Złe zatrudnienie – jak z nim walczyć

11.06.2014
Od 2009 r. przybywa osób, pracujących na tzw. umowach śmieciowych. Problem stał się na tyle istotny, że media, związki zawodowe, a nawet pracodawcy zaczęli domagać się od rządu działań zmierzających do zmniejszenia tego zjawiska. Przedstawiam rozwiązania, które zaproponowaliśmy wspólnie z Piotrem Lewandowskim i Piotrem Żakowieckim.

(infografika Dariusz Gąszczyk)


Umowy śmieciowe, to w gruncie rzeczy alternatywny sposób regulacji stosunku pracy w Polsce, który znajduje szerokie zastosowanie ze względu na relatywną nieelastyczność polskiego prawa pracy i relatywnie duże pozapłacowe koszty pracy w stosunku do tych występujących w innych krajach. „Umowy śmieciowe” stały się polską specyfiką dualizmu rynku pracy, czyli istnienia segmentów lepszych i gorszych na rynku pracy. Podziały tego typu pojawiają się praktycznie w każdej gospodarce a teorie dualnego rynku pracy sięgają prac Piore’a i Doeringer’a – ekonomistów z lat 60. XX wieku.

Według ostatnio udostępnionych szacunków GUS za 2012 r. tylko na umowach zlecenie lub o dzieło pracowało 1,35 mln osób, co stanowi 10 proc. pracujących w gospodarce narodowej. Dodatkowo 1,1 mln osób prowadziło działalność gospodarczą i nie zatrudniało nikogo innego – to 8 proc. wszystkich pracujących. Według danych Ministerstwa Finansów 916 tys. podatników płaci podatki tylko i wyłącznie na podstawie umów cywilnoprawnych. A 3,2 mln osób pracuje na umowach terminowych według badania aktywności ekonomicznej ludności.

Państwowa Inspekcja Pracy kwestionuje około 20 proc. umów cywilnoprawnych uznając, że w ich miejsce pracownicy powinni mieć podpisane umowy o pracę.

Umowa śmieciowa według nas to umowa cywilnoprawa i pozorowane samozatrudnienie (współpraca tylko z jednym pracodawcą). Związki zawodowe uważają, że umowy na czas określony także mają charakter „śmieciówki”, ale naszym zdaniem nie różnią się one zasadniczo od umowy na czas nieokreślony zwłaszcza, że po pewnym czasie nabierają cech tego typu umowy (trzecia musi być na czas nieokreślony).

Sytuacja w innych krajach

W każdym kraju występują formy zatrudnienia, które ze względu na niską ochronę praw pracownika i ich nadużywanie można uznać za odpowiedniki polskich „umów śmieciowych”. W innych krajach europejskich są to: bardzo krótkie kontrakty (krótsze niż sześć miesięcy, które mogą także być realizowane przez agencje zatrudnienia), bardzo krótka praca na niepełny etat (mniej niż 10 godzin w tygodniu), praca bez umowy, „kontrakt zerowy”- pełna dyspozycyjność na telefon, gdy umowa nie przewiduje minimalnego czasu pracy.

(infografika Dariusz Gąszczyk)

 

Dlaczego problem atypowych form zatrudnienia stał się taki naglący? Bo kryzys przyspieszył proces zastępowania umów zbyt uregulowanych tymi, które dają większą elastyczność w kreowaniu czasu pracy i dających możliwość łatwiejszego zwolnienia. W przypadku Polski umowy cywilnoprawne są także znacznie tańsze dla pracodawcy – w innych krajach nie ma aż takiej różnicy w poziomie oskładkowania.

 

(infografika Dariusz Gąszczyk)

W 1998 r. na umowę terminową (także cywilnoprawną) było zatrudnionych około 4,7 proc. pracujących. Od tamtego czasu udział zatrudnienia wzrósł na tych zasadach do poziomu 26,9 proc. – był to największy wzrost w Unii. Dzisiaj średnia dla Unii jest niższa od 15 proc. pracujących.

Blisko dwie trzecie podejmujących zatrudnienie w Polsce, jako pierwszą umowę otrzymują umowę czasową (na czas określony, zlecenie lub o dzieło).

W Wielkiej Brytanii, Holandii i innych funkcjonalnie rolę umów cywilnoprawnych spełniają tzw. kontrakty zerowe – pracownik zatrudniony na tych zasadach jest w pełni dyspozycyjny i powinien przepracowywać kilka godzin w tygodniu. Na Słowacji do końca 2012 r. funkcjonowały nieoskładkowane umowy o dzieło na które pracowało około 300 tys. pracowników. Od 2013 r. umowy te objęte są składkami na podobnym poziomie co umowy o pracę. Umowy cywilnoprawne funkcjonowały także w Rumunii do 2003 r.

W większości krajów Unii sposobem na obchodzenie regulacji prawa pracy przez pracodawców jest pozorowane samozatrudnienie.

Umowy cywilnoprawne w Unii Europejskiej są obecnie tylko i wyłącznie polskim wyróżnikiem. W każdym innym kraju funkcjonują umowy, które można zawierać poza stosunkiem pracy m.in. dla artystów, ale są związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Nie ma już drugiego takiego kraju w którym więcej niż 5 proc. pracujących byłaby zatrudniona bez opłacania składek społecznych i poza obowiązywaniem prawa pracy.

Dlaczego umowy śmieciowe są niepożądane

Pracujący na umowach czasowych zarabiają mniej niż pracownicy o podobnych kwalifikacjach zatrudnieni na stałe. Średnia różnica w zarobkach ze względu na typ umowy, czyli po wyłączeniu wpływu liczby godzin pracy, wykształcenia, wieku czy płci, sięga od 15 proc. do 40 proc. (w Polsce ok. 30 proc.). Częściej są także zagrożeni ubóstwem.

Mają także mniejsze szanse na stabilizację zawodową. Ryzyko bezrobocia wśród osób pracujących w 2011 roku na umowy krótkookresowe lub cywilnoprawne było w 2013 roku jeszcze wyższe (10,6 proc.) a szanse przejścia na stały etat (27,6 proc.) niższe niż wśród osób pracujących w 2011 roku na czas określony.

Mają mniejsze szanse na zdobycie nowych umiejętności i dokształcanie. A w przypadku osób młodych takie zatrudnienie oznacza problemy z usamodzielnieniem się. Jak wskazuje publikacja TNS Polska i Research NK osoby nieposiadające umowy o pracę rzadziej decydują się na założenie rodziny. Obecnie kobiety pracujące na umowy o dzieło nie mają możliwości na żadne wsparcie od państwa w okresie macierzyństwa m.in. zasiłku macierzyńskiego, czy możliwości skorzystania z urlopów rodzicielskich etc.

Klin podatkowy dla najuboższych jest za wysoki

Różnica między wydatkami pracodawcy na pracownika a jego wynagrodzeniem na rękę (klin podatkowy) jest w przypadku umowy o pracę bliski średniej unijnej. Dla umów o dzieło i zlecenie jest znacznie niższy. W przypadku pracowników pracujących za płacę minimalną klin podatkowy dla umowy o pracę wynosi 39 proc., dla umowy zlecenia – 37 proc., dla umowy zlecenia bez składek wynosi 15 proc., a dla umowy o dzieło waha się między 6-12 proc. w zależności od tego czy koszty uzyskania przychodu wynoszą 20 proc. lub 50 proc.

 

(infografika Dariusz Gąszczyk)

 

Wykorzystanie umów cywilnoprawnych w miejsce umów o pracę jest więc z punktu widzenia bieżących dochodów bądź kosztów atrakcyjne dla obu stron. Gotowość akceptacji, czy też chęć osiągnięcia wyższego dochodu za cenę niższej stabilności i nieopłacania składek jest szczególnie duża wśród pracowników o niskich wynagrodzeniach.

Rekomendacje

Mając na uwadze brak żadnych propozycji w obszarze prawa pracy i zmian w klinie podatkowym, które miałyby ograniczyć występowanie umów śmieciowych proponujemy:

1. Nowy typ umowy o pracę, tzw. „kontrakt podstawowy”

W ramach proponowanego przez nas rozwiązania przywileje nowozatrudnionego pracownika byłyby zbliżone do zatrudnionego na umowę tymczasową i stopniowo zwiększałyby się wraz ze stażem pracy. Pozwoliłoby to ograniczyć ryzyko pracodawcy, na wypadek gdyby nowy pracownik okazał się nie spełniać jego oczekiwań. Ten pomysł to przeniesienie na polski grunt pomysłu włoskiego ekonomisty Tito Boeriego. Podobne rozwiązania były już debatowane we Francji, Hiszpanii i Włoszech, ale nie doczekały się skutecznej implementacji w prawie pracy.

Wraz z potwierdzeniem swoich kompetencji i trwaniem zatrudnienia, pracownik w ramach umowy uzyskiwałby automatycznie większe przywileje. Do pięciu lat stażu pracownikowi nie przysługiwałaby odprawa, przy stażu 5-10 lat wynosiłaby równowartość miesięcznego wynagrodzenia, przy stażu 10-15 lat jego trzykrotność, a powyżej 15 lat – sześciokrotność. Okres wypowiedzenia dla osób pracujących krócej niż 12 miesięcy wynosiłby dwa tygodnie, dla pracujących dłużej niż 12 miesięcy – jeden miesiąc, a pracującym ponad trzy lata – dwa miesiące. W ramach „kontraktu podstawowego” pracodawca mógłby korzystać z elastycznych form organizacji pracy. Jednocześnie wprowadzenie tego typu umowy wiązałoby się z likwidacją umów zlecenie i umów o dzieło – w przypadkach gdy zastosowanie umowy cywilnoprawnej byłoby uzasadnione charakterem pracy, osoba wykonująca tego typu zlecenia musiałaby założyć działalność gospodarczą.

2. Oddzielny kodeks pracy dla małych przedsiębiorstw

Nowe przepisy dotyczyłyby firm zatrudniających poniżej 20 pracowników. Kodeks małych przedsiębiorstw znosiłby szereg wymogów, które obecnie stanowią obciążenie (tzw. red tape – zbędną biurokrację) i tworzą dodatkowe koszty dla dużej części pracodawców. Jego zapisy dotyczyłyby m.in. zniesienia ochrony przed zwolnieniem pracownika na cztery lata przed uzyskaniem wieku emerytalnego, pokrywania kosztów zwolnienia chorobowego tylko do 14 dni (po których dalsze koszty pokrywałby ZUS), zniesienie wymogu delegowania pracownika do zadań BHP, zniesienie wymogu przechowywania dokumentacji pracowniczej (lub umożliwienie przechowywania jej w postaci elektronicznej) czy upowszechnienie negocjacji warunków pracy między pracodawcą, a pracownikiem. Słowo kodeks jest w tym wypadku pojęciem umownym – chodzi o zmianę podejścia legislatora do mniejszych firm.

3. Obniżenie klina podatkowego dla najmniej zarabiających

Sposobem na zniechęcenie pracodawców do zastępowania umów o pracę alternatywnymi z niższym klinem podatkowym jest obniżenie klina dla tych którzy najczęściej są w ten sposób zatrudniani. Pracujący na umowach cywilnoprawnych zarabiają średnio około 2,25 tys. zł miesięcznie (nie licząc składek na ubezpieczenia społeczne), a osoba pracująca umowie o pracę średnio około 3,2 tys. zł.

Z jednej strony, proponujemy by koszt uzyskania przychodu wzrósł czteroipółkrotnie. A z drugiej strony, by podstawowa stawka PIT została podniesiona z 18 proc. do 20 proc. (druga stawka pozostałaby na poziomie 32 proc.).

Oznacza to obniżenie opodatkowania tylko pracowników zarabiających do 4 tys. zł brutto miesięcznie i przede wszystkim wśród osób zarabiających poniżej 3 tys. zł brutto. Dla osób zarabiających pensję minimalną oznaczałoby to podniesienie dochodu na rękę o 52,5 zł miesięcznie, czyli 630 zł rocznie. Propozycja ta jest neutralna dla finansów publicznych, przy zachowaniu takiego samego strumienia środków z podatków pośrednich.

4. Wady propozycji

Mam świadomość wad tego typu rozwiązań w praktyce. Gdyby wszystkie weszły w życie to najpewniej duża część pracowników byłaby zatrudniana na zasadach pozorowanego samozatrudnienia – tak jak w innych krajach europejskich. Dodatkowo, minijobs takie jak umowy cywilnoprawne pełnią gospodarczą użyteczną rolę m.in. dla prac dorywczych tak by ominąć pensję minimalną, co sprowadza się do dyskusji o tym, czy w przypadku gdy chcemy wprowadzić jeden kontrakt w Polsce nie powinniśmy zastanowić się nad celowością wynagrodzenia minimalnego.

Trwająca od kilku lat debata o zmianach w kodeksie pracy oraz o tym jak funkcjonują umowy cywilnoprawne nie doprowadziła do żadnego przesądzenia. Rząd chce częściowo objąć składkami umowy cywilnoprawne i rady nadzorcze, ale nadal nieoskładkowane pozostaną umowy o dzieło. W naszym opracowaniu proponujemy kroki odważne i dosyć rewolucyjne, choć wiemy, że w pełni nie da się ich zrealizować. Chcemy włożyć kij w mrowisko i stymulować debatę o rozwiązaniach w miejsce dyskusji tylko o problemie.

Propozycje opisane powyżej zostały opublikowane w pracy  „Fikcja zatrudniania w Polsce – propozycje wyjścia z impasu” przygotowanej dla Instytutu Badań Strukturalnych. Temat będzie omawiany na konferencji 16 czerwca 2014 w Warszawie. Wśród panelistów są m.in. prof. Tito Boeri z Uniwersytetu Bocconi w Mediolanie, Jacek Męcina, sekretarz stanu w Ministerstwie Pracy. 

 


Tagi


  • mjk pisze:

    Jakiego rozwiązania nie wybierzemy – takie mam odczucie – to i tak za dużo jest państwa pomiędzy mną na moim zleceniodawcą/pracodawcą. Dlaczego nie moźe być tak, że umowa między nami jesty naszą sprawą i nikt, a już na pewno państwo, się do niej nie wtrąca?

  • b pisze:

    Moim zdaniem, jest to główny powód do emigracji, ludzie niem są w zaden sposób związani z krajem. Ja przygotowywuje się do wyjazdu w styczniu, mam nadzieje ze mój zawod, który w Polsce pozwala tylko na przetrwanie, za granica pozwoli na zycie

  • Gość pisze:

    Bo wtedy panowałaby prawdziwa wolna amerykanka!

    Nie bez kozery najlepsze relacje pracownik-pracodawca były przed rządami Reagan (USA) – Thatcher (Wlk. Brytania), a w okresie ich rządów i później, rynek pracy zaczął faworyzować pracodawców kosztem pracowników.

  • 2+2=4 pisze:

    Zakazać! W ten sposób co prawda przybędzie nam bezrobotnych, ale za to problem będzie rozwiazany i zwiazki zawodowe ogłosza kolejny tryumf w słusznej walce o prawa proletariatu zrzeszonego.

  • cetes pisze:

    Pisanie o „złym” czy „dobrym” zatrudnieniu, to propagandowa ściema. której celem jest podtrzymywanie w durnych ludziach przekonania, że pracują i do tego jeszcze otrzymują za pracę zapłatę. Nie ma żadnych umów o pracę. Co najwyżej mogą one aspirować do miana zawarcia umowy o czasowe niewolnictwo. Jakoś ludziom umknęło, że chociaż właściciel niewolników nie płacił im za pracę, ale przecież pewne koszty związane z posiadaniem niewolnika ponosił. Był to koszt kupna lub zorganizowania wyprawy po zdobycie niewolników, a następnie koszt jego utrzymania w postaci wydatków na jedzenie, ubranie, zapewnienie mu miejsca na odpoczynek, utrzymanie nadzorców, zbrojnej straży wymuszającej ich posłuszeństwo i zapobiegające ucieczkom oraz zapewniające bezpieczeństwo osobiste właścicielowi i jego rodzinie. I inne tego typu wydatki. # Obecnie pracownicy w dalszym ciągu zapłaty za pracę nie dostają, a to co tak szumnie zwane jest pensją, jest jedynie rekompensatą na odtworzenie zdolności ludzi do pracy. # I to jest przyczyną coraz gorszej kondycji gospodarki, gdyż powoduje ograniczenie siły nabywczej społeczeństwa. Gdy zdolności produkcyjne, tak jak obecnie, nie są wykorzystywane z powodu bariery popytu, to następuje marnotrawstwo sił i środków poprzez sztuczne podtrzymywanie produkcji celowo ograniczając okres używalności produktów przemysłowych.

  • CzarnyZajaczek pisze:

    CYTAT „Umowy cywilnoprawne w Unii Europejskiej są obecnie tylko i wyłącznie polskim wyróżnikiem. W każdym innym kraju […] są związane z prowadzeniem działalności gospodarczej.”

    A teraz proszę spojrzeć na wykres klina podatkowego dla działalności gospodarczej… Ten abonament za wpis do ewidencji działalności gospodarczej chyba bardzo podwyższa ryzyko dla osób zakładających firmę (wymusza działanie „wszystko albo nic” = albo zarabiasz na firmie grubą kasę prawie od początku, albo lepiej w ogóle firmę zamknąć – a potem słychać wszędzie narzekania że polscy pracodawcy chcą jak najszybciej się dorobić kosztem pracowników etc.)

Dodaj komentarz


osiem − = 4

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane