Pieniądz kreują banki komercyjne, a nie centralne

29.10.2014
Kto kreuje pieniądz – banki centralne, czy banki komercyjne? Akademicka nauka wskazuje, że siłą sprawczą jest polityka banków centralnych, a banki komercyjne są jedynie pośrednikami między oszczędzającymi a kredytobiorcami. W rzeczywistości kreatorami pieniądza są banki komercyjne, a wpływ banków centralnych jest ograniczony. Czas by zauważyła to nauka ekonomii.

(Fot. W. Dąbkowski/NBP)


Portale ekonomiczne po kryzysie finansowym pełne są sporów dotyczących roli i działań banków centralnych. Formułowane są bardzo różne stanowiska aż do krytyki roli współczesnych banków centralnych i postulatu ich zniesienia. Dyskusja sięga nawet głębiej – kreacji współczesnego pieniądza. Biorą w tym udział czołowe autorytety zarzucając sobie nawzajem rozpowszechnianie mitów.

Można mieć wrażenie, że z naszą wiedzą, zwłaszcza tą oficjalną – w podręcznikach – coś jest nie tak. Spory te skłoniły Bank of England (BoE) do zabrania głosu. Bank of England wydał dokument: Money creation In The modern economy, który syntetycznie podsumowuje współczesną wiedzę o kreacji pieniądza bankowego. Jest to jakby oficjalna wykładnia współczesnej polityki monetarnej, z uwzględnieniem sytuacji po kryzysie. Dokument ten stał się bardzo głośny w kręgach ekonomicznych i jest szeroko komentowany – ponieważ pochodzi z I kw. 2014 r. na razie tylko w publikacjach w internecie (por. bibliografia). Uważam że warto go przybliżyć czytelnikom Obserwatora Finansowego.

Współczesna a tradycyjna interpretacja kreacji pieniądza bankowego

Bank of England (BoE) od razu zaznacza, że jego celem jest usunięcie popularnych interpretacji w podręcznikach ekonomii na temat kreacji pieniądza:

– Kreacja pieniądza w praktyce różni się od współczesnych (błędnych) koncepcji (w oryg.: misconceptions). Banki nie działają po prostu jako pośrednicy (intermediaries), wypożyczając depozyty które oszczędzający umieszczają w bankach ani też nie działają na zasadzie „mnożnika pieniądza” (multiply up) kreowanego przez bank centralny, kreując nowe pożyczki i depozyty.

– Wielkość pieniądza kreowanego w gospodarce ostatecznie zależy od polityki monetarnej centralnego banku. W normalnych czasach jest ona prowadzona przez ustanowienie stopy procentowej. Banki centralne mogą także oddziaływać na Ilość pieniądza bezpośrednio poprzez zakup aktywów na rynku lub „quantitative easing”.

W oryginale: Money creation In practice differs from some popular misconceptions – banks do not act simple as imtermediaries, lending out deposits that savers place with them, and nor do they ‘multiply up’ central bank money to create new loans and deposits.

Co więcej BoE wprowadza rozróżnienie działalności i kreacji pieniądza „w normalnych czasach” i obecnie, kiedy Quatitative Easing (QE) stało się normalną praktyką. Wynika z tego, że:

– Po pierwsze banki (komercyjne) nie są tylko zwykłymi pośrednikami (intermediaries), które najpierw muszą otrzymać depozyt aby udzielić pożyczki (kredytu)

– Po drugie Ilość pieniędzy kreowana przez banki w gospodarce nie zależy  bezpośrednio od banków centralnych (a więc od mnożnika i stopy rezerw obowiązkowych), ale pośrednio ustalając stopy procentowe.

Depozyt – kredyt, czy odwrotnie?

Zacznijmy od pierwszej tezy. Stwierdzenie, że bank komercyjny jest zwykłym pośrednikiem (między depozytariuszem a kredytobiorcą) jest swoistym aksjomatem w podręcznikach finansów. Jest to stwierdzenie niesłychanie wygodne, zarówno dydaktycznie jak i dla odbioru niejako pośredniej roli banków w gospodarce. Od razu pozbawia banki władzy i dominującej roli jaką mają one naprawdę na rynku, co współcześnie, wobec krytyki banków obraz ten jest dodatkowo wygodnym usprawiedliwieniem.

Konsekwencją tego założenia jest przyjęcie, że bank najpierw musi otrzymać depozyt aby wygenerować kredyt. Stąd dalsze twierdzenie – podręcznikowe – depozyty zależą całkowicie od oszczędności, głownie gospodarstw domowych. Bank nie stwarza kredytów z powietrza – jak twierdzą krytycy (on the thin air) – ale zależy całkowicie od depozytów a te od stopy oszczędności. A wiec w klasycznej interpretacji depozyty kreują kredyty.

Twierdzenie to, znowu powszechnie powtarzane w podręcznikach stanowi obowiązującą wiedzę. W każdym razie dla studentów. Oczywiście bank musi odprowadzić wymaganą rezerwę cząstkową na rachunek banku centralnego, a stopa tej rezerwy (jej odwrotność) stwarza znany mnożnik kreacji kredytów.

Tak prosto to było kiedyś. Praktycznie, we współczesnej gospodarce depozyt gospodarstwa domowego nie pochodzi z nowych wpłat (w gotówce), ale z wpłat nadwyżki na innych rachunkach bankowych. Oszczędzanie nie zwiększa istniejących już depozytów ani nie tworzy dostępnych dla banku funduszy pożyczkowych. Praktycznie, we współczesnej gospodarce, to najpierw bank kreuje kredyt, kierując się wieloma względami: bezpieczeństwem, ocenę ryzyka kredytodawcy, zabezpieczeniem i ogólnie polityką kredytową. Kredyt ten od razu wpłacany na rachunek kredytobiorcy, staje się depozytem.

A więc jest odwrotnie, stwierdza BoE: to kredyty kreują depozyty. W oryginale zostało to pokreślone:

Whenever a bank makes a loan, it simultaneously creates a matching deposit In the borrower’s bank account, thereby creating a new money.

 

Czytaj >>> Banki centralne to tylko bankomaty

 

A więc bank komercyjny nie jest – tylko – zwykłym pośrednikiem, ale aktywnym graczem. Niby mała różnica kolejności – a zasadnicza dla zrozumienia współczesnego rynku.

Drugie nieporozumienie – mnożnik pieniądza

Drugie nieporozumienie, piszą autorzy materiału BOE to błędne rozumienie mnożnika kreacji pieniądza – mianowicie zakładanie, że bank centralny determinuje wielkość depozytów i kredytów w gospodarce przez kontrolowanie wielkości pieniądza banku centralnego i działanie mnożnika pieniądza. W oryginale: Another common misconception is that the central bank determines the quantity of loans and deposits in the economy by controlling the quantity of central bank money – the so-called ‘money multiplier’ approach.

Takie podejście zakłada, że politykę monetarną bank centralny implementuje poprzez kształtowanie wielkości rezerw (obowiązkowych). Ponieważ zakłada się, że jest stały stosunek ilości szerokiego pieniądza (M3 w Polsce, w przypadku BoE – M4, dodać tu warto, że w Wielkiej Brytanii M4 to w 97 proc. roszczenia finansowe, pieniądz banku centralnego to tylko 3 proc. masy pieniądza) do wielkości pieniądza bazowego, zatem ustalona wielkość rezerw staje się, niejako automatycznie, mnożnikiem. W takim podejściu wielkość rezerw jest wiążącym ograniczeniem akcji kredytowej i podaży pieniądza. Bank centralny musi bezpośrednio określać wielkość rezerw obowiązkowych.

Nie jest to jednak zgodne z kreacją pieniądza w praktyce. W oryginale: While the money multiplier theory can be useful way of introducing money and banking in economic textbook, it is not accurate description of how money is created in reality. Rather than controlling the quantity of reserves,central banks today typically implement monetary policy by setting the price of reserves- that is, interest rates.

Wielkość rezerw nie jest zatem ograniczeniem kredytów. Bank centralny nie wpływa też bezpośrednio na wielkość dostępnych rezerw w banku w danym momencie w stosunku do akcji kredytowej banku. Wielkość rezerw jest wtórna w stosunku do akcji kredytowej banku. W oryginale: As with the relationship between deposits and loans, the relationship between reserves and loans typically operates in the reverse way to that described in some economics textbooks. Banks first decide how much to lend depending on the profitable lending opportunities available to tchem – which will,crucially, depending on the interest rate set by the Bank of England.

Najważniejszą więc decyzję – ile i komu pożyczyć – bank podejmuje sam, kierując się kalkulacją. Wielkość znajdujących się w banku depozytów w rezultacie wpływa na to ile pieniędzy banku centralnego bank musi trzymać jako rezerwy. Rezerwy te służą głównie gwarancji utrzymania płynności w bieżących rozliczeniach banku. W normalnych czasach – bank może je otrzymać (wypożyczyć) na rynku międzybankowym lub od banku centralnego.

Rola banku centralnego

Powszechnym nieporozumieniem (misconception) – pisze BoE – jest stwierdzenie, że bank centralny determinuje (a więc całkowicie niepodzielnie kontroluje) wielkość kredytów i depozytów (a więc jak mówią ekonomiści, agregat pieniądza) poprzez kontrolę bazy monetarnej i tzw. mnożnika kreacji pieniądza (w wyniku ustalania rezerwy obowiązkowej).

Takie założenie bardzo pochlebia władzy centralnego banku, który, jak operator precyzyjnego urządzenia, reguluje wielkość rezerwy obowiązkowej. Ponieważ ustalony procent rezerwy obowiązkowej jest stały dla wszystkich depozytów dalej działa już mnożnik kreacji pieniądza, a wielkość rezerwy obowiązkowej zgromadzonej na rachunku jest ściśle związana z wielkością udzielonych kredytów.

Podręczniki wyjaśniają ten automatyczny proces: pierwsza wpłata depozytu X, od tego rezerwa obowiązkowa Y, bank udziela kredytu (X-Y), ten z kolei idzie do następnego banku jako depozyt, tamten bank pobiera od (X-Y) rezerwę Z, co z kolei dalej tworzy kredyt …etc. Opis tego mechanizmu znajduje się w wielu podręcznikach, objaśniłem go m.in. w moim podręczniku: Teoria pieniądza i polityka pieniężna.

To bardzo użyteczny model dydaktyczny, stwierdza opracowanie BoE, ale nie opisuje jak pieniądz jest kreowany w rzeczywistości. W takim modelu bankier centralny stoi przy skomplikowanym urządzeniu i jakby potencjometrem (stopa rezerwy obowiązkowej) reguluje wielkość kredytu w gospodarce, Głównym instrumentem polityki pieniężnej banku centralnego nie jest wskaźnik rezerwy obowiązkowej, ale ustalanie ceny tych rezerw – a więc stopy procentowej.

W praktyce, stwierdza BoE, ani rezerwy obowiązkowe nie ograniczają pożyczania ani bank centralny nie ustanawia wielkości dostępnych rezerw banku. Tak jak relacja między depozytami a kredytami jest w istocie odwrotna niż w podręcznikach taka jest też relacja między rezerwami a udzielonymi kredytami. Bank najpierw decyduje czy i jaki udziela kredyt, zależnie od oceny sytuacji i zyskowności, a przede wszystkim od ustalonej przez bank centralny podstawowej stopy procentowej. Te decyzje kredytowe banków determinują ile depozytów banki wykreują. Wielkość depozytów zależy  oczywiście od banków , ale wpływa na decyzję  banku centralnego wyznaczającą  stopę rezerw obowiązkowych, która ma zabezpieczyć bieżące wypłaty z rachunków banków, płatności do innych banków, czy też wymaganą płynność w systemie bankowym. Co więcej, bank komercyjny może zawsze przez pożyczkę w innym banku uzupełnić brakujące środki do wymaganej rezerwy obowiązkowej. A więc rezerwa obowiązkowa i cały model kreacji pieniądza opisywany w podręcznikach ma drugorzędne znaczenie.

Prosta kreacja pieniądza

Bank daje kredyt tworząc nowy depozyt. W rezultacie w bilansie banku aktywa zwiększają się o nową sumę IOU (zobowiązania kredytobiorcy), a strona zobowiązań zwiększa się o równowartość nowego depozytu. Dotychczasowe depozyty dalej tkwią w bilansie banku, tak więc środki na nowy depozyt nie ulegają zmianie i nie finansują nowego depozytu. W razie konieczności wypłat gotówkowych, czy płynności bank ma dostęp do swoich środków rezerwowych na rachunku banku centralnego. Te środki są używane wyłącznie do rozliczeń między bankami. Ilość środków gotówkowych posiadanych przez bank nie ulega zmianie, a w skali całego sektora bankowego ogólna suma rezerw (na rachunku banku centralnego) w żaden sposób nie ogranicza kreacji konkretnego depozytu.

Kontrastuje to z tradycyjnym modelem podręcznikowym, gdzie najpierw muszą wpłynąć pieniądze (depozyt) aby bank mógł udzielić kredyt. Tymczasem bank do otworzenia nowego kredytu (który od razu przyjmuje formę depozytu ) depozytu, nie potrzebuje środków z już istniejących depozytów. Nie są to aktywa, ale zobowiązania banku wobec depozytariuszy. Depozyty utworzone przez bank (dotychczas udzielone i nowe) są tylko zapisywane w bilansie banku.

Kredyt na spłacenie, proces oddłużania

Inną jest sytuacja kiedy nowy depozyt przeznaczony jest na spłacenie zobowiązań przez kredytobiorcę. Taki nowy depozyt powoduje zniknięcie (anihilację) pieniądza bankowego, który dotychczas był jego zobowiązaniem. W warunkach współczesnych powszechności kredytu nowy depozyt na spłacenie długu jednocześnie tworzy nowy pieniądz bankowy, jeśli będzie użyty na spłacenie już zaciągniętego kredytu to go jednocześnie redukuje. Podobnie dzieje się kiedy sektor bankowy kupuje i sprzedaje istniejące aktywa (zobowiązania). Np. bank często kupuje i trzyma obligacje Skarbu Państwa jako część swoich płynnych aktywów i następnie może sprzedać je bankowi centralnemu za pieniądz banku centralnego kiedy np. depozytariusz chce nagle wycofać założony depozyt. Kiedy takie obligacje bank kupuje od instytucji nie-bankowej z sektora prywatnego tworzy sprzedającemu nowy depozyt, a więc nowy pieniądz bankowy, który finansuje zakup. Podobnie nowy pieniądz tworzy bank centralny w operacji zakupu danych aktywów z rynku (QE).

Redukcja pieniądza bankowego może również nastąpić przez emisję aktywów-zobowiązań banku. Bank może np. emitować długoterminowy dług, np. obligacje bankowe. Są one formą inwestycji w sektor bankowy przez firmy i gospodarstwa domowe. Zmienia się wówczas struktura zobowiązań w bilansie banku. Wówczas na stronie zobowiązań bank w swoim bilansie ma nie tylko depozyty, ale i aktywa które nie mogą być szybko zamienione na gotówkę jak depozyty, co zwiększa bezpieczeństwo płynności banku. Kupujący te aktywa płaci z rachunku bankowego, a więc zmniejsza depozyty i tym samym Ilość już wykreowanego pieniądza bankowego. Kupowanie i sprzedawanie przez bank istniejących aktywów finansowych może prowadzić do luki między depozytami a kredytami w zamkniętej gospodarce. W gospodarce otwartej depozyty (środki na depozytach) mogą zmieniać właścicieli z rezydentów na nie-rezydentów, a pieniądz bankowy może być konwertowany na depozyty w walucie zagranicznej. Depozyty w walucie zagranicznej nie wchodzą do krajowej podaży pieniądza.

Granice kreacji pieniądza

Problem owych granic był przedmiotem wielu dyskusji wśród ekonomistów. Według raportu BoE banki same stwarzają sobie ograniczenia ile mogą emitować depozytów. Zależy to od:

– ograniczeń ze strony rynku, ponieważ dany bank musi zachować zyskowność na konkurencyjnym rynku;

– banki musza ograniczać ryzyko zwiększające się przez dodatkowe pożyczki;

– działają ograniczenia państwowej regulacji sektora bankowego i działalności banków;

– kreacja pieniądza bankowego jest także ograniczona przez zachowanie się podmiotów tworzących oszczędności gospodarstw domowych i biznesu (np. przez spłacanie długu);

– ostatecznym ograniczeniem jest polityka monetarna banku centralnego. Określanie poziomu stopy procentowej ma zasadniczy wpływ na zachowanie kredytobiorców i popyt na kredyt.

Stopa ta ma główny wpływ na stopę procentową praktycznie żądaną przez bank, ale jak wskazuje ostatni okres recesji:

– banki centralne mogą być bezsilne jeśli gospodarstwa domowe czy firmy po kryzysie są poważnie zadłużone i spłacają kredyty;

– produkcja i popyt spada i nawet mimo znacznego obniżenia stopy procentowej przez bank centralny firmy nie chcą inwestować i brać kredytów’

– w gospodarce są tendencje deflacyjne i zaczynają się utrwalać oczekiwania deflacyjne wśród podmiotów na rynku.

Klasyczna polityka monetarna, oddziaływująca za pomocą stopy procentowej, działa ostatecznie tylko z jednak strony – jako limit (ograniczenie) górnej wielkości kreacji, natomiast może być bezsilna jeśli idzie o kształtowanie pożądanej wielkości masy pieniądza.

Quantitative easing

Jak pisze BoE „w nadzwyczajnych okolicznościach” kiedy efektywna stopa procentowa jest bliska „zera” (effective lower bound) możliwą odpowiedzią jest tzw. Quantitative Easing

(QE ) w celu pobudzenia wielkości (masy) pieniądza w gospodarce. Polityka taka może być realizowana przez bezpośredni zakup aktywów finansowych przez bank centralny, głownie od nie- bankowych instytucji finansowych na rynku. Podmioty te plasują po sprzedaży tych aktywów środki w bankach, a więc zwiększają depozyty i są zainteresowane w zakupie aktywów przynoszących wyższą stopę zwrotu. Zwiększa to cenę tych aktywów i ma stymulować popyt w gospodarce. Konsekwencją jest kreowanie nowych rezerw w banku centralnym.

Oznacza to zmianę polityki monetarnej banku centralnego – z operowania głownie stopą procentową na politykę kształtowania ilości pieniądza w gospodarce. Zwiększa się bilans banku centralnego, który zakupił nowe aktywa (i struktura jego bilansu), a równocześnie podmioty które sprzedały aktywa i mają nowe depozyty są zainteresowane aby je korzystnie ulokować (korzystniej niż obligacje rządu).

Prowadzi to do ożywienia rynku – efekt ten jest opisywany jako „hot potato” (efekt gorącego kartofla). co ułatwia podmiotom produkcyjnym i gospodarstwom domowym inwestowanie i zaciąganie nowych kredytów, a więc w rezultacie prowadzi do ożywienia gospodarki. Kiedy bank centralny kupuje papiery wartościowe od nie-banków bezpośrednio zwiększa podaż pieniądza (zwiększają się depozyty nie-banków w bankach). W wyniku akcji kredytowej banków jeśli bank centralny skupuje aktywa od nie-banków następuje zarówno wzrost M0 jak i „szerokiego pieniądza” w gospodarce (broad money).

W oryginale: The transmission mechanism of QE relies on the effects of the newly created broad –rather than base money.

W rezultacie umożliwia to zwiększenie akcji kredytowej banków.

Zatem teoria mnożnika pieniężnego nie wyjaśnia działania QE. Ponieważ transakcje przeprowadzone na dużą skalę są elektroniczne nowe depozyty w bankach przybierają formę dodatkowych rezerw na rachunku w banku centralnym.

Banki otrzymują procent od dodatkowych rezerw i procent od udzielonych nowych kredytów. W obu przypadkach ważne jest ustalenie stopy procentowej przez bank centralny.

Przebieg transakcji jest następujący:

1. Bank centralny chce zakupić 1 mln. papierów rządowych, które ma np. fundusz emerytalny i kreuje elektronicznie 1 mln. nowego pieniądza na swoim rachunku;

2. Bank komercyjny, który prowadzi rachunek funduszu kredytuje fundusz 1 mln. nowego depozytu dla instytucji sprzedającej z zabezpieczeniem papierów rządowych;

3. Bank centralny odkupuje papiery od banku zapisując mu na jego rachunku w banku centralnym dodatkowe rezerwy. Bilans banku komercyjnego rośnie o te nowe rezerwy. BoE podkreśla, że aktywa zakupywane są najpierw od instytucji nie-bankowych (np. funduszy emerytalnych, towarzystw ubezpieczeń)  i dopiero, w rezultacie, trafiają jako nowe depozyty do banków. Można to określić jako „klasyczne QE” gdzie banki występowały tylko jako pośrednicy. W praktyce (zarówno w USA jak i w przypadku EBC) QE następowało często jako bezpośredni zakup przez Bank Centralny od banków.

Dodatkowe rezerwy nie działają według teorii mnożnika kredytowego i nie kreują automatycznie pieniądza. Na razie rezerwy te są na rachunku w banku centralnym jako roszczenia wobec banku centralnego. Mogą być natomiast użyte na akcję kredytową środki danej instytucji ze sprzedaży aktywów, które występują już jako depozyty znajdujące się na rachunku banku komercyjnego. Bank komercyjny nie używa bezpośrednio rezerw na rachunku banku centralnego do akcji kredytowej –służą one tylko do rozliczeń z bankiem centralnym.

O nowych kredytach bank komercyjny decyduje ciągle biorąc pod uwagę opłacalność i ryzyko – nie działa tu automatycznie mnożnik pieniądza. Dodatkowe rezerwy mogą, ale nie muszą, zwiększyć chęć banku do rozszerzenia akcji kredytowej np. redukując koszty np. funduszy rezerwowych lub zachęcając bank do zakupu obligacji lub akcji przedsiębiorstw i zachęcając podmioty gospodarcze do zwiększenia wydatków i kredytów. W oryginale: on balance, it is therefore possible for QE to increase the amount of bank lending in the economy….instead QE works by circumventing the banks sector to increase private sector spending directly.

W sytuacji – częstej po kryzysie – pogorszenia jakości portfela banków QE umożliwił polepszenie jakości ich bilansu.

Co może Bank of England

W przeciwieństwie do uproszczonych interpretacji BoE nie ma bezpośredniej kontroli nad ilością pieniądza (bazowego, base money) natomiast ma wpływ na Ilość pieniądza cyrkulującego w gospodarce. W normalnych czasach czyni to przez politykę monetarną ustanawiając stopę procentową płaconą za rezerwy trzymane przez banki w BoE.

W ostatnich czasach, kiedy efektywna stopa procentowa (BoE) jest na poziomie bliskim zera (0,5 proc.) (effective lower bound) BoE przez program zakupu aktywów na rynku stara się zwiększyć Ilość pieniądza w cyrkulacji. Wpływa w ten sposób na ceny i Ilość aktywów w gospodarce w celu jej pobudzania.


Tagi


  • HeS pisze:

    ????

    To może niech bank centralny zwiększy rezerwy obowiązkowe do np. 50%, to zobaczymy czy nie ma wpływu na proces kreacji pieniądza.
    To trochę jak stwierdzenie, że to „miecz zabija”, a nie ten co go trzyma w dłoni.

  • tom pisze:

    Chyba prosta sprawa. jak masz 1000 zeta w gotówce to mozesz pozyczyć 1000 zeta nie wiecej przecież to logiczne matematyma na poziomoe szkoły podstawowej. jak finansistom wychodzi
    że mając 1000 zeta mogą pożyczyć np 10000 zeta to nie wiem
    ale wiem że przeciętny kowalski odbiera to jako oszustwo kradzież wartości pieniądza. A co z inflacją /temat przemilczany dlaczego / bo bankierzy i właściciele nie chca dawać gotówki ale chcą dawać kredyty bo na tym zarabiają .
    inflacja zbijana jest wzrostem wydajności przy niskch pensjach

  • tom pisze:

    banki powinny mieć zakaz KREACJI kredytów bezgotówkowych głównej przyczyny niskich wynagrodzeń i inflacji . inflacji której przyczyny niektórzy ekonomiczni gamonie szukają od lat. Gdyby nie kreacja już dawno przeciętny robol zarabiałby 5 tyś bo wówczas państwo po prostu drukowało i dawało obywatelom pieniądze do wysokości wartości wytworzonych dóbr. O inflacji wtedy nie byłoby mowy bo ilość wytworzonych dóbr odpowiadałby wartości wyemitowanego pieniądza. Ale banki wpadły na genialny pomysł po co dawać ludziom pieniądze dawajmy im kredyty po operacji kreacji czyli wytworzone sztucznie z zapisu ksiegowego. tych pieniedzy w momencie otrzymania kredytu nie było i nie ma. Oczywiście rośnie inflacja która jest zbijana zwiększaniem wydajności pracy przy niskich wynagrodzeniach. mamy 50% pkb UE a 25% wynagrodzeń. Wniosek logiczny przeciętny zjadacz chleba powinien zarabiać 2000 zeta więcej już dziś niezarabiany ponieważ umożliwiliśmy zachodnim bankom zarabianie okradanie nas i finansowanie zachodniego dobrobytu kosztem nas.

  • tom pisze:

    banki powinny mieć zakaz KREACJI kredytów bezgotówkowych głównej przyczyny niskich wynagrodzeń i inflacji . inflacji której przyczyny niektórzy ekonomiczni gamonie szukają od lat. Gdyby nie kreacja już dawno przeciętny robol zarabiałby 5 tyś bo wówczas państwo po prostu drukowało i dawało obywatelom pieniądze do wysokości wartości wytworzonych dóbr. O inflacji wtedy nie byłoby mowy bo ilość wytworzonych dóbr odpowiadałby wartości wyemitowanego pieniądza. Ale banki wpadły na genialny pomysł po co dawać ludziom pieniądze dawajmy im kredyty po operacji kreacji czyli wytworzone sztucznie z zapisu ksiegowego. tych pieniedzy w momencie otrzymania kredytu nie było i nie ma. Oczywiście rośnie inflacja bo ilośc towarów nie zwiększyła się więcej jest pieniędzy. Jak na dłoni widać to na przykładzie mieszkań w ciągu 8lat ceny wzrosły o 30%. Inflacja jest zbijana zwiększaniem wydajności pracy przy niskich wynagrodzeniach. Dlatego nie widzimy na co dzień wzrostu cen. Mamy 50% pkb UE a 25% wynagrodzeń. Wniosek logiczny przeciętny zjadacz chleba powinien zarabiać 2000 zeta więcej JUŻ DZIŚ .Niezarabiamy ponieważ umożliwiliśmy zachodnim bankom zarabianie na odsetkach okradanie nas i finansowanie zachodniego dobrobytu kosztem nas. Całe tabuny finansistów będą bronić kreacji jak niepodległości bo to wygodna forma zarabiania za nic nie odpowiadając i nie mając pieniędzy .To żerowanie na społeczeństwie ABSOLUTNIE NIC NIE DAJĄC. Wszystkie kredyty powinny być finansowane z oszczędności bez kreacji . Wówczas podaż kredytów by spadła ale również popyt na nie bo jeśli ktoś by miał gotówkę z emisji to na co mu kredyt. Każdy bogaciłby się sukcesywnie wraz ze wzrostem wytwarzanych dóbr. Co ważne kowalski otrzymywałby te pieniądze jako pierwszy, płacąc za towary zwiększałby popyt na towary, firmy gromadziłyby pieniadze ze sprzedaży deponowane w bankach co zwiększałoby pulę na kredyty.Teraz kredyty z kreacji finansują inwestycje kosztem naszych niskich wynagrodzeń .

  • plota pisze:

    Czytając to przecierałem oczy ze zdziwienia – tekst iście propagandowy. Wyraźnie BOE zorientowało się, że w obecnej sytuacji ekonomicznej banki centralne już nie wiele mogą i postanowiło wymyśleć nową teorię ekonomii. Wydaje mi się, iż ma to na celu przygotowanie gruntu na wypadek ziszczenia się czarnych scenariuszu odnoście sytuacji ekonomicznej na świecie i przerzucenie całej winy za zaistniałą sytuację na banki komercyjne. Jednak prawda jest taka, że główną winę za obecną sytuację ekonomiczną ponoszą politycy odpowiedzialni za politykę fiskalną na przestrzeni lat oraz banki centralne. Wina banków komercyjnych ma charakter wtórny i jest konsekwencją działań tych pierwszych.
    Żartobliwie mogę powiedzieć, że BOE dlatego takie bzdury napisał o rezerwie obowiązkowej, gdyż o ile dobrze pamiętam od lat tego narzędzia nie stosuję, więc zna go tylko teoretycznie.

  • TN pisze:

    Komentarz – zgodny z loginem autora.
    BoE właśnie stosuje system rezerwy, mimo że nie jest on na Wyspach obowiązkowy (ale jest b. wygodny bo pozwala ograniczyć stopy pożyczek krótkoterminowych).
    Zatem ocieraj oczy ze zdziwienia dalej – może coś zobaczysz, a daj Boże, zrozumiesz.

  • plota pisze:

    Nigdy nie analizowałem polityki BOE dlatego zastrzegłem, że „o ile dobrze pamiętam”. Nie mam też czasu aby zgłębić teraz tą kwestię ale przyznam stwierdzenie „BoE właśnie stosuje system rezerwy, mimo że nie jest on na Wyspach obowiązkowy” – brzmi kuriozalnie.
    Ale do meritum, jeżeli Ty też tylko tyle zrozumiałeś z podręczników do ekonomii odnośnie kwestii polityki monetarnej i wpływu poszczególnych grup podmiotów gospodarczych na kształtowanie się poszczególnych agregatów makroekonomicznych to gratuluję. Naprawdę wystarczy przeczytać ze zrozumieniem kilka dobrych podręczników do makroekonomii a wyłapanie błędów w powyższym tekście nie powinno stanowić żadnego problemu.

  • TN pisze:

    Masz rację, plota. Nie jestem ekonomistą, stąd moja terminologia może Cię razić.
    Co do podręczników – to (jeśli dobrze zrozumiałem, jako ignorant ;-), to właśnie artykuł jest o tym, że większość chyba trzeba je zrewidować. Sprawdź te swoje książki, bo jak takie aktualne, to podeślij je do BoE – niech chłopaki się czegoś nauczą.
    A może piszą je takie asy ekonomii jak M. Radzikowski (adiunkt SGH, doradca ZBP, Rostowskiego, a obecnie Petru), który na łamach GP twierdzi, że banki nie kreują pieniądza … bo depozyty w pełni pokrywają kredyty …

  • TN pisze:

    @plota
    1) Skoro „nigdy nie analizowałeś polityki BoE” i „nie pamiętasz” – to raczej kuriozum nazwałbym twierdzenie „o pisaniu bzdur przez BoE”.
    2) Masz rację, nie jestem ekonomistą – stąd moja terminologia może Cię razić. Ale nie znaczy to, że nie rozumiem zalet systemu rezerwy obowiązkowej i celu jest stosowania na Wyspach.
    3) Jeśli dobrze zrozumiałem (jako ignorant ;-), to w artykule właśnie o to chodzi, że niektóre podręczniki trzeba zrewidować – przejrzyj te swoje. A jeśli są takie aktualne – to podeślij je proszę do BoE – niech się chłopaki czegoś nauczą!

    (piszę drugi raz – bo poprzedni komentarz zawierał przykład totalnych bzdur publikowanych przez autora książek i wykładowcę SGH, a jednocześnie doradcę ZBwP i takiej partii z nowoczesnością w nazwie – ale Admin chyba wyciął. To tak apropos Twoich książek)

  • plota pisze:

    Jeżeli wykazałbyś się odrobiną dobrej woli to domyśliłbyś się, że swą opinie na temat raportu sformułowałem tylko i wyłącznie na podstawie powyższego artykułu. Jeżeli autor artykułu przedstawił w sposób nierzetelny zawarte w nim informacje to i moja opinia jest nic nie warta to chyba jasne.
    A książek nie należy „zrewidować” należy je czytać ze zrozumieniem. Znakomita większość pozycji, z treścią których miałem okazję się zapoznać trzymała poziom.
    Podręczniki do ekonomii to nie instrukcje dla decydentów opisujące sposoby wychodzenia z przyszłych kryzysów. Jeżeli ktoś kupuje podręcznik do Excela, w którym są informacje o funkcji Jeżeli i Suma oraz o zagnieżdżaniu funkcji ale akurat nie funkcji Jeżeli z Sumą. A następnie w pracy napotyka na problem, który wymaga zagnieżdżenia owych funkcji a on sobie z tym nie potrafi poradzić to pozostaje mu ponarzekać na książkę ale problem i tak jest gdzieś indziej.
    A do BOE nic nie będę wysyłał, gdyż chyba jasno dałem do zrozumienia w pierwszej swojej wypowiedzi, iż raport raczej ma charakter dezinformacyjny niż informacyjny czy tym bardziej edukacyjny – pamiętając oczywiście o wcześniejszym moim zastrzeżeniu.

Dodaj komentarz


× 9 = siedemdziesiąt dwa

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane