<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Obserwator Finansowy: ekonomia, debata, Polska, świat &#187; korporacjonizm</title>
	<atom:link href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/tag/korporacjonizm/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 12:41:44 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Firmy zależą od konsumpcji, a ta od wolności</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/10/21/kapitalizm-kryzys-usa-demokracja-korporacje/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/10/21/kapitalizm-kryzys-usa-demokracja-korporacje/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2011 04:30:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>k.mokrzycka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Debata ekonomiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Makroekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Pulpit]]></category>
		<category><![CDATA[kapitalizm]]></category>
		<category><![CDATA[klasa średnia]]></category>
		<category><![CDATA[korporacje]]></category>
		<category><![CDATA[korporacjonizm]]></category>
		<category><![CDATA[menedżerowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=32612</guid>
		<description><![CDATA[<br/>W czasach, gdy kapitalizm chwieje się w podstawach, czego wyrazem jest kryzys gospodarczy cywilizacji zachodniej i marsze „oburzonych” 99 proc. obywateli wobec 1 proc. zadowolonych na <em>Wall Street - </em>i nie tylko - warto zastanowić nad rolą w tym procesie amerykańskiej korporacji. Jak to się stało, że amerykańskie korporacje niszczą, a nie wzmacniają amerykańską demokrację?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>By wyjść z obecnego kryzysu należy traktować <a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/10/19/zatrudnienie-management-polacy-w-zarzadach-korporacji-wymagania/">liderów biznesu</a> nie z zachwytem dla ich majątku, a z podobnym podejrzeniem, z jakim traktuje się współczesnych polityków. Znanych raczej z korupcji, doktrynerstwa i nieudolności niż z wysokich cech charakteru. To przecież tego typu biznesmeni i politycy stworzyli współczesny korporacjonizm amerykański, który jest niemoralnie niesprawiedliwy. Co może praktycznie oznaczać koniec kapitalizmu, jaki znamy w obecnej formie?</p>
<p>Stany Zjednoczone rozwinęły się z kraju rolniczego, jakim były na początku XIX wieku w potęgę przemysłową, jaką były od lat 50-tych do 80-tych XX wieku. Stało się to dzięki temu, że rząd gwarantował wolność (na początku tylko białym), a korporacje gwarantowały koniunkturę, a nawet dobrobyt. Połączenie wolności z dobrobytem stało się marzeniem Amerykanów, a nawet do pewnego stopnia zostało zrealizowane w tych latach. Pomógł w tym komunizm, który utrzymywał w ryzach kapitalizm.</p>
<p>Nowoczesny amerykański przemysł zbudował Henry Ford (1863-1947), który wprowadził w 1908 r. na rynek auta (model T) poniżej 300 dol. w cenie, jaką byli w stanie zapłacić jego pracownicy. W owym czasie było 2700 firm wytwarzających auta, średnio w cenie od 2 do 5 tys. dol. i produkujących po kilkadziesiąt egzemplarzy. Co tu dużo mówić, były to prawdziwe dzieła sztuki? Stać na nie było tylko elitę. Gdy Ford zrewolucjonizował rynek aut, owe liczne firmy splajtowały.</p>
<p>Dotychczas średnią klasą byli lekarze, prawnicy, profesorowie, nauczyciele. Fordyzm spowodował, że w miarę rozwoju przemysłu i rynku masowych konsumentów, piramida klas pęczniała w swym środku. W latach 1950-tych jedna trzecia amerykańskich pracowników była zrzeszona w związkach zawodowych, które widziano jako pozytywną siłę, która sprawiała, że coraz lepiej zarabiający pracownicy mogli kupować coraz więcej towarów dostarczanych na rynek. Nie zrzeszeni w związkach zawodowych pracownicy korzystali z „parasola” związków, bowiem firmy &#8211; by utrzymać dobrych pracowników &#8211; musiały im płacić podobnie wiele jak w firmach, w których były związki zawodowe. Firmy przeciwne koncepcji związków musiały także dobrze dbać o swych pracowników, by wykazać, że „nie potrzebują” związków w swych przedsiębiorstwach.</p>
<p>Amerykański biznes widział jak swoboda ludzi jest ograniczana w rozwijających się, co do zasięgu imperiach sowieckim i chińskim. Niejako siłą przekory kapitalizm utrzymywał w ryzach swe darwinowskie instynkty by wykazać swą moralną wyższość nad komunistycznymi stosunkami w pracy. Po upadku komunizmu (1989/91), okazało się, że demokracja i dobrobyt nie przychodzi automatycznie, mimo głoszenia tych haseł przy każdej niemal okazji.</p>
<p>Amerykański dobrobyt po 1945 r. bazował na oddolnych procesach demokracji i na odgórnych procesach kierowanego biznesu. Raz na 4 lata Amerykanie wybierają oddolnie prezydenta, ale w międzyczasie, każdego dnia szef mówi im, co robić? Zachodził tutaj nienaturalny związek między demokratyczną wolnością obywatela a korporatyzmem pracownika. Demokratyczne państwo musi dbać by korporacje były w służbie obywatela, a nie doprowadzać do tego, że obywatel jest w służbie korporacji. Co ma miejsce we współczesnych Stanach Zjednoczonych i zapewne w całej zachodniej cywilizacji.</p>
<p>Thomas Jefferson (1743-1826) był przeciwny rozwojowi produkcji, bowiem wówczas pracownik staje się zależny od szefa. Dlatego jego zdaniem lepiej być farmerem i być wolnym, bowiem tylko wolni ludzie mogą przeciwstawić się tyrani. Jego wielkim przeciwnikiem był Aleksander Hamilton (1755-1804), pierwszy minister finansów, który uważał, że wraz z importowaniem wyprodukowanych dóbr z Europy, Amerykanie będą uzależnieni od zagranicznych taryf.</p>
<p>To prezydent Jefferson pośrednio przyczynił się jednak do rozwoju przemysłu w Stanach Zjednoczonych, kiedy zabronił amerykańskim statkom prowadzenia usług w Europie podczas wojen napoleońskich. Wówczas musiał powstać rodzimy przemysł tekstylny. Pierwsza firma powstała w stanie Massachusetts, gdzie zatrudniono panny z farm i dano im lokum, a także kontrolę by zachować konieczną wówczas moralność. Dopiero głód kartoflany (1845-1852) w Irlandii, spowodował napływ wielkiej emigracji z tego kraju, która nie dbała za bardzo o swe morale i masowo zaczęła wypełniać powstające amerykańskie fabryki. Zdesperowani i wygłodniali irlandzcy robotnicy z łatwością poddawali się kontroli amerykańskich szefów z korporacji. Odtąd amerykański korporatyzm przybierał na sile i znaczeniu w społeczeństwie.</p>
<p>W ślad za emigrantami z Irlandii zaczęli przyjeżdżać zdesperowani masowo emigranci z Europy Wschodniej, w tym z Polski, której wówczas nie było na mapie. To oni przyczynili się do szybkiego rozwoju kolei, metalurgii i ewentualnie produkcji samochodów w Detroit. Do dzisiaj w tym mieście, a raczej jego okolicach znajduje się trzecie, co do wielkości skupisko polskich emigrantów.</p>
<p>Co wynika z historii rozwoju nowoczesnej gospodarki amerykańskiej, w latach jej szczytu? Okazuje się, że trzeba zachować zasadę, że biznes służy obywatelowi a nie odwrotnie oraz, że związki zawodowe nie powinny być antagonizowane, bowiem gwarantują, że biznes nie stanie się celem samym w sobie. Tylko dobro obywatela ze wszystkimi prawami człowieka będzie celem społeczeństwa, w tym korporacji. Wówczas obywatel będzie także świetnym konsumentem, a korporacje będzie robić równie dobry biznes.</p>
<p>Na marginesie tych rozważań, jakże ważnym było nieskolektywizowanie 80 proc. polskich rolników w latach PRL. To oni byli najbardziej wolni z nas i nas żywili. Dbajmy o rolników nadal, bowiem tkwi w nich naturalna cnota wolności, a tej nigdy nie jest za dużo w konfliktowych i będących w ciągłej transformacji społeczeństwach w XXI wieku.</p>
<p><em>Autor jest dyrektorem Center for Sustainable Business Practices WMU Haworth College of Business, Western Michigan University, absolwent Politechniki Warszawskiej, współtwórca polskiej informatyki w latach 60. i 70.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/10/21/kapitalizm-kryzys-usa-demokracja-korporacje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kapitalizm pomyślany na nowo</title>
		<link>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/01/29/kapitalizm-pomyslany-na-nowo/</link>
		<comments>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/01/29/kapitalizm-pomyslany-na-nowo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2010 09:28:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>k.Ned</dc:creator>
				<category><![CDATA[Forma]]></category>
		<category><![CDATA[Komentarze Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Edmund Phelps]]></category>
		<category><![CDATA[etatyzm]]></category>
		<category><![CDATA[kapitalizm]]></category>
		<category><![CDATA[korporacjonizm]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[regulacje]]></category>
		<category><![CDATA[socjalizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.obserwatorfinansowy.pl/?p=5692</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Jak zwiększyć stabilność kapitalizmu, nie ograniczając jego dynamizmu?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>W artykule „<a href="http://www.bepress.com/cas/vol4/iss3/art2/" target="_blank">Refounding Capitalism</a>” (wymagana rejestracja) Edmund Phelps, ekonomista i laureat nagrody Nobla z 2006 r., zastanawia się nad kondycją kapitalizmu w dobie kryzysu.</p>
<p>Swoją analizę rozpoczyna od rozróżnienia systemów gospodarczych we współczesnym świecie. Jego zdaniem to, co jest w Europie, to nie jest kapitalizm.  We Włoszech panuje korporacjonizm, we Francji - etatyzm, w Niemczech - socjalizm, a w Skandynawii - państwo dobrobytu. Europejskie kontynentalne systemy gospodarcze określa Phelps zbiorczym terminem „rynkowy socjalizm”. Kapitalizm uprawiają tylko Stany Zjednoczone i Wielka Brytania.</p>
<p>Czym różnią się od siebie kapitalizm i socjalizm rynkowy, zdaniem Phelpsa? W obu dominuje własność prywatna,  jeśli chodzi o dobra użytkowe, takie jak samochody czy domy. Ale tylko w kapitalizmie najważniejsze decyzje o inwestycjach podejmują prywatni właściciele, a nie menedżerowie czy związki zawodowe - jak w korporacjonizmie, czy funkcjonariusze państwowi - jak w etatyzmie. Większość decyzji inwestycyjnych w kapitalizmie następuje spontanicznie, „od dołu”, podczas gdy w rynkowym socjalizmie planowane są „od góry”.</p>
<p>Phelps zastrzega, że kapitalizm nie jest tym samym, co gospodarka leseferystyczna, czyli taka, jaka charakteryzuje się niskimi podatkami i małymi regulacjami. Kryzys udowodnił, że sprawnie funkcjonujący kapitalizm potrzebuje przemyślanych regulacji.</p>
<p>Jaka jest największa zaleta kapitalizmu? &#8211; pyta dalej Phelps. Streotypowa odpowiedź, że jest on niedościgniony w tworzeniu bogactwa i propagowaniu wolności, według Phelpsa, nie ujmuje istoty rzeczy. Kraje kapitalistyczne nie wyróżniają się nadzwyczajnym poziomem zamożności &#8211; dowodzi. Równie dobrze radzą sobie gospodarki rynkowego socjalizmu w zachodniej Europie. Stopa oszczędności, nieodzowny warunek wzrostu, w wielu kontynentalnych krajach europejskich jest wyższa niż w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. Poza tym kraje kapitalistyczne marnują wiele zasobów w trakcie procesu rozwoju, ponieważ funkcjonują na zasadzie prób i błędów. Wiele z podjętych inwestycji kończy się porażką. Zaplanowane z góry przedsięwzięcia w państwach rynkowego socjalizmu pozwalają zaoszczędzić zasoby, które w państwach kapitalistycznych są zużywane w „pełnej marnotrawstwa konkurencji”.</p>
<p>Osiągnięcia kapitalizmu w zachowywaniu i promowaniu politycznych wolności także nie są wyjątkowe. Równie dobre wyniki osiągają kraje z Europy Zachodniej o bardziej etatystycznej gospodarce.</p>
<p>Istotą dobrze funkcjonującego kapitalizmu jest wolność, jakiej przedsiębiorcy, menedżerowie, pracownicy ani konsumenci nie mają w systemie korporacjonistycznym czy etatystycznym. Ludzie czerpią satysfakcję z możliwości samodzielnego działania, sprawdzenia się, wykorzystania swoich osobistych doświadczeń i wiedzy, własnej wyobraźni. Możność działania, opierająca się na własnych przekonaniach, intuicji i wiedzy, odgrywa wielką rolę w budowaniu poczucia własnej wartości. Tych wolności nie można przełożyć na wymierne wielkości dochodu czy konsumpcji – są wartościami samymi w sobie.</p>
<p>Phelps powołuje się w tym miejscu na Hayeka i humanistów &#8211; na Bergsona, Jamesa, Nietzsche&#8217;go i Cervantesa. Za nimi powtarza: żyjemy w świecie, w którym niewiele z góry wiadomo. Dlatego możliwość eksperymentowania, eksplorowania, popełniania błędów, działania pod wpływem intuicji, testowania nowych pomysłów jest źródłem wielkiej satysfakcji. I szansą na samorealizację. Szczególnie satysfakcjonująca jest działalność innowacyjna – rozwiązywanie problemów technologicznych, opracowywanie nowych produktów, wprowadzanie ich na rynek.</p>
<p>„Dzięki oddolnemu procesowi innowacji dobrze działający kapitalizm może w znacznie szerszym zakresie niż sowiecki komunizm, wschodnioeuropejski socjalizm czy zachodnioeuropejski korporacjonizm dostarczać wyzwań intelektualnych, problemów do rozwiązania, które są potrzebne do spełnionego życia.”</p>
<p>Z tego punktu widzenia wartości kapitalizmu nie określa przede wszystkim wielkość wytworzonego bogactwa, ale możliwość uruchomienia tkwiącego w nich potencjału. Efektem ubocznym tego procesu może być wzrost bogactwa.</p>
<p>Wartość kapitalizmu może zostać zakwestionowana &#8211; twierdzi Phelps - jeśli nie zapewni on możliwości aktywnego uczestnictwa w procesie gospodarczym szerokiej rzeszy ludzi. Kapitalizm nie jest w pełni sprawiedliwy, jeśli <span style="text-decoration: underline;">godzi się z tym</span>, że istnieje bezrobocie. Nie oznacza to wszakże, że kapitalizm należy uznać za niesprawiedliwy dopóty, dopóki nie zostanie osiągnięte pełne zatrudnienie. Chodzi o to, aby za cel stawiał sobie maksymalne wykorzystanie twórczego potencjału tkwiącego w społeczeństwie.</p>
<p>W dalszej kolejności Phelps rozważa argumenty, jakie padły przeciw kapitalizmowi w czasie obecnego kryzysu. W systemie kapitalistycznym jest element niestabilności. Zwolennicy kapitalizmu uważają, że dążenie do ograniczenia tej niestabilności nieuchronnie osłabia jego dynamizm. Phelps nie zgadza się z tym stanowiskiem. Twierdzi, że istnieje optimum między dynamizmem a stabilnością. Kapitalistyczna gospodarka, która często wpada w kryzysy, nie tylko odbiera ludziom poczucie bezpieczeństwa, ale również może również ograniczyć innowacyjność. Tak więc dynamizm gospodarki może nawet być większy, jeśli system finansowy zostanie zabezpieczony przed możliwością spekulacyjnych kryzysów.</p>
<p>Wyzwaniem pozostaje więc wprowadzenie takich regulacji, które ograniczą spekulacyjne wahania i nie zaszkodzą jednocześnie dynamizmowi gospodarki. Phelps uważa, że takim pomysłem jest wprowadzenie małego podatku od krótkoterminowych długów banków. Ta regulacja będzie skłaniała je do finansowania kredytów długoterminowymi wkładami. Zmniejszy to ryzyko wahań na rynku kredytowym.</p>
<p>Drugie rozwiązanie polega na wprowadzeniu limitów dopuszczalnych wahań indeksów giełdowych, indeksów cen nieruchomości itd. Po przekroczeniu dopuszczalnego pasma wahań rząd będzie automatycznie zaostrzał regulacje dotyczące depozytów zabezpieczających przy obrocie na rynku giełdowym, wielkości wkładów własnych dla kredytów mieszkaniowych itp. W ten sposób spekulacja na rynkach stanie się droższa, ale nie będzie prawnie zabroniona.</p>
<p>Phelps proponuje też regulację, która zmniejszy bezrobocie i pozwoli większej liczby ludzi czerpać korzyści z uczestnictwa w systemie gospodarczym. Sugeruje wprowadzenie subsydiów do niskopłatnych miejsc pracy, tak jak uczyniono to we Francji, Holandii i Singapurze.</p>
<p>Amerykański ekonomista obawia się, że nastroje opinii publicznej skłonią rządzących do zacieśnienia regulacji poza punkt optimum. Obecnie w Europie trwa dyskusja o zdelegalizowaniu funduszy hedżingowych i private equity i zakazie stosowania krótkiej sprzedaży, czyli gry na spadki kursów. Wprowadzenie tych rozwiązań, według Phelpsa, osłabi dynamizm gospodarki, nie poprawiając wcale jej stabilności. Amerykański ekonomista wyraża nadzieję, że te pomysły zostaną uznane za nietrafne i nie dojdzie do ich realizacji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/01/29/kapitalizm-pomyslany-na-nowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

