Na nowy Jedwabny Szlak Chiny dają na początek 40 mld dol.

27.01.2015
Chiny powołały specjalny fundusz odtworzenia Jedwabnego Szlaku, do którego przekazały 40 mld dol. To początek. Tylko Chiny mają środki, by plany zamienić w czyn, z drugiej strony zmaterializowanie się tego pomysłu leży głównie w ich interesie.

Głównymi beneficjentami reaktywacji Jedwabnego Szlaku staną się chińskie firmy energetyczne oraz budujące szlaki kolejowe. (Fot. A.Kaliński)


Projektów i koncepcji związanych z przebiegiem Nowego jedwabnego Szlaku pojawiało się wiele, lecz w większości były one cząstkowe, niespójne i pozostawały na papierze. To, co będzie realizował Pekin światowe media nazywają „chińską wersją planu Marshalla”. W ramach tamtego planu Stany Zjednoczone wykorzystały nowe rynki dla nadmiernych zdolności produkcyjnych swej gospodarki po II wojnie i uczyniły z dolara pieniądz światowy. Chinom też zależy na internacjonalizacji swej waluty.

Chiny zyskają najwięcej

Choć Państwu Środka przyświecają cele podobne, jak USA, to jednak w wymiarze wewnętrznym i zewnętrznym mają ich znacznie więcej. W chińskiej prasie wysyp artykułów akcentujących „obopólne korzyści” z powstania Szlaku (wszyscy wygrywają). Pekin mierzy przy tym wysoko i daleko. Szlak – wg słów chińskiego ministra handlu Gao Huchenga – obejmie 60 proc. ludności świata i 1/3 jego gospodarki.

Przy pomocy Szlaku Chiny planują umocnić swe wpływ ekonomiczne, najpierw na bliższą, potem na dalszą zagranicę, bowiem też posiadają dzisiaj nadmiar mocy produkcyjnych i zamierzają „poszerzyć wąskie gardło łączności” ze wschodzącymi rynkami Azji. Szlak, zdaniem chińskich mediów, pomoże zwłaszcza gospodarkom państw położonych w centralnej Azji (Turkmenistan, Kazachstan, Uzbekistan, Kirgistan) oraz pozostałym leżącym na jego trasie. W pierwszej kolejności pomoże jednak samym Chinom. Z drugiej strony trudno, by było inaczej, skoro to one wykładają większość pieniędzy na inwestycję (budowa infrastruktury transportowej przy jednoczesnym promowanie powiązań handlowo-usługowych oraz usuwaniu barier celnych).

Na czele Funduszu Jedwabnego Szlaku stanie Jin Qi, asystent prezesa chińskiego banku centralnego. Wspomniane 40 mld dol. pochodzi z przepastnych rezerw walutowych (blisko 4 bln dol.), które Chiny chcą obecnie wykorzystać do zwiększenia swej roli w globalnej gospodarce a pieniądze wykładają chiński fundusz państwowy China Investment Corp. oraz banki China Development Bank i Export-Import Bank of China. Kredytów udzieli także powołany w Pekinie nowy Azjatycki Bank Infrastruktury z kapitałem 50 mld dol.

W tym projekcie Chiny chętnie by także zobaczyły inwestorów zagranicznych.

– Fundusz Jedwabnego Szlaku będzie otwarty i chętnie powita inwestorów z Azji do aktywnego w nim uczestnictwa” – zapowiada Xi Jinping, prezydent ChRL.

Europa Środkowa w centrum zainteresowania

Jeśli chodzi o część europejskiego odcinka Szlaku, premier Li Keqiang podczas grudniowego szczytu Chiny – Europa Środkowa i Wschodnia w Belgradzie zaprosił do udziału w projekcie 16 państw naszego regionu i zadeklarował wkład w wysokości 4 mld dol. Jedwabny Szlak stał się hasłem przewodnim belgradzkiego spotkania. Największe poparcie dla tej inicjatywy wyraziły Serbia, Węgry i Grecja. Nie wszystkie jednak chińskie pomysły są dla Europ atrakcyjne, bo w unijnych kręgach politycznych rosną obawy przed coraz silniejszymi wpływami Chin na Starym Kontynencie. Niepokoi zwłaszcza próba instytucjonalizacji przez Państwo Środka formuły 16+1 (16 państw środkowoeuropejskich plus Chiny) i dogadywanie się Pekinu ponad głową UE z krajami będącymi w gorszej kondycji finansowej, które w zacieśnieniu relacji z Chinami widzą szansę przyciągnięcia do siebie inwestycji i kapitału z Państwa Środka.

Ta szesnastka państw jest jednak bardzo zróżnicowana politycznie i gospodarczo, co i samym Chinom zadania nie ułatwia. Działają jednak konsekwentnie. Świadczy o tym dążenie (jak to się działo w 2014 r.) do ożywienia kontaktów z naszym regionem, który Chiny po kilkudziesięciu latach przestały uważać za margines swojej polityki zagranicznej. U nas – niestety – się tego nie dostrzega i nie docenia (premier Ewa Kopacz na szczyt nawet nie pojechała).

Nowy Jedwabny Szlak będzie składał się z odcinka lądowego prowadzącego ze starożytnej stolicy Chin Xianu do Wenecji oraz morskiego prowadzącego z leżącego nad Cieśniną Tajwańską miasta Quanzhou do greckiego portu w Pireusie, w którego rozbudowę Chiny są mocno zaangażowane. Docelowo szlak morski i lądowy (uzupełniony linią kolejową) mają się połączyć, tworząc pętlę.

Głównymi beneficjentami reaktywacji Jedwabnego Szlaku staną się chińskie firmy energetyczne oraz budujące szlaki kolejowe i drogi. Rynek w Chinach, bowiem z roku na rok się dla nich kurczy, a zagraniczne inwestycje i kontrakty to wciąż zbyt mało, by zapewnić im przetrwanie.

Chińskim firmom i tamtejszemu kapitałowi rodzimy rynek przestał wystarczać, dlatego inicjatywa Pekinu ma również na celu ratowanie własnych – przeważnie dużych – państwowych przedsiębiorstw. Skoro to Chiny wykładają pieniądze, to w pierwszej kolejności trafią one do rodzimych firm realizujących projekty infrastrukturalne, których podczas budowy nowego Szlaku nie zabraknie (drogi, rurociągi, gazociągi, porty, lotniska a nawet koleje dużych prędkości).

Polityczne zagrożenia

Projekt już zdążył rozpalić w Chinach ekspercką debatę i trzeba przyznać, że nie brakuje w niej głosów ostrzegających przed przesadnym optymizmem dominującym w wypowiedziach chińskich polityków. Zhao Changhui, analityk Export-Import Bank of China, w wywiadzie dla portalu Caixin.com podkreśla, że wprawdzie Chiny są w tym projekcie krajem wiodącym, ale będą musiały negocjować z innymi, jeśli przedsięwzięcie ma się udać. Do tego nie jest ono wcale pozbawione ryzyka, np. nie wszystkie państwa, w których będą realizowane inwestycje infrastrukturalne Szlaku, są stabilne politycznie. Dlatego wskazana jest duża ostrożność – uważa ekspert i radzi skorzystać z doświadczeń podobnych chińskich funduszy w Afryce, gdzie nie wszystko poszło zgodnie z planem, a tempo inwestycyjne okazało się wolniejsze, niż na początku przewidywano.

Cytowani przez portal eksperci z China Export Credit Insurance również ostrzegają przed nadmiernym optymizmem. „Menedżerowi Funduszu Jedwabnego Szlaku powinni wynieść lekcję z doświadczeń Chin zarówno w Afryce, jak i w regionie ASEAN-u, podchodzić ostrożnie do projektów inwestycyjnych i sprawdzać, czy wszystkie kwalifikują się do finansowania” – twierdzą.

Huang Jianhui, specjalista od ryzyka z China Development Bank, zaleca, by zgodnie z międzynarodowymi doświadczeniami tworzyć przy inwestycjach związanych ze Szlakiem struktury zorientowanych rynkowo przedsiębiorstw i kontrolować ryzyko (podatkowe, prawne, polityczne) poprzez równoważenie projektów infrastrukturalnych rokujących wysoki zysk z tymi o niskim przewidywanym zysku.

Prof. Huang Yiping z Uniwersytetu Pekińskiego także zaleca ostrożność, długoterminową strategię, a przede wszystkim „pozyskanie wsparcia innych państw” dla nowej inicjatywy, bo „jeśli pierwszy krok okaże się pomyłką, to wszystko stanie się trudniejsze”.

Prof. Huang Shaoqing z szanghajskiego Uniwersytetu Jiaotong widzi w nowej inicjatywie szansę połączenia polityki inwestycji zagranicznych ze zwiększeniem konkurencyjności wśród chińskich firm. Ostrzega przed zdominowaniem działań prorynkowych przez politykę i zaleca sprawdzanie, czy projekty będą realizowały faktycznie najbardziej konkurencyjne chińskie firmy, a nie wyłącznie te związane z państwem.

Szlak w dwie strony

Nie bez znaczenia jest to, iż inwestycje związane z tym projektem dałyby impuls zwalniającej chińskiej gospodarce, pozwalając ją utrzymać na ścieżce wzrostu. Prowadzący docelowo do Europy Szlak ułatwi i przyśpieszy (z obecnych kilkudziesięciu dni do nawet 10) chiński eksport na Stary Kontynent, bowiem choć wielką wagę przywiązuje się obecnie w Chinach do konsumpcji wewnętrznej, to zysków z eksportu nie da się nią zastąpić.

Dotychczasowe połączenia kolejowe Chin z Europą, m.in. również uruchomiona w 2014 roku linia cargo łącząca Łódź z chińskim miastem Chengdu (stolicą prowincji Syczuan), są z perspektywy chińskiej niewystarczające, mimo że na razie tylko w naszą stronę jadą pociągi pełne chińskiej elektroniki, odzieży czy zabawek. Wracają przeważnie puste. I to nie jest wina Chin.


Tagi


  • Krzysiek pisze:

    Właśnie popatrzyłem sobie na plany tego szlaku i to skandal że nie było tam nikogo z Polski, aby lobbować za większym udziałem naszego kraju w tej inwestycji. Wyznaczona linia bowiem przebiega przez tereny Nadniestrza i Ukrainy w kierunku na Moskwę, czyli dwa obszary obecnie mocno niestabilne politycznie. To się aż prosi aby taką sytuację wykorzystać i przekonywać Chińczyków do poprowadzenia szlaku przez Polskę gdzie można by było przekierować transport zarówno na w zachód, wschód jak i na północ. Co z tego że to są tylko plany ? wiele projektów wydawało się nierealnych a zostały zrealizowane, więc to psi obowiązek rządu aby tam się wprosić i kłaniać w pas azjatom ! Z takimi rządami to my nigdy europy nie dogonimy ;/

Dodaj komentarz


8 − cztery =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane