<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Obserwator Finansowy: ekonomia, debata, Polska, świat &#187; bonusy</title>
	<atom:link href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/tag/bonusy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 05:30:25 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Szefowie firm powinni być na gołej pensji</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/12/07/pensje-szefow-spolek-premie-bankowcow/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/12/07/pensje-szefow-spolek-premie-bankowcow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Dec 2011 05:30:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>k.mokrzycka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>
		<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Pulpit]]></category>
		<category><![CDATA[banki]]></category>
		<category><![CDATA[bonusy]]></category>
		<category><![CDATA[ograniczenie premii bankowców]]></category>
		<category><![CDATA[przeciętne-wynagrodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[wynagrodzenia-bankowców]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=35654</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Był 22 listopada 2011 roku. Odbywało się zwyczajne walne zgromadzenie Smiths Group zwołane w celu zatwierdzenia sprawozdań finansowych. Rutyna do bólu. Kolejne uchwały - kto za, przeciw, kto się wstrzymał. Aż tu nagle poruszenie. CEO Philip Bowman okazał się „niesłusznie” niedopłacony i miał otrzymać 200 tys. funtów tytułem rekompensaty.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p><strong> </strong></p>
<p>Uchwała przeszła, lecz przeciw ekstra bonusowi było aż 31,5 proc. głosów, podczas gdy pozostałych osiemnaście uchwał podjęto w proporcji 99 proc. za do 1 proc. przeciw. Akcjonariusze nie powinni mieć powodów do niezadowolenia. Koncern technologiczny działający w 50 państwach rośnie nawet w tych trudnych czasach jak gdyby nigdy nic. Zysk operacyjny z podstawowej działalności przekroczył pół miliarda funtów, dług w stosunku do wolnej gotówki jest minimalny.</p>
<p>A jednak część właścicieli spółki uznała, że główny dyrektor powinien obejść się bez dodatkowej gratyfikacji wyrównującej jego prawdziwe lub wydumane krzywdy. Coś więc weszło w szprychy maszynki do głosowania.</p>
<h3><strong>High Pay Commission</strong></h3>
<p>Rok temu powołano w Wielkiej Brytanii społeczne ciało do zbadania ekscesów płacowych w tamtejszych korporacjach. Nazwane zostało High Pay Commission, czyli Komisją w sprawie Wysokich Płac. Inicjatorem była zorganizowana grupa nacisku ludzi demokratycznej lewicy Compass, która uzyskała wsparcie organizacji charytatywnej Joseph Rowntree Charitable Trust. Komisarzami byli przedstawiciele biznesu, związków zawodowych oraz społeczeństwa obywatelskiego w pełnym przekroju poglądów politycznych i interesów. Szefowała przedsięwzięciu była wieloletnia dziennikarka The Financial Times oraz redaktorka działu biznesu The Guardian Deborah Hargreaves.</p>
<p>W końcu listopada 2011 r. High Pay Commission zakończyła prace wydaniem raportu pt. „<em>Cheques with balances: why tackling high pay is in the national interest</em>” (Hamulce w parze z równowagami: dlaczego rozwiązanie kwestii wysokich płac jest w interesie narodowym).<strong> </strong></p>
<p>Podczas prezentacji raportu przewodnicząca Hargreaves podkreśliła, że „stratosferyczne wzrosty wynagrodzeń rujnują brytyjską gospodarkę poprzez zniekształcanie rynków, drenowanie kluczowych sektorów z talentów oraz nagradzanie porażek”. Zaznaczyła, że wybujałe płace górnej warstewki menedżerów działają na gospodarkę, jak korozja na metale, a rosnąca przepaść między 0,1 proc. najlepiej opłacanych, a całą resztą ludzi odziera społeczeństwo z resztek iluzji, niszczy zaufanie społeczne i utwierdza Brytyjczyków w przekonaniu, że liderzy biznesu tkwią w nim i działają sami dla siebie.</p>
<p>Zaufanie jest w przedsiębiorstwach nie do przecenienia. W 2010 r. 84 proc. menedżerów z całego świata indagowanych przez The Economist Intelligence Unit uznało, że brak zaangażowania ze strony pracowników jest dla firmy jednym z trzech największych niebezpieczeństw. Między 1998 a 2007 rokiem 60 proc. wzrostu wynagrodzeń w grupie 10 proc. najlepiej zarabiających Brytyjczyków stało się łupem pracowników sektora finansowego. Był to podstawowy magnes przyciągający młodych ludzi do City i odpychający ich od pozostałych sektorów gospodarki.</p>
<p>Ekscesy płacowe to benzyna lana na ogień społecznego niezadowolenia. Jeśli władze państw Zachodu dojrzewają wreszcie do otrząśnięcia się z iluzorycznych nadziei wiązanych ze wzrostem opierającym się na deficytach i ilościowych tzw. luzowaniach, to nie zyskają choćby milczącej jedynie akceptacji dla równoważenia finansów publicznych, nie reagując na wynaturzenia płacowe w biznesie.</p>
<h3><strong>Skoki i przegięcia</strong></h3>
<p><strong> </strong></p>
<div id="attachment_35658" class="wp-caption aligncenter" style="width: 560px"><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/2011/12/place-najwyzszego-kierownictwa.jpg"><img class="size-full wp-image-35658" title="place-najwyzszego-kierownictwa" src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/2011/12/place-najwyzszego-kierownictwa.jpg" alt="(Opr. DG)" width="550" height="579" /></a><p class="wp-caption-text">(Opr. DG)</p></div>
<p>W ciągu ok. 30 lat średnia płaca wzrosła w Zjednoczonym Królestwie trzykrotnie, z 6 474 funtów rocznie w 1980 r. do 25 900  funtów obecnie. W tym samym czasie łączne <strong><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/05/27/ile-zarabiaja-prezesi-wielkich-korporacji-w-usa/">wynagrodzenia szefów wielkich firm</a></strong> potrafiły urosnąć nawet o 5 000 proc. Roczne zarobki szefów firm z londyńskiego indeksu giełdowego FTSE 100 wynoszą obecnie (2010 r.) przeciętnie 4 200 000  funtów.</p>
<p>Są zatem 162 razy większe od średniej krajowej i 145 razy większe od przeciętnych zarobków robotniczych. Tymczasem, 30 lat temu zarobki najwyższych menedżerów były na poziomie ok. 100 tys. funtów rocznie, a różnice między tuzami a chudopachołkami &#8211; ledwo kilkunasto-, a nie sto i więcej krotne.</p>
<p>W 1979 roku 0,1 proc. najlepiej uposażonych pracowników zabrało do domu w formie wynagrodzeń 1,3 proc. brytyjskiego dochodu narodowego, a w  2007 r.  już 6,5 proc. W 1979 r. 1 proc. najlepiej zarabiających zatrzymał dla siebie w formie wynagrodzeń 5,93 proc. dochodu narodowego, a w 2007 r. – 14,5 proc. W tych samych latach te same wskaźniki dla czołowych 10 proc. pracobiorców wyniosły odpowiednio 28,4 proc. i 40 proc. Relacje te uwidaczniają, że najszybszy jest wzrost uposażeń w grupach i tak najlepiej zarabiających. Gdyby trend ten utrzymał swój dotychczasowy kierunek, to do 2035 roku nierówności płacowe byłyby w Wielkiej Brytanii tak silne jak za czasów królowej Wiktorii.</p>
<p>Raport High Pay Commission operuje wielkościami nominalnymi. Dyscyplina poznawcza nakazuje sprawdzić jakie są relacje między wielkościami realnymi. Tu w sukurs przychodzi nieoceniony portal www.measuringworthcom, który pozwala uzyskać pogląd w sprawie siły nabywczej głównych kilku walut na przestrzeni lat. Weźmy ekstremalny przykład z banku Barclays. W 1980 roku jego szef zarobił 87 323 funty, które po przeliczeniu wg indeksu cen detalicznych, w 2010 roku byłyby warte 292 tys. dzisiejszych funtów.</p>
<p>W wielkościach porównywalnych relacje uległyby zatem istotnej zmianie. Jeśli w ujęciu nominalnym różnica w jego wynagrodzeniu za 1980 i 2010 rok była jak 1 do 50, to po uwzględnieniu zmiany siły nabywczej proporcja ta spadła do 1 do 15.</p>
<p>Wbrew pozorom, urealnienie relacji nie tłamsi wniosków High Pay Commission. 6 474 funty przeciętnego, brytyjskiego wynagrodzenia w 1980 r. to równowartość 21 600 funtów z roku 2010 r., a nominalne przeciętne wynagrodzenie wyniosło w Wielkiej Brytanii rok temu 25 900  funtów. Wynagrodzenie realne top menedżera banku Barclays wzrosło zatem przez 30 lat piętnastokrotnie, a szaraka z wysp o marne 20 proc. Oznacza to, że przez trzy dekady różnica między nimi pogłębiła się, po uwzględnieniu inflacji, 75-krotnie.</p>
<h3><strong>Dobre rady do wdrożenia</strong></h3>
<p>Nadmiarowe wynagrodzenia dają się skracać z użyciem systemu fiskalnego, lecz dla wielu – całkiem zresztą słusznie – podatki progresywne, a zwłaszcza krańcowo progresywne, są rozwiązaniem porównywalnym w swej urodzie i skuteczności do młota lub cepa. High Pay Commission nie poszła w tę stronę. Jej propozycje to pochwała prostoty, umiaru, szerokiej informacji i publicznego nacisku. Jest ich razem 12. Na pierwszym miejscu umieszczone zostało <strong><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/07/12/droga-do-piekla-jest-wybrukowana-dobrymi-intencjami/">radykalne uproszczenie systemu wynagrodzeń</a></strong>. Zamiast kilku a nawet kilkunastu składników, z których miesięczna pensja jest najczęściej najmniej istotna, wynagrodzenie szefów firm powinno składać się z samej pensji. Jedynie w absolutnie koniecznych przypadkach jej uzupełnieniem mógłby być jeden element motywacyjny związany z oceną działania przedsiębiorstwa.</p>
<p>Przejrzystość to silne lekarstwo na pazerność. Zdaniem Komisji, korporacje powinny prezentować anonimowe dane dotyczące 10 najwyżej opłacanych stanowisk w firmie. Kolejny postulat dotyczy wprowadzenia standardu raportowania nt. wynagrodzeń i ich systemów, a w nim &#8211; obowiązku podawania wartości całkowitych wynagrodzeń najwyższego menedżmentu wraz ze szczegółami zastosowanej metodologii obliczania tych wynagrodzeń. Ponieważ współczesne spółki akcyjne mają z reguły bardzo rozproszony akcjonariat, a to utrudnia okiełznanie ich władz. Aktywnymi inwestorami/udziałowcami są fundusze inwestycyjne. Dobrą praktyką funduszy powinno być ujawnianie sposobów głosowań w sprawach wynagradzania kadry kierowniczej firm z ich portfeli inwestycyjnych.</p>
<p>Anglosaski model kierowania firmą polega na utworzeniu rady dyrektorów (board of directors), w której uczestniczą dyrektorzy wykonawczy będący odpowiednikami członków zarządów polskiej spółki oraz dyrektorzy nie-wykonawczy (non-executive), czyli polscy członkowie rady nadzorczej. Rada dyrektorów, tak jak rada nadzorcza w Polsce wyłania komitety zajmujące się poszczególnymi obszarami funkcjonowania przedsiębiorstwa.</p>
<p>High Pay Commission uważa, że komitety ds. wynagrodzeń to z reguły „towarzystwa wzajemnej adoracji” i twierdzi, że w ich składzie powinni znajdować się przedstawiciele pracowników. Większy powinien być też wpływ akcjonariuszy na wynagrodzenia kierownictwa firmy. Można go uzyskać w wyniku wprowadzenia zasady podejmowania przez walne zgromadzenia uchwał w sprawie wynagrodzeń najwyższej kadry. W uchwałach takich ustalane byłyby nie tylko wysokości, ale także zasady i granice wzrostu wynagrodzeń w okresie 3 lat (typowa kadencja trwa właśnie 3 lata) oraz wszystkie możliwe premie i bonusy, a także ukryte gratyfikacje np. w formie wydatków na niezdefiniowaną reprezentację.</p>
<p>Komisja zauważyła związek między siłą wzrostu wynagrodzeń menedżerskich, a pochodzeniem prezesów i dyrektorów. Jeśli rekrutują się z zewnątrz, to ich wynagrodzenia są wyższe niżby awansowali na te stanowiska z wewnątrz firmy. Określenie zasad awansu w firmie i promowanie na najwyższe stołki własnych wychowanków to następny sposób ograniczania ekscesów placowych. Nie zawsze własna kadra jest w stanie zaspokoić wszystkie potrzeby. Po to, aby ukrócić panoszące się także w Polsce kolesiostwo, będące zbyt często podstawowym kryterium zatrudnienia na najwyższych i wysokich stanowiskach, konieczne jest szerokie rozgłaszanie przez firmy swoich potrzeb kadrowych.</p>
<p>Balon wynagrodzeń pęcznieje także w efekcie działalności firm head-hunterskich i konsultantów ds. wynagrodzeń. Działając w całej gospodarce wpadają one w relacjach z kolejnymi klientami w konflikty interesów. Skutecznych rozwiązań tego problemu na razie nie widać, więc Komisja uznała tymczasem za rozsądne zobowiązanie spółek do informowania o zakresie i naturze usług świadczonych im przez konsultantów ds. zatrudnienia i płac. Wszystkie spółki giełdowe powinny publikować cykliczne raporty w sprawie godziwej płacy (Fair Pay Report), w których powinny m.in. wyjaśniać na jakich przesłankach powstają niebotyczne czasem różnice między całkowitym maksymalnym wynagrodzeniem a medianą w spółce.</p>
<p>High Pay Commission zdumiona była skromnym zakresem informacji i statystyk nt. wysokości, struktury i natury wynagrodzeń w Wielkiej Brytanii. W końcowym wniosku uznała zatem za konieczne utworzenie rządowo-społecznej instytucji do stałej obserwacji zjawisk i trendów w obszarze wynagrodzeń.</p>
<h3><strong>Płacowa polka galopka</strong></h3>
<p>Raport jest oczywiście nie w smak kręgom biznesowym. Koronny argument za wielkimi płacami dla „wielkich” menedżerów to ciężar odpowiedzialności jaki spoczywa na ich barkach oraz rozmiary wyzwań z jakimi się zmagają. Motywy te z trudem znajdują pokrycie w rzeczywistości. W okresie między 2000 a 2010 rokiem wynagrodzenia wszystkich dyrektorów z indeksu FTSE 350 wzrosły niepomiernie szybciej niż poprawiały się wyniki kierowanych przez nich spółek, co obrazuje diagram poniżej.</p>
<div id="attachment_35659" class="wp-caption aligncenter" style="width: 560px"><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/2011/12/zmiana-przecietnych-wynagrodzen.jpg"><img class="size-full wp-image-35659" title="zmiana-przecietnych-wynagrodzen" src="http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/2011/12/zmiana-przecietnych-wynagrodzen.jpg" alt="(Opr. DG)" width="550" height="320" /></a><p class="wp-caption-text">(Opr. DG)</p></div>
<p>Liczyć się należy z tym, że w krótkim okresie dorobek tej komisji zostanie zignorowany. Jednak przypadek głosowania na walnym zgromadzeniu Smiths Group plc daje sporo do myślenia i stwarza nadzieje ograniczenia niezasłużonych przywilejów płacowych, jeśli jeszcze nie jutro, to chociaż pojutrze.</p>
<p>Ostatnie dwie dekady z okładem pokazały na europejskim i amerykańskim przykładzie do czego prowadzi wzrost gwałtowny, sztucznie napędzany lub podtrzymywany, bezrefleksyjny i do utraty tchu. Gospodarki Zachodu tańczyły od dawna szalone kawałki na zmianę z polką galopką i nic dziwnego, że dziś słaniają się na nogach. Ograniczanie deficytów, które są źródłem obecnych wielkich niepokojów i napięć w Europie nie może iść w parze z utrzymywaniem wygórowanych apanaży elity biznesowej, która maczała przecież palce w wyścigu, który sprowadził Zachód w pobliże krawędzi, za którymi katastrofa.</p>
<p><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/10/28/premie-moga-znowu-sklonic-banki-do-nadmiernego-ryzyka/">&gt;czytaj więcej: <strong>Raport do czego może doprowadzić nadmierne premiowanie bankowców</strong></a></p>
<p>Nie od rzeczy jest przypomnieć doświadczenia okresu po Wielkiej Depresji lat 30-tych ubiegłego stulecia. Od 1909 do 1933 roku finanse i bankowość były w Wielkiej Brytanii sektorem płac wysokich, a nawet bardzo wysokich. W dekadzie lat 30-tych straciły one większość swej płacowej przewagi w relacji do innych sektorów gospodarki. Potem, w okresie lat 1950-1980, różnice nadal zacierały się, lecz w wolniejszym tempie. W roku 1980, przeciętnie rzecz biorąc, finanse nie różniły się pod względem płac od innych sektorów. A później znowu było tak, jak każdy dzisiaj widzi.</p>
<p><em>Autor jest publicystą ekonomicznym, byłym szefem redakcji serwisów ekonomicznych PAP. Publikuje w internetowym Studiu Opinii</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/12/07/pensje-szefow-spolek-premie-bankowcow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ściąga dla reformatorów rynków finansowych</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/18/sciaga-dla-reformatorow-regulacji-rynkow-finansowych/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/18/sciaga-dla-reformatorow-regulacji-rynkow-finansowych/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jun 2010 08:50:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metablog Obserwatora Finansowego</dc:creator>
				<category><![CDATA[Debata ekonomiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Forma]]></category>
		<category><![CDATA[Pulpit]]></category>
		<category><![CDATA[Ben-Bernanke]]></category>
		<category><![CDATA[bonusy]]></category>
		<category><![CDATA[regulacje rynków finansowych]]></category>
		<category><![CDATA[Rezerwa-Federalna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=14133</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Rząd nie powinien ustalać wysokości płac menedżerów firm, jednak pewną kontrolę nad nimi mieć powinien. Eksperci Rezerwy Federalnej opracowali zestaw standardów, którymi powinni się kierować menedżerowie przy budowaniu struktury systemu kompensacji - mówi Obserwatorowi Finansowemu szef Rezerwy Federalnej Ben Bernanke. Oto relacja naszego korespondenta z konferencji The Squam Lake Group w Nowym Jorku.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Rezerwa Federalna znacznie zaostrzy kontrole wszystkich uczestników rynku, zwłaszcza dużych firm finansowych. Ma temu służyć kontrola pensji nie tylko głównych dyrektorów tych firm, Zarządu, ale także wszystkich menedżerów odpowiedzialnych za podejmowane przez nie ryzyko &#8211; poinformował szef Rezerwy Federalnej <a title="Regulator: bank centralny" href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/17/bernanke-regulatorem-powinien-byc-bank-centralny/" target="_blank">Ben Bernanke na konferencji </a>The Squam Lake Group w Nowym Jorku. &#8211; Ale uważam, że firmy, wstrzymując pewnego rodzaju kompensacje, powinny stworzyć rodzaj ubezpieczenia dla swoich pracowników i wierzycieli na wypadek wystąpienia poważnych trudności. Opowiadam się za całkowitą przejrzystością działań regulatora &#8211; powiedział Bernanke.</p>
<p>„Too big to fail” – zbyt duże by upaść. Polityka określana przez ekonomistów jako zmora gospodarki amerykańskiej. Ten pogląd powoli staje się elementem paradygmatu postkryzysowej ekonomii. Zgadzają się z nim wszyscy: konserwatyści i demokraci. Jednak na tym zwykle kończy się konsensus. Bo demokraci zwykle optują za wprowadzeniem modelu europejskiego: restrykcyjnych przepisów i druzgocących kar. Natomiast konserwatyści widzą nadzieję w uwolnieniu sił rynkowych, takich jak np. instytucja bankructwa.</p>
<p>Dlatego The Squam Lake Group, stworzona przez konserwatystów i demokratów, to niezwykle interesujący eksperyment. Piętnastu ekonomistów z Uniwersytetu Chicago, Yale i Uniwersytetu Columbia stanowi, zdaniem części ekonomistów i polityków, najpoważniejszą grupę ekspercką. W jej pracach uczestniczy m.in. prof. Robert Schiller z Yale, który przepowiedział kryzys na rynku nieruchomości, były dyrektor Fed prof. Frederic Mishkin i prof. Raghuram Rajan, były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego.</p>
<p>Opublikowany 17 czerwca <a title="The Squam Lake Report" href="http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/0691148848/thebigpictu09-20" target="_blank">raport</a> The Squam Lake Report (<a title="The Squam Lake Report" href="http://bit.ly/bjzwM4" target="_blank">rozdział w j. ang</a>) nie tylko jest oceną skuteczności i kondycji instytucji finansowych, ale propozycją. Zamiast tworzenia nowych, autorzy chcą wykorzystania już funkcjonujących mechanizmów kontrolnych tych instytucji, np. poprzez politykę równego opodatkowania zysków z akcji nieuprzywilejowanych, tzn. przynoszących dywidendę. O raporcie wypowiadają się pozytywnie wolnorynkowi ekonomiści i zwolennicy interwencjonizmu.</p>
<p>- Nikt nie może zaprzeczyć, że Raport zawiera ekspercką wiedzę, która wnosi nowe spojrzenie na reformę &#8211; ocenia Alan Greenspan. Raport chwali też były doradca Billa Clintona ekonomista Robert Reich: &#8211; Nic bardziej potrzebnego i aktualnego dla Komisji Kongresu.</p>
<p>Ale zalecenia ekspertów mocno różnią się od projektu sen. Christophera Dodda, na mocy którego mają zostać powołane nowe instytucje nadzorujące rynek finansowy. A to właśnie politycy są adresatami tego raportu &#8211; wyjaśnia szef  The Squam Lake Group prof. Kenneth R. French. &#8211; Naszym odbiorcą jest prawodawca nie tylko amerykański, ale również w innych krajach &#8211; mówi.</p>
<p>Ambicje autorów oddaje nawet szata graficzna raportu, która nawiązuje do raportu słynnej komisji badającej reakcje władz USA na zamach terrorystyczny 11 września. Autorzy wytykają komisji Dodda także błąd przyznania dodatkowych prerogatyw Departamentowi Skarbu, który wchodziłby w skład nowej mega-instytucji kontrolnej.</p>
<p>- Wątpię, czy takie rozwiązanie doprowadzi do większej odpowiedzialności &#8211; mówi inny członek The Squam Lake Group, prof. Anil K. Kashyap z Uniwersytetu w Chicago.</p>
<p>Jednak według autorów raportu Komisja popełnia jeszcze poważniejszy błąd. &#8211; Obecny projekt ustawy nie zrywa ze szkodliwą polityką „zbyt duże, by upaść” – <a title="Plosser: Likwidacja i bankructwo" href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/18/likwidacja-i-bankructwo-to-skalpel-dla-reformatorow/" target="_blank">podkreślał </a>szef filadelfijskiego Fed Plosser. Właśnie jej skutkiem była największa w powojennej historii Stanów Zjednoczonych interwencja państwa w postaci wyasygnowania 700 mld USD we wrześniu 2008 r. na pomoc instytucjom finansowym.</p>
<p>Autorzy pomysłu chcieli udzielić pomocy instytucjom finansowym, których upadek groziłby, jeśli nie załamaniem całego systemu finansowego, to poważnym jego naruszeniem. Jednak okazało się, że fundusze wzięły także dobrze prosperujące banki. Obawiały się bowiem ujawnienia przed urzędnikami administracji ich rzeczywistej sytuacji finansowej. Zdaniem części ekonomistów, w tym prof. Raghuram Rajana z Uniwersytetu w Chicago i jednego z 15 członków The Squam Lake Group, pakiet pomocowy został zmarnowany. &#8211; To było nie przemyślane. Duża część tej kwoty została spożytkowana na tzw. bonusy dla menedżerów &#8211; przekonuje.</p>
<p>Dlatego właśnie naukowcy z The Squam Lake Group przygotowali podręcznik instruujący, jak ustrzec się błędów popełnionych w czasie ostatniego kryzysu i w jaki sposób zapobiec następnym. Ich receptą jest regulacja uwzględniająca mechanizmy rynkowe. Naukowcy zalecają, by państwo w jak najmniejszym stopniu dążyło do uzyskiwania szerszych kompetencji, i zachęcają, by dokładnie przestrzegało już istniejącego prawa.</p>
<p>Najbardziej kontrowersyjny element regulacji, czyli płace głównych menedżerów firm, zdaniem ekspertów z The Squam Lake Group państwo powinno nadzorować tylko ich strukturę, a nie wysokość. I zastrzegają, że to dotyczy firm, które odgrywają kluczową rolę w obecnym systemie finansowym. Ich zdaniem straty tych firm pokrywają pracownicy. Dlatego naukowcy chcą, by regulator wymusił stworzenie funduszu gotówkowego na potrzeby pracowników poszkodowanych skutkami kryzysu. A płaca menedżerów wysokiego i średniego szczebla powinna być uzależniona od uregulowania zaległości wobec kredytodawców.</p>
<p>Także roczny bonus powinien być wypłacony tylko wtedy, gdy firma nie ma żadnych zaległości. Jednak regulator powinien dokładnie wyszczególnić, które wierzytelności i jakie sytuacje mogą być traktowane jako przeszkoda przy wypłaceniu dodatkowych wynagrodzeń. Jednym z nich, ich zdaniem, powinien być fakt skorzystania z fuduszu oddłużeniowego TARP. Innym &#8211; udzielenie przez państwo nadzwyczajnych gwarancji spłaty długu. Ale już do tego katalogu nie powinna być wpisana pożyczka z Rezerwy Federalnej. Eksperci jednak zastrzegają, że nie jest to złoty środek, ale raczej krok ku kulturze przejrzystości finansów, która jedynie jako taka może zapobiec następnemu kryzysowi.</p>
<p>Raport nie jest jednak dyktandem ekspertów dla autorów nowego prawa. Przypomina raczej ściągę, z której mogą skorzystać Kongresmeni.</p>
<h3>Tomasz Pompowski, Nowy Jork</h3>
<h2>O konferencji The Squam Lake Report nt. naprawy systemu finansowego:</h2>
<p>Ben Bernanke, szef Fed: <a title="Bernanke: Bank centralny - regulator" href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/17/bernanke-regulatorem-powinien-byc-bank-centralny/">Regulatorem powinien być bank centralny</a></p>
<p>Charles Plosser, dyrektor Fed: <a title="Plosser: Likwidacja i bankructwo" href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/18/likwidacja-i-bankructwo-to-skalpel-dla-reformatorow/" target="_blank">Likwidacja i bankructwo </a></p>
<h2>Przeczytaj <a title="Regulacje bankowe w Obserwatorze" href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/tag/regulacje-bankowe/">blisko 30 tekstów</a> na temat regulacji finansowych, które opublikował Obserwator</h2>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/18/sciaga-dla-reformatorow-regulacji-rynkow-finansowych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Psychoanaliza kryzysu</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/02/03/kiedy-zaufanie-do-rynkow-znika-rzad-powinien-te-luke-zapelnic/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/02/03/kiedy-zaufanie-do-rynkow-znika-rzad-powinien-te-luke-zapelnic/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Feb 2010 09:52:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>b.tomaszkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Debata ekonomiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Makroekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Pulpit]]></category>
		<category><![CDATA[bonusy]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[motywacje]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[zaufanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=6088</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Ludzie, którzy otrzymywali astronomiczne bonusy, pracowali wyłącznie dla pieniędzy, nie zważając na to, co kupują i sprzedają i jakie to może mieć konsekwencje. Myślę, że stworzona w ten sposób struktura płac odegrała znaczącą, negatywną rolę w tym kryzysie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p style="margin-bottom: 0cm;">W czasie gdy większość ekonomistów postrzega kryzys jako konsekwencję windowania cen nieruchomości, George A. Akerlof, profesor ekonomii na uniwersytecie w Berkeley, laureat nagrody Nobla z ekonomii, analizuje mniej konwencjonalne aspekty gry rynkowej. Choć przyznaje, że przyczyną obecnego kryzysu był brak odpowiednich regulacji rynku finansowego, interesuje go druga strona medalu – zachowania zwykłych ludzi. Makroekonomia to dla niego zbiór podejmowanych przez nich na co dzień decyzji. Dlatego od wielu lat próbuje dociec co, poza ceną i koniunkturą, nami kieruje.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Akerlof często powtarza, że został noblistą przez przypadek. Zajął się tematem, który ekonomistów skupionych na cenach, procentach i kapitale wcześniej specjalnie nie interesował. Jego spostrzeżenie, że nierówny dostęp do informacji ma olbrzymi wpływ na rynkowe zmiany, inni ekonomiści długo uznawali za trywialne. Dziś Akerlof ich nieufność dla teorii, która przyniosła mu Nobla, tłumaczy metaforą. Jego zdaniem ekonomia jest potężnym narzędziem, ale niestety, działa jak mikroskop. Koncentruje się tylko na wybranym skrawku rzeczywistości, głównie cenach, a pozostałe aspekty zmian zachodzących na rynku pomija. Według Akerlofa w ekonomii istnieje mnóstwo dziedzin, którymi nikt dotąd się nie zajął. Pociesza się tym, że jeden z ostatnich noblistów w dziedzinie ekonomii, Daniel Kahneman, jest także dyplomowanym psychologiem.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Zainteresowanie Akerlofa dostępem kupujących i sprzedających do informacji zaczęło się od próby zbadania, co rządzi powtarzającymi się cyklami gospodarczymi, w wyniku których ludzie tracą pracę, a wraz z nią poczucie własnej wartości. W czasie, kiedy zaczął się nad tym zastanawiać, olbrzymi wpływ na sytuację rynkową w USA miała sprzedaż nowych samochodów. Akerlofa zaciekawiło, dlaczego Amerykanie wolą kupować nowe samochody niż te z drugiej ręki. Doszedł do wniosku, że niewiele wiedzą na temat prawdziwej kondycji używanych samochodów i dlatego nie ufają sprzedawcom, którzy mają pod tym względem nad nimi przewagę. W konsekwencji rynek używanych samochodów mógł się znaleźć na krawędzi upadku.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Według Akerlofa podobna nierównowaga jest charakterystyczna dla wielu innych transakcji, a zatem ma ogromny wpływ na cały rynek. Swoje spostrzeżenia opisał w latach 60. w kilkunastostronicowej pracy pt. „The Market for Lemons” (Rynek używanych samochodów). Właśnie za nią, jak przyznaje sam Akerlof, otrzymał w 2001 roku wspólnie z Michaelem Spencem i Josephem Stiglitzem Nobla w dziedzinie ekonomii.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Niekonwencjonalne podejście Akerlofa do ekonomii ujawniają jego dwie ostatnie książki: „Animal Spirit” i „Identity Economics” (ta ostatnia ukaże się w marcu nakładem Princeton University Press). Analizuje w nich wszystko to, co w ekonomii ociera się bardziej o psychologię niż mierzalne wskaźniki. Zastanawia się, dlaczego ludzie nagle tracą zaufanie do rynku, albo co skłania ich do podejmowania różnych decyzji w podobnych warunkach ekonomicznych.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<h3 style="margin-bottom: 0cm;">O tym, co wpływa na decyzje makro- i mikroekonomiczne i czasem rodzi kryzysy gospodarcze, a co wymyka się racjonalnym ocenom, z Georgem A. Akerlofem rozmawia Anna Gwozdowska</h3>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong> </strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Dlaczego zajmuje się Pan w ekonomii tak niemierzalnymi zjawiskami jak psychologia czy pojęcie tożsamości, kiedy wokół szaleje kryzys i wszyscy starają się go diagnozować w sposób maksymalnie pragmatyczny?</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Naprawdę można napisać książkę nie po to, żeby skomentować obecny kryzys (śmiech), ale po to, by opisać bardziej uniwersalne, a dotąd pomijane mechanizmy rządzące gospodarką.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Na rynek wpływają ceny, wskaźniki, które da się zmierzyć. Co ma z tym wspólnego tożsamość, o której pisze Pan w „Identity Economics”?</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Współczesna ekonomia dla wielu badaczy sprowadza się do studium motywacji ekonomicznych. Wspólnie z Rachel E. Kranton, współautorką mojej najnowszej książki, wierzymy, że są one oczywiście ważne, bo ludzie na nie reagują, ale istnieją również pozaekonomiczne motywy ich działania. One także składają się na ekonomię i odgrywają w niej ważną rolę. Trzeba je tylko umieć w niej zastosować.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Dlaczego tak istotna w ekonomii miałaby być tożsamość zwykłych zjadaczy chleba?</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Od tego, kim jesteśmy, zależy to, co robimy, co myślimy o innych, co myślimy o tym, jakie powinni podejmować decyzje. To bardzo silna motywacja, która pozwala na dobrą pracę. Dzięki niej wiele firm i organizacji odnosi sukcesy. Bez niej zaczynają się w firmach kłopoty. Ta koncepcja odwołuje się do opisanej w psychologii teorii społecznej tożsamości, która tłumaczy, dlaczego jakaś grupa ludzi myśli o sobie „my”, a o innych „oni”.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>W jaki sposób tożsamość powiązana jest z sukcesem rynkowym?</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">W dobrze radzących sobie firmach ludzie identyfikują się ze swoją pracą. Zależy im na tym, co robią. Naprawdę czują się dziennikarzami, urzędnikami, sprzedawcami. To jest ich tożsamość, którą akceptują i dlatego nie mają problemu z wykonywaniem swoich obowiązków. Specjalne bonusy nie są wtedy potrzebne.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Gigantyczne bonusy dla handlowców, którzy zarabiają na ryzykownych inwestycjach z użyciem kapitału własnego banku, świadczą więc o tym, że ich firmy źle działają?</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Jeszcze w XIX wieku powstała teoria, zgodnie z którą płaca powinna zależeć od wyników. Dyrektorzy bardzo się do niej przywiązali, m.in. dlatego, że mogą się do niej odwołać, kiedy domagają się podwyżek dla siebie. Ale stosowanie tej teorii w praktyce prowadzi do tego, że ludzie pracują wyłącznie dla zarobku, a nie dla dobra organizacji, w której są zatrudnieni. Właśnie z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w trakcie obecnego kryzysu. Ludzie, którzy otrzymywali te astronomiczne bonusy, pracowali wyłącznie dla tych pieniędzy, nie zważając na to, co kupują i sprzedają i jakie to może mieć konsekwencje. Myślę, że stworzona w ten sposób struktura płac odegrała znaczącą, negatywną rolę w tym kryzysie.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>A co było główną przyczyną tego kryzysu?</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Brak wystarczających regulacji rynków finansowych, szczególnie rynku instrumentów pochodnych. Właśnie dlatego ludzie mogli kupować papiery wartościowe, nie zważając na ryzyko, które biorą na siebie. Gdyby nie to, kryzysu by nie było. To znaczy i tak mielibyśmy bańkę na rynku nieruchomości, ale sama w sobie nie spowodowałaby aż takiego załamania gospodarczego.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Interwencja amerykańskiego rządu była więc potrzebna?</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Fakt, że USA jest krajem kapitalistycznym, wcale nie oznacza, że rząd nie ma względem gospodarki do spełnienia żadnej roli. Jest z nim trochę tak jak z reżyserem przedstawienia teatralnego. To on organizuje scenę, ustawia światła, ustala zasady, po to, żeby aktorzy wiedzieli, w czym grają. Ale sposób, w jaki zagrają, siła ich sztuki zależy już tylko do nich. Gracze rynkowi muszą wiedzieć, jakie są zasady, czym mogą handlować, a czym nie. Tego zabrakło. Moim zdaniem rząd ponosi za gospodarkę pewną odpowiedzialność. Zresztą dzieje się tak zgodnie z Ustawą o zatrudnieniu z 1946 roku, w której jest mowa o tym, że rząd powinien przeciwdziałać bezrobociu. Kilka lat temu popełniono błąd. Rynek obligacji szalał, rósł popyt, a rząd nie zareagował. Trzeba było lepiej reagować na to, co się działo na rynku nieruchomości.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Kiedy wiadomo, że do akcji powinien wkroczyć rząd?</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Pisałem o tym w „Animal Spirit”. Kiedy ludzie stają się zbyt łatwowierni, przesadnie optymistyczni i angażują się w nieodpowiednie dla nich, zbyt ryzykowne inwestycje, rząd powinien jakoś temu przeciwdziałać. Z drugiej strony, kiedy ludzie tracą zaufanie do rynku, rolą rządu jest przywrócenie tego zaufania, które jest absolutnie kluczowe dla makroekonomii. Kiedy ludzie ufają, podejmują swoje decyzje bez przyglądania się szczegółom, a gospodarka ma się przez pewien czas znakomicie. Niestety, właśnie wtedy istnieje ryzyko przeinwestowania, podejmowania nadmiernego ryzyka, co w konsekwencji grozi kryzysem. Także w 2008 roku ludzie w końcu zauważyli, że inwestycje w nieruchomości przekraczają ich możliwości, że nie będą w stanie ich spłacić, wtedy stracili zaufanie, które pokładali w rynku, ale było już za późno. Kiedy zaufanie nagle znika i popyt drastycznie spada, rząd powinien jakoś zapełnić tę lukę. Wtedy interwencja jest absolutnie potrzebna. Tak było w 2008 roku.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Pozaekonomiczne motywacje mają więc wpływ na makroekonomię?</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Ogromny, i to mimo że tych motywacji nie da się zmierzyć. Ale tak działa ekonomia, bo tak funkcjonują ludzie. Jeśli brakuje ludzi identyfikujących się ze swoją pracą i pracownicy mają coraz wyższe wymagania płacowe, może to spowodować, że wynagrodzenia przekroczą w pewnym momencie poziom rynkowej równowagi. A to z kolei jedna z głównych przyczyn bezrobocia.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Czyżby publicyści słusznie oskarżali bankowców o pazerność?</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">To trudne pytanie. Te bonusy były rzeczywiście zbyt wysokie, wielu ludzi po prostu poniosło, ale z drugiej strony pracownicy banków inwestycyjnych identyfikowali się po prostu ze swoją firmą, nawet jeśli wyznawała zasadę: zarabiamy, ile się da i za wszelką cenę. Kryzys pokazał, że ten system jest zły, bo wątpliwe były wartości, z którymi identyfikowali się pracownicy.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Jednak nawet ten negatywny przykład działania zasady tożsamości pokazuje, jak wielką rolę odgrywa ona w ekonomii.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/02/03/kiedy-zaufanie-do-rynkow-znika-rzad-powinien-te-luke-zapelnic/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

