Zbyt pogłębiliśmy w ciągu ostatnich 25 lat zależność od inwestorów zagranicznych – uważa wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki. Nie chcemy przestraszyć inwestorów, będziemy zapraszać tych którzy zaoferują nowe technologie, ale najwięcej wysiłku pójdzie w rozwój małych i średnich firm krajowych – zapowiada.

90 mld zł rocznie – tyle zdaniem wicepremiera Morawieckiego wynoszą koszty związane z modelem rozwojowym opartym na kapitale zagranicznym. Największe pozycje, które wymienił to: wypłacone dywidendy (32-34 mld zł rocznie), odsetki od obligacji wynoszące około 20 mld zł rocznie (440 mld zł z blisko 800 mld zł naszego długu znajduje się bowiem w rękach inwestorów zagranicznych) i wreszcie reinwestowane zyski, czyli 15-20 mld złotych, które zostają w Polsce, ale należą do kogoś innego.

Mateusz Morawiecki przyznał, że widać też pozytywne tendencje – w ostatnich latach deficyt handlowy zamienił się w nadwyżkę, ale ceną było właśnie nadmierne zadłużenie kapitałem obcym. „Zagranica nie dawała nam tego kapitału charytatywnie, tylko musimy wypłacać z tego tytułu konkretne daniny. I te daniny kumulują się dzisiaj w wysokości 90 mld zł złotych rocznie” – mówił wicepremier.

Morawiecki przypomniał, że 55 do 60 proc. polskiego eksportu generowane jest przez firmy zagraniczne. „To obraz słodko-gorzki, bo bardzo fajnie, że mamy taki eksport, szkoda, że tak zależy od firm zagranicznych”.

Wicepremiera niepokoi też spadek udziału zarobków w PKB. W 1999 roku łączne zarobki Polaków odpowiadały 58 proc. PKB, dziś to tylko 52 proc. W Niemczech jest o ponad 10, a w Korei Południowej ponad 20 punktów procentowych więcej. „Coraz mniejszy kawałek tortu jest konsumowany przez polskich pracowników i polskich właścicieli, a coraz większy przez wszystkich pozostałych” – uważa Morawiecki.

Odpowiedzią na tę dominację zagranicznego kapitału ma być wzmocnienie małych i średnich firm. „Chcemy uruchomić dla nich duży program wsparcia. Nie chcemy oczywiście nikogo dyskryminować, ale w ten sposób będziemy de facto nie de iure wspierać polską własność” – tłumaczył wicepremier.

Przypomniał, że polskie firmy mają dziś na kontach ponad 250 mld złotych i wyraził nadzieję, że choć połowę z tych pieniędzy zmobilizują one na inwestycje. „Inwestorzy zagraniczni chcą przynajmniej 20 proc. zwrotu z inwestycji, a dzięki środkom z UE, z EBOR możemy mieć pieniądze oprocentowane na 1 proc. Wierzę, że polskie firmy są na tyle dynamiczne, że korzystając z tych funduszy wypracują zwroty o wiele większe niż 1 proc.” – tłumaczył Morawiecki.

Wicepremier przyznał jednak, że należy zmienić zasady przyznawania środków unijnych. Perspektywa 2014-2020 ma polegać na inwestowaniu, a nie na wydawaniu, tak jak poprzednia.

Wszystkie te zapowiedzi Mateusz Morawiecki ogłosił podczas prezentacji raportu „Bilans otwarcia 2016” zorganizowanej przez Warsaw Enterprise Institute.

Raport, którego autorem jest Paweł Dobrowolski, koncentruje się na trzech wskaźnikach, które mają być monitorowane i aktualizowane co roku.

Po pierwsze jest to poziom PKB per capita w Polsce z uwzględnieniem siły nabywczej w porównaniu do Niemiec (obecnie 53,5 proc.).

Po drugie łączny dług publiczny i prywatny jako procent PKB (obecnie 192,5 proc. kiedy w 1999 roku było to 100 proc.).

Po trzecie to GUS-owska statystyka „ludności nieobecnej w związku z wyjazdem za granicę na pobyt czasowy”. Prawie 2,2 mln. podczas gdy w 2002 roku było ich 780 tysięcy.

Raport na stronie WEI