„Nawet gdyby Polska zachowała niepodległość, nigdy nie stałaby się bogatym i wpływowym krajem stosując wolny handel z krajami o bardziej rozwiniętych gospodarkach” - napisał niemiecki ekonomista Friedrich List w wydanej w 1841 r. książce „The National System of Political Economy” („Narodowy system ekonomii politycznej”).

Friedrich List urodził się w 1789 r. w Reutlingen (wówczas było to wolne, autonomiczne miasto), a zmarł w 1846 r. w Kufstein. Nie chciał pójść w ślady ojca, który był garbarzem i wybrał karierę w administracji ówczesnego księstwa Wirtembergii (obecnie część landu Badenia-Wirtembergia). W 1816 r. doszedł do stanowiska Dyrektora Finansowego w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych w rządzie Wirtembergii, a w 1817 r. (miał wówczas 28 lat) został mianowany profesorem administracji i polityki na Uniwersytecie Tubingen (mimo, iż nie miał wyższego wykształcenia).

W 1824 r. wyemigrował do USA, gdzie wydawał niemiecką gazetę „Readinger Adler” w mieście Reading w Pensylwanii. Tutaj także zetknął się z pracami jednego z ojców założycieli USA, Alexandra Hamiltona, który uważał, że amerykański przemysł powinien być chroniony cłami, dopóki nie będzie na tyle mocny, by konkurować z przemysłem krajów najbardziej rozwiniętych na świecie. Chodziło przed wszystkim o Wielką Brytanię. Mógł też na własne oczy obserwować jak dynamicznie rozwija się amerykański przemysł pod ochroną ceł (w 1820 r. średnia taryfa celna w USA wynosiła 35-45 proc. i była jedną z najwyższych na świecie).

W latach 30. XIX w. wrócił do Europy. W 1843 r. założył w mieście Augsburg gazetę „Zollvereinsblatt”, w której silnie lobbował za stworzeniem unii celnej między przyszłymi krajami związkowymi Niemiec oraz za rozbudową sieci kolejowej między nimi. Wydawał  nawet magazyn zajmujący się tylko tą tematyką („Eisenbahn Journal und National Magazin”), a także osobiście negocjował wiele porozumień o przebiegu linii kolejowych między niemieckimi państwami. Pisał, że unia celna i sieć kolejowa to bliźniaki syjamskie. Urodzone w tym samym czasie i z sobą złączone. O „jednym umyśle i jednym celu”, którym jest budowa bogatego, potężnego państwa niemieckiego.

Już w 1817 r. w jednym z artykułów List rekomendował drastyczne zmiany w konstytucji niemieckiej konfederacji. Chciał wprowadzenia m.in. parlamentu narodowego, jednej armii i jednego sądu najwyższego dla całych Niemiec. Wyjątkowość poglądów Lista polegała na podkreślaniu przez niego wagi ekonomicznego zjednoczenia Niemiec. Inny zwolennicy zjednoczenia Niemiec byli mu przeciwni. Uważali przemysł i kapitalizm za winnych ubóstwu mas, niszczenia więzi rodzinnych itd. Alternatywą dla nich były sielskie, rolnicze, rodzinne Niemcy.

W „The National System of Political Economy” (książkę można w całości przeczytać tutaj)  List zebrał swoje poglądy na to, jak kraje, które chcą się szybko i skutecznie bogacić, powinny to robić. Ich najważniejsza część to ta, która stoi w sprzeczności z tym, co głosił Adam Smith w wydanym w 1776 r. dziele „Bogactwo narodów”. Otóż Smith uważał, że najszybszą drogą do bogactwa jest wolny handel. List twierdził, że wolny handel – tak, ale między krajami na podobnym poziomie rozwoju gospodarczego. Czyli kraje biedne w żadnym wypadku nie powinny otwierać granic, tylko najpierw budować własny przemysł  przy ochronie taryf celnych. A na wolny handel otworzyć się dopiero wówczas, gdy ich przemysł będzie w stanie wytrzymać konkurencję.

List doszedł do tych wniosków analizując to jak bogaciły się kraje wówczas (czyli w połowie XIX w.) należące do najbogatszych na świecie. Napisał, że jeszcze kilkaset lat wcześniej Anglia wysyłała miastom należącym do tzw. Ligii Hanzeatyckiej wełnę, skóry, cynę, masło i inne „surowce”, a w zamian otrzymywała produkty przetworzone.

W XIV w. król Edward III uznał, że eksport wełny i import wełnianych ubrań mu nie wystarcza. Zaprosił flamandzkich tkaczy nadając im szereg przywilejów. A kiedy rozpoczęli produkcję zakazał noszenia jakichkolwiek ubrań z zagranicy. I to był początek budowy potęgi gospodarczej Anglii. I co ważne, aż do połowy XIX w. przemysł angielski był chroniony cłami sięgającymi 40-50 proc., co było wówczas najwyższym poziomem na świecie. Pod ochroną wysokich ceł Anglicy zbudowali najbardziej rozwinięty przemysł, by następnie, zgodnie z teorią Lista, otworzyć się na wolny handel.

Co ciekawe, w swojej pracy List często powołuje się na przykład będącej po rozbiorach Polski. „Kiedyś Polska i Anglia były na tym samym poziomie rozwoju gospodarczego a dziś, co za różnica” – pisze List. I dodaje: „Tylko przez rozwój własnego przemysłu przez wolne, ludne, miasta mogła Polska zbudować silną wewnętrzną strukturę gospodarczą, wolność i bogactwo. Polska powinna była – pisał – tak jak to zrobiła Anglia, ściągnąć z zagranicy ludzi, którzy zbudowaliby jej przemysł. Zamiast tego jej arystokracja wolała eksportować produkty rolne i dostawać w zamian tanie produkty z zagranicy”.

List zwraca uwagę arystokracjom z innych krajów, jak skończyła się krótkowzroczna polityka polskich możnych. I doradza, by zobaczyli jak bardzo zyskała brytyjska arystokracja na budowie własnego przemysłu, mimo iż był to okres kiedy ich przemysł był niekonkurencyjny i musieli za jego wytwory płacić więcej, niż gdyby kupili te same produkty za granicą.

List napisał książkę 172 lata temu, językiem z połowy XIX w. i nie czyta jej się łatwo. Warto jednak przez nią przebrnąć, bo z dzieła Lista można wyciągnąć interesujący wniosek odnośnie rozwoju gospodarczego Polski, stojący w sprzeczności do tego co mówił na przykład Adam Smith. W XVIII w. nie rozwijaliśmy własnego przemysłu uznając, że taniej będzie sprowadzać produkty przemysłowe z zagranicy. Z kolei po zmianie systemu gospodarczego w 1989 r. wcześnie otworzyliśmy się na konkurencję z gospodarkami krajów rozwiniętych (cła na wszystkie produkty przemysłowe, z wyjątkiem aut, w handlu z krajami UE zniesiono u nas już w 1998 r.) uznając, że wolna konkurencja z firmami krajów rozwiniętych może tylko naszym firmom pomóc. Tymczasem według teorii Lista tłumaczyłoby to niski wzrost gospodarczy w ostatnich latach i wysokie bezrobocie w naszym kraju, ponieważ zbyt wiele polskich firm nie wytrzymało konkurencji i zbankrutowało. Dłuższa ochrona w postaci ceł mogła im pozwolić na lepsze przygotowanie się do walki z zagranicznymi potentatami.