Wprowadzenie pieniądza elektronicznego zrewolucjonizuje w ciągu najbliższych lat systemy dokonywania płatności i modele biznesowe, także banków. Gotówka z rachunków bankowych wróci do naszych kieszeni, ale nie będzie szeleścić ani brzęczeć – mówi Maciej Łuczak, wiceprezes firmy Billon, zajmującej się tworzeniem oprogramowania do obiegu pieniądza elektronicznego.

ObserwatorFinansowy.pl: Chce mnie Pan przekonać, że świat wróci niedługo do gotówki?

Maciej Łuczak: Idea gotówki się nie zmienia od blisko trzech tysięcy lat. Dziś, gdy chcę zawrzeć transakcję, przekazuję papierową gotówkę. Dokładnie tak samo będzie w przyszłości, tylko że będzie to gotówka elektroniczna.

Co to takiego – elektroniczna gotówka?

Gotówkę istniejącą w fizycznej postaci, można zastąpić taką samą, tylko zapisaną jako plik elektroniczny na nośniku pamięci. Różnica jest taka, że gotówki fizycznej można dotknąć. Gdy chcę zawrzeć transakcję – identycznie jak jest to obecnie, kiedy płacę 100 zł papierową gotówką – będę mógł zapłacić 100 zł gotówką elektroniczną. To, co jest w elektronicznym portfelu, który przy sobie nosimy, działa dokładnie tak jak gotówka. Płacimy 100 zł, a kasjer w sklepie wydaje nam resztę.

Mam powiedzmy 100 zł, a kupuję coś za 50 zł. Skąd będę wiedział, że kasjer wydał mi 50 zł, a nie na przykład 49?

To można zobaczyć w elektronicznym portfelu. Oprogramowanie kasjera sprawdza, że płacimy autentycznymi 100 zł, i automatycznie wydaje resztę. Ten, kto dostaje resztę, może sprawdzić, czy jest to autentyczny pieniądz i czy jest go tyle, ile należało wydać.

Będę nosił w portfelu maszynkę do sprawdzania autentyczności pieniędzy w świetle UV?

Każdy ją już może mieć przy sobie. Tylkom że sprawdzanie odbywać się będzie nie fizycznie, a elektronicznie. Taka maszynka waży najwyżej 15 megabajtów – tyle ile nasza aplikacja na telefon lub komputer.

Będę nosił w portfelu całe 100 zł, czy na przykład 100 zł pięćdziesiątkami?

Pięćdziesiątkami też można.

A dwudziestkami?

Również.

A grosze są?

Oczywiście. Do wyboru. Wszystkie nominały, które występują w banknotach papierowych i w monetach, a nawet dziesiętne części grosza.

Po co dziesiętne grosza?

Mogą się komuś przydać.

Jak wygląda portfel, w którym noszę elektroniczną gotówkę?

81 proc. ludzi w Polsce ma konto bankowe, a portfel w kieszeni jest jedynie zakończeniem tego konta. Średnie saldo na rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowym to 6 tys. zł, a w portfelu każdy z nas nosi pewnie 200 czy 300 zł. Już teraz nasz portfel z kartami, jest tylko końcówką większego, elektronicznego portfela – bankowego rachunku. Ale ten większy portfel mógłby być bliżej nas, na smartfonie, komputerze, bądź serwerze w firmie.

Przy sobie noszę trochę gotówki, a reszta moich pieniędzy jest w banku, bo tam są bezpieczne. Nie noszę wszystkich przy sobie, gdyż obawiam się, że mógłbym je zgubić, albo że ukradnie je kieszonkowiec. Gdy mi ukradnie smartfon z zapisaną w nim gotówką elektroniczną – wszystko stracę.

Na szczęście nie. Podobnie jak w przypadku zwykłego portfela na papierową gotówkę, w elektronicznym także ustalam, ile chcę w nim mieć. Mogę mieć 20 zł, mogę wszystko, co posiadam. Użytkownik pieniądza elektronicznego sam decyduje, ile go ma przy sobie, a ile ma w swoim sejfie, który jest poza jego urządzeniem. Jeśli ma ze sobą 20 zł, to może najwyżej tyle stracić. Reszta jest w sejfie, całkowicie bezpieczna.

Muszę iść za każdym razem do sejfu, żeby wyjąć stamtąd pieniądze. Wolę wypłacać z bankomatu.

Sejf dostępny jest z dowolnego urządzenia, na którym użytkownik jest zalogowany. Można z niego zawsze skorzystać.

A czy ktoś może wyjąć cudze pieniądze, gdy wejdzie w posiadanie cudzego smartfona?

Żeby pobrać pieniądze z sejfu, każdy musi się uwierzytelnić, tak jak w przypadku dostępu do konta bankowego. Nikt inny nie zna hasła, w dodatku nigdzie nie jest ono przetrzymywane. Tylko ten, kto zna hasło, jest w stanie dostać się do swoich pieniędzy.

Gdzie jest ten sejf? W domu? W banku? W chmurze?

Możliwa jest taka zaawansowana technologia, która powoduje, że nie musi być żadnej fizycznej infrastruktury, która by ten sejf utrzymywała, a równocześnie aby sejf był dostępny za darmo dla każdego, całkowicie bezpiecznie.

Zacznijmy jeszcze raz, od początku. Skąd się bierze elektroniczny pieniądz?

Pieniądz elektroniczny mogą emitować jedynie banki. Inaczej pliki elektroniczne nie miałyby żadnej wartości. Bank gwarantuje, że na każde przedstawienie przez użytkownika pieniądza elektronicznego wyda pieniądz papierowy. Elektroniczny pieniądz powstaje wtedy, gdy bank dostaje od konsumenta środki „konwencjonalne”, żeby wydać mu równowartość w pieniądzu elektronicznym. Konsument może zrobić przelew bankowy na pewną kwotę na wskazany numer rachunku i bank wyda mu wtedy taką samą kwotę w postaci elektronicznej. Potem pieniądz wchodzi do obiegu, aż w końcu ktoś potrzebuje go zamienić na papierowy na przykład po to, żeby kupić samochód. Wtedy wysyła do banku pieniądze elektroniczne, a bank wydaje mu tradycyjne. Tak wygląda generowanie pieniądza elektronicznego, obieg i wykup.

Jak bank zamienia pieniądz fizyczny na elektroniczny?

Dokonuje szyfrowania według pewnej cyfrowej technologii.

Kiedy chcemy dostać pieniądz elektroniczny, musimy za każdym razem wypłacić go z banku?

Nie. To, w jaki sposób pieniądz zwykły wymienimy na elektroniczny i w jaki sposób z niego wyjdziemy, jest tylko kwestią technologii. Ważne, aby bank dostał pieniądze tradycyjne, za które może wydać pieniądz elektroniczny. Potem już każde miejsce, gdzie możliwe jest przyjmowanie i przekazywanie dalej pieniądza elektronicznego, jest równocześnie miejscem, w którym inny konsument może wejść w jego posiadanie albo z niego wyjść. Do tego potrzebne jest jedynie oprogramowanie.

I zaufanie.

Oczywiście. Pomijając już taką kwestię, jak fałszowanie papierowej gotówki, zwróćmy uwagę, ilu podmiotom musimy zaufać, używając pieniądza bankowego, na przykład dokonując przelewu. Zaufanie jest rozproszone na bardzo wiele podmiotów, musimy zaufać bankowi i jego oprogramowaniu, producentowi systemu operacyjnego, dostawcom przeglądarki etc. W przypadku pieniądza elektronicznego ufamy czemuś, co trzymamy w ręce (smartfon, laptop). Barierą dla pieniądza elektronicznego jest oczywiście nasze przyzwyczajenie, przekonanie, że to, czego na co dzień używamy, jest bezpieczne, a to, co nowe, jest groźne. A tymczasem może być zupełnie odwrotnie.

Firmy też mogą mieć pieniądz elektroniczny na swoich serwerach? Rozliczać się, opłacać faktury?

Tak, wszystko wygląda tak samo jak pomiędzy osobami fizycznymi. Firmy przekazują zapłatę pomiędzy sobą.

Mogą płacić pracownikom?

Są już firmy, które płacą swoim pracownikom elektronicznym pieniądzem, korzystając z naszej technologii. Pracodawca ma sejf z pieniędzmi przygotowanymi na wypłaty. Pracownik w dniu wypłaty wchodzi na stronę internetową pracodawcy, uwierzytelnia się i dostaje się na stronę, na której są przygotowane dla niego pieniądze. Pieniądze te idą bezpośrednio na jego urządzenie. Właściwie niczym się to nie różni od wypłat, które pamiętamy jeszcze z lat 90., gdy pod kasą u pracodawców ustawiały się kolejki po gotówkę. Tylko, że teraz nie ma kolejek, a kasa jest elektroniczna.

I nie ma kasjerki.

Ale jest księgowa, która kosztuje od 15 do 20 proc. sumy wypłacanych wynagrodzeń. Ktoś musi złożyć przelew, potwierdzić go, złożyć PIT-a, rozliczyć składki. Te wszystkie koszty nie dotyczą pieniądza elektronicznego. PIT-y można generować elektronicznie, wiarygodność danych także potwierdza się elektronicznie.

Księgowa w takim razie jest do zwolnienia, podobnie jak pieniądz bankowy spowodował zwolnienie kasjerek. A kto skorzysta na tym, że w obiegu pojawi się pieniądz elektroniczny?

Wszyscy uczestnicy gospodarki cyfrowej. Weźmy na przykład blogera. Teraz może zarabiać w taki sposób, że bierze pieniądze od zleceniodawcy za to, co pisze. Drugi sposób, jest taki, że bloger zarabia na reklamach Google. Pieniądz elektroniczny daje mu trzecią możliwość rozwijania modelu biznesowego. Bloger ściąga na swoją stronę aplikację i umieszcza na niej przycisk „daj datek autorowi”. Czytelnik, który docenia jego pracę, może mu za to zapłacić.

Rozumiem, że po to są te dziesiętne grosza, żeby żaden ubogi albo sknera nie mógł powiedzieć, że nie ma ani grosza, by honorować prawa autorskie?

Na przykład. Na tym polega działanie inkluzyjne pieniądza elektronicznego w sytuacji, gdy ludzie przestają ufać tradycyjnym mediom, a zaufanie, pozyskiwanie informacji i wiedzy przenosi się do Internetu.

Są już mikropłatności.

Obecne mikropłatności są za drogie, np. przy SMS Premium ponad 67 proc. ceny SMS to opłaty dla pośredników. Dlatego ludzie prowadzący blogi nie są w stanie wykorzystać istniejących instrumentów finansowych po to, żeby zarabiać, gdyż są one niedopasowane do ich potrzeb, a w tej chwili w Polsce działa w Internecie 600-800 tys. osób usiłujących tak zarabiać na swojej pracy. Widownia kanałów na youtubie jest już większa niż widownia tradycyjnej telewizji.

Jakie są jeszcze inne obszary, gdzie pieniądz elektroniczny stwarza wartość dodaną?

Płatności peer to peer. One są jeszcze niedoceniane, ale mamy do czynienia z bardzo dużym obszarem rozliczeń rodzinnych. Do rodziny zwracamy się o pożyczkę znacznie częściej niż do banku. Kolejny obszar to znaczne uproszczenie płatności internetowych. Dziś trzeba wykonać wiele kroków, żeby coś kupić w sklepie internetowym. Otworzyć stronę sklepu, włożyć produkt do koszyka, potwierdzić, podać dane do dostawy, do faktury, metodę płatności, przejść do rachunku bankowego. W przypadku płacenia pieniądzem elektronicznym możliwe jest zrobienie tego jednym kliknięciem, gdyż wszystkie dane zarejestrowane są w oprogramowaniu takiej płatności. Jeśli sprzedawca ma na stronie przycisk „kup teraz” i w niego klikniemy, na urządzeniu kupującego pojawia się pytanie, czy chcesz kupić teraz na takie i takie dane do faktury, do dostawy itp. Wystarczy uwierzytelnić się i potwierdzić, a pieniądze natychmiast znajdują się u sprzedawcy.

Gdy banki wydają pieniądz elektroniczny, muszą odłożyć ten fizyczny i nie mogą z niego udzielać kredytów. A kreacja pieniądza bankowego jest ich głównym źródłem dochodów. Wraz z nastaniem ery pieniądza elektronicznego tracą je.

O tym trwa teraz dyskusja. Kreacja pożyczki dla konsumentów występuje w różnym momencie. Niektóre banki mają duże depozyty, w związku z czym mogą udzielać licznych kredytów. Już dziś jest możliwość udzielania pożyczki w pieniądzu elektronicznym z depozytów zbieranych przez bank, więc kreacja pożyczki jest możliwa.

Czy wydawanie pieniądza elektronicznego opłaca się bankom?

Jak najbardziej. Dziś banki są w trudnej sytuacji. Koszty prowadzenia działalności bankowej idą radykalnie w górę, a przychody nie nadążają ze wzrostem, by to pokryć. W związku z tym marża się kurczy. Pieniądz elektroniczny oznacza dla banków znaczne obniżenie kosztów i potencjał na zwiększenie przychodów.

Jak mogą one obniżyć koszty?

W przypadku pieniądza elektronicznego koszt pozyskania pieniądza dla banku się nie zmienia. Koszty operacyjne na realizacji płatności można obniżyć w porównaniu do innych produktów płatniczych o 90 proc. Żaden z nas nie płaci za przelewy, a one mają swój koszt, konkretnie 3,7 grosza opłaty dla Krajowej Izby Rozliczeniowej. Gdy zrobię 10 przelewów w ciągu miesiąca, to bank ma 37 groszy kosztów. Musi je jakoś pokryć. Niektóre banki, żeby wyrównać sobie koszty na transakcjach, podnoszą opłaty za prowadzenie rachunku, a koszty te poszły w górę w ostatnich miesiącach średnio o 37 proc. Są jeszcze koszty technologiczne, które radykalnie idą w górę. Pieniądz elektroniczny pozwala je zmniejszyć o 100 proc. Jest nieporównywalnie tańszy w obsłudze niż jakikolwiek inny rodzaj pieniądza.

A jak mogą na tym zarobić?

Na nowych klientach, którym pieniądz elektroniczny też da szansę zarabiania i staną się wiarygodni kredytowo, na osadach, opłatach, jakie mogą pobierać od wymiany, zamiany, wykupu pieniądza elektronicznego. Mogą zarabiać na aplikacjach do obsługi pieniądza elektronicznego. Niektóre przychody z transakcji podlegają regulacjom, co oznacza, że bank na takiej transakcji więcej nie zarobi niż jest to dozwolone. Ale jest też cała pula przychodów, które nie są regulowane, jak na przykład opłata za prowadzenie ROR-u, czy za aplikacje bankowe, które są obecnie za darmo, ale ich utrzymanie, rozwój i bezpieczeństwo są bardzo kosztowne. W przypadku pieniądza elektronicznego pula ta jest dużo bardziej atrakcyjna z perspektywy banków.

Rozmawiał: Jacek Ramotowski