Majątek lepszą miarą bogactwa niż dochody

02.07.2014
Przywykliśmy opisywać stan gospodarek wskaźnikami dotyczącymi strumieni wielkości ekonomicznych. Najbardziej popularnym wskaźnikiem jest Produkt Krajowy Brutto. Instytut Badawczy Credit Suisse spróbował ocenić wielkość nie strumieni dochodów, lecz zasobów czyli majątku będącego w posiadaniu gospodarstw domowych kilkudziesięciu krajów. Bogate narody, to narody majętne.

CC BY SA (K) 2012, DG


Informacje zebrane przez Credit Suisse zawarte są w „Global Wealth Databook 2013”. Ponieważ krajowe instytuty statystyczne nie dostarczają bieżących informacji na temat majątku gospodarstw domowych, analitycy Credit Suisse sięgali po dane pośrednie i własne szacunki. Majątek gospodarstw domowych definiują jako wartość posiadanych aktywów finansowych plus zasadniczych aktywów niefinansowych (przede wszystkim domów i gruntów) minus zadłużenie. Dane podawane są w dolarach amerykańskich, w związku z czym na poziom bogactwa wpływa też silnie aprecjacja lub deprecjacja walut krajowych.

Mimo uproszczonej metody badania te dostarczają interesujących wniosków.

Gdy mówimy, że kraj jest bogaty mamy na myśli zarówno jego dochody, jak i zgromadzony przez mieszkańców majątek. Te dwa mierniki są ze sobą w oczywisty sposób skorelowane, ale występują też między nimi rozbieżności. PKB Niemiec jest o jedną trzecią większy niż Francji, ale majątek Francuzów jest wyraźnie większy niż Niemców.

Polska ma szansę do końca bieżącej dekady dogonić Portugalię i Grecję pod względem PKB na głowę mieszkańca. PKB Polski jest wielokrotnie większy niż obu tych niewielkich krajów. Wartość aktywów portugalskich gospodarstw domowych jest (według szacunków Credit Suisse) jednak równa aktywom polskich gospodarstw, a greckich jest nieco większa. Wynika to z faktu, że Polacy mieli 50-letnią przerwę w tworzeniu osobistego bogactwa. Na głowę mieszkańca majątek Portugalczyków i Greków jest około 4-krotnie większy niż Polaków.

Dochody i majątek   

Jeszcze większe rozbieżności występują w przypadku dynamiki PKB i dynamiki wartości majątku.

Od 2000 do 2007 roku wartość aktywów gospodarstw domowych na całym świecie szybko rosła – w tempie blisko 10 proc. rocznie, czyli nieco wyższym niż nominalny wzrost światowego PKB. Liderem nie były Stany Zjednoczone, mimo że szybko narastała tam bańka na rynku nieruchomości. W USA rosło też szybko zadłużenie gospodarstw domowych, więc wartość aktywów netto (po odjęciu długów) zwiększyła się w latach 2000-2007 tylko o nieco ponad 50 proc. – średnio o 6,1 proc. rocznie.

Znacznie szybciej rosła wartość aktywów w Europie Zachodniej i na rynkach wschodzących. Francuzi w latach 2000-2007 stali się nominalnie 3-krotnie bogatsi, Brytyjczycy i Niemcy ponad 2-krotnie. Aż 8-krotnie wzrósł majątek rosyjskich gospodarstw domowych, choć warto zauważyć, że ten szybki wzrost następował po głębokim kryzysie finansowym roku 1998. Polacy w latach 2000-2007 wzbogacili się 3,5-krotnie, co zawdzięczamy przede wszystkim szybkiemu wzrostowi cen nieruchomości, w tym gospodarstw rolnych, po wejściu do Unii Europejskiej.

W tym okresie szybko rosły też majątki gospodarstw domowych Chin, których wartość w 2000 roku wynosiła jedną czwartą wartości gospodarstw japońskich, a w roku 2013 łączny majątek gospodarstw domowych obu państw był zbliżony. Rzecz jasna Chiny mają ponad 10-krotnie więcej ludności, więc na gospodarstwo chińskie przypada znacznie mniej bogactwa niż na japońskie.

W latach 2008-2009 w większości głównych gospodarek świata nastąpił kilkuprocentowy spadek PKB, ale spadek bogactwa był znacznie głębszy i w roku 2008 wyniósł prawie 15 proc., gdyż główne indeksy giełdowe spadły o kilkadziesiąt procent i spadły też ceny nieruchomości. W końcu 2007 roku wartość majątku netto gospodarstw domowych na świecie wyniosła (według szacunków Credit Suisse) 214,5 bln dol. Po głębokich spadkach poziom z roku 2007 został osiągnięty w świecie dopiero w roku 2010 i to nie wszędzie.

W roku 2008 najgłębszy spadek wartości majątku gospodarstw domowych wystąpił w USA i w Wielkiej Brytanii – odpowiednio o 22 i 36 proc. Zubożeli też Chińczycy, mimo że w latach 2007-2009 utrzymali wysoką dynamikę PKB, dzięki ogromnemu impulsowi stymulacyjnemu z budżetu i banku centralnego. Impuls nie zapobiegł załamaniu się giełdy i rynku nieruchomości. Od roku 2009 Amerykanie zaczęli szybko odrabiać straty i dziś ich majątek jest większy o 20 proc. w porównaniu z ostatnim rokiem przedkryzysowym. Tymczasem Europa jako całość strat nie odrobiła. W najgorszej sytuacji jest Wielka Brytania, której majątek jest o ponad 20 proc, mniejszy niż w roku 2007. Strat nie odrobiła też Rosja, zaś majątek gospodarstw francuskich i niemieckich dopiero w ubiegłym roku powrócił do poziomu z 2007 roku.

Inna trajektorię miała Japonia. Mimo recesji wartość aktywów, w posiadaniu gospodarstw domowych, wyrażona w dolarach, rosła i w roku 2012 była większa niż przed globalnym kryzysem finansowym o ponad 50 proc. Silny spadek nastąpił natomiast w roku ubiegłym, a powodem była deprecjacja jena.

Infografika DG

Najbogatsi, najbiedniejsi

Najbogatsze kraje mają PKB na głowę mieszkańca kilkaset razy większe niż kraje najbiedniejsze. Różnice w majątku, posiadanym przez kraje najbogatsze i najbiedniejsze są jednak jeszcze większe. Najbogatszym krajem, pod względem majątku, posiadanego przez gospodarstwa domowe, według „Global Wealth Databook 2013”, jest Szwajcaria, która wyraźnie wyprzedza kolejne kraje – w większości leżące w Europie Zachodniej.

Bogactwo Szwajcarów jest wynikiem nie tylko wysokiej wydajności jej gospodarki, ale też historii, która dla tego kraju okazała się wyjątkowo łaskawa. Ostatni raz Szwajcarzy zaznali wojny w 1847 roku, gdy doszło do walk między kantonami katolickimi i protestanckimi, w których zginęło 100 osób.  Szwajcaria nie była zniszczona wojnami XX wieku, a przeciwnie, dzięki nim się wzbogaciła. Wysoka cena szwajcarskich aktywów, zwłaszcza nieruchomości, to premia za bezpieczeństwo.

Wśród najbogatszych pod względem majątku, nie ma krajów, zaliczanych do rynków wschodzących.  Z państw nie zaliczanych do szeroko rozumianej cywilizacji zachodniej jedynie Singapur, Hongkong i Katar są w grupie najbogatszych.

Występują dość znaczne różnice w bogactwie mierzonym majątkiem gospodarstw domowych i PKB na głowę mieszkańca. Włochy, nie należące do grona krajów o najwyższym PKB per capita, są na 10 miejscu pod względem wartości majątku gospodarstw domowych. Katar, mający jeden z najwyższych na świecie PKB na głowę mieszkańca jest pod względem majątku dopiero na miejscu 23.

19 krajów ma majątek na głowę mieszkańca mniej warty niż 1000 dol. Są to wyłącznie kraje afrykańskie, choć do tej grupy zapewne należy także Afganistan, którego majątku analitycy Credit Suisse nie oszacowali.

Polska, podobnie jak inne kraje Europy Środkowowschodniej należy do „średniaków”. Global Wealth Databook 2013 szacuje majątek przeciętnego Polaka na 20,8 tys. dol., Czecha 36,2 tys., Słowaka 21,6 tys., Słoweńca 52,0 tys. Ukraińca 2,7 tys., Rosjanina 8,7 tys., Węgra 22,7 tys. dol. Na majątek przeciętnego Polaka składają się aktywa finansowe w wysokości 11,2 tys. dol., aktywa niefinansowe 14,3 tys. dol. oraz zadłużenie w wysokości 4,7 tys. dol. Od roku 2000 przeciętny majątek Polaka wzrósł (licząc w dolarach) ponad 3-krotnie. Na początku ubiegłej dekady wynosił zaledwie 6,4 tys. dol.

Nadspodziewanie wysoko szacowany jest majątek gospodarstw domowych w Chinach – 16,4 tys. dol., czyli dwukrotnie więcej niż w Rosji. To skutek wzrostu cen nieruchomości oraz dużych oszczędności, które zgromadzili Chińczycy w bankach.

Infografika DG

Rozkład majątku

Majątek jest bardziej nierówno dzielony niż dochody. Według międzynarodowej organizacji humanitarnej Oxfam 85 najbogatszych ludzi na świecie ma ten sam majątek co biedniejsza połowa światowej populacji.

Mierzenie nierówności dochodowych lub majątkowych nie jest proste, gdyż wynik często zależy od mierników, za pomocą których chcemy opisać dystrybucję bogactwa. W przypadku dystrybucji majątku dochodzi dodatkowy czynnik. Credit Suisse Research Institute bada majątki netto, to znaczy wielkość majątku brutto minus zadłużenie gospodarstw domowych.

Takie założenie sprawia, że 7,5 proc., mieszkańców USA jest pod względem bogactwa zaliczanych do pierwszego decyla najbiedniejszych na świecie, gdy tylko 0,21 proc. jest w drugim i 0,16 proc. w trzecim decylu. Pierwszy decyl najbiedniejszych Amerykanów ma łączny majątek ujemny – to znaczy, że zadłużenie jest większe niż majątek brutto. Teoretycznie są więc biedniejsi niż na ogół niezadłużeni mieszkańcy Indii, czy Afryki. Im biedniejszy kraj, tym niższy poziom zadłużenia gospodarstw domowych. W najbiedniejszych krajach afrykańskich nie przekracza 10 dol. na dorosłego mieszkańca.

Infografika DG

W Stanach Zjednoczonych górne 1 proc. mieszkańców ma w posiadaniu 34,1 proc. majątku gospodarstw domowych, w Szwajcarii aż 34,8 proc., w „egalitarnej” Szwecji 24 proc. , a w Japonii tylko 4,3 proc. Japonia najbardziej sprawiedliwie dzieli majątek spośród wszystkich bogatych krajów. Jej mieszkańcy są stosunkowo mało zadłużeni, a w grupie osób z majątkiem poniżej 10 tys dol. jest tylko 9,2 proc. mieszkańców.

Najpopularniejszym, choć nie pozbawionym wad miernikiem dystrybucji bogactwa jest wskaźnik Gini’ego, który przyjmuje wartość od „0” (majątek równo rozdzielony) do 100 (majątek zgromadzony tylko przez jedną osobę). Ponieważ analiza Credit Suisse Research Institute uwzględnia zadłużenie, czyli majątek ujemny, możliwe jest osiągnięcie przez wskaźnik Gini’ego wielkości ponad 100. Tak dzieje się w przypadku Danii, która ma też relatywnie dużą grupę mieszkańców z majątkiem ponad 1 mln dol. Wbrew obiegowym opiniom Dania okazuje się krajem mało egalitarnym. Dystrybucja bogactwa w Polsce jest zbliżona do sytuacji w krajach bogatszych. Znacznie mniej egalitarnie dzielone jest bogactwo w Rosji i na Ukrainie.

Infografika DG


Tagi


  • haker pisze:

    ostatnio tez sobie to przebadalem, nie latwo jest takie dane wyciagnac, zwlaszcza gini coefficient bogactwa. mieszkam w danii, potwierdzam ze podatki progresywne sa wymierzone glownie w klase srednia – bogaci trzymaja dochody w rajach podatkowych i maja dunski system podatkowy za zart. pozdrawiam.

  • zico pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł. Dużo lepiej oddający kwestię poziomu dochodu (rozporządzalnego) niż toporny PKB. Problemem jest jednak zbyt duży poziom szacunkowości, umowności oraz kwestia parytetu siły nabywczej. Czy dajmy na to taka kamienica w Londynie jest faktycznie warta kilkadziesiąt mln funtów? To tylko sterta cegieł. Jej wartośc jest czysto umowna, bo ewentualny możliwy do uzyskania czynsz za wynajem to są promile tej kwoty. Całe rzesze ludzi na świecie żyją w dużo lepszych warunkach niż mieszkańcy tych kamienic, ale nie są one aż tak absurdalnie wyceniane. Choćby wspominani w artykule Włosi.

  • [ja!] pisze:

    „Majątek lepszą miarą bogactwa niż dochody” — A ja po raz kolejny zwracam uwagę na KLUCZOWĄ kwestię — ocena poziomu zadłużenia danego kraju względem jego całego majątku jest także znacznie bardziej miarodajna, niż standardowy stosunek: dług/PKB! — Z tego właśnie się biorą publicystyczne (a czasem i ekonomiczne) roztrząsania nt. „niesprawiedliwości” traktowania przez rynki krajów o podobnym stosunku zadłużenie/PKB (czy nawet lepszego traktowania państw o wyższym udziale zadłużenia np. od Polski — tymczasem my jesteśmy biedakami o bardzo krótkiej kołdrze — wartość majątku odłożonego po PRL jest bliska zera — mamy tyle, ile zarobimy na bieżąco, bez grubej „poduszki bezpieczeństwa” zgromadzonej przez pokolenia dorabiania się, jak np. w Szwajcarii.

  • [ja!] pisze:

    @zico:
    ———————————————————————————————————————————————
    > Problemem jest jednak zbyt duży poziom szacunkowości,
    > umowności oraz kwestia parytetu siły nabywczej.
    ———————————————————————————————————————————————
    Jeśli porównujemy majątek pomiędzy państwami, to parytet siły nabywczej nie ma żadnego znaczenia – cóż z tego, że bogaty mieszkaniec Korei Pn. ma dużą siłę nabywczą na terenie Korei Pn., jeśli cały jego majątek to np. 500 USD? Południowy Koreańczyk z 1000 USD w kieszeni będzie wówczas w Korei Pn. krezusem, tak czy siak.
    ———————————————————————————————————————————————
    > Czy dajmy na to taka kamienica w Londynie jest faktycznie
    > warta kilkadziesiąt mln funtów? To tylko sterta cegieł. Jej
    > wartośc jest czysto umowna
    ———————————————————————————————————————————————
    Tak, to tylko sterta cegieł, ALE JEDNAK W LONDYNIE, a nie np. identyczna sterta cegieł w Pcimiu Dolnym czy w Afryce. To robi zasadniczą różnicę, bo jeśli nieruchomość jest położona w niepoważnym kraju, istniejącym jedynie teoretycznie, obciążona wysokimi podatkami, a totalitarny rząd może w każdej chwili nieruchomość zarekwirować lub w inny sposób „okraść” jej właściciela, to jest to wszystko zarazem zawarte w cenie. I przeciwnie – jeśli kraj jest dobrze rządzony i ma przed sobą dobre perspektywy, to cały świat to docenia tam właśnie lokując swój majątek, a nie w „bardzo tanim” Pcimiu Dolnym czy w Afryce.

  • relevancetheory pisze:

    Często takie „inwestowanie” nie jest niczym innym jak owczym pędem. Doskonale znany mechanizm baniek spekulacyjnych, które nie mają wiele wspólnego z autenytyczną analizą wartości. Poza tym sama „wartość” jest kwestią subiektywną. Czy więcej warta jest kupa cegieł w Londynie lub Pcimiu czy to, że się nie jest chomikiem kręcącym się na korporacyjnym czy biznesowym kołowrotku lub jeden zawał mniej? To już każdy musi sobie sam wycenić.

  • językoznawca pisze:

    Z innej beczki. Nie cierpię określenia ” na głowę mieszkańca”. A na za przeproszeniem dupę nie przypada żaden dochód? Dochód przypada na jednego mieszkańca, obywatela itd. a nie na część ciała!

Dodaj komentarz


jeden + 9 =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane