Naiwny liberalizm gospodarczy szkodzi

25.09.2014
Czy państwo powinno bardziej wspierać rodzimych przedsiębiorców? Krzysztof Domarecki, jeden z najbogatszych Polaków, przekonuje, że tak. – Nie jestem zwolennikiem protekcjonizmu, ale zbyt daleko posunięty liberalizm szkodzi – twierdzi biznesmen, który założył fundację wspierającą ekspansję zagraniczną polskich firm.

Krzysztof Domarecki (fot. PAP)


ObserwatorFinansowy.pl: Wraz z dwoma innymi przedsiębiorcami z listy 100 najbogatszych Polaków uczestniczył Pan w dyskusji forum ekonomicznym w Krynicy na temat rozwoju polskich firm. Zaskoczył mnie wspólny ton wypowiedzi. Twierdzą państwo, że za dużo u nas liberalizmu gospodarczego i za mało ochrony własnych przedsiębiorstw. Czy nie przemawia przez was po prostu troska o własne interesy?

Krzysztof Domarecki: To są całkowicie szczere i przemyślane opinie. W dyskusji o polskim rozwoju gospodarczym nie chodzi o to, czy mamy wolny rynek, czy nie. Chodzi o to, że warunki konkurowania w Europie, w USA i w ogóle na świecie nie są równe. O ile my wpuszczamy bez ograniczeń zagranicznych graczy, o tyle inne kraje – USA, Niemcy czy Francja – mają taryfowe i pozataryfowe bariery wejścia na własne rynki. Mamy więc do czynienia z niekorzystnym dla nas zaledwie jednostronnym otwarciem na konkurencję. Firmy zagraniczne mają większe szanse na rozwój niż nasze, które takiej ochrony nie otrzymują.

Należałoby prawnie ograniczyć konkurencję dla polskich firm ze strony zagranicznych?

Tu nie chodzi o prawodawstwo, tylko o praktykę, o patriotyzm gospodarczy. Niestety, dla większości polskich polityków bez względu na orientację polityczną patriotyzm gospodarczy jest zjawiskiem nieznanym. Administracja państwowa traktuje pomoc biznesmenom jak ryzyko wejścia w jakiejś łapówkarskie układy, więc na wszelki wypadek nie pomaga im wcale. Wyznaje się u nas naiwny liberalizm. Dam prosty przykład. W większości krajów zachodnich firmy mogą negocjować wysokość stawek podatkowym w swoim urzędzie skarbowym. W Polsce jest to wciąż nie do pomyślenia.

Chyba że jest się zagraniczną korporacją, dla której rząd tworzy specjalne strefy ekonomiczne.

Właśnie. Czy można więc mówić o równych warunkach konkurowania?

Nie, ale czy to musi automatycznie oznaczać konieczność budowania kolejnych barier? Może należałoby znieść te istniejące?

Ale jak chce pan znosić bariery w Niemczech? Za pomocą oświadczeń i apeli? Sto lat może pan apelować i w tym czasie stracić wszystko. Jak zamierza pan znosić je we Francji czy w USA? Machając flagami, tworząc ruch alterglobalistyczny? Należy raczej skoncentrować się na wsparciu polskich firm na rodzimym rynku.

Wydaje mi się, że przyjmuje pan dość kontrowersyjne założenie, że protekcjonizm naprawdę pomaga, a nie szkodzi gospodarce krajów, które go wprowadzają. Weźmy taki Iran, który będąc obiektem rożnych sankcji gospodarczych, musi radzić sobie sam. Czy wie Pan, że w ciągu ostatnich 25 lat w Iranie spadło 200 samolotów, powodując śmierć ponad 2 tys. osób? Powodem jest to, że Irańczycy budują własne maszyny, posiłkując się przestarzałymi radzieckimi i ukraińskimi technologiami. Jeśli latają tam jakieś Boeingi, to są to stare, źle konserwowane modele. Wciąż będzie Pan bronił zamykania konkurencji?

Nie! Ja nie twierdzę, że konkurencję należy ograniczać. Należy ją chronić! Proszę jednak spróbować wygrać jakiś przetarg w Niemczech. Tam przetargi ustawia się tak, żeby największe szanse miały w nich firmy niemieckie. Ja nie twierdzę, że należy stawiać naszym konkurentom bariery prawne, ale proszę spojrzeć na wspomniane Niemcy – tam nie ma barier prawnych, przecież może pan w tym przetargu startować, może pan sprzedawać, tylko i tak nikt od pana nic nie kupi. Proszę spojrzeć na Fakro Ryszarda Florka i na to, jak konkurencja tępi tę firmę na Zachodzie, używając dostępnych w danych krajach środków protekcjonistycznych. To świetna ilustracja tego, o czym mówię. Jeśli polscy przedsiębiorcy zwracają uwagę, że to jest problem, to robią to z pozycji zawodowców tworzących realne wartości i opowiadających o realnym świecie.

Jeszcze raz podkreślę: nie jestem zwolennikiem protekcjonizmu, ale musimy zdawać sobie sprawę, że jeśli posuniemy nasze wyobrażenia o liberalizmie za daleko, to sobie zaszkodzimy, a nie pomożemy. Znosząc wszystkie bariery 25 lat temu, Polska spowolniła rozwój własnych firm. Kto na tym stracił? Pracownicy, firmy i państwo.

Czyli 25 lat temu można było lepiej przeprowadzić Polskę od socjalizmu do kapitalizmu?

Gdybym to ja prywatyzował polski przemysł, to sprzedałbym wtedy państwowe firmy polskim przedsiębiorcom na 20-letni kredyt. Tymczasem wiele polskich firm po prostu zaorano albo sprzedano zachodnim koncernom za mniej niż 10 proc. ich wartości. Rezultat jest taki, że w Polsce nie ma zbyt wielu centralnych siedzib dużych firm. Ludzie bez kapitału zauważają, jaki ma to efekt dla zarobków. Jeśli taka firma jak Nowy Styl braci Jerzego i Adama Krzanowskich czy Synthos Michała Sołowowa ma siedzibę w Polsce, to zatrudnia tu całą centralę, marketing, dział badań i rozwoju oraz finansistów. Tworzy więc etaty o wysokiej wartości dodanej, wysoko opłacane, buduje kapitał ludzki. Jeśli zaś zamiast głównej siedziby firmy mamy zakład przetwórczy zachodniej korporacji, to nie ma tu marketingu, nie ma badań i rozwoju, są zaś tylko stanowiska robotnicze i techniczne. Nadmierna liczba takich zakładów w Polsce jest właśnie efektem zbytniej liberalizacji. Mamy jeden Synthos, jedno Fakro, a mogliśmy mieć po 50 takich firm.

Zbytniej, czyli zbyt szybkiej liberalizacji?

I trwającej zbyt długo. Regularnie porównuję strukturę zatrudnienia w firmach w Polsce i na Zachodzie i widzę te ogromne różnice i to że zbyt wolno są zmniejszane. Ludzie też to widzą i wyjeżdżają z kraju.

Założył Pan fundację, która ma tych emigrantów złowić i pomóc polskim przedsiębiorstwom, które ich zatrudnią przy budowie zagranicznej ekspansji. To jedyny sposób, by utrzymać więź emigracji z krajem i naszą gospodarką?

Przez ostatnie 200 lat większość wielkich fal emigracyjnych – bez względu na to, kto i dokąd emigrował, Irlandczycy, Włosi czy Polacy – nigdy nie wracała do swoich ojczyzn. Ryzyko, że te 2 mln Polaków, które w ciągu ostatnich lat wyjechały za granicę, już do Polski nie wróci, jest więc duże. Oni już tam osiedli, ich dzieci mają co najmniej kłopoty z językiem polskim, wyrastają w tamtym środowisku, asymilują się i ostatecznie uniemożliwiają rodzicom decyzję o powrocie, więc ci ludzie tam zostaną. Z drugiej strony rośną aspiracje polskich firm. Należy im uświadomić, że jest mnóstwo młodych, chętnych do pracy Polaków poza Polską. Dlaczego mają pracować na zmywaku, jeśli mogą być menedżerami, doradcami technicznymi, przewodnikami dla polskich firm na nowych rynkach, które znają? Zatrudnienie w zagranicznej filii Polaka, który już tam mieszka, pozwala pokonać barierę nieznajomości lokalnych uwarunkowań.

Jak w praktyce wygląda kojarzenie firm i polskich emigrantów?

Uruchomiliśmy portal, który jest platformą dla firm szukających pracowników i ludzi szukających pracy.

Dlaczego Polak mieszkający np. w Wielkiej Brytanii miałby szukać zatrudnienia w polskich firmach? Czy to nie od nich uciekał?

Jeśli dostanie w pracę w zagranicznej firmie, niech ją bierze. Na jednego Polaka, któremu się to udaje, przypada jednak 30, którzy będą się o to starać bez powodzenia. Praca dla polskich firm jest dla nich szansą na lepszy start lub rozwój zawodowy.

Ktoś może pomyśleć: polskie przedsiębiorstwa nie oferowały dobrych wynagrodzeń ani ścieżek rozwoju zawodowego, wygoniły Polaków za granicę, a teraz udają zatroskanie ich losem.

A ja myślę, że to obraz naszych firm sprzed 15 lat. Zdaję sobie sprawę, że część ludzi wciąż tak ocenia polskie przedsiębiorstwa. Fakty są jednak takie, że w ciągu ostatniej dekady te polskie firmy, które wyszły z ofertą poza granice Polski, sprofesjonalizowały się. Poważnie podchodzą do ścieżek rozwoju zawodowego swoich pracowników i do budowania ich lojalności. Postęp jest duży, ale oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę, że my się rozwijamy dopiero 25 lat, a firmy zachodnie mają za sobą 60-, 80-, a nawet 140-letnią historię. Mamy wciąż wiele do nadrobienia.

Wyszukiwanie Polaków z zagranicy ma sens biznesowy, a nie filantropijny. Jeśli w Wielkiej Brytanii albo Hiszpanii mamy absolwentów ekonomii, politologii, matematyki czy fizyki, którzy pracują tam na budowie lub na zmywaku, to znaczy, że nie dostali tam pracy zgodnej ze swoimi aspiracjami. Pamiętajmy, że na Zachodzie bezrobocie wśród młodych jest duże, od 20 proc. we Francji do 50 proc. w Hiszpanii. Tym Polakom ze zmywaków i budów dajemy szansę na realny rozwój, sami zaś zyskujemy ekspertów od danego rynku.

W Polsce też jest dużo wykształconych osób bez pracy…

Polskie firmy mają ofertę dla Polaków z Polski, ale inną niż ta dla Polaków z zagranicy. Jeśli mieszkasz w Polsce, nie znasz rynku brytyjskiego czy niemieckiego. Tu mieszkasz od zawsze, studiowałeś tu i nie znasz języka tak dobrze jak ktoś, kto studiowała w Niemczech i mieszka tam od sześciu lat. Koszty operacyjne przeszkolenia cię i wysłania za granicę są większe niż koszty pozyskania osoby, która już tam mieszka. Oczywiście bycie Polakiem nie powinno z automatu dawać zatrudnienia w zagranicznej filii polskiej firmy, bo każdy bierze udział w normalnej rekrutacji, jednak spośród dwóch osób o podobnych kwalifikacjach wybiorę Polaka.

Pańska firma zatrudniła już kogoś w ten sposób?

Selena zatrudnia Polaków w różnych krajach świata od 15 lat i chcemy do tego przekonać inne firmy, bo to daje im możliwości przyspieszenia międzynarodowej ekspansji. Zainteresowanie naszym portalem rośnie z tygodnia na tydzień. Jest coraz więcej ogłoszeń i coraz więcej emigrantów je przeglądających z coraz większej liczby krajów. Można to nazwać zaczynem sukcesu.

Rozmawia Sebastian Stodolak

Krzysztof Domarecki – prawnik i biznesmen. Założyciel i przewodniczący rady nadzorczej giełdowej spółki Selena, jednego z największych na świecie producentów chemii budowlanej. Jego majątek wyceniany jest przez miesięcznik „Forbes” na 460 mln zł.

 


Tagi


  • zwykły Polak pisze:

    Zwykły, prawicowy bełkot. Pan Domarecki albo ignoruje, albo rzeczywiście ma poważne braki jeśli chodzi o najnowszą historię Polski. Otóż 25 lat temu po prostu nie było innej możliwości, jak tylko pełne otwarcie polskiego rynku dla firm zachodnich. W nowych uwarunkowaniach ekonomicznych oraz geopolitycznych nie było mowy o występowaniu w roli równorzędnego partnera dla Zachodu, z którym to można było swobodnie negocjować warunki przyszłej współpracy. Polska niczym kroplówki potrzebowała dostępu do zachodniego kapitału oraz technologii, aby dźwignąć zrujnowaną socjalizmem i niezdolną do konkurencji z Zachodem polską gospodarkę. Cena takiego posunięcia była wysoka, ale musiała zostać zapłacona. Bez tego nie znaleźlibyśmy się w tym miejscu, w którym jesteśmy dziś i bez którego pan Domarecki miałby całkiem uzasadniony problem zostać zamożnym człowiekiem.

  • jogi pisze:

    @zwykły Polak
    Nie zgadzam się że nie było innej możliwości, Niemcy po II wojnie światowej były bardziej zniszczone niż Polska po komunizmie, wprowadzili stawki celne których średnia wysokość wyniosła 26%. Podobną sytuację miała Japonia i Korea Południowa, kraje zniszczone wojną potrafiły prowadzić skuteczna politykę przemysłową. Obecnie skuteczną politykę przemysłową prowadzą Chiny co zaowocowało takimi firmami jak Huawei i Lenovo. Przyczyną pełnego otwarcia rynku dla zagranicznych koncernów była ideologia a nie ekonomiczna konieczność.

  • cetes pisze:

    @ jogi! Masz zupełną rację. # Do podanych przez Ciebie przykładów dodam naszego sąsiada Białoruś, która nie wyprzedała swoich przedsiębiorstw za bezcen zastępując monopol państwowy monopolem zachodnich koncernów, ale zezwala na otwieranie przedsiębiorstw z zagranicznym kapitałem, by konkurowały z firmami białoruskimi. # Tylko, że zachodnie firmy do konkurencji się nie kwapią. # Po co mają konkurować jakością, kiedy każdy szmelc wcisną Polakom, bo u nas polityka wygrywa z ekonomią.

  • Marcel pisze:

    @cetes—— walcz z efektem lornetki i pochopnych generalizacji!
    exemplum—— Białoruś 2014— „Rząd Białorusi uzgodnił z amerykańskim koncernem budowę montownię aut, która ma produkować do 25 tys. pojazdów rocznie – powiedział w środę premier Białorusi Michaił Miasnikowicz.
    Białoruska montowania GM będzie budowana w kilku etapach, aby spełnić wymogi bezcłowego handlu w ramach unii celnej zawiązanej przez Białoruś z Rosją i Kazachstanem. – Do 1 stycznia 2017 r. skala lokalizacji ma wynieść co najmniej 30 proc., a do 1 lipca 2018 r. – 50 proc. lub więcej. W tym celu oprócz linii montażu trzeba będzie uruchomić spawalnię i lakiernię nadwozi – powiedział białoruskiej agencji Biełta premier Miasnikowicz, który obecnie jest z wizytą w Nowym Jorku.
    Miasnikowicz dodał, że białoruska montowania GM będzie produkować 20-25 tys. aut rocznie i będą to nowe modele samochodów, inne od produkowanych już w zakładach amerykańskiego koncernu w Rosji i Europie Wschodniej.
    Obecnie na Białorusi auta montuje spółka chińskiego koncernu Geely, a w zakładach białorusko-brytyjskiej spółki Unison pod Mińskiem są jeszcze montowane mikrobusy irańskiej firmy Iran Khodro. W przeszłości ta spółka pod Mińskiem montowała auta Forda, ale przed dekadą amerykański koncern wycofał się z tej działalności, budując fabrykę swoich aut w Rosji”.

  • [ja!] pisze:

    „Gdybym to ja prywatyzował polski przemysł, to sprzedałbym wtedy państwowe firmy polskim przedsiębiorcom na 20-letni kredyt.” — Tylko jedno zdanie i od razu fundamentalne pytania:
    ———————————————————————————————————————————————
    1. Kim byli owi tajemniczy „przedsiębiorcy” Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, którzy mogliby kupić polskie przedsiębiorstwa?
    ———————————————————————————————————————————————
    2. PRL w owym czasie był kompletnym bankrutem — skąd by jeszcze sfinansował 20-letni kredyt, który biorąc pod uwagę kondycję ówczesnych przedsiębiorstw i tak nigdy by nie został spłacony? Kto wobec tego zacząłby spłacać zagraniczne zadłużenie PRL?
    ———————————————————————————————————————————————
    Zgadzam się – autor faktycznie oderwał się od rzeczywistości…

  • cetes pisze:

    @ marcel # Przecież nie wszyscy są ortodoksyjnymi idiotami i realizm u niektórych zwycięża, ale Białoruś, pomimo atrakcyjnych propozycji swojej wytwórni wielkich ciężarówek do pracy w kopalniach odkrywkowych nie sprzedała i w dalszym ciągu jest ich największym producentem na świecie. # A jaki przemysł mamy w Polsce poza montowniami zagranicznych przedsiębiorstw? Trochę spożywczego, ale będącego własnością zagranicznego kapitału, parę kopalni i hut, bo zanieczyszczają środowisko itp barachło. Gdzie polskie biura konstrukcyjne, albo instytuty naukowo-badawcze? # A na Białorusi swoje mają.

  • Marcel pisze:

    @cetes—W ciągu ostatnich 5 lat sprywatyzowano na Białorusi 56 spółek akcyjnych z udziałem państwa. Największą transakcją była sprzedaż w 2011 r. Gazpromowi pozostałej połowy akcji operatora systemu przesyłu gazu Biełtransgaz za 2,5 mld dol. Ten właśnie rok przyniósł największe zyski z prywatyzacji. Oprócz Biełtransgazu sprzedano także w przetargach i konkursach pakiety akcji 37 innych firm za 23 mln dol. Nabywcami prywatyzowanych na Białorusi przedsiębiorstw były przede wszystkim podmioty rosyjskie.—Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka oznajmił (2014), że niedochodowe przedsiębiorstwa rolne zostaną sprywatyzowane, jeśli w ciągu pół roku nie zaczną przynosić zysków. Według danych państwowego urzędu statystycznego Biełstat za pierwszy kwartał bieżącego roku 58,8 proc. białoruskich gospodarstw rolnych przynosiło straty – co oznacza wzrost o prawie 8 pkt proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Czysty zysk przedsiębiorstw rolnych wyniósł w tym okresie 1,16 bln rubli białoruskich (344 mln zł), co oznacza spadek o 30 proc. Jednocześnie ich zadłużenie kredytowe sięgnęło 43,1 bln rubli (12,8 mld zł). Na Białorusi podstawę rolnictwa stanowią kołchozy i sowchozy, które zapewniają 98 proc. produkcji rolnej”. Prywatyzacja dopiero przed Białorusią… Przed nią również ekonomiczna kolonizacja.

  • dobieslav pisze:

    dziennikarz tylko udaje głupca czy nim jest?
    Polacy nie uciekają przed przedsiębiorcami tylko przed bandycką władzą, bandyckimi przepisami, skorumpowanymi sądami, nomenklaturową elitą!!!

Dodaj komentarz


1 × pięć =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane