Mieszkania częściej za gotówkę

Stan środków zgromadzonych na lokatach skurczył się w ubiegłym miesiącu o 243 mln zł – wynika z danych o należnościach i zobowiązaniach banków opublikowanych przez NBP. Z szacunków NBP wynika też, że coraz częściej z oszczędności, a nie z kredytu są finansowane zakupy nieruchomości. W siedmiu największych miastach, wartość zakupów nieruchomości z własnych środków stanowiła aż 63 proc.
Mieszkania częściej za gotówkę

(CC By-NC-ND-World-Bank)

Na koniec marca stan oszczędności polskich gospodarstw domowych wynosił 606,5 mld zł i był o 1,66 mld zł większy niż miesiąc wcześniej. Przyrost dotyczy depozytów bieżących, czyli na ROR i kont oszczędnościowych. Ich saldo wzrosło o 1,9 mld zł – do 309,2 mld zł. Jest to przyrost wyraźnie niższy niż w kilku ostatnich miesiącach.

Jeśli przyjrzymy się bieżącym depozytom złotowym to widać, że marcowy napływ był jeszcze mniejszy, bo wynosił niecałe 600 mln zł. Zainteresowaniem cieszyły się raczej konta walutowe, gdzie pojawiło się dodatkowe 1,3 mld zł. Można przypuszczać, że to efekt umocnienia złotego do euro i akumulowania środków w tej walucie. Niski kurs skłania do robienia zapasów posiadaczy kredytów walutowych, osób planujących zagraniczny wyjazd, czy rozliczających się w euro z kontrahentami. W marcu średni kur europejskiej waluty obniżył się z 4,16 zł do 4,08 proc. Zważywszy na to, że w kwietniu ten proces był kontynuowany i kurs spadł w okolice 4 zł, to można się spodziewać kontynuacji napływu środków na rachunki walutowe.

Zmniejszone zainteresowanie depozytami złotowymi to oczywiście efekt niskich stóp procentowych. Na początku marca Rada Polityki Pieniężnej obniżyła je aż o 0,5 punktu procentowego i teraz główna stopa procentowa wynosi już 1,5 proc. Zareagowały na to oczywiście stopy rynkowe, bo trzymiesięczny WIBOR spadł w marcu z 1,81 proc. do 1,65 proc. na koniec miesiąca i na tym poziomie pozostaje w kwietniu.

W ślad za stopami rynkowymi spadało również oprocentowanie w bankach – zarówno kont oszczędnościowych, jak i lokat terminowych. Nic dziwnego, że napływ środków na depozyty bieżące był wyraźnie mniejszy, a na lokatach odnotowano nawet spadek salda.

Saldo lokat terminowych na koniec marca wynosiło 297, 3 mld zł, co oznacza, że zmniejszyło się o 243 mln zł. Spadku wartości środków zgromadzonych na lokatach nie notowano od września 2013 roku. Wydawało się, że oszczędzających pogodzili się z poziomem oprocentowania oferowanym przez banki, ale ostatnie ruchy skłaniają ich do aktywniejszego szukania innych możliwości lokowania pieniędzy.

Pieniądze płyną chociażby do funduszy inwestycyjnych, które zresztą są coraz mocniej promowane przez banki. Saldo wpłat i umorzeń TFI w marcu wyniosło 2,7 mld zł – podaje Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami. To wynik nie notowany od maja 2013 roku. Co ciekawe bardzo mocno rośnie zainteresowanie funduszami akcji, co pokazuje, że klienci coraz chętniej szukają wysokich stóp zwrotu, jakby chcieli nadrobić stracony czas, kiedy pieniądze leżały na niskooprocentowanych bankowych depozytach. Z szacunków NBP wynika, że coraz częściej zakup nieruchomości jest finansowany z oszczędności, a nie za pomocą kredytu. W siedmiu największych miastach, wartość zakupów nieruchomości z własnych środków stanowiła aż 63 proc. Można podejrzewać, że w wielu przypadkach są to zakupy inwestycyjne, nastawione na wynajem lokalu, co przy obecnym poziomie stóp będzie dużo bardziej rentowne niż trzymanie pieniędzy na lokacie.

Tego typu działania nie sprzyjają rynkowi kredytów hipotecznych, bo w oczywisty sposób zmniejszają popyt na kredyty. W ostatnich miesiącach notował on nie najlepsze wyniki. Marzec przyniósł jednak pewną poprawę, bo zadłużenie z tytułu złotowych kredytów zwiększyło się o prawie 2 mld zł, podczas gdy w dwóch poprzednich miesiącach notowano wyniki poniżej 1,5 mld zł. Na koniec marca zadłużenie z tytułu kredytów złotowych wynosiło 202 mld zł. Ten lepszy kwietniowy wynik nie wiąże się raczej ze zmianą nastawienia osób inwestujących w nieruchomości, bo przecież poziom stóp tylko się obniża. To raczej zwiększone zainteresowanie osób szukających mieszkania dla siebie. Niskie stopy procentowe tworzą klimat sprzyjający takim decyzjom, bo oznaczają, że zdolność kredytowa jest bardzo wysoka, a i miesięczny poziom obciążenia ratami wydaje się akceptowalny dla domowego budżetu.

W przypadku kredytów walutowych zaobserwowano spadek zadłużenia o prawie 703 mln zł do 173,26 mld zł, co jest związane ze wspomnianym wcześniej umocnieniem złotego zarówno do euro (choć do franka szwajcarskiego nieznacznie się osłabił). Zadłużenie we wspólnej walucie przeliczamy więc po niższym kursie, a podaż nowych kredytów walutowych jest znikoma, bo ograniczona do osób zarabiających w obcych walutach. W sumie z tytułu kredytów hipotecznych polskie gospodarstwa domowe na koniec marca były winne bankom 375,3 mld zł.

Rynek kredytów konsumpcyjnych po słabszym lutym, kiedy to zadłużenie spadło prawie 386 mln zł, zanotował wyraźnie lepszy miesiąc, bo z przyrostem o prawie 862 mln zł. Zadłużenie złotowych kredytów konsumpcyjnych zwiększyło się nawet o prawie 903 mln zł, ale ostateczny wynik został zniwelowany przez umocnienie złotego i mniejsze saldo kredytów walutowych. I w sumie na koniec marca Polacy byli zadłużeni na 138,7 mld zł. Marcowy przyrost to w głównej mierze efekt zwiększonego zainteresowania kredytami gotówkowymi i ratalnymi, bo w przypadku kart kredytowych i limitów w rachunku zmiany zadłużenia są nieznaczne. W tym pierwszym przypadku wynosi ono 12,15 mld zł, a w drugim 9,67 mld zł.

Większy popyt na kredyty gotówkowe może się wiązać z sezonowym czynnikiem, czyli ze świętami wielkanocnymi na początku kwietnia. Rynkowi kredytów konsumpcyjnych również sprzyjać będą niskie stopy procentowe. Obniżenie tej lombardowej do 2,5 proc. oznacza, że zgodnie z przepisami antylichwiarskimi maksymalne oprocentowanie pożyczek może wynosić jej czterokrotność, czyli 10 proc. Można się spodziewać, że decyzje RPP w kolejnych miesiącach przyniosą dalsze ożywienie w kredytach konsumpcyjnych.

(CC By-NC-ND-World-Bank)

Otwarta licencja


Tagi