Rekord fuzji i przejęć może zapowiadać giełdowy krach

15.01.2016
Według szacunków Thompson Reuters wartość transakcji fuzji i przejęć ogłoszonych od stycznia do grudnia 2015 r. przekroczyła 4,6 bln dolarów. W tym roku trudno będzie to powtórzyć.

Sprzedaż 52,7 proc. akcji TVN amerykańskiej Scripps Networks Interactive to jedna z najdroższych transakcji M&A na polskim rynku w 2015 r. (CC By NC Jack Zalium)


Także szacunki innych firm zbierających dane fuzjach i przejęciach (M&A) mówią, że ostatni rok był rekordowy. Bloomberg wartość transakcji podliczył na ponad 4,3 bln dolarów, a Dealogic na blisko 5 bln dolarów. Rozbieżności wynikają z jednej strony z liczby uwzględnionych transakcji, a z drugiej z oszacowania wartości tych M&A, których warunki nie zostały ujawnione.

O tym, że 2015 rok będzie najlepszy w historii wiadomo było już pod koniec listopada, gdy dzięki ogłoszeniu kolejnych wielkich transakcji pobity został dotychczasowy rekord wszechczasów z 2007 roku. Kolejne dni i tygodnie budowały „górkę”.

Spośród banków inwestycyjnych najlepiej ubiegłoroczny boom wykorzystał Goldman Sachs. Doradzał w 402 transakcjach wartych ponad 1,8 bln dolarów, z czego ponad bilion przypadało na transakcje w USA, ponad pół biliona dolarów na Europę, a reszta na region Azji i Pacyfiku.

Choć wartość ogłoszonych w 2015 r. M&A była wyraźnie wyższa niż rok wcześniej, to ich liczba spadła. Za wzrost wartości rynku odpowiadały megatransakcje, których wartość przekracza 10 mld dolarów. Takich transakcji było 67, a największa z nich to połączenie firm medycznych Pfizer z Allergan (wartość 160 mln dolarów, druga pod względem wartości transakcja w historii M&A). Inne megatransakcje to zakup browarów SAB Miller przez Anheuser-Busch InBev (wartość transakcji 117 mld dolarów), a także warta 68,6 mld fuzja firm chemicznych Dow Chemicals i DuPont oraz warte 67 mld dolarów przejęcie EMC przez Della (największa w historii transakcja M&A w branży IT).

Optymizm w firmach

Z międzynarodowych badań ankietowych przeprowadzonych jesienią 2015 r. przez firmę doradczą EY wynika, że apetyty menedżerów na fuzje i przejęcia są duże. 60 proc. ankietowanych firm deklarowało, że planuje w najbliższych 12 miesiącach przejęcia, a ponad połowa respondentów twierdziła, że przygotowuje co najmniej trzy transakcje i wierzy, że je sfinalizuje mimo zawirowań w światowej gospodarce.

 

(infografika Darek Gąszczyk)

Ta ostatnie deklaracja jest istotna, bo w tych samych badaniach niemal ¾ ankietowanych twierdziło, że w ostatnich 12 miesiącach zrezygnowało z przejęcia. Głównym powodem były albo obawy, że transakcję zablokuje regulator, albo przejęcie celu przez konkurenta, który zaoferował sprzedającemu lepsze warunki. Tak było m.in. w przypadku Pep Boys (sieć stacji obsługi samochodów), którą starali się kupić Bridgestone i Icahn Enterprises. Rywalizacja przyniosła wzrost wartości oferty z 15 do 18,5 dolarów na akcję, a zwycięzcą okazał się Icahn, który na zakup wyłożył w sumie miliard dolarów w gotówce.

W ocenie bankierów inwestycyjnych, w 2016 r. liczba ubiegłorocznych megatransakcji będzie trudna do powtórzenia, ale powinna wzrosnąć ogólna liczba transakcji, bo firmy, które ogłosiły fuzje i przejęcie w 2015 r. zaczną sprzedawać niepotrzebne im części biznesu. To zaś oznacza, że banki inwestycyjne, które w ubiegłym roku zarabiały na łączeniu firm, teraz będą zarabiały na ich dzieleniu. Nie można wykluczyć, że wielkie fuzje będą okazją do optymalizacji podatkowej i przeniesienia siedziby firmy do kraju, gdzie podatki są niższe.

Ponadto – tak jak w 2015 r. – mniejsze firmy będą się łączyć, by utrzymać swoją konkurencyjność, a wielkie firmy będą przejmowały stosunkowo niewielkie spółki, które mają interesujące je technologie i rozwiązania.

Można też oczekiwać, że na rynku M&A sposobu na wyjście z inwestycji będą szukały fundusze private equity i venture capital. Jest to związane z obserwowanym w 2015 r. osłabieniem amerykańskiego rynku pierwotnych ofert, którego wartość wyniosła ledwie 30 mld dolarów i nie dość że była najniższa od 2009 r., to na dodatek była mniejsza niż wartość rynku w IPO w Hongkongu.

Nie można wykluczyć, że w 2016 r. „obudzi się” europejski rynek M&A, który ma mniej więcej dwuletnie opóźnienie do rynku w USA. Na razie wyraźny wzrost aktywności – skok o ponad 130 proc. głównie za sprawą przejęcia SAB Miller przez Anheuser-Busch Inbev oraz zakupu BG Group przez Royal Dutch Shell – odnotowano w Wielkiej Brytanii, na którą przypadało ponad 40 proc. ubiegłorocznej wartości transakcji M&A zawartych na Starym Kontynencie. We Francji rynek fuzji i przejęć skurczył się w ub.r. o ponad 40 proc., zaś w Niemczech wzrósł o 11,5 proc.

Giełda i stopy procentowe

Koniunktura na rynku M&A jest powiązana z tym co dzieje się na giełdach. Analitycy twierdzą, że cykl wzrostowy na amerykańskiej giełdzie jeszcze się nie skończył i oczekują, że w 2016 roku amerykański indeks S&P 500 zyska do 10 proc. Trudno dziś ocenić, czy jest to realne. Warto jednak pamiętać, że w końcu 2014 roku analitycy ankietowani przez agencję Reuters przewidywali, że w ub.r. S&P zyska 11,5 proc. W praktyce skończyło się na spadku o 0,7 proc.

Umiarkowany optymizm analityków dotyczący tegorocznego wzrostu rynku w USA można uznać za pozytywny dla rynku M&A, bo ułatwi kupującym i sprzedającym uzyskanie porozumienia w sprawie wyceny przejmowanej firmy.

Pesymiści przypominają, że w przeszłości tuż po tym, jak na rynku M&A pojawiały się okresy wyjątkowo wysokiej aktywności (lata 1999 i 200 oraz 2006 i 2007) szybko dochodziło do kryzysów na rynku akcji. Zwracają przy tym uwagę, że wysokie wyceny osiągane w transakcjach M&A – w przypadku spółek giełdowych zwierają zazwyczaj premię – wspierają wzrost cen akcji na giełdzie. Z kolei wysoka wycena na giełdzie wymusza na chcącym przejąć jakąś spółkę publiczną wysoką wycenę w ofercie M&A. Ten mechanizm w pewnym momencie musi się zaciąć.

Nie wykluczone, że przyczynkiem, który spowoduje owe zacięcie będzie nowy cykl wzrostu stóp procentowych w USA. Niskie stopy sprawiały, że spadła rentowność obligacji czy to państwowych, czy to spółek o inwestycyjnym ratingu. W poszukiwaniu większych zysków inwestorzy wędrowali albo na rynek papierów o nieinwestycyjnym ratingu (tzw. obligacje śmieciowe), albo na rynek akcji. Ponadto niskie stopy, a w konsekwencji tani dług, zachęcały do kupowania firm za pożyczone pieniądze. Wzrost stóp podniesie ceny długu, co sprawi, że wzrosną koszty finansowania fuzji i przejęć długiem, czy to bankowym, czy to uzyskiwanym na rynku obligacji, w tym papierów o wysokiej rentowności. To z kolei może negatywnie wpłynąć na rynek fuzji i przejęć.

Sceptycy twierdzą, że ubiegłoroczny wzrost aktywności na rynku M&A nie jest dobrym sygnałem, bo oznacza, że kończy się obecny cykl koniunktury i zarządy firm nie widzą szans na wzrost organiczny i w takich transakcjach szukają sposobu na poprawę wyników. Zwracają też uwagę, że spółki szukając sposobu na poprawę wyników oszczędzają na inwestycjach. O ile w 2013 r. wydatki na ten cel wzrosły – według wyliczeń analityków Citigroup – w skali globalnej o 4,6 proc., to w kolejnych 12 miesiącach wzrost spadł poniżej 2 proc.

Innym złym sygnałem jest to, że firmy informując o M&A niewiele lub wręcz wcale nie mówią o oczekiwanym wzroście przychodów połączonych spółek (tzw. synergie przychodowe), a wiele uwagi poświęcają oczekiwanej obniżce kosztów (synergie kosztowe).

– Słowo oszczędności staje się synonimem słowa synergia  – można usłyszeć od sceptyków. Twierdzą też oni, że firmy dokonują fuzji i przejęć, by przez późniejsze ścięcie kosztów przygotować się do nieuchronnej recesji.

W ocenie sceptyków, część transakcji M&A jest odpowiedzią firm na naciski ze strony inwestorów aktywistów, którzy co raz śmielej podpowiadają zarządom, na co powinny wydawać pieniądze. To, że żądania aktywistów często opierają się na przesłankach krótkoterminowych nie przeszkadza władzom firm, bo i one często nie mają długoterminowej wizji.

Ucieczka przed destrukcją

Jednym z istotnych czynników napędzających falę przejęć są obawy „starych” przedsiębiorstw, że staną się ofiarami twórczej destrukcji jaką w kolejnych branżach przynoszą młode firmy, które w swej działalności wykorzystują nowoczesne technologie oraz nowe modele biznesowe. Efektem tych działań jest podgryzania pozycji rynkowej starych firm, a z czasem zmuszanie do ograniczenia dotychczasowej działalności. Hotele zmagają się z Airbnb, taksówkarze z Uberem, biura podróży z TripAdviser, a telekomy z komunikatorami takimi jak Skype, czy WhatsApp.

Z badań szwajcarskiego International Institute for Management Development wynika, że w przekonaniu menedżerów cztery z dziesięciu największych firm w poszczególnych branżach mogą nie przetrwać najbliższych pięciu lat. Że obawy te są niepozbawione podstaw najlepiej świadczy to, że do dziś istnieje jedynie co czwarta amerykańska firma z grona tych, które w 15 lat temu uwzględniane były na liście 100 największych przedsiębiorstw tygodnika Fortune.

By konkurować i przetrwać stare firmy muszą albo inwestować w nowe rozwiązania, albo zdecydować się na przejęcia. Niemiecki Axel Springer wybrał rozwiązanie mieszane i w 2015 r. na przejęcie internetowego serwisu informacyjnego Business Insider wydał 342 mln dolarów. Zainwestował także w akcje Thrillist, Mic.com i Jaunt, amerykańskich startupów działających na rynku medialnym. Springer starał się też o przejęcie Financial Times, który jest przykładem skutecznej transformacji z medium analogowego w płatny cyfrowy serwis informacyjny. Ostatecznie FT kupił za 1,3 mld dolarów japoński wydawca Nikkei. Celem tych transakcji poza wejściem w świat cyfrowych mediów jest także chęć zwiększenia przez niemieckiego wydawcę w mediach angielskojęzycznych.

– Nie wykluczamy, że za 10 lat będziemy firmą w 100 proc. cyfrową i w 80 proc., a nawet w 90 proc. działającą na rynkach międzynarodowych – mówił w New York Times Mathias Döpfner, prezes Axel Springer.

Zmieniając model biznesowy Springer połączył w ubiegłym roku kupiony w końcu 2013 r. informacyjny kanał telewizyjny N24 z redakcją dziennika Die Welt. Obecnie kanał działa jako WeltN24.

Dell, który znany jest z produkcji komputerów w ubiegłym roku ogłosił przejęcie EMC, firmy zajmującej się przechowywaniem danych i oferowaniem usług związanych z przetwarzaniem danych. Ta transakcja pozwoli Dellowi poszerzyć obecność w uznawanym za przyszłościowy obszarze działalności. Producent komputerów liczy, że dzięki przejęciu umocni pozycję na rynku wielkich przedsiębiorstw i będzie w stanie zaoferować klientom nowe, kompleksowe usługi. Po zamknięciu transakcji jedynie 30 proc. przychodów Della będzie pochodziło ze sprzedaży komputerów. Reszta z usług IT.

Ubiegły rok przyniósł gwałtowny wzrost liczby transakcji M&A wśród producentów półprzewodników. Ogłoszono w sumie ponad 150 takich transakcji, a ich wartość przekroczyła 110 mld dolarów (wyższa były tylko w 2007 r., gdy sięgnęła 115,5 mld dolarów). Największe z nich to warte 37 mld dolarów przejęcie Broadcom przez Avago, zakup Freescale przez NXP (wartość transakcji 16,7 mld dolarów) i kupno Altera przez Intel w transakcji wartej 17 mld dolarów. Ten rok może okazać się równie dobry. Tak przynajmniej wynika z badań ankietowych przeprowadzonych przez firmę doradczą KPMG wśród przedstawicieli branży producentów półprzewodników.

W ocenie ekspertów, przejęcia w tej branży wymuszane są przez kilka czynników takich jak nadwyżka mocy produkcyjnych, wysokie koszty inwestycji związanych z uruchomieniem produkcji nowej generacji procesorów, zmiany technologiczne i związane z nimi nakłady na badania i rozwój, chęć obniżenia kosztów oraz zamiar wejścia w nowe obszary produkcji.

Sprzedają założyciele

Polski rynek fuzji i przejąć był dość aktywny, ale zdominowały go stosunkowo niewielkie transakcje, których wartość z reguły nie przekraczała 100 mln euro.

Przez lata siłą napędową rynku M&A w Polsce były przejęcia związane z prywatyzacją państwowych firm. Miał największą wartość i ściągały zainteresowanie zarówno inwestorów branżowych, jak i funduszy private equity. Na takie transakcje trudno teraz liczyć. Można za to spodziewać się przejmowania prywatnych firm przez spółki kontrolowane przez państwo, takich jak zakup 65 proc. akcji kopalni Bogdanka przez grupę energetyczną Enea (wartość transakcji 1,48 mld zł), czy przejęcie ponad 25 proc. akcji Alior Bank przez PZU (wartość transakcji 1,63 mld zł).

Dwie znaczące ubiegłoroczne transakcje prywatyzacyjne przeprowadziło PKP. W maju ogłosiło sprzedaż 100 proc. akcji TK Telekom, operatora telekomunikacyjnego. Spółkę za 222 mln zł kupiła Netia, największy polski alternatywny operator telekomunikacyjny. W lipcu, PKP ogłosiło, że za 1,41 mld zł (wartość transakcji z uwzględnieniem przejmowanego długu – 1,97 mld zł) sprzeda PKP Energetyka funduszom zarządzanym przez CVC Capital Partners.

Prywatyzacyjne przejęcia powoli zastępują transakcje związane z kupnem firm od ich założycieli, którzy np. z racji wieku starają się spieniężyć stworzony przez siebie biznes. W ocenie ekspertów wartość takich transakcji – poza nielicznymi wyjątkami – wynosi zazwyczaj od 20 mln euro do 100 mln euro.

Przykładem transakcji odbiegającej in plus od wspomnianego przedziału jest sprzedaż 52,7 proc. akcji TVN przez grupę ITI i grupę Canal+. Amerykański Scripps Networks Interactive zapłacił za nie 584 mln euro. Z kolei Deutsche Asset & Wealth Management za ok. 290 mln euro kupił od Grażyny Kulczyk poznański Stary Browar, zaś fundusze zarządzane przez Grifn Real Estate i PIMCO za 1,12 mld zł przejęły 66 proc. akcji Echo Investment. W tej transakcji wśród sprzedających był założyciel spółki – Michał Sołowow.

Co raz częściej zaczyna też dochodzić do transakcji, w których sprzedawane są wcześniej przejęte firmy. Powodem może być zrealizowanie zysków z inwestycji, jak i zmiana strategii dotychczasowego właściciela wynikająca np. z restrukturyzacji firmy. Tu przykładem może być ogłoszona w lipcu sprzedaż przez spółki z grupy Kulczyk Holding 63 proc. akcji Pekaesu. Wartości transakcji nie ujawniono, media szacowały ją na 280 mln zł. Nabywcą są fundusze zarządzane przez Innova Capital. Inna tego typu transakcja to odkupienie za 1,13 mld zł przez Immobilaria Tagba od funduszy Warburg Pincus 31,7 proc. akcji AmRest.


Tagi


  • Iza pisze:

    Kulczyk Holding idzie pełną parą do przodu, sprzedaż pekaesu była dobrym posunięciem. Firma wyszła na prostą po inwestycjach Holdingu i dała zarobić.

Dodaj komentarz


3 × = dwadzieścia jeden

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane