Jeśli poważnie potraktować rosyjskie żądanie uznania prawa każdego regionu Ukrainy do określania swego statusu w drodze lokalnego referendum, to na podstawie referendum z 2006 r. do Rosji można przyłączyć także Naddniestrze. Przyśpieszenie terminu podpisania porozumienia o stowarzyszeniu Mołdawii z UE oznacza, iż władze Mołdawii liczą się z taką możliwością.

Sytuacja w Ukrainie i aneksja Krymu przez Rosję zwróciła uwagę opinii światowej na Naddniestrze – nieuznanemu przez społeczność międzynarodową organizmowi quasi-państwowemu, który w warunkach zbliżającego się krachu ZSRS w 1990 roku odseparował się od Mołdawii. Motywem była obawa ludności lewego brzegu Dniestru przed możliwością zjednoczenia Mołdawii z Rumunią.

Po działaniach wojennych w 1992 r. reżim Naddniestrza, poparty siłą zbrojną 14 armii Federacji Rosyjskiej pod dowództwem gen. Aleksandra Lebiedzia, obszar utrzymał formalne atrybuty państwowości, jednak wyłącznie dzięki poparciu Rosji, która na mocy porozumień międzynarodowych utrzymuje tam stopniowo ograniczany liczebnie kontyngent tzw. „sił pokojowych” (obecnie 1,8 tys. żołnierzy). Ta nieliczna grupa jest rękojmią stałej obecności i wpływów politycznych Rosji w regionie.

Trwające od czasu przerwania działań militarnych negocjacje między stronami konfliktu – władzami Kiszyniowa i Tyraspola – w sprawie reintegracji Naddniestrza z Mołdawią z udziałem pośredników (Rosji, OBWE, a od 1997 r. Ukrainy, a także obserwatorów: UE i USA – format „5+2”) – nie przyniosły żadnego postępu. W trakcie negocjacji władze mołdawskie proponowały nadanie regionowi w ramach państwa mołdawskiego najdalej idącej autonomii: własną konstytucję, parlament, rząd, symbole państwowe i stanowisko wicepremiera rządu Mołdawii. W 1997 r. władze w Kiszyniowie przyznały Naddniestrzu także prawo prowadzenia samodzielnej wymiany handlowej z zagranicą. Warunkiem było jednak utrzymanie wspólnej granicy państwowej, sił zbrojnych, wspólnej waluty oraz polityki zagranicznej jako niezbywalnych atrybutów zintegrowanego organizmu państwowego.

Władze w Tyraspolu pozostawały jednak niezłomne w postanowieniu prowadzenia rozmów z pozycji suwerennego podmiotu, równorzędnego wobec Kiszyniowa. Ironicznym wyrazem lekceważącego stosunku reżimu Naddniestrza wobec propozycji Kiszyniowa było stwierdzenie, że jedynym obszarem ich współdziałania może być „wspólna reprezentacja piłki nożnej”. Takie podejście do wysiłków wspólnoty międzynarodowej mogło mieć miejsce tylko dzięki absolutnej pewności reżimu w Tyraspolu, iż Rosja posiada poważne interesy geopolityczne w regionie i nie zamierza wycofać się z niego politycznie i militarnie, a to z kolei daje gwarancje zachowania niepodzielnej władzy grupie separatystów, której polityka od początku konfliktu opierała się na idei restauracji byłego imperium pod egidą Rosji. W warunkach separacji reżim Igora Smirnowa wkrótce dostrzegł korzyści, jakie niesie dla jego „elity politycznej” niekontrolowana władza pod parasolem Moskwy.

Warunki ekonomiczne

Naddniestrze to wąski pas ziemi o długości 240 km i średniej szerokości zaledwie 12 km (4–30 km) na lewym brzegu Dniestru, wciśnięty między Mołdawię a Ukrainę. Ma dobre warunki naturalne dla rozwoju rolnictwa – użytki rolne stanowią aż 71 proc. terytorium, a składają się na nie bogate gleby, tradycje uprawy warzyw, buraków cukrowych, tytoniu, słonecznika, sadownictwo i uprawa winorośli. Po oderwaniu się od Mołdawii nastąpiły niekorzystne zmiany w tej strukturze upraw. W warunkach kryzysu społeczno-ekonomicznego, zużycia sprzętu, przy niedostatecznym nawożeniu i nawodnieniu gleb dominującą rolę zaczęły odgrywać ziemniaki oraz zboża i pasze, aby zapewnić elementarne warunki wyżywienia ludności.

Silny spadek zanotowano także w hodowli bydła, trzody chlewnej i drobiu (upadły wielkie gospodarstwa państwowe). W rolnictwie powstały gospodarstwa farmerskie, praktykowane jest dzierżawienie ziemi, ale zachowało się także sporo tradycyjnych spółdzielni (kołchozów) i gospodarstw państwowych (sowchozów). W roku 2012 udział produkcji rolnej w PKB wyniósł około 12 proc. (130,9 mln dol. przy 1001,3 mln dol. PKB). Wartość produkcji przemysłowej w tym czasie wyniosła 860,4 mln dol., zatem udział przemysłu w tworzeniu dochodu regionu był nieporównywalnie większy. Jest to charakterystyczna cecha gospodarki Naddniestrza, która wpływa na relacje z Kiszyniowem zarówno w wymiarze ekonomicznym, jak i politycznym. Na tym niewielkim obszarze w czasach sowieckich zbudowano duże zakłady przemysłowe.

Naddniestrze odłączyło zatem od Mołdawii około 40 proc. całego jej potencjału przemysłowego, doprowadzając do głębokiej dysproporcji w strukturze gospodarczej i pogłębiając kryzys. Szczególną rolę odgrywają przemysł ciężki, energetyka, metalurgia, budowa maszyn, budownictwo, przemysł tekstylny oraz spożywczy. Najważniejszym przedsiębiorstwem jest Mołdawski Kombinat Metalurgiczny w Rybnicy, którego głównymi akcjonariuszami są najwięksi oligarchowie Rosji i Ukrainy – Aliszer Usmanow i Rinat Achmietow. Huta eksportuje wyroby do USA, Niemiec i Włoch i jest największym płatnikiem podatków. Inne ważniejsze zakłady przemysłowe to należący do petersburskiego holdingu Siewkabel Mołdowakabel w Benderach, zakłady Pribor w Benderach (własność rosyjskiego MMPP Salut), wielkie zakłady budowy silników Elektromasz i Mołdawizolit w Tyraspolu oraz Rybnicki Kombinat Cementowy.

W przemyśle lekkim kluczową rolę odgrywa należąca do miejscowego Agroprombanku fabryka tekstylna Tiroteks, druga pod względem wielkości w Europie. Dużym zakładem jest także należąca do rosyjskiego inwestora fabryka obuwia Tighina w Benderach. Ogółem przemysł lekki daje około 15 proc. łącznego dochodu produkcji przemysłowej.

Istotną rolę w gospodarce Naddniestrza odgrywa energetyka. W czasach sowieckich energię z elektrowni Mołdawska GRES w Dniestrowsku, wchodzącej obecnie w skład rosyjskiej grupy Inter RAO JES, oraz GES w Dubossarach, eksportowano do Rumunii, Bułgarii i innych państw. Ze względu na trudności w dostawach surowców energetycznych i ogromne zadłużenie za dostawy gazu produkcja energii drastycznie spadła, ale koncentracja tej gałęzi gospodarki na terytorium Naddniestrza daje poważny instrument wpływu na Mołdawię.

Kwestia zależności energetycznej jest także rozgrywana przez Rosję. Nie żądając od Naddniestrza opłat za gaz, co oznaczało faktyczne dotowanie tego regionu, Rosja wystawiała rachunek władzom Mołdawii, podnosząc cenę surowca. Z powodu trudności w uregulowaniu zadłużenia Gazprom zmusił Mołdawię do odstąpienia pakietu kontrolnego Moldovagazu. Skumulowany dług Naddniestrza oceniany jest obecnie nawet na około 3 mld dol., ale region nie zamierza go spłacać, wiedząc, że jest on potężnym środkiem nacisku Kremla na nieposłuszne – dążące do UE – władze Mołdawii.

Najbardziej znanym towarem Naddniestrza jest koniak z zakładów Kwint w Tyraspolu, a także wina z zakładów Bukiet Mołdawii w Dubossarach. Zapewniają one poważne wpływy z eksportu, zwłaszcza do Rosji i państw byłego ZSRR.

>>czytaj też: Winiarze szukają spokoju

Mimo zgromadzonego na tym niewielkim obszarze (nieco ponad 4 tys. km kw.) potencjału przemysłowego ludność Naddniestrza jest biedna. Średnie miesięczne zarobki wynoszą 286,4 dol. i obywatele utrzymują rodziny w znacznym stopniu dzięki własnej produkcji żywności na działkach przyzagrodowych. Sytuacja ta powoduje także dużą emigrację zarobkową. Ludność Naddniestrza od 1990 r. zmniejszyła się z 770 tys. do 504 tys. Należy wziąć pod uwagę fakt, iż utrzymywanie się nieokreślonego statusu państwowego Naddniestrza sprzyja przyjmowaniu obcego obywatelstwa, przeważnie Rosji lub Ukrainy. Pewien wpływ na ten stan rzeczy ma także ujemny przyrost naturalny (-1,58 proc. rocznie).

Socjalizm mafijny

Znamienną cechą autorytarnego systemu Naddniestrza jest ścisły związek sfery ekonomicznej z polityczną. W przypadku zależnego quasi-państwa, jakim jest Naddniestrze, związki takie mają dodatkowo charakter międzynarodowy. Najważniejsze przedsiębiorstwa i całe branże należą do kapitału rosyjskiego lub są od niego zależne. Ciekawym przypadkiem jest holding Sheriff, którego właścicielem jest były komendant milicji Wiktor Guszan. Przebywając w Naddniestrzu, można odnieść wrażenie, że niemal wszystko tam jest własnością Sheriffa.

Do koncernu należy duża część handlu detalicznego Naddniestrza (sieć supermarketów), sieć hurtowni, stacje paliw, telefonia komórkowa, akcje licznych przedsiębiorstw w różnych branżach przemysłu, szczególnie w budownictwie, a także klub sportowy Sheriff Tiraspol z nowoczesnym stadionem i zespołem piłkarskim. Holding płacił 30 proc. wszystkich podatków od biznesu prywatnego do budżetu (30 mln dol., 17 proc. wszystkich dochodów budżetowych), a zarazem miał ulgi i przywileje. Ich źródłem były bliskie związki Guszana z otoczeniem byłego prezydenta Igora Smirnowa, a szczególnie jego synem Olegiem, posiadającym liczne firmy w Moskwie.

Ten typ struktury interesów sprzyjał przekształceniu Naddniestrza w region niekontrolowanej kontrabandy wysoko dochodowych towarów: alkoholu, wyrobów tytoniowych, broni, narkotyków, także ludzi. Korzystając z ochrony rosyjskich wojsk, niedostępnego dla postronnych lotniska wojskowego, olbrzymich składów broni (którą znajdowano czasem w gorących punktach Europy, np. na Bałkanach), miejscowa elita zaczęła być określana jako „czarna dziura”. Przybierając pozę depozytariuszy tradycyjnych rosyjskich wartości, chwały oręża sięgającej czasów zdobywcy tych terenów Suworowa, potęgi polityczno-wojskowej ZSRS, ideologii sprawiedliwości dla ludu pracującego – co poświadczają liczne pomniki Lenina i Armii Czerwonej w Benderach i Tyraspolu, liderzy Naddniestrza prowadzili nader przyziemną, w istocie mafijną działalność w swoim osobistym interesie.

Ta idylla uległa pewnemu zakłóceniu w roku 2011, kiedy – mimo sprzeciwu Moskwy – Igor Smirnow postanowił po raz kolejny kandydować w wyborach prezydenckich. Moskwa zainicjowała wówczas wobec jego syna śledztwo, zarzucając mu m.in. defraudację 180 mln dol. przeznaczonych na pomoc sektorowi rolno-przemysłowemu Naddniestrza. Prezydentem został ostatecznie kolejny wykonawca zleceń Kremla Jewgienij Szewczuk, który jednak ograniczył wpływy Sheriffa (Guszana) i związanej z nim grupy politycznej.

Gra sił

Konflikt ze Smirnowem nie był przypadkowy. W 2011 roku Władimir Putin zaczął intensywne przygotowania do realizacji swego generalnego projektu geopolitycznego – utworzenia unii celnej państw byłego ZSRS, aby zapobiec ich ekonomicznemu zbliżeniu z Zachodem. Unia ma być szczeblem przejściowym do stopniowej reintegracji przestrzeni postsowieckiej pod marką Związku Euroazjatyckiego. Wykorzystując głęboki impas polityczny w Mołdawii, gdzie względna równowaga sił partii komunistycznej i koalicji trzech partii centroprawicowych (Sojuszu na Rzecz Integracji Europejskiej) utrudniała wybór prezydenta i konsolidację systemu państwowego, Kreml wywierał silną presji na Mołdawię, aby zrezygnowała ze swoich europejskich aspiracji i przystąpiła do realizacji planów integracyjnych z Moskwą.

Chodziło zatem nie tyle o przełamywanie kryzysu w stosunkach Mołdawii z Naddniestrzem jako klientem Rosji, ale o stworzenie w samej Mołdawii konstelacji politycznej, która za cenę zbliżenia z Naddniestrzem zwróciłaby się zdecydowanie ku Moskwie. Smirnow, który przez 20 lat stał na straży odrębności Tyraspola, nie nadawał się do nowej roli i musiał odejść.

Nie były to pierwsze próby przymuszenia Mołdawii do zacieśnienia stosunków z Rosją. Skutecznym instrumentem było tu Naddniestrze, którego położenie można było wykorzystywać dla zwiększenia zależności energetycznej Mołdawii. W 2003 roku podjęto także próbę stworzenia z małego państwa mołdawskiego „asymetrycznej federacji”, która dawała faktyczną niezależność Naddniestrzu, a zarazem oznaczała fragmentację całego organizmu państwowego (tzw. „Plan Kozaka”). Porozumienie w tej sprawie zostało odrzucone przez ówczesnego prezydenta Vladimira Voronina w przeddzień podpisania, co wprawiło Putina we wściekłość i spowodowało dotkliwe sankcje ekonomiczne wobec Mołdawii.

Z kolei Kiszyniów podejmował próby przywrócenia kontroli nad Tyraspolem środkami ekonomicznymi. W 2001 r. wprowadził obowiązek posiadania przez firmy Naddniestrza mołdawskich dokumentów celnych, aby mogły legalnie eksportować swoje towary jako mołdawskie. Próbowano także porozumieć się z władzami Ukrainy w sprawie ustanowienia wspólnej kontroli wobec towarów z Naddniestrza na ukraińskiej granicy. Władze w Tyraspolu potraktowały to jak blokadę gospodarczą, a Leonid Kuczma, ówczesny prezydent Ukrainy, także wkrótce wycofał się z tej akcji pod pretekstem ochrony interesów ukraińskiej ludności Naddniestrza. W 2005 r. plan uregulowania konfliktu przedstawił także Wiktor Juszczenko. Dawał on bardzo szerokie uprawnienia Tyraspolowi, łącznie z możliwością utrzymywania kontaktów zagranicznych bez udziału Kiszyniowa, a nawet nie przewidywał wyprowadzenia wojsk rosyjskich z Naddniestrza, czego stale żądała strona mołdawska.

Ostatecznie pogrążone w kryzysie Naddniestrze w 2006 r. zaczęło podpisywać porozumienia o wspólnej obronie z innymi nieuznanymi przez świat wówczas separatystycznymi organizmami – Abchazją, Osetią Południową i Górskim Karabachem. Równocześnie przeprowadziło referendum w sprawie niepodległości z możliwością przyłączenia się do Federacji Rosyjskiej. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się ponad 97 proc. głosujących (frekwencja wyniosła 78 proc. uprawnionych). Referendum nie zostało uznane przez żadną organizację ani państwo, nawet Rosję, która jedynie określiła je jako „dobitny wyraz woli ludności Naddniestrza, aby uznawano odrębny status tego regionu jako wielonarodowego i zróżnicowanego pod względem językowym, a także bliskiego Rosji i przeciwnego integracji z Zachodem”.

W składzie etnicznym dominują tu trzy niemal równe grupy. Mołdawianie stanowią 31 proc., Rosjanie 29 proc., a Ukraińcy 28 proc. Pozostałe niewielkie mniejszości to Bułgarzy, Gagauzi, Tatarzy, Ormianie, Żydzi, Polacy i inni. Region ten nigdy nie należał do Rumunii i od czasu ekspansji Rosji nad brzeg morza Czarnego – w tym samym czasie co Krym – za panowania Katarzyny II został włączony do imperium. Używane są trzy języki głównych grup etnicznych z przewagą rosyjskiego.

Naddniestrze w kryzysie ukraińskim

Jak widać, wiele wspólnych cech historycznych, społecznych i politycznych łączy region Naddniestrza z Krymem, na którym skupiła się obecnie uwaga społeczności międzynarodowej. Nieokreśloność granic interwencji militarnej i politycznej Rosji wobec Ukrainy oraz stworzenie precedensu prawnego, jakim jest włączenie Krymu i Sewastopola do Rosji jako podmiotów federacji, postawiła na nowo kwestię statusu państwowego Naddniestrza. Po wojnie z Gruzją w 2008 r., kiedy Rosja uznała de iure Abchazję i Osetię Płd za niepodległe państwa, nie włączając ich jednak w swój skład, w koncepcji geopolitycznej Rosji zachodzi obecnie istotna zmiana. Po przewrocie w Ukrainie i podpisaniu politycznej części umowy stowarzyszeniowej z UE główna linia konfrontacji na obszarze byłego ZSRS powstała na granicy Ukrainy.

Jeśli potraktować poważnie rosyjskie żądanie uznania prawa każdego regionu Ukrainy do określania swego statusu w drodze lokalnego referendum, to można także przyłączyć do Rosji Naddniestrze na podstawie referendum z 2006 r. Problem stanowi brak wspólnej granicy, ale istniej też casus obwodu Kaliningradzkiego. Kwestia sprowadza się do stopnia determinacji Kremla w realizacji skrajnego scenariusza, który odpowiada obecnej atmosferze euforii politycznej i szowinistycznego triumfalizmu panującego w Rosji i nieliczenia się z reakcjami Zachodu. Przyśpieszenie terminu podpisania porozumienia o stowarzyszeniu Mołdawii z UE oznacza, iż władze Mołdawii liczą się poważnie z taką możliwością i dlatego wspólnie z Ukrainą postanowiły wzmocnić kontrolę ruchu osobowego i towarowego na granicy z Naddniestrzem. Od 13 marca na terytorium Ukrainy nie są wpuszczani mieszkańcy Naddniestrza z rosyjskimi paszportami.

Dwa duże państwa postsowieckie, które pełniły rolę mediatorów i gwarantów w konflikcie Kiszyniowa i Tyraspola, znalazły się w stanie krytycznego konfliktu między sobą. Mała, niemal pozbawiona armii Mołdawia nie mogłaby stawić żadnego oporu, gdyby Rosja chciała nie tylko destabilizować politycznie wschodnie i południowe regiony Ukrainy przez wzniecanie tam nastrojów separatystycznych, ale też użyć swych skoncentrowanych na granicy z Ukrainą oraz na Krymie sił dla zdobycia korytarza lądowego do Krymu, zajęcia Odessy i Naddniestrza.

Naddniestrze jest sporym zagrożeniem militarnym, dysponuje bowiem trzema dywizjami zmechanizowanymi, dywizją artylerii przeciwlotniczej, siłami przeciwrakietowymi, systemami artylerii rakietowej „Grad” i sporymi możliwościami mobilizacyjnymi spośród byłych wojskowych, oddziałów kozackich itd. Obecne obostrzenia kontroli granicznej służą jednak tylko utrudnianiu przenikania na teren Ukrainy rosyjskich agentów i prowokatorów. Tacy agenci są ujawniani w Ukrainie niemal codziennie, a stopień zagrożenia całego międzynarodowego porządku związany z realizacją planów stopniowego, politycznego albo siłowego odtwarzania wpływów Rosji na obszarze postsowieckim, nawet przez aneksję terytoriów nowo powstałych państw, nie maleje.

Autor był ambasadorem RP w Armenii i Mołdawii, pracował także w ambasadzie w Moskwie.