Grecja długów nie spłaci – ktoś to wreszcie musi powiedzieć

18.04.2015
Normy prawa międzynarodowego kierują się nie tylko literą zobowiązań, ale także sprawiedliwością. W stosunkach finansowych powstało, w drodze precedensów i późniejszej praktyki, pojęcie długu wstrętnego, ohydnego, chociaż najlepiej nazywać go długiem niemoralnym. Pojęcie odious debt różnie jest tłumaczone, ale sens jest jasny: chodzi o dług jednego państwa w stosunku do drugiego.

(infografika Dariusz Gąszczyk/ CC BY-SA by Dennis Jarvis)


Według Investopedii dług państwa staje się odious kiedy rząd używa pożyczonych środków które w żaden sposób nie przysparzają korzyści społeczeństwu. Może np. chodzić o dług zaciągnięty przez dawny reżim, dług na potrzeby prowadzenia niemoralnej i niesłusznej wojny czy wreszcie o dług, który zasilił głównie konsumpcję lokalnych elit.

Według Wikipedii odious debt okreslany jest także jako nieprawny dług, nie powinien być egzekwowany (enforceable). Taki dług powinien być rozważany jako dług prywatny grupy rządzącej (polityków), a nie państwa i przypomina, pod względem prawnym, zobowiązanie zaciągnięte pod przymusem.

W publikacji MFW „Odious debt” Michaela Kremera i Seema Jayachadrana czytamy, że na wielu krajach rozwijających się ciążą długi zaciągnięte przez rządzących, którzy zaciągali je bez zgody społeczeństwa i używali pozyskanych funduszy aby utrzymać aparat represji lub dla własnego zysku. Nowe podejście ma na celu zabezpieczenie aby dyktatorzy nie zaciągali takich długów, które rujnują kraje a ciężar spada na barki społeczeństw.

Konstrukcja długu nieprawego wywodzi się z klasycznej konstrukcji prawa zobowiązań. Dłużnik nie musi płacić jeśli podstępnie ktoś inny zaciągnął dług w jego imieniu. Podobnie korporacja nie jest odpowiedzialna za zobowiązania, które zaciągnęli członkowie zarządu lub inni agenci przekraczając swoje upoważnienia lub ich nawet nie posiadając. Konstrukcja długu nieprawego opiera się na analogicznym rozumowaniu: jest to dług zaciągnięty bez zgody społeczeństwa i na jego szkodę. Nie powinien obciążać następców politycznych, zwłaszcza gdy ci byli świadomi tych faktów.

Nieprawy dług” w prawie międzynarodowym

O ile w prawie cywilnym (kontraktów) konstrukcja „długu nieprawego” istnieje od dawna to w prawie międzynarodowym musiała dopiero powstać. Jej początki sięgają 1898 r. po wojnie USA z Hiszpanią. Podczas negocjacji pokojowych USA argumentowały, że Kuba nie powinna być odpowiedzialna i obciążona długiem kolonialnym (kiedy pozostawała kolonią Hiszpanii) ponieważ dług zaciągnięty został bez zgody społeczeństwa Kuby i nie przyniósł mu pożytku.

Hiszpania nie akceptowała tego argumentu i uległa dopiero podczas konferencji pokojowej w Paryżu.

Doktryna „długu nieprawego” została sformalizowana w publikacji z 1927 r. przez rosyjskiego emigranta Alexandra Nahuma Sacka. Oparł się ona na XIX-wiecznym precedensie –odrzuceniu (repudiation) długu Meksyku zaciągniętego przez cesarza Maksymiliana i odmowie spłacania długu przez Kubę. W obu przypadkach chodziło o dług obciążający dawną kolonię.

Sack argumentował: Kiedy despotyczny reżim zaciąga dług nie w interesie kraju, ale raczej wzmocnienia swojego panowania, np. na wzmocnienie aparatu przymusu, jest on długiem odious – nieprawym i niemoralnym, w stosunku do społeczeństwa i całego państwa. Taki dług zatem nie wiąże narodu; to dług reżimu, osobisty dług zaciągnięty przez ten reżim. Upada on wraz z upadkiem tego reżimu. Taki dług nie spełnia warunków wymaganych od długu państwa; dług państwa musi być zaciągnięty w interesie państwa, a więc narodu a nie rządzącej kliki. Skoro rządzący popełnili wrogi akt przeciwko społeczeństwu nie mogą spodziewać się aby obciążał on społeczeństwo, które uwolniło się od reżimu.

Od tego czasu konstrukcja „długu nieprawego” jest coraz szerzej akceptowana. Patricia Adams, dyrektor zarządzający Probe International w swojej książce „Odious Debt; Loose, Lending, Corruption and the Third World’s Envirinmental Legacy” zwraca uwagę, że dług państwa musi być transparentny także dla kredytodawców; świadome kredytowanie autokratycznych reżimów to moral hazard. Cytowani wyżej autorzy z MFW – M.Kremer i S.Jayachandran – postulują ustanowienie światowej niezależnej instytucji, która mogłaby oceniać czy dany reżim ubiegający się o kredyt ma legalną legitymację – i deklarować kiedy mamy do czynienia z długiem obciążającym państwo nielegalnie. Byłaby to ostra sankcja blokująca pożyczki zaciągane przez dyktatorów.

Przykładem takiego długu może być np. dług Iraku Saddama Husseina zaciągnięty w czasie jego panowania w Iraku, a przeznaczony głownie na bezproduktywną wojnę, środki represji w stosunku do społeczeństwa i liczne pałace.

Przykłady długu uznanego za „dług nieprawy” z ostatnich czasów

– Dług reżimu Anastasio Somosy w Nikaragui (100 – 500 mln dol.),

– Dług reżimu Ferdinando Marcosa na Filipinach (10 mld dol.),

– Dług Jean-Claude Duvaliera z Haiti (900 mln dol.),

– Dług zaciągnięty przez rząd apartheidu w Afryce Płd. (obecne RPA), reżim potępiony przez społeczność międzynarodową, dług głównie wydany na środki represji policyjnej,

– Dług reżimu Mobutu Sese Seco, który rządził Kongiem (później Zair), ok. 4 mld dol. wydane głównie na osobiste wydatki jego i jego świty,

– Dług reżimu w Nigerii (reżim Sani Abacha), 2 mld dol. znalezione w szwajcarskim banku,

– Dług byłego reżimu Franjo Tudjmana w Chorwacji (odkryty przez opozycję).

Ostatni przykład to deklaracja odrzucenia długu Ekwadoru w 2008 r. przez prezydenta Rafaela Correa, który objął władzę po poprzednim reżimie.

Doktryna „długu nieprawego” daje tylko moralne prawo dla nowego rządu do postulatu odrzucenia długu, a w praktyce do jego znacznego zmniejszenia. Co innego odrzucenie przez kredytobiorcę, a co innego zaniechanie egzekucji przez kredytodawcę – i ewentualne odzyskanie środków uzyskanych z długu (jego części) przez nowy rząd.

W przypadku Haiti była powszechna zgoda aby nie egzekwować długu zaciągniętego przez reżim Duvaliera. W przypadku długu Iraku sprawa nie jest do końca uregulowana. Trudniejsza sprawa była z długiem zaciągniętym przez b. reżim Płd. Afryki w prywatnych bankach. Pomimo apeli społeczności międzynarodowej nowy rząd musiał przyjąć odpowiedzialność za dług.

Dług Nikaragui A. Somozy (100-500 mln dol.) został początkowo odrzucony przez nowy rząd Daniela Ortegi, ale nowy rząd uległ wierzycielom, obawiając się odcięcia od rynku finansowego. W przypadku Nigerii środki pochodzące z długu reżimu Sani Abacha zostały znalezione na koncie banku w Szwajcarii, ale Filipiny nie odzyskały funduszy sprzeniewierzonych przez F. Marcosa.

A teraz casus Grecji

Sytuacja Grecji jest katastrofalna, dług sięgający 175 proc. PKB praktycznie nie do spłacenia. Od 1 kwartału 2009 r. dochód narodowy Grecji bezustannie się kurczy, PKB na mieszkańca w 2014 r. był o jedną piątą niższy niż w 2008 r. Bezrobocie wynosi ciągle 26 proc. i wzrosło 4-krotnie w stosunku do sytuacji przed kryzysem i jest najwyższe w UE.

Wszyscy mówią o greckim długu publicznym, ale całkowite zadłużenie kraju to już 727 mld euro, w tym zagraniczne 412 mld euro.

9 kwietnia 2015 r. Grecja z trudem, po trosze szantażując kredytodawców, spłaciła w końcu do MFW przypadającą na kwiecień ratę, ale już wkrótce czekają ją nowe spłaty. Terminarz spłat na „dojrzewające” obligacje i bony tylko rządu przedstawia się następująco:

 

(infografika DG)

 

Grecki rząd zdaje sobie sprawę, że dług nie może być obsłużony. Początkowo w negocjacjach z Trojką (MFW, Komisja Europejska, EBC), chociaż unikając wprost groźby „odrzucenia długu”, dawał do zrozumienia, że obsługa długu będzie praktycznie niemożliwa, ale przy zbliżaniu się terminu do spłaty raty długu dla MFW (niespłacenie w stosunku do MFW byłoby skandalem – jeszcze się nie zdarzyło w odniesieniu do krajów rozwiniętych) grecki minister finansów zmienił retorykę i zadeklarował obsługę długu. Zyskał tylko na czasie, bo z danych widać, że to będzie niemożliwe. Obie strony prowadzą dziwną grę: Kick the can down the Road…

Powracając do konstrukcji „długu nieprawego”, trudno stwierdzić, że dług powstał w wyniku niedemokratycznego, autokratycznego reżimu, czy też że rząd grecki wydał środki z kredytów na wojnę, pałace czy luksusową konsumpcję. W ich przypadku zobowiązanie nie może być więc długiem odious. Pytanie jednak czy środki z długu rzeczywiście wydano zgodnie z interesem społeczeństwa? Otóż według opracowania „Jubilee Debt” z 2015 aż 92 proc. długu od 2010 r. poszło na dalsze rolowanie i obsługę długu!

Tak więc sprawa nie jest prosta. Pomijając wyjątkowo trudną sytuację polityczną Grecji i nie do końca jasną strategię negocjacji kraju, Grecja ma – teoretycznie – argument ostateczny: dług Grecji, mimo że zaciągnięty przez demokratyczny rząd, nie został wydany w interesie społeczeństwa. Współczesna doktryna „długu nieprawego” zwraca też uwagę na odpowiedzialność moralną kredytodawców. A przecież zarówno urzędnicy i eksperci z EBC, ministerstw finansów państw kredytodawców jak i Komisji Europejskiej zdawali sobie sprawę na co pójdą kolejne kredyty. To właśnie problem moral hazard.

Przypadek Grecji ma wyjątkowo drażliwe aspekty:

Po pierwsze chodzi o usilnie podtrzymywany scenariusz o „niezatapialności” strefy euro, politycznej i ekonomicznej (mimo że strefa była o krok od zatopienia w 2012 r.). Nie chodzi już o groźbę politycznego domina, w którego konsekwencji GREXIT może spowodować rozpad strefy euro. Już obliczono, że takiej groźby nie ma, chodzi raczej o image strefy euro. Jego naruszenie będzie skutkowało większym ryzykiem inwestowania i podniesieniem kosztów obsługi długu.

Po drugie problem z image mają Niemcy, które nie chcą płacić za „rozpustnych” Greków, ale jednocześnie nie chcą być kojarzone z egzekucją wobec Grecji. Poza kwestią jest zresztą, że Niemcy wyszli bardzo dobrze na strefie euro. Dlatego najprawdopodobniej nadal będą finansować bankruta, aż w końcu ktoś będzie musiał stwierdzić zgon.

Wszystko to problemy polityków i konstruktorów sztucznej strefy walutowej. Grecja od początku nie powinna być przyjęta do euro – i tu winę ponoszą obie strony, zarówno Komisja Europejska, jak i rząd Grecji, który zresztą podretuszował dane. Dla analityków na rynkach finansowych, takich jak np. Marc Chandler (Is Greece’s Debt Odious?) sprawa jest prosta: wszyscy wiedzą, że Grecja nie jest w stanie obsługiwać ogromnego długu i problem tylko kiedy obecny rząd Grecji ucieknie się do ostatecznego argumentu i stwierdzi: grecki dług jest odious!

A dla społeczności międzynarodowej będzie to kolejny test. Wszak ogromny balon długu na świecie (już 200 bln dol.) grozi nie spłaceniem nie tylko Grecji.


Tagi


  • Sławomir pisze:

    Pojęcie „korzyści społeczeństwa” jest bardzo dyskusyjne i zbyt elastyczne, żeby się nim podeprzeć. Uznanie takiej argumentacji przede wszystkim podniosłoby cenę kredytu dla wszystkich pozostałych, nie wspominając o rozsadzeniu istniejącego systemu…
    Jeżeli taki dług jest odious, bo nie został wydany z „korzyścią dla społeczeństwa”, to również działanie kredytodawcy było bezprawne, jeśli wiedział, że tak właśnie będzie. Wtedy odpowiedzialnych za udzielenie i wzięcie pożyczki należy zamknąć w więzieniu za… defraudację… rozbój?
    Ale i tak nie rozumiem, dlaczego niby dlaczego podatnicy (lub klienci prywatnego banku) mieliby płacić za głupich wyborców kredytobiorcy?

  • Romuald Myga pisze:

    Przemawiają do mnie opinie ekspertów, iż przy tak niskim oprocentowaniu to klasyczne rolowanie długów najlepszym wyjściem dla bankowości kredytującej. Wieloletni przykład Japonii tu drogą, chociaż ona to produkowała dobra sprzedawalne i jej zadłużenie tu innymi wskaźnikami się rządzi. Od siebie dodam, iż pieniądz w klasycznej wersji monetaryzmu wkrótce zaniknie i nie ma tu znaczenia czy za 50 czy 100 lat. A tak, co może się wydawać nieprawdopodobne na aktualny czas, czy ktoś nie może wykupić Grecji? Przecież to takie maleństwo i można tam urządzić coś na styl Florydy, czy Acapulco. Oj idą ciekawe czasy; coś na wzór tak niewiele najlepszych umysłów trzeba będzie do pracy, resztę załatwi robotyzacja. Proszę przestać się martwić takimi państwami jak Grecja, Portugalia, Hiszpania nawet Włochy. A Polska? To samo, jeżeli zawczasu nie sfederalizujemy się z Ukrainą, i Białorusią i znajdziemy swą światową niszę produkcyjną. Ale ile osób w Polsce ma dostatecznie innowacyjne umysły by mnie zrozumieć? A tak, co do długu niemoralnego i idąc pańskim tokiem rozumowania to cała hucpa z USA po wytworzeniu przez nich bomby atomowej i szantażowanie tym całego świata to ciągłe pasmo długów niemoralnych zaciąganych przez państwa na rzecz korporacji najsamprzód amerykańskich, a potem umiędzynarodowionych. Dobrze tu główkował Sebastian Stodolak pisząc o korpofaszyźmie. Ja dodałem wysługujących się szeroko pojętej bankowości, która później tworząc konglomerat z faszyzmem stworzyła niesłychaną mafię finansową, którą nazwałem banksteryzmofaszyzmem.

  • Tezcatlipoca2015 pisze:

    „ogromny balon długu na świecie (już 200 bln dol.) grozi nie spłaceniem” – w relacji do światowego PKB (70 bln USD) to jest 285%. Większość tego długu to fikcja obietnic politycznych systemów emerytalnych oraz równie arbitralnie naliczane odsetki od papierków Fed i EBC bezkarnie przez nich fałszowanych. Tak, fałszowanych, bo zwiększenie bilansów było nieproporcjonalne do PKB. Sytuacja coraz wyraźniej dojrzewa do wprowadzenia systemów z emisją banków centralnych i wykluczeniem kreacji pieniądza przez banki prywatne.

  • JJ pisze:

    Co za bzdury i szukanie dziury w calym. Dlug Grecji jest w 100% prawy, a pieniadze z tego dlugu zostaly wydane na hulaszczy tryb zycia Grekow – sa setki przykladow absurdalnego socjalu, jaki byl przyznawany w Grecji. Niech Grecja sprzeda wyspy, sprzeda nawet kawalek swojego ladu, jesli trzeba, i splaci swoje dlugi. A jezeli nie ma zamiaru splacac dlugow, to wierzyciele maja prawo odebrac je nawet poprzez konfiskaty i sila. To bylby skrajnie demoralizujace i niedorzeczne, gdyby kazde cwaniackie panstwo zaciagalo pozyczki, a potem ich nie splacalo wykrecajac sie absurdalnym pojeciem „nieprawosci dlugu”.

Dodaj komentarz


× trzy = 6

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane