Rządzić lepiej

12.09.2012
Prawo jest jak kiełbasa - lepiej nie widzieć jak ono powstaje – powiedział Otto von Bismarck, jeden z kluczowych polityków europejskich XIX wieku. Ta dowcipna obserwacja stała się aforyzmem nie bez powodu - odzwierciedla cyniczny i powszechny pogląd o działalności rządu i administracji państwowej.

Prezes NBP, prof. Marek Belka, czyta zwycięską pracę Piotra Araka (Fot. A.Maślankowska/ OF)


Wielu z nas oglądając nawet w dzisiejszych czasach stary brytyjski serial o perypetiach gabinetu jednego z członków brytyjskiego gabinetu pt. Yes Minister wciąż śmieje się z wybryków polityków. Nienależne uznanie budzi jednak także sposób w jaki starannie przygotowana propozycja polityczna może być łatwo zniweczona, a triumfować może wątpliwe rozwiązanie, które nie jest oparte na rzeczywistych dowodach lub szczegółowych analizach.

Jeszcze lepiej widać to na przykładzie dyskursu publicznego w Polsce, wokół ważnych dla ogółu społeczeństwa kwestii takich, jak reforma z 2011 roku zmniejszająca składkę emerytalną przekazywaną do Otwartych Funduszy Emerytalnych, czy najnowsze dyskusje  dotyczące podniesienia i zrównania wieku emerytalnego.

>> WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE: Gdyby to zależało ode mnie, to…

 

Dlatego, gdyby to zależało ode mnie, wprowadziłbym w Polsce tzw. evidence-based policy, czyli politykę opartą na dowodach na masową skalę. Dlaczego to jest takie ważne w przypadku Polski i akurat w tym okresie? Przede wszystkim ze względu na kryzys gospodarczy i kryzys zadłużenia oraz wynikającą z nich konieczność drobiazgowego szacowania długoterminowych skutków polityk dla kondycji finansów publicznych. W Polsce, gdzie istnieje jeszcze przywiązanie do praw nabytych w przypadku niektórych rozwiązań merytoryczna dyskusja nad rozwiązaniami staje się jeszcze ważniejsza.

Evidence-based policy (EBP), to polityka publiczna zasilana przez ściśle ustalone obiektywne dowody. Jest to przeniesienie idei opartej na dowodach medycyny do wszystkich obszarów polityki publicznej. Określenia tego użył jako pierwszy w 1991 roku Gordon Guyatt, profesor medycyny i epidemiologii klinicznej na McMaster University w Hamilton w Kanadzie.

Medycyna oparta na faktach, medycyna oparta na dowodach (ang. evidence-based medicine, EBM) – postępowanie kliniczne oparte na najlepszych dostępnych dowodach naukowych dotyczących skuteczności, efektywności i bezpieczeństwa. Dowodów takich dostarczają wyniki wiarygodnych badań eksperymentalnych (skuteczność i bezpieczeństwo) oraz badań obserwacyjnych (efektywność i bezpieczeństwo) o czym pisał Henrik Ramsing Wullf w książce pt.: Racjonalna diagnoza i leczenie: wprowadzenie do medycyny wiarygodnej czyli Evidence-Based Medicine.

Ważnym aspektem polityki opartej na faktach jest stosowanie badań o wysokim rygorze naukowym takich jak pilotaże, randomizowane próby (ang. random – przypadkowy) i wykorzystanie relewantnych danych, które może wspomagać polityki państwa. Nie wszystkie obszary wiedzy mogą być przedmiotem analizy ilościowej, ale znaczna większość tak.

Jak dochodzić do dobrych decyzji

Prowadzi to do debaty na temat metod i instrumentów, które mogą być używane do gromadzenia odpowiednich dowodów. Dobre dane, umiejętności analityczne i polityczne, przekonywał Brian Head w Evidence-based policy: principles and requirements, to jedne z kluczowych wyzwań dzisiejszych czasów. Aby wyjaśnić, o co dokładnie chodzi trzeba przede wszystkim wytłumaczyć termin „polityka publiczna”, a ściślej określenia „publiczna” w tej nazwie.

W języku polskim nie ma dobrego rozróżnienia pomiędzy pojęciami ujętymi w języku angielskim jako politicspolicy. To pierwsze pojęcie oznacza politykę jako proces dochodzenia do decyzji dotyczących określonej społeczności, w którym podmioty tego procesu (podmioty polityczne) przekuwają idee w postulaty, uzgodnienia i decyzje. Dzieje się to poprzez konflikty i porozumienia, negocjacje i forsowanie rozwiązań. Jednym z wymiarów tego procesu jest utrzymanie władzy jako uprawnienia do podejmowania i egzekwowania decyzji.

Natomiast policy to treść przyjmowanych rozwiązań – przyjmująca postać aktów normatywnych, strategii, programów i konkretnych przedsięwzięć o charakterze regulacyjnym lub dotyczącym alokacji zasobów, wskazujących cele, środki działania, zasoby i terminy.

Żeby odróżnić ten implementacyjny aspekt polityki, używany jest termin „polityka publiczna” lub „polityki publiczne”. Taki związek słów (public policy) występuje także często w literaturze angielskojęzycznej (por. np. Howlett & Ramesh 2003, Dunn 2008). Należy unikać przekładania go na termin „polityka społeczna”, gdyż dla niego utarło się węższe rozumienie, nieobejmujące m.in. polityki gospodarczej. „Polityka publiczna, to wszystko to, co rządy decydują się robić lub czego nie robią” (Dye 1976).

Kluczowe dla definicji evidence-based policy jest pojęcie evidence, czyli pojęcie „dowodów”. Jest to treściowo pojemna kategoria, która obejmuje między innymi wiedzę ekspertów (szczególnie think-tanków), publikacje naukowe, raporty statystyczne, raporty ewaluacyjne, wyniki konsultacji społecznych, eksperymenty społeczne, analizy ekonomiczne, modelowanie oraz analizy ekonometryczne. Wiedza zawarta w danych nie jest dostępna poprzez prostą eksplorację opartą o predefiniowane raporty, ale wymaga pogłębionej analizy. Nierzadko zdarza się, że dane gromadzone nawet w zaawansowanych systemach informatycznych są wykorzystywane jedynie powierzchownie, a decyzje zamiast w oparciu o aktualne informacje, podejmowane są w oparciu o doświadczenie i intuicję (Start, Hovland 2004).

Krok po kroku

Politykę publiczną, w jej klasycznym rozumieniu, konstytuuje sekwencja integralnie powiązanych elementów. Są to:

Po pierwsze – Identyfikacja problemu i szacowanie zasadności podjęcia interwencji publicznej na rzecz jego rozwiązania.

Po drugie – Określenie zasad i celów projektowanej polityki publicznej.

Po trzecie – Wskazanie instrumentarium i zasobów koniecznych dla osiągnięcia ustanowionych celów oraz ocena ich zasadności.

Ponadto w sekwencji tej należy wyróżnić etap konsultacji społecznych projektowanej polityki publicznej z jej kluczowymi interesariuszami, co służy pozyskaniu ich przychylności i upodmiotowieniu społeczeństwa obywatelskiego.

W zracjonalizowanym społeczeństwie doby współczesnej skłanianie władz publicznych do opierania swoich decyzji na ugruntowanej wiedzy i krytycznej analizie może wręcz urastać do synonimu dobrego rządzenia, bo przecież naukowa organizacja i zarządzanie jest ekspresją racjonalności.

Decyzje zapadają inaczej

Czy tak jest? Wiemy przecież, że w rzeczywistości decyzje dotyczące polityk publicznych wciąż w większej mierze są kształtowane przez względy polityczne i nieracjonalne (warunkowane kompromisem, możliwościami wdrożenia, horyzontem intelektualnym polityków) niż przesłankami wynikającymi z wiedzy naukowej, wskazującej co może być rozwiązaniem efektywniejszym i skuteczniejszym.

Sugeruje to, że być może stosowanie zasad oparcia polityk publicznych na faktach jest zbyt trudne, niepraktyczne, bądź też wystarczające efekty przynoszą inne sposoby podejmowania decyzji, oparte o subiektywne oceny, doświadczenie, stanowisko ekspertów, zwyczaje i tradycję, praktykę i uwarunkowania administracyjne, ocenę zasobów i w reakcji na naciski grup interesów, a także nieoczekiwany rozwój wypadków. Nie bez znaczenia są też przecież wyznawane wartości (Davies 2004) oraz zwyczajne partykularne interesy. Wiele decyzji zapada w taki właśnie sposób.

Nie unieważnia to jednak znaczenia idei evidence-based policy. Jej znaczenie rośnie zwłaszcza w okresie trudnych wyborów, gdy poszukuje się sposobów na ograniczenie wydatków publicznych lub zmobilizowania środków na cele rozwojowe. W Polsce zachodzą obie te okoliczności. Rozumienie polityki publicznej opartej na dowodach nie jest tożsame z przekonaniem o tym, że rzeczywistość społeczna jest zegarem wymagającym tylko rozpoznania zależności po to, aby zaplanować jego gładkie funkcjonowanie.

Historia zweryfikowała negatywnie wizje społecznej inżynierii prowadzącej do osiągania jasno zdefiniowanych celów przez racjonalnie skoordynowane mechanizmy. Społeczeństwo jest rzeczywistością ekstremalnie złożoną, co wynika ze strategicznej natury ludzi, którzy je tworzą. Ludzki umysł nie jest zdolny do całościowego ogarnięcia złożoności świata społecznego, a tym bardziej programowania i sterowania interakcjami społecznymi, nawet przy użyciu nowoczesnych technologii, czy biotechnologii (por. Kurzweil 2009).

Społeczeństwo podlega spontanicznym procesom ewolucji wywoływanej między innymi przez próby wprowadzenia zmian podejmowane przez rządy, rozmaite grupy społeczne, a także jednostki. Ograniczenia poznawcze ludzi, a w konsekwencji inżynierii społecznej dobrze rozumieli tacy klasycy, jak Karl Popper, który w The Poverty of Historicism pokazuje ograniczenia makroinżynierii społecznej, czy Friedrich August von Hayek wskazujący na rolę spontanicznego ładu rynkowego i odkrywania wiedzy w procesie konkurencji.

Nie jest to „naukowy” światopogląd zakładający, że dostępna jest wiedza umożliwiająca centralne planowanie oraz kierowanie procesami społecznymi i gospodarczymi. Chodzi raczej o to, aby interwencje, które władze publiczne podejmują, żeby poradzić sobie z problemami społecznymi wymagającymi rozwiązania, były tak skuteczne i efektywne, jak na to pozwala najlepsza dostępna wiedza, najlepiej oparta na dowodach uzyskanych metodą naukową. Każda interwencja publiczna jest specyficzną hipotezą, która zakłada, że jeśli w określonych warunkach zadziałamy w taki, a nie inny sposób, to możemy spodziewać się zaplanowanego efektu, zwykle z ryzykiem niepowodzenia.

W społeczeństwie otwartym interwencje publiczne są podejmowane jako punktowe zmiany – piecemeal changes, jak je określał Popper. W procesie tworzenia rozwiązań liczy się także wyobraźnia, kreatywność i intuicja społeczna. Na dokonywane wybory wpływają wartości i normy podzielane przez decydenta. Dowody zaczerpnięte z badań pozwalają przede wszystkim wykluczyć te alternatywy, o których wiadomo, że prowadzą do niepowodzenia lub rozmaitych niepożądanych skutków ubocznych. Często pozwalają sięgnąć po dostępne już rozwiązania, sprawdzone gdzie indziej i cieszące się dobrą reputacją. Jednak zawsze polityki publiczne pozostaną ciągiem prób i błędów.

Chodzi o to, aby jak najszybciej umieć rozróżnić sukces od niepowodzenia podejmując działania korygujące. Polityki publiczne są procesem ewolucyjnego, społecznego uczenia się w toku rozwiązywania stale pojawiających się problemów społecznych. Próba konstruktywistycznego narzucenia całościowych rozwiązań czy wszechogarniających centralnych planów w najlepszym przypadku prowadzi do totalitaryzmu.

Jak to robią inni

Evidence-based policy to podejście posiadające historycznie bogatą tradycję. Jej szczególny renesans, w ostatnich dziesięcioleciach, obserwujemy w systemach rządzenia i zarządzania sprawami publicznymi państw anglosaskich. Bodźcem do działań na rzecz systemowej instytucjonalizacji tego podejścia stały się przede wszystkim zmiany związane z Nowym Zarządzaniem Publicznym (New Public Management) i procesem jego ewoluowania.

Szczególnie aktywne w wykorzystywaniu tej formuły uprawniania polityki publicznej są rządy Wielkiej Brytanii, Australii, Nowej Zelandii i Stanów Zjednoczonych. Znaczącą rolę w promowaniu tego racjonalno- pozytywistycznego podejścia do zarządzania sprawami publicznymi odgrywają instytucje międzynarodowe (OECD, Bank Światowy, UNDP), które upatrują w nim sposobu na wzrost dynamiki procesów modernizacyjnych zachodzących we współczesnych państwach demokratycznych i demokratyzujących się.

Praktyczna aplikacja, na tak szeroką skalę, zaleceń evidence-based policy wiązała się z powstaniem rządu Partii Pracy w Wielkiej Brytanii w 1997 roku. Jednym z credo tego rządu stało się stwierdzenie, że „liczy się to, co działa”. Jak stwierdził ówczesny premier Tony Blair: „Będziemy radykalnym rządem. Nowa Partia Pracy jest partią idei i ideałów, ale nie archaicznej ideologii. To co działa ma znaczenie. Cele są radykalne. Środki będą umiarkowane” (Blair 1997). Wielu obserwatorów stwierdzenie to odczytywało jako odejście od polityki ideologicznie warunkowej w kierunku polityki determinowanej względami pragmatycznymi i racjonalnymi.

Tradycyjny proces tworzenia polityki publicznej jest rozumiany jako sekwencja silnie powiązanych i współzależnych działań, które razem tworzyły cykle mające na celu ciągłe doskonalenie wyników.

 

(opr. graf. DG)

Ten sposób myślenia o polityce publicznej może być uznany za słabo odzwierciedlający rzeczywistość tworzenia i realizacji polityk publicznych. Klasyczne i administracyjne modele podejmowania decyzji są kwestionowane, bo rzeczywista polityka publiczna zwykle nie odnosi się do jasno zdefiniowanych zdarzeń i jednoznacznego zbioru kryteriów decyzyjnych. Polityka ta jest wynikiem spontanicznie zachodzących procesów niż efektem świadomych deliberacji decydentów.

Sekwencja procesu podejmowania decyzji o interwencji publicznej może kształtować i często kształtuje się bez oparcia o wnikliwe analizy. Pomija się w nich analizowanie wszystkich możliwości, ponieważ jest to zbyt kosztowne i czasochłonne. W przypadku podjęcia decyzji, która okaże się wadliwa lub niesie za sobą negatywne, nieprzewidywalne konsekwencje, podejmuje się decyzje służące ich skorygowaniu. Jesteśmy częściej jako obywatele świadkami procesu nieustannego korygowania wcześniejszych złych decyzji poprzez kolejne nowe.

Wizja, efektywność, doskonalenie

Polityka oparta na dowodach, w jej brytyjskiej wersji została oparta o trzy zagadnienia: wizja, efektywność i permanentne doskonalenie warunkujące efektywność procesu politycznego. Kluczowe są kompetencje odnoszące się do każdej z tych trzech funkcji. Zbiór tych kompetencji tworzą:

– patrzenie w przyszłość – przyjmowanie długookresowej perspektywy uprawiania polityk publicznych (opartej na trendach statystycznych i prognozach).

patrzenie na zewnątrz – uwzględnienie czynników krajowych, europejskich i międzynarodowych w polityce publicznej oraz jej efektywne komunikowanie.

innowacyjność i kreatywność – zdolność do radzenia sobie z nowymi sytuacjami, otwartość na nowe idee, opinie i komentarze,

wykorzystanie dowodów – oparcie procesów decyzyjnych na wiedzy pochodzącej z różnych źródeł, angażowanie w ten proces różnych interesariuszy,

inkluzja – uwzględnienie potrzeb grup i środowisk społecznych, na które polityka publiczna oddziałuje w sposób pośredni i bezpośredni,

perspektywa horyzontalna – postrzeganie polityki publicznej w sposób horyzontalny, wykraczający poza wertykalnie pojmowane rozumienie celów i funkcji instytucji publicznych, jak również ustanowienie solidnej podstawy prawnej i etycznej dla realizacji polityk publicznych.

ewaluacja – systematyczna ocena procesu kształtowania i implementacji polityk publicznych,

przegląd – uważna weryfikacja polityk publicznych dla uzyskana pewności, że służą one rozwiązaniu problemów, dla których zostały zainicjowane, oraz ocena ich efektów niezamierzonych,

uczenie się na przykładach – uczenie na doświadczeniach tego, co działa lub nie (Office 1999 b).

Co trzeba zrobić w Polsce

Na podstawie pobieżnej zaledwie analizy prasy i informacji o kolejnych projektach infrastrukturalnych w Polsce, można wysnuć wniosek, że nie wykorzystujemy w pełni kompetencji koniecznych do tworzenia efektywnej polityki publicznej. Wykorzystanie systemowego modelu evidence-based policy mogłoby to zmienić.

Evidence-based policy jest procesem wieloaspektowym i aby go wdrożyć w Polsce należałoby przede wszystkim:

Po pierwsze – Otworzyć i zacząć wykorzystywać wszelkie repozytoria wiedzy publicznej z możliwością ponownego wykorzystania przez obywateli (bazy danych ZUS, PIT, VAT, CIT). Przedefiniowanie podejścia do statystyki publicznej.

Po drugie – Gromadzić informacje i danych oraz ich konwersja na wiedzę użyteczną w procesie tworzenia i implementacji polityk publicznych w jednym miejscu.

Po trzecie – Tworzyć scenariusze rozwiązań alternatywach oraz rzetelnie szacować konsekwencje społeczno-ekonomicznych ich realizacji w tym poprzez pomiar efektywności.

Po czwarte – Budować porozumienia z kluczowymi aktorami oraz interesariuszami określonej polityki publicznej celem pozyskania ich przychylności dla proponowanych rozwiązań („masa krytyczna” poparcia dla pewnej polityki).

Po piąte – Podejmować kluczowe decyzje dotyczące kształtu polityk publicznych.

Po szóste – Koordynować działania publicznych, publiczno-społecznych oraz publiczno- prywatnych na rzecz rozwiązania problemów społecznych.

Po siódme – Weryfikować efekty realizowanych/zrealizowanych polityk publicznych celem dokonania ich korekty, jak również rewizji założeń programowych polityk i programów publicznych.

Po ósme – Budować niezależność i zapewnić finansowanie instytucji weryfikujących polityki i tworzących je poza administracją państwową (think-tanki).

By spopularyzować evidence-based policy w Polsce należałoby zerwać z nonszalancją władzy publicznej, skłonnej – w zamian za poparcie wyborców – realizować polityki i programy publiczne, co zagraża, z jednej strony strategicznej stabilności finansów publicznych, z drugiej zaś wzmacnia paternalistyczne uzależnienie obywateli od państwa. Wymagane byłoby zachowanie równowagi między kosztami uprawiania polityki publicznej a efektami społeczno-ekonomicznymi z niej wynikającymi.

Zmianie musiałaby ulec konwencja rządzenia, od monocentrycznej i hierarchicznej, w kierunku jej rozpraszania zwanego rządzeniem wielopoziomowym, w którym centralnym zasobem władzy a zarazem medium porozumiewania się aktorów społecznych są informacja i wiedza. Nowe zarządzanie publiczne i eksponowane parametryczne i efektywnościowe podejście do zarządzania sprawami publicznymi (urynkowienie, audyt efektywnościowy, pomiar jakości usług publicznych, budżet zadaniowy) nie znajduje zbyt wielu zwolenników wśród polityków, ze względu na niemerytokratyczny dobór tej grupy zawodowej.

Wzrostu kompleksowości życia społecznego i wynikających z tego problemów (ryzyko i niepewność) wśród samych decydentów. Większa przychylność do postępowania według wytartych ścieżek niż wprowadzania innowacyjnych rozwiązań.

Chaosu decyzyjnego, brak zintegrowanego i holistycznego podejścia do polityki publicznej.

Większość decyzji i zadań publicznych nie wynika ze starannie nakreślonego planu politycznego, a jest realizowana ad hoc, często podporządkowując istotne społecznie kwestie partykularnym interesom pewnych grup społecznych vide decyzja o procedowaniu ustawy bezterminowo przedłużającej uprawnienia górników do wcześniejszych emerytur latem 2005 roku z powodu burzliwych protestów na ulicach Warszawy.

Wydaje się, że tak nakreślone ramy instytucji evidence-based policy mogłyby przyczynić do podniesienia się jakości i efektywności samych polityk. Co równie istotne – umożliwiłyby podejmowanie decyzji politycznych o charakterze strategicznym (długoterminowym) w oderwaniu od publicystycznych i sondażowych argumentów obecnych w dyskursie publicznym ze względu na niewystarczający poziom wiedzy ekonomicznej wśród społeczeństwa. Dyskusja na temat podniesienia wieku emerytalnego, czy zmian w systemach branżowych tylko to uwypukla, ponieważ nie pojawiają się w niej merytoryczne argumenty o charakterze skutków ekonomicznych i społecznych.

Evidence-based policy oddziaływałoby także na sektor prywatny, dzięki upowszechnieniu się rozwiązań zarządzania wiedzą i budowania większej efektywności finansowej. Sukces ekonomiczny przedsiębiorstw prywatnych dzięki korzystaniu z systemowego rozwiązania i doświadczenia w administracji jest naturalną konsekwencją implementacji tego rozwiązania. Państwo może stać się trendsetterem i oby nim w najbliższej przyszłości zostało.

>>zobacz film ze spotkania laureata z prezesem NBP

Autor jest studentem pierwszego roku Humanistycznych Studiów Doktoranckich na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Praca wygrała w konkursie Obserwatora Finansowego: „Gdyby to zależało ode mnie, to…”.

 

 

Bibliografia:

Blair, Tonny 1997. New Labour Because Britain Deserves Better (1997 General Election Manifest).

Davies, Philip. 2004. Is Evidence Based Government Possible? Jerry Lee Lecture 2004. 4th Annual Campbell Collaboration Colloquium.

Dunn, William. 2008. Public policy analysis: an introduction. NJ: Pearson/Prentice Hall.

Dye, Thomas R. 1976. What Governments Do, Why They Do It, and What Difference It Makes, Tuscaloosa: University of Alabama Press.

Head, Brian. 2009. Evidence-based policy: principles and requirements.

Howlett, Michael, M. Ramesh. 2003. Studying Public Policy: Policy Cycles and Policy Subsystems. Ontario: Oxford University Press.

Kurzweil, Ray. 2009. The Singularity is Near. When Humans Transcend Biology. London: Duckworth.

Office P.M. a. M. f. t. C. 1999a. Modernising government. London: Cabinet Office.

Office, S.P.M.T.C. 1999b. Professional policy making for the twenty first century. London: Cabinet Office.

Popper, Karl. 2002. The Poverty of Historicism. NY: Routledge.

Start, Daniel, Ingie Hovland. 2004. Tools for Policy Impact. A Handbook for Researchers. London: Overseas Development Institute.

Wullf, Henrik Ramsing. 2005. Racjonalna diagnoza i leczenie: wprowadzenie do medycyny wiarygodnej czyli Evidence-Based Medicine. Łódź : Aktis.


Tagi


  • polak mały pisze:

    Trzeba zorganizować szkolenia dla naszych mądrali u steru, może by się czegoś wreszcie nauczyli.
    Tylko że jest to dla nich za trudne, lepszy sposób to „orzeł czy reszka”, albo „co ja z tego będę miał”.

  • Bugaj pisze:

    Wszystko brzmi pięknie, ale jak sprzedać wyborcom taki sposób myślenia? Dla większosci ludzi tak prowadzona polityka będzie znaczyła zwycięstwo bezdusznej technokracji nad wartościami i ideami. Skomplikowany język matematyczny zgubi się pomiędzy krótkimi bulwersyjacymi hasłami.
    Wyobrażam sobie że warstwa społeczna do której taka propozycja najbardziej by apelowała(według mojej intucji wysoko wykształcona klasa średnia:inzynierowie, programiści, rzemieślnicy, drobni i średni przedsiębiorcy) jest wciąż za mało wykształcona, okrzepła i świadoma siebie

  • zdenek pisze:

    Idea może jest i słuszna, ale mało realne jest jej wprowadzenie. Polityka to sztuka zdobywania oraz utrzymywania władzy i „ludzie u steru” doskonale zdają sobie z tego sprawę. Dlatego dla polityków zawsze ważniejsze będzie jak zagłosują wyborcy. Ci z kolei raczej nie będą przejmować się naukowymi dowodami, tylko (jak np. wspomniani w tekście górnicy) pójdą pod sejm w celu wydarcia dla siebie jak największego kawałka z tortu, na który wszyscy się „zrzucają”. Politycy byliby skłonni do działań przeciwko woli wyborców tylko w sytuacji pewności, że żadna inna frakcja nie jest im w stanie zagrozić, czym można tłumaczyć np. ostatnie zmiany w systemie emerytalnym (przecież od dawna wszyscy wiedzą, że „nie ma alternatywy”). Niestety populizm jest nieodłącznym elementem polityki i członkowie każdej partii, od lewej do prawej strony, często wypowiada się w takim tonie. Ponadto nawet gdyby zmieniono konstytucję, tak żeby prowadzenie EBP było obligatoryjne, to istnieje przecież wiele badań, szczególnie w ekonomii, których wyniki wzajemnie sobie zaprzeczają. Które rozwiązanie wtedy wybrać, które dowody uznać za nadrzędne ?
    PS. Zwycięzcy gratuluję zwycięstwa :)

  • annaintheoutback pisze:

    EBP jest przydatne chociazby w Sejmie. W czasie wyborow nieco mniej chyba ze dana polityka wytworzona byla przy duzej partycypacji spoleczenstwa.

  • Rafał Wysmyk pisze:

    Praca badawczo-naukowa, która wskazuje na możliwości rozwoju społecznego jest zawsze dobrodziejstwem dla ludzkości.

    Pamiętać trzeba o tym, patrząc z perspektywy długoterminowej, aby efektem finalnym było społeczeństwo bardziej świadome i odpowiedzialne niż materialnie bogate.

Dodaj komentarz


trzy + 3 =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane