Polskie błędy

09.03.2013
„Nawet gdyby Polska zachowała niepodległość, nigdy nie stałaby się bogatym i wpływowym krajem stosując wolny handel z krajami o bardziej rozwiniętych gospodarkach” - napisał niemiecki ekonomista Friedrich List w wydanej w 1841 r. książce „The National System of Political Economy” („Narodowy system ekonomii politycznej”).

Friedrich List, „The National System of Political Economy


Friedrich List urodził się w 1789 r. w Reutlingen (wówczas było to wolne, autonomiczne miasto), a zmarł w 1846 r. w Kufstein. Nie chciał pójść w ślady ojca, który był garbarzem i wybrał karierę w administracji ówczesnego księstwa Wirtembergii (obecnie część landu Badenia-Wirtembergia). W 1816 r. doszedł do stanowiska Dyrektora Finansowego w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych w rządzie Wirtembergii, a w 1817 r. (miał wówczas 28 lat) został mianowany profesorem administracji i polityki na Uniwersytecie Tubingen (mimo, iż nie miał wyższego wykształcenia).

W 1824 r. wyemigrował do USA, gdzie wydawał niemiecką gazetę „Readinger Adler” w mieście Reading w Pensylwanii. Tutaj także zetknął się z pracami jednego z ojców założycieli USA, Alexandra Hamiltona, który uważał, że amerykański przemysł powinien być chroniony cłami, dopóki nie będzie na tyle mocny, by konkurować z przemysłem krajów najbardziej rozwiniętych na świecie. Chodziło przed wszystkim o Wielką Brytanię. Mógł też na własne oczy obserwować jak dynamicznie rozwija się amerykański przemysł pod ochroną ceł (w 1820 r. średnia taryfa celna w USA wynosiła 35-45 proc. i była jedną z najwyższych na świecie).

W latach 30. XIX w. wrócił do Europy. W 1843 r. założył w mieście Augsburg gazetę „Zollvereinsblatt”, w której silnie lobbował za stworzeniem unii celnej między przyszłymi krajami związkowymi Niemiec oraz za rozbudową sieci kolejowej między nimi. Wydawał  nawet magazyn zajmujący się tylko tą tematyką („Eisenbahn Journal und National Magazin”), a także osobiście negocjował wiele porozumień o przebiegu linii kolejowych między niemieckimi państwami. Pisał, że unia celna i sieć kolejowa to bliźniaki syjamskie. Urodzone w tym samym czasie i z sobą złączone. O „jednym umyśle i jednym celu”, którym jest budowa bogatego, potężnego państwa niemieckiego.

Już w 1817 r. w jednym z artykułów List rekomendował drastyczne zmiany w konstytucji niemieckiej konfederacji. Chciał wprowadzenia m.in. parlamentu narodowego, jednej armii i jednego sądu najwyższego dla całych Niemiec. Wyjątkowość poglądów Lista polegała na podkreślaniu przez niego wagi ekonomicznego zjednoczenia Niemiec. Inny zwolennicy zjednoczenia Niemiec byli mu przeciwni. Uważali przemysł i kapitalizm za winnych ubóstwu mas, niszczenia więzi rodzinnych itd. Alternatywą dla nich były sielskie, rolnicze, rodzinne Niemcy.

W „The National System of Political Economy” (książkę można w całości przeczytać tutaj)  List zebrał swoje poglądy na to, jak kraje, które chcą się szybko i skutecznie bogacić, powinny to robić. Ich najważniejsza część to ta, która stoi w sprzeczności z tym, co głosił Adam Smith w wydanym w 1776 r. dziele „Bogactwo narodów”. Otóż Smith uważał, że najszybszą drogą do bogactwa jest wolny handel. List twierdził, że wolny handel – tak, ale między krajami na podobnym poziomie rozwoju gospodarczego. Czyli kraje biedne w żadnym wypadku nie powinny otwierać granic, tylko najpierw budować własny przemysł  przy ochronie taryf celnych. A na wolny handel otworzyć się dopiero wówczas, gdy ich przemysł będzie w stanie wytrzymać konkurencję.

List doszedł do tych wniosków analizując to jak bogaciły się kraje wówczas (czyli w połowie XIX w.) należące do najbogatszych na świecie. Napisał, że jeszcze kilkaset lat wcześniej Anglia wysyłała miastom należącym do tzw. Ligii Hanzeatyckiej wełnę, skóry, cynę, masło i inne „surowce”, a w zamian otrzymywała produkty przetworzone.

W XIV w. król Edward III uznał, że eksport wełny i import wełnianych ubrań mu nie wystarcza. Zaprosił flamandzkich tkaczy nadając im szereg przywilejów. A kiedy rozpoczęli produkcję zakazał noszenia jakichkolwiek ubrań z zagranicy. I to był początek budowy potęgi gospodarczej Anglii. I co ważne, aż do połowy XIX w. przemysł angielski był chroniony cłami sięgającymi 40-50 proc., co było wówczas najwyższym poziomem na świecie. Pod ochroną wysokich ceł Anglicy zbudowali najbardziej rozwinięty przemysł, by następnie, zgodnie z teorią Lista, otworzyć się na wolny handel.

Co ciekawe, w swojej pracy List często powołuje się na przykład będącej po rozbiorach Polski. „Kiedyś Polska i Anglia były na tym samym poziomie rozwoju gospodarczego a dziś, co za różnica” – pisze List. I dodaje: „Tylko przez rozwój własnego przemysłu przez wolne, ludne, miasta mogła Polska zbudować silną wewnętrzną strukturę gospodarczą, wolność i bogactwo. Polska powinna była – pisał – tak jak to zrobiła Anglia, ściągnąć z zagranicy ludzi, którzy zbudowaliby jej przemysł. Zamiast tego jej arystokracja wolała eksportować produkty rolne i dostawać w zamian tanie produkty z zagranicy”.

List zwraca uwagę arystokracjom z innych krajów, jak skończyła się krótkowzroczna polityka polskich możnych. I doradza, by zobaczyli jak bardzo zyskała brytyjska arystokracja na budowie własnego przemysłu, mimo iż był to okres kiedy ich przemysł był niekonkurencyjny i musieli za jego wytwory płacić więcej, niż gdyby kupili te same produkty za granicą.

List napisał książkę 172 lata temu, językiem z połowy XIX w. i nie czyta jej się łatwo. Warto jednak przez nią przebrnąć, bo z dzieła Lista można wyciągnąć interesujący wniosek odnośnie rozwoju gospodarczego Polski, stojący w sprzeczności do tego co mówił na przykład Adam Smith. W XVIII w. nie rozwijaliśmy własnego przemysłu uznając, że taniej będzie sprowadzać produkty przemysłowe z zagranicy. Z kolei po zmianie systemu gospodarczego w 1989 r. wcześnie otworzyliśmy się na konkurencję z gospodarkami krajów rozwiniętych (cła na wszystkie produkty przemysłowe, z wyjątkiem aut, w handlu z krajami UE zniesiono u nas już w 1998 r.) uznając, że wolna konkurencja z firmami krajów rozwiniętych może tylko naszym firmom pomóc. Tymczasem według teorii Lista tłumaczyłoby to niski wzrost gospodarczy w ostatnich latach i wysokie bezrobocie w naszym kraju, ponieważ zbyt wiele polskich firm nie wytrzymało konkurencji i zbankrutowało. Dłuższa ochrona w postaci ceł mogła im pozwolić na lepsze przygotowanie się do walki z zagranicznymi potentatami.


Tagi


  • Tezcatlipoca2013 pisze:

    „arystokracja wolała eksportować produkty rolne i dostawać w zamian tanie produkty z zagranicy” – cóż, w tej chwili też trwa systematyczna zarzynanie polskich uczelni i kadry naukowej pod hasłem „reformy”. I w ramach tejże reformy od 9 lat są zamrożone zarobki, utrzymano archaiczną tytulaturę i nieomal mafijny schemat awansowy, gdzie gerontokracja a nie dorobek decydują o przyznaniu stopni naukowych, gdzie indziej praktycznie nieznanych (habilitacja, profesura tytularna). Kwintesencją tej sytuacji są ostatnie wybory do CK, a w szczególności osoba jej nowego przewodniczącego. Organ wymagający od aspirujących doktorantów i habilitantów licznych publikacji na tzw. liście filadelfijskiej obrał za swojego przewodniczącego osobę byłego rektora AGH, który ma w dorobku cały JEDEN artykuł w czasopiśmie z JCR, zresztą z ostatniego roku jako trzeci autor. To po prostu kpina i szyderstwo ze strony okopanego betonu naukowego: działaczy, aktywistów, celebrytów, którzy z nauką nie mają nic wspólnego.

  • marcinach pisze:

    Ciekawy artykuł, ale to co pisał pan List ma się nijak do naszych współczesnych doświadczeń. Zresztą do tego co się działo i dlaczego się działo w XIX wieku również. Można powtórzyć za Bastiatem, że pan List widział to co widać na pierwszy rzut oka. Rozumiem autora, ale przecież wolny handel jest to prośba o wolny rynek w wymienie międzynarodowej. Historia polityki gospodarczej jaką prowadziała Wielka Brytania przez ostatnie 300 lat jest dobrze opisana i warto wyciągnąć z niej wnioski. Druga kwestia co do otwarcia się na konkurencję, gdy się będzie już wystarczająco – no właśnie – konkukrencyjnym. Czy państwowa ochrona nie stworzy może potwora? Protekcjonizm porównałbym do rodziców, kórzy np. trzymają dzieci pod kloszem lub stosujacym bezstresowe wychowanie. Ale państwo jest kiepskim rodzicem, więc efekty sądzę byłyby chyba gorsze. Sądzę wręcz odwrotnie. Polska ma problem z podatkami, regulacjami i innymi kosztami działania państwa. Polska mogłaby być o wiele lepsza na polu gospodarczym, gdyby Polakom dać wolność, prawdziwą wolność gospodarczą. Polacy od wieków nie mają problemów z wolnością, ale z jej brakiem i tego, że za dużo ludzi pcha się do władzy. Przykładów jest wiele, i tylko czekam na książkę, gdzie będą wypisane setki przykładów, gdzie świetne firmy, pomysły, itd. zostały zduszone nie przez konkurencję, ale brak możliwości – bo u nas się nie opłaca, bo za drogo (sic!), bo urzędnik, bo koledzy urzędnika, bo ktoś poda do urzędnika, bo nie dostanie licencji itd. itd.

  • marcinach pisze:

    Czy autor idzie w ślady Pata Buchanana?

  • anrchy.pl pisze:

    „…Pod ochroną wysokich ceł Anglicy zbudowali najbardziej rozwinięty przemysł, by następnie, zgodnie z teorią Lista, otworzyć się na wolny handel…” a co my zrobiliśmy po odzyskaniu niepodległości- zarżneliśmy rodzimy przemysł i otwarliśmy się na import z Europy

  • Krzysztof Bień pisze:

    Ostrożnie jednak z uogólnieniami. Co innego wyprodukować, a co innego sprzedać. Nie każdy w świecie chciał kupować np. przysłowiową pralkę Franię, albo telewizor Beryl. Nie każdą produkcję warto było ratować.

  • Krzysztof Mazur pisze:

    Polska upadła z powodu braku wojska i błędnej polityki zagranicznej (A. Bocheński Dzieje głupoty w Polsce), a nie polityki gospodarczej. Zaborcy nie byli bardziej rozwinięci gospodarczo.

  • marcinach pisze:

    P. Krzysztof i p. Krzysztof mają rację. Oczywiście, że Polska popełniła wiele błędów, a raczej nasi ukochani przywódcy… Hm, i wciąż to robią. Wątpię jednak, czy import to problem. Pamiętam polskie produkty z lat 1980-tych i te z Pewexu i Baltony również. Wybór był oczywisty. Co do niszczenia przemysłu, bo zapewne chodzi głównie o prywatyzację odgórną – popełniono wiele błędów zapewne wiele zamierzonych i niezamierzonych. Zresztą polska prywatyzacja odgórna i ta oddolna szybko straciły impet, i co dużo tu pisać – jest ziarno prawny w tym, co nazywają niektórzy nazywają „skradzionymi dobrami”. Milton Friedman ostrzegał przed tym. To fakt, przy prywatyzacji zabrakło rządów prawa.

  • Aleksander Piński pisze:

    Gwoli uzupełnienia. W 1987 r. Polska i Korea Południowa miały mniej więcej taki sam PKB na obywatela wg parytetu siły nabywczej. Polska poszła droga otwarcia granic Korea Południowa chroniła swoje rynki cłami. Efekt? Obecnie PKB na osobę wg partytetu siły nabywczej w Polsce to ok 20 tys. USD, w Korei ponad 30 tys. Bezrobocie w Polsce to 14 proc. i 2 mln Polaków na emigracji, w Korei 3 proc. Wartość dodana w przemyśle na obywatela (najlepszy wskaźnik industrializacji kraju) w Polsce to ok 1200 USD , w Korei Południowej 4100 USD.

  • B.Klimkiewicz pisze:

    Ważne są możliwosci, sposobność,ideologia też ma znaczenie. Metoda dobra gdy można ją stosować. B.Klimkiewicz.

  • marcinach pisze:

    Można również pójść inną drogą – Według autorów raportu Economic Freedom of the World 2011 zarówno Korea Płd., jak i Polska od końca lat 1980-tych poprawiły swoje notowania. Z tą różnicą, że w 2001 roku Korea Płd była na 30 miejscu (39 w 1990), a Polska na 53 (104 w 1990). Jest to ciekawe, ponieważ od czasu tzw. liberalnej rewolucji lat 1980-tych, Korea nie musiała zrobić zbyt wiele, aby być uznana za bardziej wolny gospodarczo kraj. Zresztą Korea Płd, jak zresztą inne kraje uznane za azjatyckie tygrysy prowadziły specyficzną politykę gospodarczą od dłuższego czasu niż latach 1980-te. A ile Polska siedziała w socjalistycznym bagienku (o jakości statystyk socjalistycznej Polski wolę nie pisać; produkcja + socjalityczna produkcja z sufitu)? Cztery cechy charakterystyczne gospodarek azjatyckich tygrysow: 1. Niski udział wydatków publicznych w PKB, a co za tym idzie i podatków. Kiedyś to było w granicach 20% PKB, a w 2010 roku Korea Płd miała około 30% PKB. 2. Niska inflacja, a co za tym idzie niska stopa procentowa 3. Elastyczne ceny i płace – przynajmniej na tyle, że producenci reagowali na sygnały również z rynku światowego. No i dopiero 4. – nadwyżka eksportu nad importem, która rzeczywiście pozwala spłacać odsetki od importowanego kapitału, który bywa niezbędny dla przyspieszenia wzrostu gospodarczego. A teraz należy znowu cofnąć się do schyłkowego PRLu i spojrzeć na to co można było zrobić i czy zabawa w protekcjonizm dałaby lepszy efekt. Ja sądzę, że polscy decydenci spartoli politykę gospodarczą w innych miejscach. PS. Bariery celne będące częścią polityki przemysłowej Korei Płd. świetnie zostały opisane przez Adama Lipowskiego w „Polityka przemysłowa a wzrost konkurencyjności. Doświadczenia azjatyckich tygrysów i wnioski dla Polski” (WN PWN, Warszawa 1997). Warto zerknąć również do Stanisław Wellisz, Wolny handel czy ochrona rynku krajowego?, CASE-PWN, Warszawa 1994. Klasyków warto czytać, ale należy pamietać o tym, kiedy i gdzie żyjemy.

  • makpfi pisze:

    Niestety, te pozycje książkowe nie są już dostępne ;(

  • marcinach pisze:

    @makpfi
    Przyznam, że nie będzie łatwo – zwłaszcza z książeczką prof. Wellisza. Moje egzemplarze kupiłem na Allegro. Może się uda wypożyczyć w bibliotece? To w końcu publikacje PWN.

  • Tezcatlipoca2013 pisze:

    @Aleksander Piński Należy dodać, że Korea rozpostarła parasol ochronny nad przemysłem i rynkiem wewnętrznym, ale nie zablokowała konkurencji wewnętrznej. Różnica w stosunku do otwarcia zewnętrznego (tak jak w Polsce) jest taka, że wszelkie zyski pozostają na miejscu, u nas – wypływają na zewnątrz i jesteśmy sprowadzeni do roli czysto produkcyjnych pariasów. R&D w Polsce praktycznie nie istnieje, a realizowane programy POIG to po prostu parodia.

  • marcinach pisze:

    @Tezcatlipoca2013 ma rację. Jednak nic w gospodarce nie działa w jedną stroną. Polska jest krajem postkomunistycznym. Choć wszyscy tak nas traktują, ale mało kto mówi głośno, to bardziej kraj postkolonialny ze wszystkimi bolączkami takiego kraju. Oczywiście są kraje postkolonialne, którym się udało. A Polska to kraj, który nie zrobił zbyt wiele, aby było lepiej. Oczywiście są tacy co zrobili mniej (np. Ukraina), i tacy co zrobili więcej (np. Estonia). Problem jest taki, że polska transformacja gospodarcza polegała na wzrostach i przejadaniu, wiele rzeczy zrobiono za późno i błędnie, itd. Mieliśmy szczescie, bo lata 1990-te dla gosoppdarki swiatowej to były lata niskiej inflacji i prosperity (pomimo kilku zawirowań w Ameryce Łacińskiej, Rosji czy własnie Korei Płd.) Protekcja rynku polskiego nic by nie dała w takim wewnętrznym bałaganie, tylko zakonserwowała by jeszcze więcej tego złego. Ps. Japonia ponosi olbrzymie koszty braku sanacji bankowości i konserwowaniu tradycyjnej gospodarki wewnątrz kraju. A dług publiczny rośnie. Nie ma nic za darmo.

  • marcinach pisze:

    B+R w sektorze publicznym na modłe UE nie może i nie da zbyt wiele. Za duże koszty, bezsens i marnotrastwo. A prywatnym się nie opłaca, bo po co się narażać – urzędnikom, koszty regulacji, + normalne ryzko itd. Dotacje to śmiech. Zwłaszcza patrząc na to co jest preferowane. Najpierw podziękujmy państwu i porosmy aby nie przeszkadzało, a później rozwijajmy biznes. A tak to mamy to co mamy. Dobrze działa to opodatkujmy, regulujmy, a jak zamiera i nie rusza się – dotujmy, dajmy ugi, cła itd. Przecież to głupie, ale tak to działa.

  • marcinach pisze:

    I jeszcze jedno z bogatego Zachodu o czym mało kto pisze. Np. spedzą ludzi do czynszówek, komunałek, bo to dla biednych – za darmo, o pardom, inni zapłacą za to w podatkach. Nikt nie chce tam otworzyć biznesu, bo to rejon niebezpieczny, ryzykowny. No to urzednicy chcą pomóc i dotują biznes, który ma tam działać. No i zakłada się fikcyjne biznesy, aby ciągnąć dodatki z budżetu gminy, państwa itd. To jest ta druga strona medalu działania państwa. Tak dokonuje się transfer od wydajnych, pracowitych do cwanych. Oczywiscie Polski na to nie stać, ale patrzmy na rózne aspekty działalności państwa, które w wiekszości przeszkadzają gospodarce i gospodarowaniu, a nie pomagają.

  • marcinach pisze:

    Może ktoś zna historię badań w prestiżowym NASA?

Dodaj komentarz


7 − = pięć

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane