<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Obserwator Finansowy: ekonomia, debata, Polska, świat &#187; finanse</title>
	<atom:link href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/tag/finanse/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 05:30:25 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Ręczne zarządzanie rynkiem walutowym</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/05/16/reczne-zarzadzanie-rynkiem-walutowym/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/05/16/reczne-zarzadzanie-rynkiem-walutowym/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 May 2011 04:32:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>k.mokrzycka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>
		<category><![CDATA[Badania i Raporty]]></category>
		<category><![CDATA[Pulpit]]></category>
		<category><![CDATA[Rynki finansowe]]></category>
		<category><![CDATA[globalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[finanse]]></category>
		<category><![CDATA[polityka-monetarna]]></category>
		<category><![CDATA[rynek walutowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=23069</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Interwencje walutowe wróciły do łask ekonomistów. Częściej są uznawane za środek, którego można używać w celu zapewnienia stabilności gospodarki, szczególnie na rynkach wschodzących. W Polsce interwencje przeprowadza ministerstwo finansów. Warto się zastanowić od czego zależy skuteczność interwencji.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Jedni nazwą to nawróceniem, inni powiedzą, że okoliczności się zmieniły, a jeszcze inni, że niektórzy ekonomiści źle zinterpretowali skutki kryzysu.  Fakt jest jednak taki, że w ostatnich dwóch latach większa liczba ekonomistów i decydentów przyjaznym okiem spogląda na <strong>interwencje walutowe</strong>, czyli wpływanie przez władze na kurs krajowego pieniądza na rynku.</p>
<p>Odnotowanie tego faktu jest o tyle ważne, że systematyczne interwencje zaczęły prowadzić polskie władze. Ministerstwo Finansów zapowiedziało niedawno, że będzie regularnie sprzedawać na rynku euro pochodzące z funduszy europejskich. Cel: umocnić złotego. A do dyspozycji rząd ma sporą sumę: do 14 mld euro w 2011 r. i do 18 mld euro w 2012 r. Wcześniej takie działania resort prowadził okazjonalnie, teraz doszedł bardzo ważny czynnik systematyczności. W normalnych czasach interwencję prowadzi bank centralny, ale w tym przypadku – ze względu na duże możliwości ministerstwa finansów – bank wsparł po prostu swoim autorytetem resort. Dotychczas euro z Brukseli wymieniane były w NBP, zatem przepuszczenie ich po prostu przez rynek wydaje się łatwiejszym krokiem niż wykorzystanie rezerw walutowych przez bank centralny.</p>
<h3>Nawrócenie elit?</h3>
<p>Jeszcze kilka lat temu wiele głosów natychmiast ostrzegałoby, że dotykanie przez władze kursu rynkowego jest niebezpieczne i może zaszkodzić ich autorytetowi. <strong>Olivier Blanchard, główny ekonomista MFW</strong> i profesor słynnej politechniki MIT w Bostonie, przyznał niedawno, że interwencje walutowe były traktowane oficjalnie jako środek rzadki i raczej niepotrzebny, a nawet groźny. Błędnie.</p>
<p>– Przed kryzysem wiele rynków wschodzących prowadziło politykę bezpośredniego celu inflacyjnego i płynnego kursu walutowego. Twierdzono, że kurs walutowy ma znaczenie jedynie w takim zakresie, w jakim wpływa na inflację, ale sam w sobie nie jest żadnym celem dla banku centralnego. To były słowa. Praktyka zaś była inna, w wielu krajach kurs walutowy miał bardzo duże znaczenie dla polityki pieniężnej. W moim odczuciu to praktyka okazała się słuszna, nie słowa i teoria – mówił Blanchard podczas jednego z ostatnich wykładów w Waszyngtonie. Jego słowa odnoszą się głównie do polityki banku centralnego i tzw. <strong><span style="color: #ff0000;">interwencji sterylizowanych</span></strong> (<span style="color: #000000;"><strong>kiedy bank neutralizuje wpływ interwencji na płynność systemu bankowego poprzez kupno lub sprzedaż bonów pieniężnych</strong></span>). Ale można je traktować jako generalną zmianę kursu niektórych ekonomistów w sprawach interwencji.</p>
<p>Podczas tej samej konferencji noblista Michael Spence poszedł jeszcze dalej i stwierdził: – Otwarte przepływy kapitałowe oraz rynkowo ustalane kursy wymiany walut mogą często nieść ze sobą zbyt duże ryzyko dla ważnych rynków wschodzących.</p>
<p>Warto zatem zadać dwa pytania: dlaczego władze mają przeprowadzać interwencje i jakie są warunki ich skuteczności. Odpowiedź na pierwsze jest dość prosta: władze podejmują interwencje, kiedy uznają, że kurs waluty może zagrozić stabilności gospodarczej kraju oraz kiedy uznają, że ta interwencja będzie skuteczna. Należy odróżnić utrzymywanie stałego lub pełzającego kursu, jak czynią to Chiny, od okresowej tylko obecności władz na rynku, jak czyni to np. Polska. W warunkach swobodnego przepływu kapitału i niezależniej polityki pieniężnej – a są to fundamenty polskiej gospodarki i trudnoby je zmieniać – niemożliwe jest utrzymanie stałego kursu. Dlatego mowa jest jedynie o pojedyńczych, systematycznych „uderzeniach“.</p>
<p>Odpowiedź na drugie pytanie jest nieco trudniejsza. Aby ją uzyskać, warto najpierw przyjrzeć się, jakimi kanałami interwencja walutowa oddziałuje na kurs.</p>
<h3>Interwencja walutowa &#8211; jak to działa</h3>
<p>Można wymienić cztery kanały, jakimi <strong>interwencja walutowa oddziałuje na ceny walut</strong> zagranicznych i pieniądza krajowego na rynku. Ta lista nie jest zamknięta, ale pokazuje pewne kluczowe mechanizmy.</p>
<p>Po pierwsze, interwencja oddziałuje na kurs w danym momencie, kiedy jest przeprowadzana. Pojawienie się na rynku dużego gracza, który sprzedaje waluty zagraniczne a kupuje pieniądz krajowy powinno podbić cenę tego drugiego. Na przykład w pierwszych dniach maja dilerzy w polskich bankach często informowali, że Bank Gospodarstwa Krajowego (dysponujący środkami europejskimi) przeprowadzał na rynku operacje walutowe, sprzedając euro i kupując złotego, umacniając w ten sposób nieznacznie polski pieniądz. Jednak ten kanał oddziaływania na rynek jest bardzo krótkotrwały i jego siła zależy jedynie od tego, czy za interwencją kryją się mocniejsze przesłanki.</p>
<p>Po drugie, zakup lub sprzedaż walut obcych może wpływać na podaż pieniądza w kraju, czyli de facto również płynność systemu bankowego i rynkowe stopy procentowe. W przypadku interwencji ministerstwa finansów, przesunięcie wymiany z banku centralnego na rynek zmniejszy emisję pieniądza krajowego, a co za tym idzie również dynamikę płynność sektora bankowego. W tym przypadku interwencja może mieć trochę podobne skutki, co operacje otwartego rynku (sprzedaż papierów wartościowych) zmierzających do obniżenia stóp procentowych. Taka interwencja jest zatem formą zacieśnienia polityki pieniężnej. Czy jednak takie zacieśnienie może trwale wpłynąć na kurs waluty? Wątpliwe, żeby ten akurat kanał miał kluczowe znaczenie.</p>
<p>Po trzecie, władze mogą sygnalizować inwestorom, jaki jest w danym momencie <strong>kurs równowagi</strong> waluty krajowej –  czyli kurs odzwierciedlający fundamenty gospodarcze kraju. Jest to kurs, który nie hamuje gwałtownie wzrostu gospodarczego, a jednocześnie nie wpływa na zwiększenie presji inflacyjnej. Władze monetarne najczęściej posiadają duże dokładniejsze analizy gospodarki i kursu walutowego niż inwestorzy, dlatego interwencja może być formą wpływania na oczekiwania dotyczące kursu. Ostatnią interwencję resortu finansów wsparł bank centralny, dlatego można przypuszczać, że jego analizy wskazują na fundamentalną możliwość i potrzebę umocnienia złotego. To może mieć kluczowe znaczenie dla powodzenia całej operacji.</p>
<p>Po czwarte wreszcie, interwencja może odgrywać rolę koordynującą, przeciwdziałając stadnemu działaniu inwestorów. Dilerzy walutowi często kierują się tzw. analizą techniczną przy handlu walutami, czyli spoglądają głównie na wykresy. W takiej sytuacji bardzo trudno jest grać przeciw trendowi – nawet jeśli kurs wydaje się coraz bardziej odbiegać od racjonalnych podstaw, niewielu jest graczy, którzy zdecydowaliby się jako pierwsi zagrać przeciw innym. Bank centralny (lub ministerstwo finansów), jako potężny gracz, którego działania są szeroko komentowane w mediach, może odgrywać właśnie rolę inicjatora. Ten kanał odddziaływania może być dość istotny, jeżeli władzom uda się “zmusić” kurs do przebicia ważnych poziomów z punktu widzenia analizy technicznej. W Polsce władzom może zależeć na wykreowaniu trendu umocnienia złotego, gdyż od dłuższego czasu polska waluta każdą próbę umocnienia kończy solidną przeceną.</p>
<h3>Kiedy interwencja jest skuteczna</h3>
<p>Żeby te działania miały długotrwały efekt, potrzebne są jednak określone warunki. Tak jak deszcz i słońce potrzebne są roślinom, tak odpowiednie okoliczności powinny wystąpić, aby interwecja miała długookresowy sens.</p>
<p>Przede wszystkim, powinna ona iść równolegle z kierunkiem polityki pieniężnej i fiskalnej oraz fundamentami gospodarki. Przypomina ona oliwienie biegów samochodu, a nie ich zmianę. Gdyby kierowca chciał wrzucić “dwójkę” przy prędkości 150 km/h, silnik natychmiast by padł. Dlatego nie mają prawdopodobnie większego sensu interwencje nastawione na umocnienie pieniądza krajowego w okresie kryzysu, lub jego osłabienie gdy gospodarka rozpędza się. W obecnej sytuacji interwencja resortu finansów idzie w parze z relatywnie wysokim wzrostem gospodarczym oraz procesem zacieśniania polityki pieniężnej. Dlatego jest prowadzona w dobrym kierunku. Jedyna wątpliwość jaka budzi się zapewne w inwesorach to niebezpieczeństwa związane z konsolidacją finansów publicznych. Z jednej strony nidostateczna skala reformy fiskalnej, a z drugiej strony jej nadmierny wpływ na wzrost gospodarczy mogłyby podważyć zaufanie do polskiej waluty.</p>
<p>Ponad to, interwencji walutowej powinna towarzyszyć odpowiednia polityka komunikacyjna. Nie oznacza to, bynajmniej, konieczności podawania określonych poziomów kursu, który władze chcą osiągnąć – to mogłoby nawet zaszkodzić. Władze powinny jednak informować, dlaczego podejmują interwencje i jakie są jej ogólne cele. Bez tego nie uda im się przekonać inwestorów, że kurs waluty daleko odbiega od fundamentów gospodarczych, ani nie uda im się być pierwszym w stadzie, czyli wpłynąć na zachowania inwestorów kierujących się analizą techniczną. W obecnym polskim przypadku ministerstwo finansów i bank centralny poinformowały, że interwencje będą miały za zadanie <strong>wspomóc Radę Polityki Pieniężnej w walce z inflacją</strong>. Oznacza to, że nastawiają się na powolną aprecjację złotego i blokowanie fal osłabienia. Wydaje się, że władze dość dobrze zatem wytłumaczyły jakie są przesłanki ich obecności na rynku.</p>
<p>Jednak to dopiero czas pokaże, na ile interwecje wautowe w Polsce będę skuteczne. Nawet jeżeli władze będą działały umiejętnie, to nie ma gotowego przepisu na zmianę kursu pieniądza lub trendów na rynku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/05/16/reczne-zarzadzanie-rynkiem-walutowym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Financing the future</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/03/30/financing-the-future/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/03/30/financing-the-future/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Mar 2011 08:30:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>k.Ned</dc:creator>
				<category><![CDATA[Forma]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości i Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[finanse]]></category>
		<category><![CDATA[innowacje]]></category>
		<category><![CDATA[inwestycje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=21988</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Innowacje w finansach są kreacją nowych instrumentów finansowych, technologii, instytucji i rynków. Potwierdza to książka Financing the future.
W oparciu o fakty i analizę, autorzy publikacji  &#8211; Franklin Allen i Glenn Yago – przypominają historię, koncepcje i rozwój innowacji finansowych, pokazują ich zastosowanie w biznesie, przemyśle, na rynku nieruchomości, w projektach środowiskowych. Podkreślają rolę innowacji finansowych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Innowacje w finansach są kreacją nowych instrumentów finansowych, technologii, instytucji i rynków. Potwierdza to książka <em>Financing the future.</em></p>
<p>W oparciu o fakty i analizę, autorzy publikacji  &#8211; Franklin Allen i Glenn Yago – przypominają historię, koncepcje i rozwój innowacji finansowych, pokazują ich zastosowanie w biznesie, przemyśle, na rynku nieruchomości, w projektach środowiskowych. Podkreślają rolę innowacji finansowych w przebiegu zmian społecznych i ekonomicznych.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p>Franklin Allen jest profesorem finansów i ekonomii w Wharton School przy Uniwersytecie Pensylwanii, jest związany z Wharton Financial Institutions Center.</p>
<p>Glenn Yago jest związany z Milken Institute.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/03/30/financing-the-future/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MFW:Polska całkiem nieźle, Europa raczej słabo</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/07/08/mfw-polska-calkiem-niezle-europa-raczej-slabo/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/07/08/mfw-polska-calkiem-niezle-europa-raczej-slabo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Jul 2010 03:40:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>j.mielnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Makroekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Pulpit]]></category>
		<category><![CDATA[finanse]]></category>
		<category><![CDATA[IMF]]></category>
		<category><![CDATA[PKB]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=15203</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Najnowsze prognozy MFW przewidują, że gospodarka światowa będzie się rozwijać w tempie 4,6 proc. w tym roku i 4,3 proc. w roku 2011. Motorem światowego wzrostu będzie Azja i kraje Ameryki Łacińskiej – pisze Katarzyna Zajdel-Kurowska, polska przedstawicielka w Międzynarodowym Funduszu Walutowym.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Wczoraj późnym wieczorem w Waszyngtonie, czyli dziś rano polskiego czasu, Międzynarodowy Fundusz Walutowy przedstawił swój najnowszy raport dotyczący stanu i perspektyw gospodarki światowej. Jego tytuł mówi sam za siebie &#8211; „Restoring confidence without harming recovery”, co w wolnym tłumaczeniu można oddać jako „odbudowa zaufania bez osłabienia wzrostu”.</p>
<p>W ocenie Funduszu gospodarka światowa najgorsze ma już za sobą, choć ożywienie jest jeszcze kruche i wymaga wsparcia. To wsparcie należy jednak stosować tylko tam, gdzie jest to konieczne i możliwe. W świetle ostatnich wydarzeń w strefie euro istnieje paląca potrzeba odbudowy nadszarpniętego zaufania rynków w krajach wysokorozwiniętych, poprzez opracowanie wiarygodnych planów konsolidacji fiskalnej, wzmocnionych reformami strukturalnymi nakierowanymi na pobudzenie wzrostu i poprawy konkurencyjności. Natomiast krajom wschodzącym (emerging markets) zaleca się dodatkowo przemodelowanie struktury popytu globalnego i &#8211; w niektórych przypadkach &#8211; większą elastyczność kursów walutowych.</p>
<p>Według najnowszych prognoz MFW, gospodarka światowa będzie się rozwijać w tempie 4,6 proc. w tym roku i 4,3 proc. w 2011 r. W stosunku do poprzedniej rundy przewidywań, obecne prognozy zakładają w tym roku nieco szybszy wzrost światowej gospodarki (o 0,4 punktu procentowego), szczególnie dzięki lepszym perspektywom w krajach emerging markets. Natomiast prognozy na rok 2011 nie uległy zmianom. Głównym motorem wzrostu gospodarki światowej będą kraje azjatyckie i Ameryki Południowej, których wzrost oceniany jest odpowiednio na 9,5 proc. i 4,8 proc. W ogonie pozostanie natomiast strefa euro, której wzrost szacowany jest zaledwie na 1 proc., wobec 3,3 proc. w USA i 2,4 proc. w Japonii.</p>
<p>Poprawa perspektyw gospodarki światowej będzie sprzyjać również naszemu regionowi, czyli Europie Środkowo-Wschodniej. W ocenie Międzynarodowego Funduszu Walutowego nasz region może liczyć na 3,2 proc. wzrostu PKB w 2010 roku oraz 3,4 procent w roku przyszłym, podczas gdy cała Unia Europejska będzie się rozwijała w tempie zbliżonym do strefy euro, to znaczy 1,0 proc. w roku bieżącym i 1,6 proc. w 2011 r.</p>
<p>A jak na tym tle wypada Polska? Całkiem nieźle (3,1proc. w 2010 r. i 3,5 proc. w 2011 r.), choć bilans ryzyk jest raczej negatywny ze względu na rachityczne ożywienie gospodarcze u naszych głównych partnerów handlowych. Aby wejść na wyższą ścieżkę wzrostu, Polska musi kontynuować reformy strukturalne. Przede wszystkim potrzebne jest uelastycznienia struktury finansów publicznych i dokończenie reformy emerytalnej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/07/08/mfw-polska-calkiem-niezle-europa-raczej-slabo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Fixing the Financial System”</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/21/fixing-the-financial-system/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/21/fixing-the-financial-system/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Jun 2010 15:01:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>a.gwozdowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości i Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[finanse]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[Rynki finansowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=14307</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Na raport składają się eseje światowej sławy ekonomistów, którzy kreślą plan reform rynków finansowych na lata, a nie tylko na potrzeby obecnego kryzysu. Autorzy zajmują się m.in. tak gorącymi tematami, jak handel tzw. credit default swaps czy przepisy dotyczące oszczędności emerytalnych. W swoim raporcie proponują metody zażegnania konfliktu, który dzieli obecnie instytucje finansowe i społeczeństwo.
The [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Na raport składają się eseje światowej sławy ekonomistów, którzy kreślą plan reform rynków finansowych na lata, a nie tylko na potrzeby obecnego kryzysu. Autorzy zajmują się m.in. tak gorącymi tematami, jak handel tzw. credit default swaps czy przepisy dotyczące oszczędności emerytalnych. W swoim raporcie proponują metody zażegnania konfliktu, który dzieli obecnie instytucje finansowe i społeczeństwo.</p>
<p><a title="The Squam Lake Report Conference" href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/18/sciaga-dla-reformatorow-regulacji-rynkow-finansowych/">The Squam Lake Group</a> jest niezależną grupą 15 światowej sławy ekonomistów, którzy postanowili wspólnie zastanowić się nad reformą systemu finansowego. Pierwsze spotkanie grupy odbyło się jesienią 2008 roku w New Hampshire. W skład piętnastki weszli m.in. Kenneth R. French, Martin N. Baily, John Y. Campbell, John H. Cochrane, Douglas W. Diamond, Darrell Duffie, Anil K. Kashyap i Raghuram G. Rajan.</p>
<h3>Czytaj o Squam Lake Group także:</h3>
<p><a title="The Squam Lake Report Conference: Report" href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/18/sciaga-dla-reformatorow-regulacji-rynkow-finansowych/" target="_blank">Ściąga dla reformatorów rynków finansowych &#8211; Relacja z konferencji The Squam Lake Group Report na University of Columbia</a></p>
<p>Ben Bernanke, szef Fed: <a title="Bernanke: Bank centralny - regulator" href="../2010/06/17/bernanke-regulatorem-powinien-byc-bank-centralny/">Regulatorem  powinien być bank centralny</a></p>
<p>Charles Plosser, dyrektor Fed: <a title="Plosser: Likwidacja i  bankructwo" href="../2010/06/18/likwidacja-i-bankructwo-to-skalpel-dla-reformatorow/" target="_blank">Likwidacja i bankructwo </a></p>
<h2>Przeczytaj <a title="Regulacje bankowe w Obserwatorze" href="../tag/regulacje-bankowe/">blisko  30 tekstów</a> na temat regulacji finansowych, które opublikował  Obserwator</h2>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/06/21/fixing-the-financial-system/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Pranie pieniędzy”</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/24/pranie-pieniedzy/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/24/pranie-pieniedzy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 May 2010 16:09:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>a.gwozdowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości i Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[finanse]]></category>
		<category><![CDATA[raje podatkowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=12921</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Jacek Grzywacz, autor  książki „Pranie pieniędzy. Metody. Raje podatkowe. Zwalczanie”, przedstawia etapy procesu prania pieniędzy i nowe metody stosowane w tym procederze przez przestępców, w tym posługiwanie się internetem. Omawia też szczegółowo zasady funkcjonowania rajów podatkowych, które mogą być wykorzystywane legalnie, w celu optymalnego zarządzania kapitałem, ale także w celu zalegalizowania dochodów uzyskanych niezgodnie z prawem, w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Jacek Grzywacz, autor  książki „Pranie pieniędzy. Metody. Raje podatkowe. Zwalczanie”, przedstawia etapy procesu prania pieniędzy i nowe metody stosowane w tym procederze przez przestępców, w tym posługiwanie się internetem. Omawia też szczegółowo zasady funkcjonowania rajów podatkowych, które mogą być wykorzystywane legalnie, w celu optymalnego zarządzania kapitałem, ale także w celu zalegalizowania dochodów uzyskanych niezgodnie z prawem, w myśl zasady „pecunia non olet”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/24/pranie-pieniedzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Albion zastosuje terapię szokową</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/20/wielka-brytania-terapie-szokowa-ciecia-sektor-publiczny/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/20/wielka-brytania-terapie-szokowa-ciecia-sektor-publiczny/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 22:11:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>amaslankowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Debata ekonomiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Makroekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Pulpit]]></category>
		<category><![CDATA[deficyt-budżetowy]]></category>
		<category><![CDATA[dług-publiczny]]></category>
		<category><![CDATA[finanse]]></category>
		<category><![CDATA[Wielka-Brytania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=12611</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Koalicja rządowa Wlk. Brytanii chce w 5 lat zmniejszyć deficyt budżetowy o połowę. Redukcję deficytu przeprowadzi kosztem wydatków w rządzie i administracji. W przyszłym tygodniu rząd ogłosi pierwsze cięcia, acały plan oszczędnościowy pojawi się w nadzwyczajnym budżecie 22 czerwca br. Nie obędzie się bez podwyżek podatków, VAT-u i od zysków kapitałowych.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>- Czy spodziewaliście się, że będę miał ogon? &#8211; żartował 18 maja w Brukseli George Osborne, nowo mianowany minister finansów Wielkiej Brytanii. Jego unijni odpowiednicy, którzy angielskich konserwatystów boją się jak ognia, byli według doniesień europejskiej prasy pod dużym wrażeniem Osborne&#8217;a. Brytyjski minister zapowiedział bowiem radykalne cięcia wydatków i redukcję państwowej administracji, podczas gdy inne europejskie rządy próbują naprawiać finanse publiczne, przede wszystkimi podwyższając podatki.</p>
<p>Osborne sprzeciwił się też w Brukseli planowanej na przyszły rok 4,5-procentowej podwyżce budżetu dla unijnej administracji. I nie mógł chyba postąpić inaczej. Przymierza się przecież do gigantycznych cięć w zatrudniającym 6 milionów osób sektorze publicznym Wielkiej Brytanii. Chce, by płynące z nich oszczędności w 80 procentach sfinansowały redukcję deficytu budżetowego. Resztę załatwią podwyżki podatków.</p>
<p>Konserwatystom nie udało się w majowych wyborach zdobyć wystarczająco dużo mandatów, żeby stworzyć rząd większościowy. Powstała pierwsza od 70 lat koalicja rządowa, ale wielu ekspertów jest zdania, że niepraktykowany przez tak wiele lat w Albionie system rządów może tylko ułatwić porządkowanie finansów publicznych. Większość w parlamencie zapewni np. gładkie przyjmowanie nowego prawa. &#8211; David Cameron mógł oczywiście stworzyć rząd mniejszościowy, ale konserwatyści byliby wtedy atakowani przez wszystkie pozostałe partie. Tymczasem przez sformowanie koalicji neutralizują ewentualną krytykę opinii publicznej i wciągają liberałów w bolesny proces reform &#8211; uważa Eamonn Butler, dyrektor Instytutu Adama Smitha. &#8211; Zresztą w koalicji przewagę mają konserwatyści. To konserwatysta i budżetowy „jastrząb” został mianowany na stanowisko ministra finansów &#8211; dodaje E. Butler.</p>
<p>Torysi objęli wszystkie kierownicze stanowiska w rządzie Davida Camerona-Nicka Clegga, wiążące się z wydatkami publicznymi. Liberalnym demokratom powierzono jedynie sprawy dotyczące biznesu, zmian klimatu i energetyki. Koalicjanci nie powinni więc przeszkadzać w cięciach wydatków. Zwłaszcza że numerem dwa w brytyjskich finansach został inny „jastrząb”, David Laws, reprezentujący szeregi liberalnych demokratów. I to m.in. on będzie odpowiadał za oszczędności.</p>
<p>Jak wynika z wyborczych programów obu partii, liberałowie chcieli nieco większą cześć redukcji deficytu sfinansować z podwyżek podatków. W swoim manifeście przewidywali, że wskaźnik cięć w stosunku do ewentualnych podwyżek podatków wyniesie 2,5:1. Konserwatyści uważali, że powinien on wynieść 4:1. &#8211; W sprawie głębokości cięć koalicjanci różnili się tylko co do szczegółów, ale byli zgodni w jednym: deficyt trzeba redukować przede wszystkim poprzez cięcia, a nie podwyżki podatków – tłumaczy Carl Emmerson, wicedyrektor Institute for Fiscal Studies. Torysi nie mają zresztą innego wyjścia, jak ciąć. Byli rezydenci na Downing Street przyznali, że państwowa kasa jest pusta. David Laws ujawnił nawet treść listu, który zostawił mu jego poprzednik Liam Byrne z Partii Pracy: Obawiam się, że nie ma już więcej pieniędzy. Powodzenia!</p>
<p>Na wszelki wypadek jednak nowy rząd powołał specjalne biuro, Office for Public Responsibility (OPR), które ma sprawdzić stan finansów państwa na koniec rządów Partii Pracy i prognozy gospodarcze, które po sobie zostawił. Carl Emmerson uważa, że to dobry pomysł. &#8211; Nie jest to specjalnie kosztowna instytucja. W obecnej sytuacji naprawdę potrzebujemy rzetelnej, uczciwej prognozy stanu finansów publicznych. Każdy minister finansów może przecież ulec pokusie, by np. zbyt optymistycznie ocenić wpływy podatkowe &#8211; przekonuje Emmerson.</p>
<p>Eksperci nie wykluczają, że niezależny audyt, który przeprowadzi OPR, może wykazać, iż dziura budżetowa jest o wiele większa niż się w tej chwili wydaje. Wtedy rząd może być zmuszony do dalej idących podwyżek podatków niż planował do tej pory, a nawet, jak uważa C. Emmerson, będzie musiał bardziej radykalnie zmniejszyć zasiłki socjalne. &#8211; Tym bardziej że cięcia w sektorze publicznym nie dotkną najprawdopodobniej ochrony zdrowia i w jakiś sposób trzeba to będzie zrekompensować – twierdzi Emmerson. Mówi się m.in. o zmniejszeniu świadczeń dla bezdomnych, niepełnosprawnych i świadczeń na dzieci. Przedstawiciele obu partii przyznają, że cięcia świadczeń socjalnych przychodzą najtrudniej, choć właśnie w tej dziedzinie liczą na oszczędności rzędu kilku miliardów funtów. Według Emmersona nawet 12 miliardów, jeśli nie udałoby się zmniejszyć budżetu rządu i administracji o 25 procent, a tylko o 20 procent. Według Juliana McCrae, eksperta Institute for Government, który przygotował raport na temat konsolidacji finansów publicznych pt. Undertaking a Fiscal Consolidation, jeśli rządowi nie uda się w ciągu pół roku uzgodnić wysokości cięć świadczeń socjalnych, cały plan redukcji deficytu się zawali.</p>
<p>Reforma nie uda się również bez podwyżek podatków. Według E. Butlera zduszenie tak dużego deficytu budżetowego w ogóle nie jest możliwe bez wzrostu obciążeń finansowych. &#8211; Brytyjczycy zdają sobie z tego sprawę. Przecież ekonomiści obliczyli, że aby zredukować do znośnego poziomu deficyt, rząd będzie musiał ciąć jakieś 50 miliardów funtów rocznie. Jest mało prawdopodobne, żeby udało się to zrobić bez zwiększenia wpływów z podatków &#8211; przekonuje E. Butler.</p>
<p>Na razie zanosi się na to, że w przyszłym roku zostanie podwyższony VAT &#8211; z 17,5 do 20 procent. David Cameron stwierdził również, że właściciele dwóch domów powinni płacić wyższe podatki. Według Emmersona obecna koalicja nie zablokuje również podwyżek, które wprowadził poprzedni rząd. &#8211; Do budżetu wpłynie 17 miliardów funtów z dotychczasowych podwyżek, czyli więcej niż 1 procent PKB. To m.in. podwyżki podatków dochodowych i wyższe składki na ubezpieczenia społeczne, które weszły w życie w obecnym roku finansowym &#8211; wylicza C. Emmerson. Jego zdaniem istnieje jednak szansa, że niektóre podwyżki zostaną złagodzone przez odpisy podatkowe w innych dziedzinach.</p>
<p>Podwyżki podatków wydają się nieuniknione, ale na pociechę rząd podtrzymuje ciągle obietnicę cięć w podatkach dla firm. Przychodzi mu to tym łatwiej, że według Emmersona będą one z punktu widzenia przychodów państwa neutralne. Osborne zamierza wprawdzie zmniejszyć nieco stopy podatkowe dla firm, ale przez zastosowanie odpowiednich progów tych, którzy zyskają, będzie na tyle mało, że państwo na tym nie straci.</p>
<p>Konserwatyści zgodzili się jeszcze na jeden z postulatów koalicjantów: żeby zwolnić z podatków wszystkie osoby zarabiające poniżej 10 tys. funtów rocznie. &#8211; To ma być sposób na zachęcenie ludzi na zasiłkach do znalezienia pracy – komentuje E. Butler. W ten sposób rząd ma zrealizować jeden z flagowych pomysłów liberalnych demokratów. A jak to sfinansuje? Godząc się na inny postulat koalicjanta, czyli podwyżkę podatku od zysków kapitałowych. &#8211; Już słychać głośne narzekania klasy średniej, która głosowała na konserwatystów. Być może rząd będzie musiał się z tego pomysłu wycofać albo osłodzić go przyznaniem ulg podatkowych dla długoterminowych inwestycji – podsumowuje E. Butler.</p>
<p>W ogóle trudno jest przewidzieć reakcje Brytyjczyków na planowaną przez rząd terapię szokową. &#8211; Martwię się, że moi rodacy nie zdają sobie sprawy, jak bolesna będzie konsolidacja finansów publicznych – przyznaje C. Emmerson. Podwyżki podatków dotkną domowych finansów wielu Brytyjczyków. Pogorszy się poziom usług w sektorze publicznym, a wielu zwolnionym urzędnikom nie uda się znaleźć pracy w sektorze prywatnym.</p>
<p>To tylko część ceny, jaką przyjdzie zapłacić Brytyjczykom za rozrzutność poprzednich rządów. &#8211; Pocieszam się tym, że w latach 90. potrafiliśmy zacisnąć pasa. No i mamy sprawne instytucje, które pomogą nam poradzić sobie z kryzysem &#8211; kończy C. Emmerson.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/20/wielka-brytania-terapie-szokowa-ciecia-sektor-publiczny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Teraz Afryka</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/13/rpa-mistrzostwa-pilka-inwestycje/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/13/rpa-mistrzostwa-pilka-inwestycje/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 09:14:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>a.gwozdowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Video]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[finanse]]></category>
		<category><![CDATA[inwestycje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=12263</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Rozpoczynające się 11 czerwca mistrzostwa świata w piłce nożnej stały się dla RPA katalizatorem gospodarczego przyspieszenia. RPA przyciągnęła 4 miliardy USD inwestycji zagranicznych. Czas:4:57 Źródło: Międzynarodowy Fundusz Walutowy]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="550" height="453" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/LRlt2wEit-8" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="550" height="453" src="http://www.youtube.com/v/LRlt2wEit-8"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/13/rpa-mistrzostwa-pilka-inwestycje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fundusze hedżingowe są tajemnicze z natury</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/06/fundusze-hedzingowe-sa-tajemnicze-z-natury/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/06/fundusze-hedzingowe-sa-tajemnicze-z-natury/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 May 2010 08:26:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>a.gwozdowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bankowość]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości i Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Rynki finansowe]]></category>
		<category><![CDATA[finanse]]></category>
		<category><![CDATA[fundusze]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[inwestycje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=11817</guid>
		<description><![CDATA[<br/>W powodzi wzorów matematycznych, odniesień literaturowych, tabeli i wykresów ginie kilka niebanalnych obserwacji, ale jeśli włożyć pewien wysiłek w lekturę, opłaci się to wielokrotnie. Dla mnie szczególną wartość ma statystyczna analiza wielkich strat funduszy neutralnych wobec ryzyka w roku 2007 – pisze o książce legendarnego znawcy teorii ryzyka Andrew W. Lo, pt. „Hedge Funds. An Analytic Perspective”, Dariusz Gątarek, doradca prezesa NBP.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Fundusz hedżingowy jest to fundusz zamknięty o teoretycznie nieograniczonej prawem możliwości inwestowania zarówno w instrumenty, jak i stosowane strategie. Głównymi aktywami funduszy hedżingowych są ich strategie inwestycyjne – to dzięki nim i tylko nim zarabiają pieniądze. Dlatego fundusz hedżingowy z natury rzeczy nie może być nadmiernie transparentny, gdyż ujawnienie strategii inwestycyjnych faktycznie byłoby podzieleniem się głównymi aktywami z konkurencją. Pisanie o instytucjach ze swej natury sekretnych rodzi ryzyko mylnych obserwacji i wniosków. Fundusze hedżingowe tradycyjnie dzielimy na kategorie ze względu na klasy instrumentów finansowych, którymi obracają, oraz kategorie strategii. Podstawowe klasy to fundusze obligacji zamiennych, krótkiej sprzedaży, rynków wschodzących, fundusze neutralne wobec ryzyka, fundusze instrumentów o stałym dochodzie, fundusze instrumentów terminowych oraz fundusze funduszy. Fundusze nie mieszczące się w żadnej z wymienionych klas nazywamy enigmatycznie funduszami wielu strategii. Podział ten jest konwencjonalny i niewiele mówi o rzeczywistej działalności funduszy hedżingowych – strategie funduszu obligacji zamiennych mogą opierać się na ich własnościach jako instrumentów o stałym dochodzie i wykorzystywać instrumenty terminowe jako główne narzędzia zabezpieczające.</p>
<p>Profesor Andrew W. Lo z Massachusetts Institute of Technology jest legendarnym już weteranem teorii ryzyka. W swej książce Andrew Lo podsumowuje wiele lat pracy badawczej swojej oraz licznego grona swoich pracowników, której motywem przewodnim jest analiza statystyczna wyników finansowych funduszy hedżingowych. Czy możliwa jest rzetelna statystyka prób niejednorodnych? Z teorii statystyki wiemy, że nie. Czy możliwa jest rzetelna statystyka zjawisk niejednorodnych w czasie, a szczególnie systemów uczących się? Z teorii statystyki wiemy, że nie. Andrew Lo zdaje sobie sprawę z obu faktów i o nich wspomina. Analiza statystyczna zastosowana bezmyślnie do wyników funduszy hedżingowych prowadziłaby do wniosków w najlepszym razie bezwartościowych, a w najgorszym razie mylących. Ale Andrew Lo jest także praktykiem z sektora funduszy hedżingowych i wie, w jakim stopniu i kiedy analiza statystyczna może być przydatna.</p>
<p>Książka A. Lo poświęcona jest wielu zagadnieniom: korelacji wyniku funduszy hedżingowych z różnych klas z indeksami finansowymi, miarom płynności, systematycznemu ryzyku funduszy; duża część jest poświęcona analizie krachu funduszy neutralnych wobec ryzyka w roku 2007. Literatura przedmiotu jest wyczerpująca.</p>
<p>Moim zdaniem, książka zawiera wiele interesujących rezultatów, ale są one trudne do odnalezienia wśród dziesiątek tabel i zestawień. Cennym wynikiem jest obserwacja korelacji poziomu efektywności rynku z wynikami funduszy. Wielkie znaczenie ma analiza wyższych momentów wyników funduszy, prowadząca do fundamentalnej obserwacji, w jaki sposób fundusze hedżingowe wpływają na wzrost ryzyka systemowego rynku. Interesujący jest sposób, w jaki w książce analizowana jest płynność instrumentów. Dla mnie szczególną wartość ma statystyczna analiza wielkich strat funduszy neutralnych wobec ryzyka w roku 2007.</p>
<p>Książka napisana jest bardzo starannie, moim zdaniem – zbyt starannie. W powodzi wzorów matematycznych, odniesień literaturowych, tabel i wykresów ginie kilka niebanalnych obserwacji. Nie każdy ma wiedzę i intuicję Andrew Lo, by z opasłego dzieła wychwycić akurat to, co jest twórcze. Mam nieodparte wrażenie, że Andrew napisał książkę dla siebie samego, gdyby nieco rozluźnił formalne rygory, znalazłby więcej rozumiejących czytelników. Wymaganiom głębokiej wiedzy ze statystyki oraz teorii i praktyki inwestowania niewiele osób jest w stanie sprostać. Jeśli jednak drogi Czytelniku włożysz pewien wysiłek w przeczytanie jego książki, wysiłek ten opłaci się wielokrotnie.</p>
<p><em>Andrew W. Lo, profesor Sloan School of Management w Cambridge w stanie Massachusetts, jednej z najbardziej prestiżowych amerykańskich szkół biznesu. Jest też dyrektorem MIT Laboratory for Financial Engineering. Autor książek i publikacji na temat inżynierii finansowej. 10 lat temu założył fundusz inwestycyjny Alpha Simplex Group, bo jak mówi „lubi łączyć teorię z praktyką”.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/06/fundusze-hedzingowe-sa-tajemnicze-z-natury/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stan światowych finansów poprawia się</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/04/29/stan-swiatowych-finansow-poprawia-sie/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/04/29/stan-swiatowych-finansow-poprawia-sie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Apr 2010 17:37:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>a.gwozdowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Video]]></category>
		<category><![CDATA[finanse]]></category>
		<category><![CDATA[IMF]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=11611</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Banki  radzą sobie ze stratami spowodowanymi przez światowy kryzys, przekonuje Jose Vinals, doradca finansowy MFW Czas:3:32 Źródło: Międzynarodowy Fundusz Walutowy]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="550" height="453" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/79XiuKgsz20" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="550" height="453" src="http://www.youtube.com/v/79XiuKgsz20"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/04/29/stan-swiatowych-finansow-poprawia-sie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Proroctwa Druckera</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/04/27/proroctwa-druckera/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/04/27/proroctwa-druckera/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Apr 2010 11:15:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>a.gwozdowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości i Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[finanse]]></category>
		<category><![CDATA[globalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[inwestycje]]></category>
		<category><![CDATA[kapitalizm]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=11435</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Ludzie biznesu i menedżerowie, goniąc za szybkimi wynikami, nie doceniają rozwoju technologii; niewłaściwe działanie rad nadzorczych to źródło narastających problemów sektora finansowego; ludzie starsi stanowią najszybciej rosnąca mniejszość w społeczeństwie. Te problemy współczesnej gospodarki przewidział ponad 30 lat temu nieżyjący już Peter F. Drucker. O jego wznawianej właśnie przez Harvard Business Press książce „Toward the Next Economics and Other Essays” pisze prof. Marek Ratajczak z UE w Poznaniu.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Książka autorstwa zmarłego w 2005 roku Petera F. Druckera, uważanego za jednego z klasyków nauk o zarządzaniu, ukazała się w ramach serii „The Drucker Library”, obejmującej wznowienia dorobku tego znakomitego ekonomisty. Użycie przeze mnie w odniesieniu do P.F. Druckera określenia ekonomista nie tylko uzasadnione jest obecnymi polskimi rozwiązaniami w zakresie klasyfikacji nauk, zgodnie z którymi nauki o zarządzaniu są włączane do nauk ekonomicznych, ale także, a nawet przede wszystkim tym, że wbrew tendencjom do oddzielania od siebie ekonomii i zarządzania Drucker w prezentowanej publikacji jawi się jako znawca zarówno ekonomii, jak i zarządzania. A również jako reprezentant szerokiego spojrzenia na społeczno-ekonomiczny kontekst zarządzania.</p>
<p>Recenzowana książka obejmuje dwanaście esejów, publikowanych pierwotnie przede wszystkim na łamach różnych czasopism w latach 1972-1980. Po raz pierwszy zbiór wraz z przedmową autorstwa samego Druckera ukazał się w 1981 roku. Ten mocno już odległy czas pierwodruku może budzić wątpliwości co do celowości ponownego wydania. Po lekturze książki zgodzić się jednak trzeba z anonimowym autorem tekstu, zawartego na skrzydełkach okładki, który zwracając się do potencjalnych czytelników, zwłaszcza z kręgu menedżerów, pisze: „…menedżer musi obecnie funkcjonować w centrum burzy istotnych społecznych zmian, które w sposób zasadniczy przeobrażają relacje między gospodarką, biznesem, polityką i konsumentami. Zrozumienie tych wszystkich zmian i zarządzanie w ramach nich wymaga pewnej perspektywy, która wykracza poza „tu i teraz” w stronę określenia, jak się tu znaleźliśmy i dokąd zmierzamy. [Książka] Petera F. Druckera […] dostarcza tej perspektywy”.</p>
<p>Rzeczywiście, zwłaszcza ostatni kryzys finansowy i jego konsekwencje dla sfery realnej nadają nowego i często bardzo aktualnego znaczenia myślom Druckera, który bardzo dobrze rozumiał, że menedżer czy ekonomista badacz, myśląc o przyszłości, działając w teraźniejszości, powinien także mieć pewną wiedzę o przeszłości. Bo zjawiska gospodarcze, ściśle wiążąc się z innymi wymiarami życia społecznego, mają w znacznej mierze ewolucyjny charakter i wszystkie składają się na to, co określał mianem społecznej ekologii.</p>
<p>Niestety, dziś dość często w dyskusjach o ostatnim kryzysie przewija się myśl, że we współczesnym biznesie, a szczególnie w sektorze finansowym, nastąpiła bardzo wyraźna i nadmierna koncentracja na perspektywie ograniczonej do tu i teraz, a wiedza o przeszłości traktowana jest jako prawie z definicji zbędna i bezużyteczna, bo przecież świat się tak szybko zmienia. Wyrazem takiego zawężania perspektywy i horyzontów są też programy nauczania ekonomii i zarządzania, nawet w znamienitych uczelniach, w których często dominują elementy techniczno-narzędziowe, a wszystko to, co trąci historią, szerszą perspektywą, jest ograniczane. Standardowy kiedyś element edukacyjny, jakim była historia myśli ekonomicznej w Polsce, ocalał już tylko w ramach kierunku ekonomia, acz nie jest to tylko polskie rozwiązanie.</p>
<p>A Peter Drucker rozpoczyna swój zbiór adresowany przecież głównie, choć nie tylko, do menedżerów znakomitym esejem, zatytułowanym „W stronę nowej ekonomii”, w którym zawarł między innymi syntetyczny przegląd rozwoju ekonomii od merkantylizmu i fizjokratów, po najnowsze kierunki związane z monetaryzmem czy nową klasyczną makroekonomią. Pamiętać przy tym należy, że czas pierwodruku tego eseju (przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego wieku) przypadł na okres, kiedy to dominująca przez pewien czas w ekonomii optyka keynesowska zaczęła gwałtownie ustępować miejsca koncepcjom, które na ogół nawiązywały do tradycji neoklasycznej. Drucker także nie szczędzi uwag krytycznych pod adresem Keynesa, przede wszystkim za jego brak zainteresowania stroną podażową gospodarki, a w tym w szczególności produktywnością. Bo to właśnie kapitał i produktywność oraz generalnie mikroekonomiczna aktywność są dla Druckera kluczem do zrozumienia gospodarki, zwłaszcza jej współczesnej postaci.</p>
<p>Odnosząc się do tak bliskiej Keynesowi perspektywy makroekonomicznej, Drucker zauważa, i słusznie, że coraz trudniej jest utrzymać przyjmowane implicite lub explicite w większości analiz założenie, że skala makroekonomiczna to tyle samo, co skala jednej gospodarki narodowej. Ten ponadnarodowy wymiar skali makroekonomicznej we współczesnym świecie pozostaje w pewnej sprzeczności z nadal podstawową rolą polityki ekonomicznej, realizowanej z poziomu rządów i instytucji centralnych poszczególnych krajów. Nie ulega przy tym dla Druckera wątpliwości, że ekonomia musi być polityczna, w tym sensie, że co prawda ekonomiści teoretycy mają wiedzę, ale to politycy i będąca w ich rękach władza decydują w znacznej mierze o przejściu od teorii do praktyki.</p>
<p>Z punktu widzenia ostatniego kryzysu niezwykle aktualnie i proroczo brzmią słowa Druckera o wzajemnych relacjach sfery realnej i tego, co określa gospodarkę symboliczną, obejmującą pieniądze i kredyt. Drucker odrzuca pogląd, że gospodarka symboliczna to tylko cień czy też odbicie sfery realnej. Ale – i to bardzo istotne – już wtedy, czyli na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego wieku, Drucker wyrażał swój sprzeciw wobec podnoszenia gospodarki symbolicznej do roli pierwszoplanowej i traktowania agregatów sfery realnej jako zależnych, i to całkowicie, od tego, co związane jest z rozwojem i celami wyznaczonymi w ramach sfery finansowej. Można uznać, że Drucker przestrzegał przed tym wszystkim, co nazywamy dziś finansyzacją gospodarki.</p>
<p>Pisząc o przyszłości ekonomii, Drucker nie miał także wątpliwości, że musi ona łączyć w sobie elementy humanistyczno-społeczne z tym, co typowe jest dla nauk ścisłych i przyrodniczych, przy tym był przekonany, że w obie optyki wpisuje się i łączy je tak bliska mu kwestia produktywności.</p>
<p>Sygnalizowana już idea szerokiego spojrzenia na zjawiska gospodarcze znalazła odbicie w kolejnym eseju, zatytułowanym dość przewrotnie „Ratując krucjatę. Wysoki koszt naszej środowiskowej przyszłości”. Tekst ten został opublikowany po raz pierwszy w 1972 roku, a więc w okresie bezpośrednio poprzedzającym tak zwany pierwszy kryzys naftowy, a zarazem kiedy to zaczęła się nasilać dyskusja o ochronie środowiska naturalnego, często odwołująca się do bardzo radykalnych wizji i koncepcji, takich jak wzrost zerowy, czyli utożsamiających troskę o środowisko naturalne z ograniczaniem aktywności ekonomicznej. Drucker zdecydowanie opowiada się przeciwko postrzeganiu ratunku dla środowiska w swoistym powrocie do przeszłości, ograniczaniu rozwoju techniki itp. Nie wierzy także w skuteczność rozwiązań legislacyjnych, słusznie zauważając, że nadają się one do chronienia środowiska i społeczeństwa przed szczególnie drastycznymi i na ogół niezbyt licznymi przypadkami działań szkodliwych, mogących mieć wręcz znamiona czynów kryminalnych. Aby rzeczywiście działać na rzecz utrzymania tego, co można by określić mianem dobrostanu środowiskowego, trzeba zdaniem Druckera przede wszystkim szukać nowych rozwiązań w zakresie pozyskiwania energii (czysta energia), zwiększania produkcji żywności (bez lub przy ograniczonym zastosowaniu pestycydów itp.). Należy także edukować ludzi i – co może być dla niektórych czytelników kontrowersyjne – szukać nowych, akceptowalnych dla ludzi z różnych kultur sposobów kontroli urodzeń. Nowe, proekologiczne technologie muszą jednak kosztować i stąd nie da się chronić środowiska beznakładowo.</p>
<p>Problem roli technologii, podobnie jak wspomniana wcześniej kwestia produktywności, wraca dość często u Druckera, także w kolejnym eseju, pt. „Biznes i technologia”. Przewija się w nim idea niedoceniania przez świat biznesu problemów związanych z rozwojem technologii. Zdaniem Druckera, przez przedstawicieli biznesu i menedżerów technologie i ich zmiany są często niesłusznie traktowane jako swoiste daty zewnętrzne, na dodatek nie dające się za bardzo planować czy zarządzać. Tymczasem według Druckera to, że nie jesteśmy w stanie zaplanować np. konkretnego odkrycia, nie wyklucza możliwości przewidzenia pewnych trendów w rozwoju technologii. Traktowanie jej jako w zasadzie czegoś spoza świata ekonomii Drucker po części wiąże z tym, że ludzie biznesu i menedżerowie stali się w mniejszym niż kiedyś stopniu przedsiębiorcami i innowatorami. Odwołuje się tu do Schumpetera, który do dziś jest kluczową postacią w dyskusjach o przedsiębiorcach i przedsiębiorczości. Należy przy tym zauważyć, że Drucker nie oczekuje, że ludzie biznesu będą technologami czy twórcami technologii. Mają jedynie, a zarazem aż, być menedżerami technologii. Tyle tylko, że technologie i ich wdrażanie wiąże się z dłuższą perspektywą działania, a Drucker już wtedy, kiedy publikował swoje eseje po raz pierwszy &#8211; o czym już wspomniałem – dostrzegł problem skracania się perspektywy zarządzania i pogoni za krótkookresowymi wynikami.</p>
<p>W kolejnym eseju („Firmy wielonarodowe i kraje rozwijające się. Mity i fakty”) Drucker odnosi się do budzącej wiele kontrowersji i często w bardzo uproszczony sposób prezentowanej kwestii roli firm wielonarodowych czy też międzynarodowych w rozwoju krajów Trzeciego Świata. Drucker nie zgadza się z tymi, którzy skłonni są upatrywać głównego źródła zysków firm międzynarodowych w eksploatatorskich działaniach na rynkach krajów rozwijających się. W jego opinii we współczesnym świecie sprzedaż, wzrost i zysk rodzą się tam, gdzie rynek i siła nabywcza, a nie tam, gdzie są tanie surowce i równie tania siła robocza.</p>
<p>Drucker nie wierzy także w szczególne znaczenie napływu zagranicznego kapitału dla krajów rozwijających się, bo uważa, i słusznie, że problemem znacznej części tych krajów jest nie tyle brak odpowiednich zasobów, co brak umiejętności i możliwości ich wykorzystania. Generalnie Drucker idzie pod prąd, zwłaszcza opinii formułowanych przez zwolenników tego, co określa mianem teorii imperialistycznych, które popularne są szczególnie wśród współczesnych alterglobalistów. Zakładając, że przyszłość będzie należeć do firm transnarodowych, a nie międzynarodowych, jest zarazem głęboko przekonany o tym, że właśnie integracja w ramach globalnej gospodarki, a nie izolacja jest szansą dla krajów rozwijających się.</p>
<p>Jak wynika z dotychczasowej prezentacji, zbiór esejów zawartych w opiniowanej książce stanowi swoisty przeplataniec tekstów odnoszących się do pewnych fundamentalnych kwestii rozwoju ekonomii czy też współczesnej gospodarki oraz opracowań, w których Drucker występuje w swojej najbardziej znanej i uznanej roli, czyli &#8211; jak to się często określa - jako guru zarządzania. Świadectwem tego jest kolejny esej, który został po raz pierwszy opublikowany w 1976 roku, pt. „Jakich możesz oczekiwać efektów? Instrukcja do zarządzania przez cele”.</p>
<p>Ta w swoim czasie niezwykle modna, i dziś nadal stosowana, koncepcja analizowana jest przez Druckera przede wszystkim w kontekście funkcjonowania jednostek administracji publicznej. Wśród licznych uwag  warto zwrócić uwagę na bardzo silne akcentowanie potrzeby maksymalnie precyzyjnego określenia celów, które muszą pozwalać na operacjonalizację i mierzalność realizacji. Drucker zwraca przy tym uwagę na to, że cele są często utożsamiane z generalnymi intencjami, a na dodatek nie są im przypisywane ani priorytety, ani nie ma określonej ścieżki ich realizacji, chociażby w kategoriach kolejnych kroków. Bardzo istotne dla Druckera jest to, że zarządzanie przez cele to nie narzędzie, tylko istota zarządzania, na które składa się cały proces podejmowania decyzji, określania celów, wyznaczania priorytetów czy kształtowania struktury organizacyjnej. Natomiast jedynym kryterium oceny skuteczności zarządzania przez cele są osiągane rezultaty.</p>
<p>Przykładem wskazywanej już odrębności czy oryginalności poglądów Druckera jest esej „Nadchodzące ponowne odkrycie naukowego zarządzania”, w którym podejmuje polemikę z utrwalonymi interpretacjami dorobku Fredericka Taylora. W literaturze z zakresu zarządzania Taylor jest często, zdaniem Druckera, absolutnie niesłusznie prezentowany jako autor koncepcji odhumanizowujących stosunki produkcji i sprowadzających robotników do roli biernych wykonawców poleceń. Drucker, analizując dorobek Taylora, pokazuje, jakie były jego zdaniem rzeczywiste intencje tego ostatniego (np. zmniejszenie bardzo wysokich na przełomie XIX i XX wieku zagrożeń związanych z bezpieczeństwem i higieną pracy).</p>
<p>Niezwykle interesujący z punktu widzenia współczesności jest tekst „Znudzona rada”, w którym Drucker podnosi problem roli nad nadzorczych we współczesnych organizacjach. To właśnie w niewłaściwym funkcjonowaniu tych ciał upatruje się często dziś jednego ze źródeł narastania złych praktyk w wielu firmach,  w tym tych z sektora finansowego. Tymczasem Drucker już ponad trzydzieści lat temu zwracał uwagę zwłaszcza na dwie kwestie. Jedna to koncentrowana aktywność rad przede wszystkim na rozstrzyganiu lub opiniowaniu spraw w istocie rzeczy rutynowych czy administracyjnych, przy równoczesnym wyraźnym ograniczaniu czasu poświęcanego na dyskusję i analizę spraw fundamentalnych, związanych chociażby ze strategią danej organizacji.</p>
<p>Drugi problem to profesjonalizm członków rad, którzy są nierzadko dobierani nie ze względu na swoje szczególne kompetencje, ale inne uwarunkowania. W efekcie rada nie spełnia swoich zadań, chociażby takich jak obowiązek &#8211; zdaniem Druckera &#8211; formułowania trudnych pytań kierowanych do kierownictwa firmy. Na marginesie tego fragmentu książki można tylko zauważyć, że niestety zawarta w jej wcześniejszym fragmencie uwaga, że ekonomiści mają wiedzę, ale nie mają władzy umożliwiającej realizację pewnych idei, jest jak najbardziej słuszna. Gdyby bowiem Druckera nie tylko w swoim czasie podziwiano i czytano, ale jeszcze na szerszą skalę wyciągano wnioski, chociażby z takich tekstów jak ten o radach nadzorczych, to może przynajmniej część organizacji, a może nawet gospodarek uniknęłaby niektórych problemów.</p>
<p>Także dość proroczo brzmi dziś tekst kolejnego eseju „Sztywny wiek emerytalny musi zniknąć”. Już w momencie jego pierwotnej publikacji w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku Drucker dostrzegał problem tego, co określił mianem najszybciej rosnącej mniejszości, czyli udziału ludzi starszych w społeczeństwie. Odwołując się do danych demograficznych pozwalających na porównanie obowiązującego w USA wieku emerytalnego ze zmieniającą się przeciętną długością życia, Drucker wypowiada się na rzecz polityki zachęcającej do wydłużenia okresu aktywności zawodowej. Zwraca przy tym uwagę na często pomijany fakt, że wbrew obiegowym opiniom praca ludzi starszych nie oznacza swoistego zabierania miejsc pracy ludziom młodym. Albowiem zarówno wymogi związane z pracą wykonywaną przez ludzi bardziej dojrzałych z punktu widzenia wieku, jak i charakter tej pracy powodują, że ludzie młodzi często nie mogą albo nie chcą zajmować miejsc pracy zwalnianych przez ludzi starszych. Warto lekturę tego akurat fragmentu książki Druckera polecić obrońcom dotychczasowych rozwiązań w ramach polskiego systemu emerytalnego.</p>
<p>W dyskusjach o współczesnej gospodarce bardzo często używa się określenia: gospodarka oparta na wiedzy. Drucker co prawda nie odwołuje się do tego pojęcia, ale &#8211; na co już zwracałem uwagę &#8211; wykazuje szczególną wrażliwość na problemy związane z rozwojem technologii, postrzeganych jako przede wszystkim efekt badań naukowych. W eseju „Nauka i przemysł. Wyzwania antagonistycznej współzależności” podkreśla, że źródłem sukcesu amerykańskiej gospodarki po II wojnie światowej była znacznie lepsza, niż w przypadku choćby Wielkiej Brytanii, zdolność przekuwania osiągnięć nauki w konkretne rozwiązania technologiczne stosowane w praktyce. Zarazem jednak w tym pochodzącym z końca lat siedemdziesiątych tekście Drucker koncentruje się na zagrożeniach związanych ze zmianami zachodzącymi w świecie biznesu i w świecie nauki, które uzupełniane są negatywnymi konsekwencjami działań państwa.</p>
<p>W przypadku biznesu problemem jest pojawiające się także w innych prezentowanych tekstach zagrożenie związane ze skracaniem perspektywy działania i presja na osiągane w krótkim okresie efekty. Na dodatek zdaniem Druckera „duch przedsiębiorczości” został w znacznej mierze wyparty przez „ducha budżetu”, co wiąże się z nadmierną koncentracją na problemie kosztów i krótkookresowych stóp zwrotu. Z kolei po stronie nauki, zdaniem Druckera, zbyt dużą rolę odgrywa działalność nakierowana na cele użyteczne w ramach samego środowiska akademickiego (np. kolejne punkty za publikację zwiększającą szansę na awans naukowy), a nie na efekty użyteczne praktycznie (sytuację tę Drucker nazywa neo-scholastyką naukową).</p>
<p>Złe tendencje w świecie biznesu i nauki wzmacniane są działaniami państwa z zakresu polityki fiskalnej i prawa antymonopolowego oraz polityki naukowej. Zbyt wysokie czy źle skonstruowane podatki, niezrozumienie, że badania naukowe na dużą skalę wymagają partnera w postaci dużych firm, oraz błędy w zakresie dystrybucji środków budżetowych na rzecz środowiska akademickiego powodują, że po stronie biznesu wzmacniana jest tendencja do ograniczania zaangażowania w badania naukowe, zwłaszcza te, które wymagają dłuższego czasu i sporych nakładów, a równocześnie wiążą się z wysokim ryzykiem, a po stronie środowiska akademickiego powstają warunki sprzyjające rozwojowi nauki dla samej nauki. Niestety, i ten tekst Druckera zachował swoją aktualność także w odniesieniu do polskich realiów.</p>
<p>Lekturę najkrótszego z zawartych w książce esejów, pt. „Jak zapewnić brak skuteczności”, należałoby polecić wszystkim tym, którzy zamierzają niekiedy w sposób rewolucyjny zmienić podległe sobie organizacje, zwłaszcza te związane z sektorem usług publicznych, bo na nich skoncentrowana jest uwaga autora. Jest to swoista instrukcja, czego nie należy robić, jeśli chce się zminimalizować ryzyko porażki,  od wyznaczania zbyt wzniosłych i ogólnych celów, a zarazem ich nadmiaru począwszy, a na niezdolności do zrywania z doświadczeniami przeszłości skończywszy.</p>
<p>Zamykają prezentowaną książkę dwa teksty, świadczące o swoistej fascynacji Druckera Japonią. Pierwszy, „Co kryje się za japońskim sukcesem”, zawiera autorskie spojrzenie na źródła tego, co przez dość długi czas intrygowało wielu przedstawicieli świata zachodniego, czyli rozwoju gospodarki japońskiej po II wojnie światowej. I choć dziś spojrzenie na gospodarkę japońską jest już znacznie mniej entuzjastyczne, a do rangi symbolu występujących już od ponad dziesięciu lat problemów urosły spektakularne problemy Toyoty, to pytanie o specyfikę Japonii nadal pozostaje. Drucker i w tej kwestii jest oryginalny, nie zgadzając się z tymi wszystkimi, którzy przede wszystkim akcentują pewne elementy tradycji japońskiej. Owszem, jego zdaniem tradycja ta jest ważna, ale powojenny rozwój Japonii to przede wszystkim efekt swoistego i opartego na daleko idącym konsensusie wyboru jak najbardziej współczesnego, w którym większą niż się wielu ludziom wydaje rolę odgrywają idee  jak najbardziej bliskie tradycji świata zachodniego.</p>
<p>Nie przeceniając, ale zarazem nie deprecjonując roli tradycji dla zrozumienia Japonii, jej społeczeństwa i gospodarki, Drucker w ostatnim zamieszczonym w prezentowanej książce tekście odchodzi dość daleko od ekonomii i zarządzania i pisze o sztuce („Spojrzenie na Japonię poprzez japońską sztukę”). To niezwykle interesujące studium, świadczące o dużej wiedzy autora także z tego zakresu, jest jednak tylko pozornie odległe od głównego nurtu zainteresowań autora. Albowiem Drucker, a świadczy o tym cała książka, rozumiał i w pełni akceptował to, że ekonomii i zarządzania, zwłaszcza w ich praktycznym wymiarze, nie da się oddzielić od innych sfer życia społecznego. Dla niego nie ma czystej ekonomii i czystego zarządzania. Jest człowiek gospodarujący i zarządzający, zanurzony w rzeczywistości w całej jej złożoności i zmienności. Droga do sukcesu ekonomicznego prowadzi także przez poznanie i zrozumienie sztuki i kultury. Szkoda, że dziś chociażby w Polsce, patrząc na programy nauczania na kierunkach ekonomicznych, mało widać w nich Druckera - nie w rozumieniu egzegezy jego dorobku w ramach konkretnych przedmiotów, ale w kategoriach filozofii spojrzenia na świat.</p>
<p>Lektura tekstów zawartych w prezentowanej książce skłania do dwóch uwag końcowych. Pierwsza dotyczy swoistego geniuszu Druckera, który w pełni zasłużenie był i jest określany nowomodnym mianem „guru”. Drucker dostrzegał bowiem wiele rzeczy, których inni nie dostrzegali lub postrzegali je inaczej. Wybiegał swoimi myślami i uwagami w przyszłość i choć od pierwotnej publikacji zawartych w książce tekstów minęło ponad trzydzieści lat, to zachowały one swoją aktualność; i można zrozumieć, dlaczego teraz zostały przypomniane.</p>
<p>Druga uwaga wiąże się z tym, że z jednej strony świat zmienia się, zwłaszcza w sferze technologicznej, bardzo szybko, ale z drugiej strony porównanie tekstów Druckera ze współczesnością pokazuje, że wiele problemów pozostaje nadal aktualnych, a nawet – niestety – ulega wzmocnieniu. Dotyczy to chociażby tak podkreślanego przez Druckera problemu skracania się horyzontu działań gospodarczych czy zastępowania ducha przedsiębiorczości duchem budżetu.</p>
<p>Miejmy nadzieję, że wstrząs jakim był, a po części nadal jest, ostatni kryzys, spowoduje, że przynajmniej w zakresie niektórych spraw nastąpią pozytywne zmiany.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/04/27/proroctwa-druckera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

