Kompetencje przyszłości

01.10.2012
Szybkie zmiany technologiczne sprawiają, że zaczynamy myśleć o komputerach jako o wykonawcach praktycznie wszystkich czynności - od odpowiadania na pytania w quizach, po prowadzenie samochodów. Żeby w pełni wykorzystać postęp firmy muszą dostosować swoje modele biznesowe. Pojawia się naturalne pytanie jakich umiejętności będzie potrzebował pracownik przyszłości.

(Opr. DG/OF)


Antoine de Saint-Exupéry napisał “Nie potrafię przewidywać, ale potrafię kłaść podwaliny. Bo przyszłość jest czymś, co się buduje.” Myśląc o rynku pracy, jaki może być w Polsce już za kilka lat, warto zastanowić się, jakie są potencjalnie scenariusze zapotrzebowania na kompetencje. Najistotniejszy dokument programowy Europejska Strategia do 2020 roku mówi o rozwoju inteligentnym i inkluzywnym. Istotnym czynnikiem uzupełniającym rozwój innowacyjności i zmiany cywilizacyjne jest wzmocnienie warunków dla wzrostu potencjału kreatywności.

Kreatywność – waluta przyszłośći

Na podstawie doświadczeń takich krajów, jak Stany Zjednoczone, które mają gospodarkę opartą na wiedzy, można coś wyrokować. Kreatywność odgrywa i będzie odgrywać coraz większą rolę. Tezę o rozwoju klasy kreatywnej (swoistej bohemy łączącej inżynierów i artystów – wszyscy oni kreatywnie tworzą) sformułował Richard Florida w książce „Rise of the Creative Class”. Kreatywność społeczeństwa rośnie wraz z rozwojem klasy kreatywnej.

(opr.DG/CC BY-NC neoplatonistking)

Tę prawidłowość można zaobserwować na poniższym wykresie obrazującym zmiany udziału w zasobach pracy klas wydzielonych przez Floridę w USA.

Rozwój klas kreatywnych wiąże się w oczywisty sposób z coraz większym udziałem w społeczeństwie ludzi z wykształceniem wyższym, ale też i zmieniającymi się oczekiwaniami wobec umiejętności pracowników. Takie rodzaje umiejętności zależą często od bogactwa zaplecza kulturowego pozyskiwanego w domu rodzinnym lub podczas edukacji.

Na nowoczesnym rynku pracy rośnie znaczenie umiejętności nierutynowych interaktywnych i nierutynowych analitycznych, maleje natomiast konieczność wykonywania czynności rutynowych, niewymagających wiedzy specjalistycznej.

Wraz ze zmieniającymi się zawodami, ludzie wykonują kompletnie inne czynności.

Przyjmując Stany Zjednoczone jako punkt odniesienia warto zastanowić się jakich kompetencji będziemy potrzebowali w Polsce.

(opr. DG/ CC BY-NC-SA DailyM = Differentieel + JeeeM)

W naszym kraju zmiany dzieją się w trybie przyspieszonym i podobną realokację jeżeli chodzi o podaż pracy obserwujemy już teraz w dużych miastach. Jednak głównym determinantem rozwoju pozostaje technologia.

W przeciągu ostatnich kilku lat postęp technologii był tak duży, że nie dziwi, iż większość instytucji, firm i rządów nie jest w stanie nadążyć. Kiedyś byliśmy relatywnie pewni, co do silnych i słabych stron komputerów w stosunku do ludzi. Ale komputery zaczęły wchodzić w dosyć nieprzewidywne obszary, a to niesie za sobą istotne implikacje gospodarcze i polityczne.

O ile nie ma jeszcze sztucznej inteligencji takiej, jak w „Odyseji Kosmicznej 2001” Stanleya Kubricka, o tyle technologia ułatwiła i uprościła większość zadań, które wcześniej mogli wykonywać tylko ludzie.

>> Keneth Rogoff: Walka z robotami o pracę nam nie grozi

W lutym 2011 roku superkomputer IBM Watson wziął udział w teleturnieju “Jeopardy” przeciwko dwóm najbardziej utytuowanym uczestnikom tego show. Komputer wygrał. Po dwóch rundach transmitowanych w telewizji, krzemowy przeciwnik miał przeszło trzy razy więcej punktów niż drugi po nim człowiek.

Komputery zwiększają produktywność nie tylko w sektorze high-tech i powiązanych z nim, ale także w takich, które nie wydają się bezpośrednio zależne, jak rolnictwo i górnictwo. Postępująca cyfryzacja różnych obszarów życia jest procesem ciągłej twórczej destrukcji. Innowatorzy używają już istniejących i rozwijających się technologii by radykalnie zmieniać codzienne zadania, samą pracę, procesy biznesowe, a także samą organizację biznesu.

Wynikiem tych przeobrażeń może być koniec pracy takiej, jaką znamy, przekonują Erik Brynjolfsson i Andrew McAfee, ekonomiści MIT, w opracowaniu “Race Against The Machine”.

Zmiana technologiczna powoduje załamanie rynku pracy. Wykonawca produktów marki Apple – firma Foxconn ma zamiar zastąpić setki tysięcy chińskich robotników robotami. Nie będą strajkować i znika ryzyko, że w złych warunkach pracy mogą popełniać samobójstwo.

Automatyzacja produkcji to jednak tylko jeden z elementów wypierania ludzi z wykonywanych zadań. Dziś większym wyzwaniem dla rynku pracy jest automatyzacja pracy umysłowej i handlu. Jeszcze do niedawna robotnicy wypchnięci z fabryk przez roboty mogli iść pracować do handlu – trzymając się terminologii Richarda Floridy, zasilali tzw. service class. Ale w ostatnich latach także i w tych sektorach nastąpił proces zastępowania ludzi technologią. Także w Polsce w dużej części marketów pojawiają się przecież automatyczne kasy. Nie wspominając o sektorze e-commerce.

Brynjolfsson i McAfee pokazują, że w ciągu pierwszej dekady XXI wieku w USA cały wzrost produktywności wynikał praktycznie z inwestycji w kapitał, dlatego też właściciele kapitału zgarnęli dla siebie gros tego wzrostu. Zdaniem badaczy stąd wziął się m.in. wzrost rozwarstwienia dochodowego w USA.

Ray Kurzweil uważa, że technologie informatyczne rozwijają się w postępie geometrycznym. Należy zadać sobie pytanie: co będzie dalej?

Klasyczna odpowiedź Josepha Schumpetera, twórcy tezy o twórczej destrukcji w ekonomii: posady, które znikną zostaną zastąpione nowymi. Tak było do tej pory. Rolnik z łatwością mógł zostać niewykwalifikowanym robotnikiem.

Teraz technologia zdaje się wypierać ludzi z pewnych sektorów. W momencie, gdy zawody wymagają coraz większej specjalizacji i hipotetyczny specjalista straci pracę, o wiele trudniej będzie mu przekwalifikować się.

Musimy więc sobie zadać pytanie, jakich umiejętności potrzebujemy, żeby nie przegrać wyścigu z maszynami.

Co powinniśmy umieć by pracować za 10, 20 lat

Rozwój inteligentnych systemów i maszyn wciąż wydają się być domeną przyszłości. A ilu specjalistów już w dziś pracuje na coraz nowocześniejszych systemach, od CRM po analityczne? Nowe media, przy dynamicznym rozwoju mobilnego internetu są kluczowym elementem naszego otoczenia, a fenomeny takie jak np. znana od lat Wikipedia, czy inicjatywy z dziedziny crowdfundingu, pokazują, że pewne elementy gospodarki się zmieniają.

Na podstawie różnych procesów społecznych, demograficznych i technologicznych można wyróżnić sześć czynników zmiany:

(opr. graf. D.Gąszczyk)

Najbardziej wymagany z tego punktu widzenia jest konglomerat kompetencji związanych z różnymi aspektami zarządzania informacją – przetwarzanie danych, wnioskowanie oraz interdyscyplinarność. Ten zestaw leży u podstaw większości stanowisk specjalistycznych. Pracownik w coraz większej mierze staje się specjalistą interdyscyplinarnym, który musi umieć ocenić źródło informacji, określić jego ważność, wiarygodność i przydatność. Nie wykonuje przy tym tylko jednego typu zadań, ale łączy kompetencje, np. przygotowuje analizę danych, pisze na jej podstawie rekomendację działań, a następnie prezentuje ją przełożonemu. Główny ekonomista Google, Hal Varian, powiedział nawet, że za 10 lat bycie statystykiem będzie sexy.

Raport grupy z Paolo Alto dosyć logicznie wskazuje na dziesięć kompetencji, które da się uargumentować jako kluczowe dla każdej rozwiniętej gospodarki, ze względu na wcześniej wskazane czynniki zmiany:

(opr.graf. D.Gąszczyk)

Można powiedzieć, że pracownicy przyszłości w będą przypominać superbohaterów z serii komiksowej “The Avengers”. Wieloobszarowa umiejętność myślenia staje się kluczowa, ważniejsza nawet niż poziom umiejętności specjalistycznych.

Podczas debaty o przyszłości pracy organizowanej w zeszłym roku przez Gazetę Wyborczą Michał Boni i Jacek Męcina wskazywali też na umiejętności miękkie, które ułatwiają budowanie więzi i współpracę. To właśnie w sposób zasadniczy różni nas od komputerów. To nie znaczy jednak, że maszyny zupełnie tego nie potrafią. Dlatego ważne jest, by człowiek dobrze umiał to, w czym jest lepszy od maszyny.

Komputery stają się bowiem coraz lepsze w rozpoznawaniu wzorców, skomplikowanej komunikacji itp. Nadal istnieje wiele elementów, których komputery nie są w stanie wykonać tak dobrze, jak człowiek. Komputery nie są kreatywne, nie potrafią myśleć i przede wszystkim nie są empatyczne. To umiejętności, które powinni nabyć ludzie, jeżeli chcą odnieść sukces używając maszyn, zamiast z nimi konkurować.

Wspomniani już Erik Brynjolfsson i Andrew McAfee w artykule “Winning the Race With Ever-Smarter Machines” wyszczególniają umiejętności w których człowiek, przewyższa albo może przewyższać komputer:

  1. Stosowanie matematyki i statystyki. Niektórzy sądzą, że era big data i wydajnego oprogramowania oznacza, że niewiele osób musi opanować szczegóły analizy statystycznej. Nic bardziej mylnego! Wiedzieć jaką analizę przeprowadzić oraz jak interpretować wyniki – pożądane.
  2. Negocjowanie i zarządzanie dynamiką grupy. Management jest odporny na recesje i zmiany technologiczne. Każda organizacja potrzebuje dedykowanego menedżera, który zarządza zespołami, agendą i pracuje z ludźmi.
  3. Dobre pióro. Komputery mogą generować tylko najprostszą i stereotypową prozę. Choć niewiele osób zarabia na życie pisaniem, wielu z nas musi pisać codziennie – wyróżniają się ci którzy to robią efektywnie i efektownie.
  4. Adresowanie i rozwiązywanie potencjalnie nierozwiązywalnych problemów. Umiejętność wykorzystywania wyzwania i okazji jest elementem podstawowym w najlepszych firmach z Doliny Krzemowej (metoda Montessori w biznesie).
  5. Perswazja. W gospodarce o wysokim udziale przemysłów cyfrowych dobry sprzedawca zawsze znajdzie zatrudnienie.
  6. Empatia i opieka. Jesteśmy biologicznie warunkowani by reagować na ludzką uwagę i dotyk człowieka, którego żadna maszyna nie jest w stanie replikować. Oznacza to, że zadania związane z wychowaniem, opieką nad dziećmi i osobami starszymi, pielęgnacją i wzajemnym oddziaływaniu będą przeciwstawiać się automatyzacji.

Istnieje wiele obszarów, w których człowiek nie będzie po prostu zastępowany przez roboty. Daleko nam także do “końca pracy”, nie wydaje się, by postęp technologiczny był tak wielki, by sprawił, że ludzie nie będą musieli  pracować. Zmienią się na pewno sektory zatrudnienia. Pytanie, w jakim stopniu będą one produktywne i czy będą – oprócz miejsc pracy – generować także godziwe wynagrodzenia.

Współczesny postęp technologiczny może różnić się od tego, który obserwowano wcześniej podczas rewolucji przemysłowej. Dlatego hipoteza, że wraz z rozwojem nie będą powstawały nowe miejsca pracy, może być prawdziwa.”

Dlatego, pomimo ograniczonego zaufania do zestawień futurystów, warto wziąć pod uwagę wymienione cechy planując rozwój własnej kariery zwłaszcza przy założeniu znacznie dłuższego okresu pracy zawodowej niż do niedawna.

Autor artykułu jest laureatem I edycji konkursu Obserwatora Finansowego „Gdyby to zależało ode mnie, to…” Jego esej  o wadze jakości rządzenia państwem można przeczytać TU


Tagi


  • sz pisze:

    bardzo dobry art. z pewnoscia do niego wroce

  • Passenger pisze:

    Świetny artykuł!!! Przydałoby się takich więcej.
    Dziękuje autorowi, że nie poszedł na skróty i nie zrobił z tego bełkotliwej pigułki z sensacyjnym tytułem :)

  • Piotr pisze:

    Poza tym, że link do prezentacji Pana Andrew McAfee jest niepoprawny to artykuł bardzo ciekawy i dający dużo do myślenia zarówno zarządzającym uczelniami jak i studentom.

  • k.Ned pisze:

    Link został poprawiony.

  • Dloogi pisze:

    Ok, tekst ciekawy, ale akurat spadek osób zatrudnionych w produkcji jeszcze się USA odbije czkawką. Przekazanie produkcji do Chin wzmacnia kompetencje tamtejszych pracowników, prowadzi do ogromnego przepływu własności intelektualnej a wręcz kradzieży nowych technologii. Zrównoważony rozwój musi zakładać rozwój potencjału kreatywnego, zorientowanego szczególnie na nowe technologie, jak i bazy produkcyjnej. Niedługo inżynier w Europie czy Stanach Zjednoczonych będzie znał swoje technologię tylko na papierze i w postaci gotowego produktu, podczas gdy jego azjatyccy koledzy ciągle podnoszą swoje kompetencje.

  • nabaC pisze:

    powyzszy tekst jest najlepszym dowodem na to, iz walka z nizem demograficznym to glupota. czas uzmyslowic sobie, ze w niedalekiej przyszlosci wystarczy garstka specjalistow do kontrolowania gigantycznych zautomatyzowanych fabryk zdolnych do produkcji swietnych jakosciowo i bardzo tanich produktow, co spowoduje postanie ery powszechnego dobrobytu, ale warunkiem bedzie tu wlasnie stale zmniejszanie sie populacji krajow rozwinietych i rozwijajacych sie. (o afryce nie wspominam, oni nie zeszli jeszcze z drzew, natomiast bliski wschod szybko na nie wroci, gdy tylko skonczy im sie ropa)
    w dalekiej przyszlosci zas nalezy sie pogodzic z faktem, ze czlowieka cos zastapi. homo sapiens to tylko etap na drodze do dalszej ewolucji, byc moze juz zupelnie technicznej.

  • astri pisze:

    Dla mnie bełkot i powiedzenie oczywistości; to że zapotrzebowanie na rolników spada a na inne grupy społeczne rośnie jest chyba oczywiste. Najbardziej rozśmieszył mnie ogólnik oczekiwanych kompetencji: 8 myślenie projektowe. Albo najważniejsze cechy pracownika: Adresowanie i rozwiązywanie potencjalnie nierozwiązywalnych problemów. WOW no Eureka

    Przypomina to trochę dywagacje na temat internetu sprzed 10 lat; internet pisano daje możliwość szerokiego zasięgu odbiorców przy braku kompromisu apropo treści (i podawano że dawniej im grubsza książka tym więcej kosztuje; a w średniowieczu bez gutenberga to w ogóle były ograniczenia zasięgu)

    Niby to wszystko prawda; ale prawda oczywista napisana napuszonym językiem

  • k.Ned pisze:

    @nabaC, w przeszłości, gdy rewolucja przemysłowa nabierała tempa, formułowano takie same argumenty. Dziś mamy 200 lat doświadczeń więcej i widzimy, że era powszechnego dobrobytu nie nadeszła. I nie nadejdzie dopóki nie zdamy sobie sprawy z tego, że maszyny nie są konkurencją dla ludzi, tylko szansą, żeby ludzie zajęli się tym co tylko ludzie zrobić mogą.
    http://sethgodin.typepad.com/seths_blog/2011/09/the-forever-recession.html

  • Piotr Arak pisze:

    @astri, troche w tym prawdy, to są oczywistości, ale ustrukturyzowane, co skłania jednak do refleksji. Co do myślenia projektowego, to nie wiem, czy istniały wcześniej zawody, które by wymagały od nas, tak skompliowanego i holistycznego spojrzenia (prosty przykład jak CEO firmy komputerowej takiej jak Apple). Drugi argument to metoda Montessori w biznesie – kiedys bylo tak ze innowacje (rozumiana szeroko) tworzyli biali mezczyzni zamknieci razem w laboratorium/ biurze etc., teraz to wyglada troche inaczej i bardziej wielowymiarowo, moim zdaniem to nie jest oczywiste, ze innowacji nie tworzy sie na akord. Gdyby to byla praca naukowa typu Foresight, moze lepiej daloby sie ustrukturyzowac argumenty.

  • ResztaSolowa pisze:

    Kolejny (drugi, o ile się nie mylę) artykuł pana Araka, który rozszerza moje horyzonty. Dziękuję.

  • oko pisze:

    „Michał Boni i Jacek Męcina wskazywali też na umiejętności miękkie, które ułatwiają budowanie więzi i współpracę”
    Nasi rodzimi eksperci zasugerowali, że na ciężkie, przyszłe czasy nie ma nic lepszego jak układzik i sitwa. ;)

  • […] rozwinę myśl, polecę artykuł, który stał się bezpośrednią przyczyną poruszenia tematu postawionego w tytule. Dotyczy on […]

  • Barbara pisze:

    bardzo dobry artykuł, powinien sobie to przeczytać każdy młody człowiek, który szuka swojego miejsca na rynku pracy :)

  • […] >>polecane: Kompetencje przyszłości  […]

  • […] >>czytaj również: Kompetencje przyszłości […]

  • […] zarządzanie zespołem lub pozyskiwanie inwestorów. Przedmiot powinien skupiać się głównie na umiejętnościach miękkich. Kluczem jest jednak współpraca w tym zakresie […]

Dodaj komentarz


4 − dwa =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane