-economics has been invaded by mathematical modeling and subjected to the very &#8217;scientist approach&#8217; that Friedrich Hayek warned about in his famous Nobel lecture on the </em><a title="Hayek: Nobel Lecture" href="http://nobelprize.org/nobel_prizes/economics/laureates/1974/hayek-lecture.html" target="_blank"><em>Pretence of Knowledge</em></a><em> One would think that if economics could really be improved by attempting to press the complex gestalt of millions, even billions, of individual human economic actors into a system of mathematical equations, there would soon be agreement on what it all means.</em></p></blockquote>
<p>I te modele nie pomogły ekonomistom dostrzec nadchodzącego kryzysu. Czy na pewno, a jeśli tak, to w jakim stopniu ekonomia jest dyscypliną naukową?</p>
<blockquote><p><em>The point we want to make is merely that in their urge to make the social science of economics more &#8217;scientific&#8217;, to bring it closer to the natural sciences and their &#8216;hard truths&#8217;  by adopting mathematical modeling, many economists have ceased to see the forest for the trees.</em></p>
<p><em>Consider for instance the fact that a large percentage of today&#8217;s preeminent economists failed to predict an economic crisis that anyone with a smattering of common sense could detect well in advance. Surely this serves as proof for how useless all their &#8216;modeling&#8217; really is when it comes to real life.</em></p></blockquote>
<p>Acting-Man blog cytuje profesorów Franklina Allena i Sydneya Wintera, którzy <a href="http://www.chinadaily.com.cn/bizchina/2009-05/25/content_7939505.htm" target="_blank">twierdzą </a>, iż modele ekonomiczne się nie sprawdziły, ponieważ nie uwzględniały roli banków. Modele badały rolę producentów i konsumentów gospodarki, ale banki i instytucje finansowe nie były brane pod uwagę. Profesor Allen twierdzi, że wiele banków centralnych posługuje się tego typu modelami. Ekonomiści wciąż trwali przy „akademickiej ortodoksji”, która mówiła o cyklach gospodarczych wprawianych w ruch przez „realnych graczy”. A jak wiadomo, jednym z ważnych elementów tej recesji jest kryzys bankowy. Jednym z ostatnich przykładów tej ortodoksji, jak mówi prof. Allen, był opór przed stwierdzeniem faktu, iż ceny domów nie mogą stale rosnąć szybciej niż dochody.</p>
<blockquote><p><em>As computers have grown more powerful, academics have come to rely on mathematical models to figure how various economic forces will interact. But many of those models simply dispense with certain variables that stand in the way of clear conclusions, says Wharton management professor Sidney G. Winter. Commonly missing are hard-to-measure factors like human psychology and people&#8217;s expectations about the future. Among the most damning examples of the blind spot this created, Winter says, was the failure by many economists and business people to acknowledge the common-sense fact that home prices could not continue rising faster than household incomes. Says Winter: „The most remarkable fact is that serious people were willing to commit, both intellectually and financially, to the idea that housing prices would rise indefinitely, a really bizarre idea”.</em></p></blockquote>
<p>Acting-Man blog jako kolejny przykład ortodoksji przytacza cytat z wykładu prof. Erica Leepera z Indiana University. I twierdzi, że nie może się zgodzić z konkluzja prof. Leepera iż polityka monetarna jest nauką.</p>
<blockquote><p><em>„Monetary policy decisions tend to be based on systematic analysis of alternative policy choices and their associated macroeconomic impacts: this is science. Fiscal policy choices, in contrast, spring from unsystematic speculation, grounded more in politics than economics: this is alchemy”.</em></p></blockquote>
<p>Acting-Man konkluduje</p>
<blockquote><p><em>economists trying to improve on central planning by making it &#8216;more scientific&#8217; are essentially wasting their time. The recognition – widely accepted in economics today – that the free market is superior to a command economy, should not be arbitrarily suspended when it comes to the subject of money. Price fixing is a bad idea, no matter who does it.</em></p></blockquote>
<p>Ekonomię niemal jak alchemię natomiast traktuje dr Dylan Grice, który w dowcipnym wpisie dowodzi, iż często używane dziś przez ekonomistów sformułowanie gdy „gospodarka wróci do pełnego zatrudnienia” nie ma sensu. Nie wiadomo bowiem, co znaczy „pełne zatrudnienie”, a tym bardziej kiedy ono następuje. Grice&#8217;a przytacza <a title="ZeroHedge: Grice on economists" href="http://www.zerohedge.com/article/dylan-grice-economists-perpetuation-illusion-control-and-focusing-what-we-know" target="_blank">ZeroHedge</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/modele-ekonomistow-nie-uwzglednialy-bankow-stad-przeoczyli-kryzys/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podatki i oszczędności służą ocaleniu OFE</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/podatki-i-oszczednosci-sluza-ocaleniu-ofe/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/podatki-i-oszczednosci-sluza-ocaleniu-ofe/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Sep 2010 22:50:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>amaslankowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Debata ekonomiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Makroekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Pulpit]]></category>
		<category><![CDATA[budżet]]></category>
		<category><![CDATA[deficyt-budżetowy]]></category>
		<category><![CDATA[dług ukryty]]></category>
		<category><![CDATA[dług-publiczny]]></category>
		<category><![CDATA[OFE]]></category>
		<category><![CDATA[UE]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[zadłużenie]]></category>
		<category><![CDATA[ZUS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=17919</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Mało prawdopodobne, aby Unia zgodziła się na zmiany proponowane  przez Polskę - aby przy liczeniu długu  publicznego brać pod uwagę koszty reformy emerytalnej. Wprowadzałoby to  duży zamęt w unijnych statystykach i byłoby postrzegane jako  faworyzowanie części krajów kosztem innych - mówi profesor Leokadia  Oręziak z SGH.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p><strong>„Obserwator Finansowy”: Ministrowie finansów dziewięciu państw unijnych zwrócili się parę tygodni temu do Unii Europejskiej z postulatem, aby koszty przeprowadzonych w ich krajach reform emerytalnych mogły być brane pod uwagę przy wyliczaniu poziomu długu publicznego. Co się z tym dalej będzie działo?</strong></p>
<p><strong>Prof. Leokadia Oręziak</strong>: Na razie brak jakichkolwiek informacji w tej sprawie. Z pewnością jest ona rozważana w politycznych kuluarach i zapewne będzie częścią dyskusji na temat zmian zarządzania ekonomicznego w UE. Chodzi o wypracowanie narzędzi powstrzymujących kraje członkowskie Unii, a przede wszystkim kraje strefy euro, przed nadmiernym zadłużaniem się i nadmiernym deficytem budżetowym. Jak wiadomo, są tu różne koncepcje, m.in. takie, aby Komisja Europejska opiniowała projekty budżetów krajowych, a także aby w unijnych decyzjach ograniczać prawo głosu krajów, które nie trzymają na wodzy finansów publicznych.</p>
<p>W każdym razie ja oceniam możliwość wprowadzenia zmian postulowanych przez autorów tego listu jako mało prawdopodobną. Wprowadzałoby to bowiem duży zamęt w unijnych statystykach. Nie może być tak, że w stosunku do jednej trzeciej krajów unijnych stosowane byłyby jedne zasady, a w stosunku do pozostałych dwóch trzecich inne. A jakakolwiek próba doprowadzenia do porównywalności statystyk byłaby niesłychanie trudna. Jaki dług z przyszłości miałyby wyciągnąć te kraje, które nie przeprowadziły takich zmian jak my?</p>
<p>Na dodatek byłoby to postrzegane jako faworyzowanie tych krajów, które wprowadziły podobne do naszej reformy systemu emerytalnego. Natomiast szkodziłoby tym, którzy wprowadzili inne reformy &#8211; moim zdaniem bardziej skuteczne, choć także bardziej bolesne – które pomagają, przede wszystkim dzięki podwyższeniu wieku emerytalnego, jakoś uporać się z demograficznymi przyczynami problemu. Już widać, że Niemcy niechętnie postrzegają tę propozycję, bo z ich punktu widzenia byłaby czymś w rodzaju nieuczciwej konkurencji. Francja podobnie. Nie sądzę, żeby bez ich zgody definicja długu mogła zostać zmieniona.</p>
<p><strong>Czy nie sądzi Pani, że możliwe jest wypracowanie formuły, która byłaby do przyjęcia dla obu stron – i tej, która wprowadziła filar kapitałowy i tej, która skupiła się na podwyższaniu wieku emerytalnego i liczby pracujących, aby zwiększyć liczbę osób płacących składki?</strong></p>
<p>Wypracowanie wspólnego rozwiązania wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne, bo musiałoby oznaczać wyciąganie na światło dzienne  przynajmniej części długów ukrytych, a do tego nikt się nie pali. Bo gdyby nawet jakimś cudem udało się to osiągnąć wewnątrz Unii, to jeszcze trzeba brać pod uwagę, że żaden kraj zewnętrzny czegoś takiego nie robi, więc Unia na tym tle wyglądałby co najmniej dziwnie. Rynki finansowe zapewne nie byłyby w stanie tego zrozumieć. To niech może najpierw Stany Zjednoczone wyciągną na jaw swoje rozmaite przyszłe zobowiązania!</p>
<p>Dlatego przyjęcie tej propozycji wydaje mi się mało prawdopodobne i sądzę raczej, że te kraje, które wprowadziły tak nierozsądne jak my reformy emerytalne, które niczego nie poprawiają, a tylko generują ogromny dług publiczny i koszty jego obsługi, będą sobie musiały w końcu uświadomić, że to jest droga donikąd.</p>
<p>Oczywiście gdyby jednak do jakiejś korzystnej dla  nas formy zmiany liczenia długu doszło, to dałoby nam trochę oddechu, ale ani na milimetr nie poprawiło sytuacji demograficznej. A w ostatecznym rozrachunku to właśnie ona zdecyduje o wysokości przyszłych emerytur.</p>
<p>A jeśli już myśleć poważnie o eksponowaniu tego długu ukrytego, czy niejawnego, to należy zadać pytanie, dlaczego właściwie miałyby być ujawniane tylko te zobowiązania, które państwo będzie musiało ponosić za dziesiątki lat, gdy dziś płacący składki będą przechodzić na emerytury?</p>
<p><strong>A jakie jeszcze inne zobowiązania można zaliczyć do długu ukrytego?</strong></p>
<p>Czemu na przykład nie ujawniać zobowiązań, jakie państwo będzie ponosiło w przyszłości z tytułu ochrony zdrowia? Dlaczego nie ujawniać wydatków, jakie będzie musiało ponosić z tytułu obowiązku finansowania policji i wojska?</p>
<p><strong>To chyba demagogia, Pani Profesor. Wiadomo przecież, że sam sens reformy emerytalnej polega na tym, aby zamienić księgowość kasową księgowością memoriałową, czyli taką która tworzy wyraźne zobowiązania na przyszłość. Żadne dzisiejsze składki nie obligują państwa, aby za 20 lat płaciło na utrzymanie policji. A w zamian za moje dzisiejsze składki państwo zobowiązuje się wypłacać mi emeryturę. </strong></p>
<p>Te zobowiązania w stosunku do emerytów to są takie same zobowiązania jak każde inne finansowane ze środków publicznych. W systemie pay-as-you-go pieniądze z bieżących podatków i ze składek są tak samo zbierane i tak samo są wydawane na finansowanie wszelkich potrzeb publicznych. Ja uważam, że cała ta idea ujawnienia długu publicznego była jedynie pretekstem, aby wprowadzić system OFE. I to co się teraz proponuje, to właśnie potwierdza. Proszę przypomnieć sobie argumenty, że tak długo jak przyszłe zobowiązania państwa nie będą  ujawniane, politycy będą mogli tym manipulować. A więc – mówiono – ujawnijmy ten ukryty dług publiczny dzięki przeniesieniu części składki do prywatnych funduszy emerytalnych.</p>
<p>Tymczasem gdyby teraz nastąpiłaby zmiana postulowana przez autorów tego listu, oznaczałoby to, że zamierzamy z powrotem ten dług ukryć. I &#8211; co gorsza  - wprawdzie już by go nie było w danych pokazujących poziom długu jawnego, ale bynajmniej nie wrócilibyśmy do stanu poprzedniego, tego sprzed wprowadzenia reformy! Oto wprawdzie nie ujawniałoby się długu, tym niemniej cały system funkcjonowałby poniekąd „w podziemiu”, zaś towarzystwa emerytalne nadal brałyby pieniądze z opłat od składek emerytalnych i miały z tego poważne dochody. A więc jeśli dług miałby znów być ukryty, to po co to wszystko?</p>
<p>A podstawowe pytanie dotyczy tych obligacji, które zostały już faktycznie wyemitowane i znajdują się w portfelach OFE. Co z nimi? Kwestię przyszłości można by może rozważyć, ale co z tymi obligacjami, które już istnieją? I co z kosztami obsługi tych obligacji? To jest co roku około 13 miliardów złotych. Czy nazwanie inaczej tego długu spowoduje, że tych kosztów nie będzie?</p>
<p><strong>Ja myślę, że nie o to chodzi, aby ukrywać ten dług, ale żeby go inaczej liczyć. W każdym razie jeśli chodzi o przyszłość polskiego systemu emerytalnego, to już jest chyba zdecydowane. Premier wyrzucił do kosza propozycje zmniejszenia składki wpływającej do OFE. </strong></p>
<p>Ja myślę, że zabrakło porządnej debaty na ten temat &#8211; także w łonie rządu.</p>
<p>Może to jest zdecydowane na obecną chwilę, ale obawiam się, że nasi rządzący podjęli tę decyzję z cichą nadzieją, że jednak uda się zmienić definicję długu publicznego. A co jeśli się nie uda?</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Uważa Pani, że ta sprawa wróci?</strong></p>
<p>Uważam, że ta próba zmiany definicji to tylko gra na zwłokę, która nie może się powieść. A gdyby się nawet powiodła, to byłoby to fatalne dla tych krajów, które o to wystąpiły, bo spowodowałoby niesłychany zamęt, jeśli chodzi o ocenę ich sytuacji fiskalnej. Byłyby postrzegane przez rynki finansowe jako forma kreatywnej księgowości. Aha &#8211; a więc te kraje mają ukryte jakieś zobowiązania! Lepiej takich pretekstów do nieufności nie tworzyć, bo to się tylko może odbić na wiarygodności. Może krótkookresowo w czymś nawet pomoże, ale długookresowo niczemu dobremu nie sprzyja.</p>
<p><strong>A jeśli definicja nie zostanie ostatecznie zmieniona, to co to w praktyce będzie oznaczało?</strong></p>
<p>Wtedy trzeba będzie podjąć szybkie awaryjne działania, całkowicie zawieszając wpłaty do funduszy emerytalnych, przynajmniej na okres dwóch lat, a najlepiej jeszcze dłużej. Tak jak to zrobiła Estonia. My jeszcze nie jesteśmy w tak krytycznej sytuacji, w jakiej byli Estończycy, ale też nie tak bardzo nam do tego daleko. I kiedy już nie będziemy mogli dalej podnosić podatków, to trzeba będzie to zrobić także u nas. Mam poczucie, że znaleźliśmy się pułapce, w której podnosimy podatki, mocno redukujemy wydatki budżetowe, a to wszystko po to, aby ocalić system OFE, który przynosi korzyści wyłącznie instytucjom finansowym nim zarządzającym. Czy naprawdę warto ponosić takie poświęcenia i ryzykować utratą wiarygodności kredytowej kraju w wyniku nadmiernego zadłużenia?</p>
<p><strong>Rozmawiał: Ryszard Holzer</strong></p>
<p><em>Prof. Leokadia Oręziak wykłada w Szkole Głównej Handlowej oraz  Wyższej Szkole Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego. Jest autorką  licznych publikacji na temat polityki pieniężnej Unii Europejskiej,  m.in. książek „Euro – nowy pieniądz” i „Finanse Unii Europejskiej”.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/06/podatki-i-oszczednosci-sluza-ocaleniu-ofe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Germany &#8211; a role model in low unemployment, not in a growth</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/05/germany-role-model-in-low-unemployment-not-in-a-growth/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/05/germany-role-model-in-low-unemployment-not-in-a-growth/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Sep 2010 05:30:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Prof. Stefan Karlsson</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Blogi]]></category>
		<category><![CDATA[Stefan Karlsson]]></category>
		<category><![CDATA[European-Union]]></category>
		<category><![CDATA[Germany]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=18014</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/userphoto/s_karlsson.thumbnail.jpg" width="40" height="40" alt="" title="Stefan Karlsson" /><br/>After the extremely strong German second quarter growth number, and the weaker American one, Germany seems to have become the great role model in terms of achieving growth. This is kind of strange since a lot of countries both in Europe and elsewhere have had stronger growth (It would be more understandable to view it [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/userphoto/s_karlsson.thumbnail.jpg" width="40" height="40" alt="" title="Stefan Karlsson" /><br/><p>After the extremely strong German second quarter growth number, and the weaker American one, Germany seems to have become the great role model in terms of achieving growth. This is kind of strange since a lot of countries both in Europe and elsewhere have had stronger growth (It would be more understandable to view it as a role model in holding down full time unemployment, but that has little to do with growth and more to do with its work sharing scheme).</p>
<p><a href="http://www.cepr.net/index.php/blogs/beat-the-press/david-brooks-takes-advantage-of-affirmative-action-for-conservatives" target="_blank">Now Dean Baker tries </a>to attribute the strong performance on increase in government purchases (which is not entirely synonymous with government spending since it excludes transfer payments). Baker says that since 2008, government purchases has increased more in Germany than in the United States, something which he claims disproves <a href="http://www.nytimes.com/2010/08/27/opinion/27brooks.html" target="_blank">David Brooks suggestion</a><a style="color: #5588aa; text-decoration: none;" href="http://www.nytimes.com/2010/08/27/opinion/27brooks.html"> </a>that government spending increases don&#8217;t boost overall growth.</p>
<p>But if you study the data more carefully, you can see that Brooks’s argument is actually more consistent with the data than the Keynesian argument advanced by Baker and others.</p>
<p>First of all, it should be remembered that the German slump was actually somewhat deeper than the American one. Between the first quarter of 2008 and the second quarter of 2009, GDP fell by 3.9% in the <a href="http://www.bea.gov/national/nipaweb/TableView.asp?SelectedTable=1&amp;Freq=Qtr&amp;FirstYear=2008&amp;LastYear=2010" target="_blank">U.S.</a> and by 4.4% in <a href="http://www.destatis.de/jetspeed/portal/cms/Sites/destatis/Internet/EN/press/pr/2010/08/PE10__293__811,templateId=renderPrint.psml" target="_blank">Germany</a>*. Then in the three following quarters, <a href="http://www.bea.gov/national/nipaweb/TableView.asp?SelectedTable=1&amp;Freq=Qtr&amp;FirstYear=2008&amp;LastYear=2010" target="_blank">U.S. growth</a> was higher, 2.6% versus just 1.5% in <a href="http://www.destatis.de/jetspeed/portal/cms/Sites/destatis/Internet/EN/press/pr/2010/08/PE10__293__811,templateId=renderPrint.psml" target="_blank">Germany</a>. Thus between the first quarter of 2008 and the first quarter of 2009, GDP fell by 1.3% in the U.S. compared to 2.9% in Germany.</p>
<p>How did government purchases develop in the two countries between Q1 2008 and Q1 2010 then? It rose by 2.8% in the <a href="http://www.bea.gov/national/nipaweb/TableView.asp?SelectedTable=15&amp;Freq=Qtr&amp;FirstYear=2008&amp;LastYear=2010" target="_blank">U.S</a><a style="color: #5588aa; text-decoration: none;" href="http://www.bea.gov/national/nipaweb/TableView.asp?SelectedTable=15&amp;Freq=Qtr&amp;FirstYear=2008&amp;LastYear=2010">.</a> and by 6.6% in <a href="http://www.destatis.de/jetspeed/portal/cms/Sites/destatis/Internet/EN/press/pr/2010/08/PE10__293__811,templateId=renderPrint.psml" target="_blank">Germany</a>. Thus it is true that during the period when growth was weaker in Germany, German government spending rose more.</p>
<p>But what about Q2 2010 when German GDP rose by 2.2% while U.S. GDP rose by just 0.4% compared to the previous quarter? Well, during that period real government purchases rose by just 0.5% in Germany and by 1.1% in the U.S.</p>
<p>Thus, during the period German government purchases grew more, its GDP was weaker, while during the period German government purchases grew less, its GDP was much stronger. Meaning that the actual correlation between government purchases and GDP has actually been negative, not positive as Baker and other Keynesians claim.</p>
<p>BTW, <a href="http://krugman.blogs.nytimes.com/2010/08/28/angela-and-the-fifty-hoovers/" target="_blank">Krugman again invoke Hoover</a> in this debate as an alleged example of a budget cutter, despite the fact that real government purchases actually rose by 11.0% between <a href="http://www.bea.gov/national/nipaweb/TableView.asp?SelectedTable=1&amp;ViewSeries=NO&amp;Java=no&amp;Request3Place=N&amp;3Place=N&amp;FromView=YES&amp;Freq=Year&amp;FirstYear=1930&amp;LastYear=1932&amp;3Place=N&amp;Update=Update&amp;JavaBox=no#Mid" target="_blank">1929 and 1932</a>, with federal government purchases alone growing 18.1% between 1929 and 1932.</p>
<p>*=Note that the German recession ended a quarter earlier so to make the numbers comparable I have included that first recovery quarter in the &#8220;recession&#8221;-period.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/05/germany-role-model-in-low-unemployment-not-in-a-growth/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EU bez euro przegoni USA</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/05/eu-bez-euro-przegoni-usa/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/05/eu-bez-euro-przegoni-usa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Sep 2010 05:02:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>j.mielnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Forma]]></category>
		<category><![CDATA[Komentarze Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja-kryzys-euro]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys-PIIGS]]></category>
		<category><![CDATA[Paul-Krugman-Hiszpania]]></category>
		<category><![CDATA[Strefa Euro]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=18003</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Ze wspólną walutą Unia jest niekonkurencyjna i niestabilna.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Jakie są korzyści z euro? To pytanie, które wydawałoby się wybrzmiało już dawno w Polsce, przed Unią stanęło na nowo w obliczu kryzysu hiszpańskiego. W Hiszpanii pękła bowiem bańka na rynku nieruchomości, którą spowodował m.in. dostęp do łatwego kredytu. Właśnie wtedy Paul Krugman, a za nim Bradfrod DeLong, Gregory Mankiw i Richard Posner zaczęli się zastanawiać, czy euro jest na pewno dobrze przemyślaną koncepcją. Bo przecież jak dotąd Europa nie ma wspólnego rządu (a zatem ciężar recesji musi ponieść lokalny, hiszpański budżet) i jednak wciąż nie ma zintegrowanego rynku pracy (tak, by z rejonów wysokiej stopy bezrobocia można było przenieść się do bardziej prosperujących). Choć Unia dużo mówi o ułatwianiu mobilności, to jednak często rządy wydają się być na ten postulat głuche, nie wspominając różnic językowych i kulturowych. Paul Krugman wówczas zauważył, że przypuszczalnie najłatwiejszym rozwiązaniem dla Hiszpanii byłaby dewaluacja waluty&#8230; ale właśnie znajduje się w reżimie euro. I nie może. Jak zauważył Krugman, a wraz z nim i Posner był to kontrargument wobec twierdzenia, że euro ratuje przed kryzysem.</p>
<p>I właśnie w tym kontekście <a title="Gelinas: Eurocrash" href="http://www.city-journal.org/2010/20_3_snd-european-financial-crisis.html" target="_blank">do debaty włącza się</a> dr Nichole Gelinas, ekonomistka z Manhattan Institute, autorka niezwykle interesującej książki „<a title="Gelinas: After the Fall" href="http://www.amazon.com/After-Fall-Saving-Capitalism-Washington/dp/1594032610" target="_blank">After The Fall &#8211; Saving Capitalism From Wall Street &#8211; and Washington</a>”.</p>
<p>Gelinas twierdzi, że najpoważniejszy problem, jaki euro stanowi dla państw europejskich, polega na tym, że zachęca do inwestowania ponad granicami, ale wiele z tych inwestycji jest bezproduktywnych. Banki i fundusze zbyt łatwo i tanio pożyczały Portugalii, Włochom, Irlandii, Grecji i Hiszpanii. Grecja spożytkowała tanie kredyty na utrzymanie archaicznej struktury zatrudnienia, a Irlandia na nadmuchanie bańki nieruchomości i kredytowej.</p>
<p>Euro nie ułatwia też zwiększania konkurencyjności gospodarek. Jak dotąd raporty na temat postępu reform ocenia brukselska biurokracja, która według Gelinas nie jest tak skuteczna jak inwestorzy. Biurokracja zainteresowana jest liczbami, a inwestorzy bogactwem. Ci drudzy więc naturalnie sceptycznym, jeśli nie nacechowanym nieufnością podejściem zmuszaliby rządy do realnych działań.  A spadkom deficytów przyglądałyby się dodatkowe instytucje finansowe pomagające inwestorom przy wykorzystaniu ryzyka walutowego.</p>
<p>Amerykańska ekonomistka daje też słabą ocenę najnowszemu tworowi Unii &#8211; European Financial Stability Facility, czyli Europejskiemu Funduszowi Walutowemu mającemu zapobiec bankructwu Grecji. Jej zdaniem tego typu pomoc jedynie opóźni w czasie upadek tych gospodarek. I duży ciężar dla tych, które rozwijają się stabilnie. I co więcej, wspólna waluta, jak dowodzi Gelinas, staje się w momencie kryzysu jednego z państw członkowskich platformą transportującą inflację do całej Unii.</p>
<p>I choć Gelinas nie mówi tego wprost, to jednak z jej tekstu wypływa wniosek, że by Europa mogła lepiej konkurować ze Stanami Zjednoczonymi, jej państwa członkowskie powinny powrócić do swoich walut.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/05/eu-bez-euro-przegoni-usa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rząd przyjął optymistyczny projekt budżetu 2011</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/04/rzad-przyjal-optymistyczny-projekt-budzetu-2011/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/04/rzad-przyjal-optymistyczny-projekt-budzetu-2011/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Sep 2010 09:50:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>j.mielnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Debata ekonomiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Makroekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Pulpit]]></category>
		<category><![CDATA[budżet 2011]]></category>
		<category><![CDATA[deficyt-budżetowy]]></category>
		<category><![CDATA[prywatyzacja]]></category>
		<category><![CDATA[przychody z prywatyzacji]]></category>
		<category><![CDATA[wieloetni plan finansowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=17963</guid>
		<description><![CDATA[<br/>W przyszłym roku dochody podatkowe mają wzrosnąć o 8,3 proc., a niepodatkowe aż o ponad 20 proc. Deficyt budżetowy ma wynieść 40,2 mld zł wobec 52,2 planowanych na ten rok. To znacznie bardziej optymistyczne założenie niż to przewidywane w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa, który zakładał w 2011 roku deficyt w wysokości 45 mld zł. Poniżej przytaczamy toczącą się w <strong><span style="font-weight: normal;">„</span><span style="font-weight: normal;">Obserwatorze Finansowym</span></strong>” debatę ekspertów na temat polityki budżetowej rządu.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Rząd przyjął w piątek projekt przyszłorocznego budżetu z deficytem budżetowym na poziomie 40,2 mld zł. To sporo mniej niż w przyjętym miesiąc temu Wieloletnim Planie Finansowym Państwa, gdzie przewidywano deficyt w wysokości 45 mld złotych. Jednocześnie PAP podała, że w projekcie przyszłorocznego budżetu wykonanie tegorocznego deficytu zapisano na poziomie 48,3 mld zł wobec 52,2 mld zł przewidywanych w ustawie budżetowej na 2010 rok.</p>
<p>Potrzeby pożyczkowe państwa mają wynieść 72,9 mld zł, planowane dochody budżetu 272,1 mld złotych, a wydatki 312,3 mld zł. Dochody podatkowe mają urosnąć o 8,3 proc. W Wieloletnim Planie Finansowym przewidziane są na poziomie ponad 240 mld złotych, w tym VAT 119,3 mld zł. Aż do 2013 roku nie będzie podwyżki progów PIT – poinformował wiceminister finansów Ludwik Kotecki w odpowiedzi na interpelację poselską.</p>
<p>Jeśli chodzi o poza podatkowe przychody budżetu to najwięcej ma ich dać prywatyzacja. Projekt budżetu zakłada sprzedaż udziałów w państwowych przedsiębiorstwach na łączną sumę 15 mld zł. Jednak minister skarbu Aleksander Grad zdążył już zapowiedzieć, że spodziewa się pomocy ze strony kolegów &#8211; prawie 3 mld zł miałoby pochodzić ze sprzedaży spółek kontrolowanych przez ministrów gospodarki, środowiska i infrastruktury. W projekcie budżetu zapisane są też przychody w wysokości 9,2 mld zł tytułem dywidend ze spółek z udziałem Skarbu Państwa i wypłaty z zysku. W sumie dochody niepodatkowe mają wzrosnąć aż o 20,9 proc.</p>
<p>W zmniejszeniu deficytu mają pomóc m. in. 1-procentowa podwyżka VAT (5 mld złotych), reguła wydatkowa (3 mld zł), oszczędności na administracji państwowej, w tym redukcja urzędników (niecałe 3 mld zł), oszczędności na kosztach obrony narodowej (2 mld zł), odebranie przedsiębiorcom możliwości odliczania podatku od paliwa (1,8 mld zł) i obcięcie zasiłku pogrzebowego (1,5 mld zł).</p>
<p>19,8 miliardów zł oszczędności ma przynieść poprawa płynności w sektorze finansów publicznych osiągnięta dzięki wprowadzeniu dla samorządów i jednostek administracji państwowej jednego wspólnego konta w Banku Gospodarstwa Krajowego.</p>
<p>Minister rolnictwa Marek Sawicki powiedział PAP, że dodatkowe pieniądze dostaną jedynie policja i służba zdrowia, ministerstwo kultury i infrastruktury.</p>
<p>Projekt budżetu przewiduje wzrost PKB o 3,5 proc., wzrost inflacji CPI o 2,3 proc., spadek bezrobocia do 9,9 proc. i wzrost konsumpcji o 3,2 proc.  Wzrost płac ma wynieść 3,7 proc.</p>
<p>rh</p>
<h2><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/30/co-rostowski-zostawi-swemu-nastepcy/?k=debata">Co Rostowski zostawi swemu następcy?</a></h2>
<p>Mogę wyobrazić sobie, że cały efekt proponowanej obecnie konsolidacji zostanie pożarty przez wyższe koszty obsługi długu. Boję się tego, że zostaniemy wzięci w dwa ognie: złoty będzie relatywnie mocniejszy, a jednocześnie będziemy musieli płacić zewnętrznym inwestorom wyższe rentowności za kupowanie naszych papierów skarbowych &#8211; mówi <strong>prof. Jerzy Hausner</strong>.</p>
<h2><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/24/kotecki-ofe-nie-stac-nas-na-taki-gadzet/?k=debata">Kotecki: OFE – nie stać nas na taki gadżet</a></h2>
<p>Były takie zarzuty, że nie przywróciliśmy wyższej składki rentowej albo że nie podwyższyliśmy od razu o więcej tego VAT. Rząd jest cały czas pod silną presją. Nadal nic nie rozwiązano, więc musimy myśleć o tym co dalej. To nie jest tak, że ogłoszono plan i rząd pojechał na wakacje, bo problem się skończył &#8211; mówi <strong>Ludwik Kotecki, wiceminister finansów.</strong></p>
<h2><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/13/filar-wiem-jak-ograniczyc-wydatki-i-zwiekszyc-wplywy/?k=debata">Filar: wiem jak ograniczyć wydatki i zwiększyć wpływy</a></h2>
<p>Widzę zagrożenia w postaci pomrukujących agencji ratingowych, widzę w postawie rynków finansowych, które na razie są stabilne, ale wielokrotnie pokazały, że potrafią zmienić swoje oceny z dnia na dzień. Muszę o tym mówić, nawet jeśli będę z tego powodu postrzegany jako kraczący kruk &#8211; mówi <strong>prof. Dariusz Filar, członek Rady Gospodarczej przy premierze. </strong></p>
<h2><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/05/gilowska-rzadowi-przetarla-sie-jedwabna-poduszka/?k=debata">Gilowska: rządowi przetarła się jedwabna poduszka</a></h2>
<p>Podwyżka VAT i brak kompleksowej reformy finansów publicznych może komplikować zadania, jakie ustawodawca postawił przed RPP. &#8211; Polska jako państwo na dorobku, z niskim poziomem PKB per capita, musi bardzo ostrożnie kalkulować swoją trajektorię rozwojową. Nie możemy sobie pozwolić na spadek wiarygodności polityki gospodarczej – mówi <strong>prof. Zyta Gilowska, członek Rady Polityki Pieniężnej.</strong></p>
<h2><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/04/premier-wreszcie-musi-powiedziec-prawde/?k=debata">Premier wreszcie musi powiedzieć prawdę</a></h2>
<p>Nie oczekiwałem, że rząd zaproponuje coś bardzo istotnego. Spodziewałem się stosunkowo drobnych zmian, które poprawią sytuację finansów publicznych o jakieś 5-10 mld zł rocznie, podczas gdy prawdziwe potrzeby to ok. 50-60 mld zł w perspektywie trzech lat. Najbardziej sensowne byłoby, gdyby od przyszłego roku zaczęły się działania przynoszące jakieś 20 mld zł rocznie – mówi <strong>prof. Stanisław Gomułka.</strong></p>
<h2><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/24/kiedy-inwestorzy-powiedza-sprawdzam-2/?k=debata"> Kiedy inwestorzy powiedzą: sprawdzam </a></h2>
<p>Jeśli się nie zdarzy nic nadzwyczajnego w najbliższych 18-20 miesiącach, to niewielkie jest prawdopodobieństwo zmiany ratingu Polski. Ale negatywna presja na ratingi wzrośnie, jeśli nie będzie działań naprawczych. Czechom po ostatnich wyborach podnieśliśmy perspektywę do pozytywnej, bo rządząca koalicja ma konkretne programy redukcji deficytu i zadłużenia. Podobnie może stać się u nas – mówi <strong>Piotr Kowalski, prezes Fitch Polska.</strong></p>
<h2><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/16/bez-reform-polske%c2%a0czeka-osla-lawka/?k=debata">Bez reform Polskę czeka ośla ławka</a></h2>
<p>Nie wiem, czy to nastąpi jeszcze w tym roku, czy dopiero w przyszłym, ale stopniowo Polska, na skutek zaniechania reform, będzie degradowana z roli lidera wzrostu w Unii Europejskiej, którym jest teraz, do roli jednego z kilku państw, które się nie reformują &#8211; uważa <strong>prof. Krzysztof Rybiński.</strong></p>
<h2><strong> </strong><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/09/polsce-grozi-zolta-kartka/?k=debata">Polsce grozi żółta kartka</a></h2>
<p><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/09/polsce-grozi-zolta-kartka/?k=debata"></a>W ciągu najbliższych miesięcy możemy otrzymać od agencji ratingowych negatywny outlook i wówczas należy to odczytać jako ostrzeżenie: „dajemy wam kilka miesięcy na wyjście z poważnym programem porządkowania finansów publicznych”. Ale uczestnicy rynku wiedzą, że czekają nas wybory i nie oczekują od polityków popełniania samobójstwa politycznego – mówi <strong>prof. Witold Orłowski</strong>.</p>
<h2><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/09/najwazniejszy-jest-wzrost-gospodarczy/?k=debata">Najważniejszy jest wzrost gospodarczy</a></h2>
<p>Mam nadzieję, że rząd podwyżką VAT po to kupuje ten rok, aby zainicjować jakieś zmiany i utrzymać dynamikę wzrostu. Jeśli będzie 3 proc. wzrostu PKB w tym roku, a w przyszłym 3,5 proc., to nadal będziemy świetnie wyglądali na tle reszty Europy. Zwłaszcza że niezależnie od rządowej retoryki, rzeczywiście realizowana polityka makroekonomiczna nie była bynajmniej polityką zaciskania pasa i oszczędności, ale polityką ekspansji sektora finansów publicznych  – mówi <strong>prof. Jerzy Osiatyński.</strong></p>
<h2><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/06/pseudoprywatyzacja-to-nie-reforma/?k=debata">Pseudoprywatyzacja to nie reforma</a></h2>
<p>Wielkość deficytu finansów publicznych, prognozowana w przyszłym roku na poziomie ok. 90 mld zł, wymusza przyspieszenie prywatyzacji. Nie może ona jednak polegać na sprzedaży udziałów innym podmiotom zależnym od polityków. Taka pseudoprywatyzacja, prowadzona na szeroką skalę w latach 2008-2009, zapewniła aż 1/3 całkowitych przychodów z prywatyzacji &#8211; pisze <strong>Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR.</strong></p>
<div>
<h2><strong> </strong></h2>
</div>
<h2><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/04/tusk-kupuje-czas-jak-kiedys-gierek/?k=debata"> Premier Tusk kupuje czas</a></h2>
<p><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/04/tusk-kupuje-czas-jak-kiedys-gierek/?k=debata"></a> Zadłużenie Polski rośnie nieprzerwanie od czasu Władysława Gomułki. Gierek mówił, że inwestujemy i modernizujemy. A po prostu kupił ówczesnej władzy trochę czasu. To samo mówi obecna władza. Skutek może być identyczny jak w latach 70.  &#8211; twierdzi <strong>Paweł Dobrowolski, ekspert Instytutu Sobieskiego i Fundacji Obywatelskiego Rozwoju.</strong></p>
<h2><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/07/30/rzad-chce-kupic-dwa-lata-za-1-proc-vat/?k=debata">Rząd chce kupić dwa lata za 1 proc. VAT </a></h2>
<p>Podwyżka VAT do 23 proc., duże wpływy z prywatyzacji, a do tego reguła wydatkowa &#8211; to najważniejsze zapisy Wieloletniego Planu Finansów Publicznych przedstawionego w piątek 30 lipca przez premiera Donalda Tuska. Spory o VAT na żywność spowodowały odłożenie do wtorku przyjęcia przez rząd ostatecznej wersji dokumentu. Pierwsze jego zarysy większość ekonomistów przyjęła z zawodem, ale premier podkreśla, że dobra reforma to reforma bezbolesna.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/04/rzad-przyjal-optymistyczny-projekt-budzetu-2011/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Norman Bailey</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/03/prof-norman-bailey/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/03/prof-norman-bailey/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Sep 2010 17:49:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>k.Ned</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cytaty Rotator]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=17979</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Obserwator Finansowy zasługuje na wielkie uznanie za bardzo cenną pracę edukacyjną. Takie medium publiczne to ewenement na skalę światową.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Obserwator Finansowy zasługuje na wielkie uznanie za bardzo cenną pracę edukacyjną. Takie medium publiczne to ewenement na skalę światową.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/03/prof-norman-bailey/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
