Mit gospodarczego sukcesu III Rzeszy

08.09.2012
Hitler jest jednym z najbardziej znienawidzonych ludzi na świecie, wręcz archetypem zła. Ten pogląd nie dotyczy jednak jego polityki ekonomicznej, która jest stosowana przez rządy na całym świecie - napisał prawie dekadę temu szef amerykańskiego Instytutu Misesa w artykule „Ekonomia Hitlera”.

Pieniądze, które polowa Niemców odkładała z myślą o kupnie auta zostały przejęte i przekazane na zbrojenia (tu model Garbusa z 1946 r./CC By-NC Georg Schalbach gs1311)


Tekst Llewellyna H. Rockwella Jr powstał niemal 10 lat temu, ale niedawno Instytut Misesa w USA znów przypomniał go na swojej stronie internetowej. Prawdopodobnie dlatego, że w związku z kryzysem i zwiększeniem aktywności państwa w gospodarce stał się jeszcze bardziej aktualny.

Popularność nazistowskiej wizji gospodarki dziwi. Bo w rzeczywistości hitlerowcy obniżyli poziom życia Niemców o jedną czwartą i ponad pięciokrotnie zwiększyli zadłużenie państwa. Napad Niemiec na Polskę i innych sąsiadów nie był wyborem a koniecznością. Inaczej III Rzesza musiałaby ogłosić bankructwo. Pochwały polityki ekonomicznej Adolfa Hitlera, to zaś dowód na sukces propagandy Goebbelsa.

Hitlerowcy obniżyli poziom życia Niemców o jedną czwartą i ponad pięciokrotnie zwiększyli zadłużenie państwa.

„Cechą charakterystyczną naszego programu ekonomicznego jest to, że nie mamy go wcale”, przyznał Hitlter (cytat ten podaje  Hans-Joachim Braun w książce „The German Economy in the Twentieth Century”, Niemiecka gospodarka w XX w.). Niemcy od lat przegrywali w gospodarczej walce praktycznie ze wszystkim liczącymi się konkurentami. W 1937 r. (czyli już po czterech latach rządów faszystów) PKB Niemiec był na poziomie 136 proc. tego z 1913 r. Dla porównania: w USA było to 172 proc., w Szwecji 174 proc., we Włoszech 154 proc. a Wielkiej Brytanii 146 proc. W tej sytuacji do podtrzymania mitu o sukcesie gospodarczym konieczne było manipulowanie statystykami.

Naziści wykluczyli ze statystyk bezrobotne kobiety uznając, że miejsce kobiety jest w domu, z dziećmi. Dodatkowo tam, gdzie było to możliwe, kobiety zwalniano z pracy i zatrudniano na to miejsce mężczyzn. W podobny sposób potraktowano Żydów

W styczniu 1933 r., ostatnich miesiącach Republiki Weimarskiej, bezrobocie sięgnęło 6 mln osób (było to ok. 30 proc. siły roboczej).  23 marca Adolf Hitler przejął pełnię władzy. Już w styczniu kolejnego roku ze statystyk wynikało, że bez pracy jest tylko 3,3 mln osób. W jaki sposób w kilka miesięcy znaleziono pracę dla prawie 3 mln ludzi?

Otóż naziści wykluczyli ze statystyk bezrobotne kobiety uznając, że miejsce kobiety jest w domu, z dziećmi. Dodatkowo tam, gdzie było to możliwe, kobiety zwalniano z pracy i zatrudniano na to miejsce mężczyzn. W podobny sposób potraktowano Żydów (usunięto ich ze statystyk i wyrzucano z pracy) a mieszkało ich wówczas w Niemczech pół miliona. Ponadto w 1935 r. przywrócono pobór do wojska (w 1939 r. w armii służyło już 1,4 mln osób), czyli bezrobotni zostali zwyczajnie wcieleni do armii i w ten sposób zniknęli ze statystyk.

Oczywiście masowe zbrojenia doprowadziły do zwiększonego zatrudnienia. Warto jednak wiedzieć, jakim odbyło się to kosztem. Otóż zdelegalizowano związki zawodowe. Ich rolę przejął faszystowski Niemiecki Front Pracy, na którego czele stał Robert Ley. NFP doprowadził do zwiększenia liczby przepracowanych godzin z 60 do 72 tygodniowo. Pracownicy w Niemczech zaczęli też przypominać chłopów feudalnych. Bo od 1936 r. nie mogli odejść z pracy bez pozwolenia swojego pracodawcy. A bezrobotnych, za odmowę przyjęcia pracy zaoferowanej przez niemieckie państwo, czekał obóz koncentracyjny.

Czołg zamiast Garbusa

Od 1933 r. do 1939 r. płace zrzeszonych w Niemieckim Froncie Pracy nominalnie trochę spadły, ale ceny wzrosły w tym okresie o 25 proc. De facto więc w momencie rozpoczęcia II wojny światowej niemieccy robotnicy mogli za swoje pensje kupić o jedną czwartą mniej, niż w przed przejęciem władzy przez Adolfa Hitlera. Nie bez powodu w 1937 r., w porównaniu do 1927 r., sprzedawano w Niemczech m.in. mniej pszennego chleba, mleka, mięsa, jaj, ryb i owoców tropikalnych. Jedyne rzeczy, których Niemcy jedli więcej to ziemniaki, żytni chleb i ser.

Za rządów narodowych socjalistów Niemcy nie zarabiali wiele, ale władze rozdawały uznaniowo różne dobra po atrakcyjnych cenach. Oto na przykład wprowadzono program „Kraft durch Freude” („Siła przez radość”), który miał zorganizować czas wolny pracownikom. W ramach tego programu, wycieczka promem na Wyspy Kanaryjskie kosztowała 62 marki, narty w bawarskich Alpach 28 marek a dwutygodniowa wycieczka objazdowa dookoła Włoch 155 marek. Dla porównania, robotnik w fabryce Kruppa zarabiał ok. 180 marek miesięcznie.

Popularnością cieszył się także program oszczędzania na volkswagena „Garbusa”. Auto kosztowało 990 marek. Robotnicy mogli wpłacać na specjalne konta 5 marek tygodniowo. Teoretycznie po zebraniu 750 marek mieli otrzymać samochód. W praktyce auta w ramach programu nie otrzymał nikt a pieniądze skonfiskowano na zbrojenia.

Cudowne metody

Po pierwsze horrendalnie podniesiono podatki. Szwajcarska gazeta z Bazylei „National-Zeitung” w wydaniu z 23 lutego 1939 r. opisuje wydaną w Niemczech 120-stronicową książkę z opisem systemu podatkowego III Rzeszy. Na jej końcu jest kalendarz z zaznaczonymi datami, kiedy należy płacić dany podatek. I tak na przykład zarówno w lutym i sierpniu jest po osiem takich dat.

W III Rzeszy istniało 21 ustalanych przez rząd federalny podatków, w tym specjalny podatek na zbrojenia. Najważniejszy był podatek dochodowy z sześcioma progami. W najwyższym (od 100 tys. marek rocznego dochodu) należało oddać państwu połowę swojego dochodu. Co ważne, zanim pracownik otrzymał pensje, w firmie pobierano podatek od funduszu płac wynoszący ok. 15 proc.

Co ciekawe, Führer sam nie zamierzał płacić wysokich podatków, które jego rząd nakładał na Niemców. Na przykład w 1933 r. zarobił na tantiemach autorskich z „Mein Kampf” 1,23 mln marek, co było wówczas fortuną (dla porównania, jako kanclerz zarabiał 44 tys. marek rocznie a roczna pensja nauczyciela wynosiła 4,8 tys. marek).

Od zarobionych pieniędzy powinien zapłacić 600 tys. marek podatku. Ale szef bawarskiego urzędu podatkowego Ludwig Mirre napisał list do Hitlera z pytaniem, czy może go zwolnić z obowiązku płacenia podatku dochodowego i darować mu wszystkie zaległe podatki, na co ten łaskawie przystał. A następnie mianował Mirre`a szefem wszystkich urzędów podatkowych w Niemczech.

Jednak same podatki, nawet tak wysokie, nie wystarczyłyby na program uzbrojenia armii. W 1928 r. rząd miał 10 mld marek wpływów podatkowych i 12 mld marek wydatków. W 1939 r. przychodów było 15 mld marek, ale wydatków już 30 mld marek.  W każdym roku od objęcia władzy naziści zadłużali państwo.  W efekcie dług publiczny wzrósł z 12 proc. w 1933 r. do 25,5 proc. PKB w 1937 r. i 46 proc. PKB w 1939 r.

Ale tak naprawdę, zadłużenie było znacznie wyższe. Zgodnie bowiem z  ustawą z 1924 r. bezpośrednie pożyczki Reichsbanku, banku centralnego Niemiec, dla rządu nie mogły przekroczyć 100 mln marek. Aby ominąć ten zakaz prezes Reichsbanku Hjalmar Schacht doprowadził do wprowadzenia do obiegu tzw. weksli Mefo.

Weksle wystawiała firma-wydmuszka Metallurgische Forschungsgesellschaft. Były gwarantowane przez państwo, a firmy mogły je zamienić na gotówkę z dyskontem w jakimkolwiek niemieckim banku. A każdy bank mógł je z kolei spieniężyć w Reichsbanku. W latach 1934-1938 pokryły one 30 proc. wydatków za zbrojenia (1 kwietnia 1938 r. w obiegu krążyło 12 mld marek w wekslach).

W przemowie wygłoszonej 29 listopada 1938 r. Schacht powiedział: „Żaden bank centralny w czasie pokoju nie prowadził takiej odważnej polityki kredytowej jak Reichsbank, od momentu przejęcia władzy przez Narodowych Socjalistów. To dzięki tej polityce kredytowej Niemcy uzbroiły się tak, że nikt nie może im dorównać.”

Jednak w tym samym roku Schacht, który pełnił wówczas także funkcje Ministra ds. Gospodarki, alarmował Hitlera, że wydatki zbrojeniowe doprowadzają Niemcy do bankructwa. Hitler zdymisjonował Schachta i mianował na jego miejsce Hermanna Goeringa. Miał on kontynuować politykę zbrojenia się „po trupach”. Ceny i płace zaczęły być ściśle kontrolowane przez państwo. A dywidendy w firmach ograniczone do 6 proc.

W ten sposób doczekano 1 września 1939 r. i rozpoczęto drugą część „planu ekonomicznego” III Rzeszy. Była to wielka grabież sąsiednich krajów oraz zrobienie z obywateli tych krajów niewolników, czyli najtańszej siły roboczej, która zapracuje na spłatę nazistowskich długów.


Tagi


  • Verayher pisze:

    „Napad Niemiec na Polskę i innych sąsiadów nie był wyborem a koniecznością. Inaczej III Rzesza musiałaby ogłosić bankructwo” – a czym jest nieustanne poszukiwanie przez ponadnarodowe korporacje tańszej siły roboczej poprzez przenoszenie fabryk, jak nie identyczną, aczkolwiek realizowaną innymi środkami, polityką gospodarczą? Hitlerowcy szukali tanich niewolników na Wschodzie. Zachód szukał tanich niewolników w Chinach. Tak! Niewolników, biorąc pod uwagę wysokość płac i respektowanie praw człowieka.

    Teraz z kolei właściciele chińskich fabryk, z reguły rekrutujący się spośród klanów partyjnych i wojskowych, poszukują taniej siły roboczej (fajny eufemizm) w Birmie i Afryce Wschodniej.

    „Od 1933 r. do 1939 r. płace zrzeszonych w Niemieckim Froncie Pracy nominalnie trochę spadły, ale ceny wzrosły w tym okresie o 25 proc.” A jak jest obecnie? Większość wzrostu PKB Polski odpływa za granicę, a pozostały wzrost PNB jest zagarniany przez coraz bardziej zblatowaną z politykami oligarchię. Dziwnym trafem nie porusza się tego zagadnienia praktycznie w żadnych opracowaniach krajowych, a większość społeczeństwa nie sięgnie do źródłowych danych GUS. W USA 25% wzrostu gospodarczego ostatniej dekady zagarnęła 1% grupa bogaczy, a z tego z kolei połowę 1 promilowa grupa super-bogaczy. Jedna tysięczna populacji zagarnęła 125 tysięcznych wzrostu!

    Dodatkowo zapomina się o zasadniczej sprawie, która napędziła poparcie Hitlerowi: lepiej zarabiać mniej niż nie zarabiać wcale. I obawiam się, że obecnie każdy populista w Hiszpanii, Portugalii lub Grecji, który zaoferuje podobne korzyści dostanie identyczne poparcie.

    „W ten sposób doczekano 1 września 1939 r. i rozpoczęto drugą część „planu ekonomicznego” III Rzeszy. Była to wielka grabież sąsiednich krajów oraz zrobienie z obywateli tych krajów niewolników, czyli najtańszej siły roboczej, która zapracuje na spłatę nazistowskich długów.” Znów będę nieco złośliwy: czym są inwazje na Irak i Libię, jak nie realizacją identycznego planu militarnego zdobywania zasobów i rynków? Irak został całkowicie zdestabiliowany i wystawiony na żer amerykańskiej finansjery i lokalnych kacyków. Libia została zniszczona i sprowadzona do poziomu wojen plemiennych. Przy okazji zniszczono Mali, gdzie najpierw Tuaredzy pozbawieni pracy i zarobków w armii Kadafiego ogłosili secesję, a za chwilę sami zostali podbici przez Al Kaidę Zachodniego Maghrebu. Ale dla Amerykanów, a szczególnie Francuzów to pryszcz. Grunt, że naftowe pola libijskie już są pod kontrolą Totala, któremu koncesje sprzedały marionetki z „rządu” w Benghazi.

  • Gościu pisze:

    Artykuł ciekawy, jednak mam jedno zastrzeżenie… Używam Pan słowo faszyzm jako synonim nazizmu, a są to przecież odmienne ideologie o paru podobnych cechach.

  • zbyszanna pisze:

    Różnica jest zasadnicza, ponieważ do pracy w chińskich fabrykach nikt nie jest zmuszany przemocą. Ludzie decydują się na to, bo alternatywa ekonomiczna jest dla nich jeszcze gorsza. Zlikwidowanie chińskich fabryk spowoduje przeniesienie ich pracowników do działów chińskiej gospodarki oferujących gorsze warunki. Istnienie tych fabryk pozwala wielu Chińczykom na polepszenie swojego bytu ekonomicznego. Nie można tylko patrzeć na to, gdzie oni są obecnie, ale trzeba też wziąć uwagę to, skąd przychodzą i dokąd mają szansę dotrzeć. Tak zwane sweatshopy przynajmniej dają im szansę na rozwój. Tak samo jest w przypadku pozostałych biednych państw.

    Jeżeli chodzi o złośliwość, to jest ona tutaj nieuzasadniona. Instytut Misesa (źródło artykułu) jest tak samo przeciw wojnom w Iraku czy Afganistanie, jak jest przeciw ekspansji Hitlera (i tym bardziej Stalina).

    Jeżeli chodzi o bogaczy i zagarnianie przez nich gigantycznych sum pieniężnych, to oczywiście jest to problem, ale tylko wtedy, kiedy to bogactwo nie wynika z działania sił rynkowych (a więc kiedy bogactwo jest nagrodą za dostarczenie ludziom towarów i usług, z których oni chętnie skorzystają i które sprawiają, że ich życie jest lepsze), ale raczej z regulacji rządowych i subsydiów. Wtedy mamy do czynienia z korporacjonizmem/faszyzmem/socjalizmem (zależnie od wewnętrznych stosunków własnościowych w gospodarce), a to jest przepis na powszechną biedę.

  • olo pisze:

    1. z tekstu wynika ze niemiecki robol musial pracowac 6 miesiecy zeby zarobic na garbusa, tymczasem polski robol zeby zarobic na golfa (nastepca garbusa) musi tyrac na prowincji 35 miesiecy (liczac z nadgodzinami)!!!

    2. zadluzenie np. gdanska to ponad 50 % PKB! dodatkowo specjalnie powstala spolka GIK(gdanskie inwestycje gospodarcze) ktora tez jest zadluzona ale dlug ten nie jest liczony do ogolnego dlugu miasta. inne miasta sa zadluzone na podobnym poziomie, a bryluja te ktore organizowaly euro.

  • MS pisze:

    Tylko o błędach merytorycznych: 1.Jak można porównywać PKB per capita różnych krajów z przedziału niemal 25-letniego (1913-37) obejmującego I wojnę światową oraz wielki kryzys odnosząc się do 4-letniego okresu władzy nazistów („mitu sukcesu”)? To jakiś żart logiczny. 2.”Najważniejszy był podatek dochodowy z sześcioma progami. W najwyższym (od 100 tys. marek rocznego dochodu) należało oddać państwu połowę swojego dochodu.” Czy wie Pan co to jest podatek marginalny? Albo efektywna stopa opodatkowania? Bo z powyższego zdania wynika, że jeżeli zarabiałoby się 120 tys. marek, to podatek wynosiłby 60 tys, co jest oczywistą bzdurą. 3. Stawia Pan tezę, że wojna była koniecznością z powodu wysokiego zadłużenia państwa nie udowadniając owej w żaden sposób. Wg Pana danych dług Niemiec w 1939 roku wynosił 46% PKB. Dla porównania MFW podaje http://www.imf.org/external/pubs/cat/longres.cfm?sk=24332.0 w 1938 roku (dla 39 brak danyc) dług publiczny Niemiec 20,1%, Szwecji 20,6%, natomiast United Kingdom 155,1%. To samo źródło podaje, że w istocie zadłużenie publiczne w Niemczech nieznacznie spadło między 1933 rokiem a 1938 rokiem. Znalezienie tego zajęło mi 20 minut, więc sądzę, że Pan też mógł się pofatygować.

  • […] Mit gospodarczego sukcesu III Rzeszy (Co ciekawe w podobnej sytuacji jest obecnie USA. ) […]

  • Verayher pisze:

    @zbyszanna „Różnica jest zasadnicza, ponieważ do pracy w chińskich fabrykach nikt nie jest zmuszany przemocą. Ludzie decydują się na to, bo alternatywa ekonomiczna jest dla nich jeszcze gorsza.” Ehm, czym różni się przymus ekonomiczny, gdzie alternatywą jest nieomal śmierć głodowa, od przymusu fizycznego? Różnica moim zdaniem jest tak znikoma, że pozbawiona znaczenia.

    „Tak zwane sweatshopy przynajmniej dają im szansę na rozwój.” Większości populacji nie dają. Poziom płac jest tak niski, że wystarcza na przysłowiowe: walonki, waciak i miskę ryżu. O żadnym rozwoju nie ma mowy. Nie można tu przesłaniać sobie obrazu całości wycinkami takimi jak Szanghaj lub Pekin, bo wychodzą z tego wioski potiomkinowskie.

    „Jeżeli chodzi o bogaczy i zagarnianie przez nich gigantycznych sum pieniężnych, to oczywiście jest to problem, ale tylko wtedy, kiedy to bogactwo nie wynika z działania sił rynkowych” Większość obecnych miliarderów i multimiliarderów nie zdobyła majątku poprzez zaspokajanie potrzeb, ale poprzez spekulacje czysto finansowe, oderwane od realnej gospodarki, a w dominującej większości przypadków poprzez rabunek firm, w których zarządach zasiadali.

  • Aleksander Piński pisze:

    Odpowiedź do uwaga Pana MS:
    Jest oczywiste, że skoro pisze o podatku progowym to przekraczając próg wyższy podatek płaci się od nadwyżki. Jednak przy bardzo dużych dochodach, takich jakie na przykład osiągał Hitler, podatek faktycznie będzie sięgał prawie 50 proc. dochodów. Proszę sobie policzyć: 600 tys. marek podatku przy 1,23 marek dochodu. Źródło na które Pan się powołuje odnośnie zadłużenia twierdzi, że od 1934 r. do 1938 r. zadłużenie Niemiec spadło z 22,2 do 20,1 proc. przy jednym z największych programów zbrojeń w historii. To jest mniej więcej taka prawda, jak spadek liczby bezrobotnych z 6 na 3 mln w ciągu kilku miesięcy od przejęcia władzy przez Hitlera. Peter Temin w Economic History Review z listoapda 1991 r. pisze: „Government financing eventually dominated private investment; in the 1933–34 biennium, the proportion of private securities issued diminished from more than 50 per cent of the total, to approximately 10 per cent in the 1935–38 quadrennium.” Czyli w okresie w którym według Pana źródła zadłużenie Niemiec spadło tak na prawdę rząd pożyczał tyle pieniędzy na rynku, że kompletnie zdominował rynek kapitałowy Niemiec i brakowało pieniędzy dla firm prywatnych”.

  • MZ pisze:

    tak, tylko kto pożyczył Niemcom tyle pieniędzy na zbrojenia…?…ironicznie – bankierzy „rotshildowscy”. Polecam „Wojnę o pieniądz” zakazaną w niektórych krajach…

  • myslacyszaryczlowiek1 pisze:

    Jak można mówić o micie, skoro ich gospodarka wyzwoliła taki potencjał, że zawojowali pół świat. Nie, żebym chwalił Hitlera, ale te wszystkie wynurzenia autora się kupy nie trzymają. Pisze o obniżeniu poziomu życia, a jednocześnie wiadomo że Hitler się cieszył ogromną popularnością i poparciem społecznym większości Niemców.
    Podaje jakieś jednostkowe przykłady na całe zło. To tak jak podawać że za Gierka było źle, tylko ze świadectw i odczuć ludzi którzy wtedy żyli wynika co innego. Oczywiście z punktu widzenia jakiegoś nawiedzonego antykomunisty, Gierkowski system był zły, ale ludzie poznali kapitalizm i mogli sobie wyrobić zdanie, gdzie lepiej się żyło.

  • Hilary Szatkowski pisze:

    Pięknie i ładnie tylko gdzie zapisał Pan reparacje?
    Zapomniał także 26% podatek Ententy na niemiecki eksport.

  • Vader pisze:

    Połowa z tego art. jest nieprawdą,lecz aliancką propagandą..Ktoś tu pisze o wysokich podatkach,a nie pisze o wielu ulgach,np na rodziny wielodzietne:) Nie pisze też,że byt przeciętnego obywatela się poprawił a tymczasem z art. wynika jakby tam się działy dantejskie sceny:) Więc za co Niemcy kochali swojego wodza? Za wysokie podatki ,i kawał suchego chleba? Bzdura!

  • RFN pisze:

    @Vader. Naprawdę mysli pan, że Niemcy kochali Hitlera ze względu na kwestie podatkowe? Ha ha ha

  • Kon Donek pisze:

    To bardzo proszę porównać zarobki polskiego robotnika w „polskiej” – tzn. sprzedanej przez Lewandowskiego, Bieleckiego i Tuska – fabryce.
    > Dla porównania, robotnik w fabryce Kruppa zarabiał ok. 180 marek miesięcznie.
    Auto kosztowało 990 marek

  • Kilwap pisze:

    Jaki samochód za 990 marek? Przecież w końcu nie dostali tego samochodu, ponieważ hitler zabrał całą wpłacaną kasę na zbrojenia.

  • Tomek pisze:

    To skąd się brały wówczas garbusy? Jedne z najbardziej popularnych w owym czasie samochodów. Poza tym skoro jak twierdzisz ich nie było to dlaczego niemiecka motoryzacja rozwijała się jak na drożdżach? Przestańcie demonizować politykę gospodarczą hitlera. Prawda jest taka że w owym czasie patrząc na ówczesny poziom rozwoju, niemcom żyło się bardzo dobrze. Nie mówiąc o tym iż hitler podniósł Niemcy ze zgliszczy jakimi były w okresie republiki weimarskiej i faktycznie podniósł stopę życia przeciętnego Niemca, co oczywiście propaganda skrzętnie później wykorzystywała (jednak nie ma w tym nic dziwnego, każdy rząd chwali się sukcesami a porażki przemilcza [patrzcie choćby na nasze podwórko gdzie nawet porażki są sukcesami]).

  • molon pisze:

    Gdzie niby te garbusy były? na ich podwoziu robiono pojazdy wojskowe, korzystając z rozwiązań Tatry….

  • borman pisze:

    Jest tu wiele niescislosci,ekonomia tego panstwa tz.III Rzeszy opierala sie na wlasnych srodkach,tagze na zagraniznych,to jest i byl fundament na te czasy,nie byla to tz.grabiez krajow.Polskiemyslenie w tej sprawie i nie tylko,brak wiedzy polakow to norma.Teksty o bankach,jednak ktos finanse na zbrojenia dawal,ale kto.To ,ze Niemcy sa jedna z poteg gospodarczych swiata,to dobrze.Czwarta rzesza to nie mit,dlaczego itd.

  • SS pisze:

    CHŁOPIE co ty piszesz!!!! Ale robotnik żeby zarobić na takiego garbusa pracował kilka miesięcy!! A dzisiaj żeby zarobić na golfa pracuje kilka lat!!! Widzisz różnice czy nie bardzo

  • powiem wam. pisze:

    Nowy golf kosztuje 17 tys. euro. Niemiec zarabiający 2.5 tys. euro zarobi na auto w kilka miesięcy. U nas zarabiając 2.5 tys zł. za auto podobnej klasy dać trzeba ok. 50 tys zł. jest różnica.

  • lpb pisze:

    Jak czytam w artykule: roczna pensja nauczyciela 4 800 marek, cena samochodu 990 marek, a to oznacza, że za swoją roczną pensję nauczyciel mógł kupić 5 samochodów – w III Rzeszy, w latach trzydziestych XX w. Nawet nie proponuję porównań ze standardami roku 2015 w III RP.

  • Baron pisze:

    Opel Olympia (1935–1937) kosztował 2500 RM.
    Limuzyna Audi 920 w 1939 kosztowała 7600 RM.
    Luksusowy Horch 830/930 (1933-1940) w cenie od 7500 do 14000 RM.
    Garbus był tańszy ale niedostępny, żaden egzemplarz nie trafił do cywilnych użytkowników.
    Roczna pensja robotnika w fabryce Kruppa 2160 RM.

  • Łukasz pisze:

    Będę bardzo wdzięczny za źródła. Pozdrawiam

  • Przemek pisze:

    Uwaga artykuł propagandowy! Dane w artykule wybrane wybiórczo tak, aby poprzeć wersje autora o micie sukcesu gospodarczego III Rzeszy. Polecam samemu sprawdzać wskaźniki gospodarcze, a nie sugerować się bardzo nietrafnym porównaniem roku 1913 do 1937. Dla Sz.P. Autora jedynka z ekonomii!

Dodaj komentarz


jeden + 7 =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane