Żółte światło na rynkach globalnych

27.08.2015
Poniedziałek 25 sierpnia 2015 r. był dla banków centralnych na całym świecie poważnym ostrzeżeniem przed trudnym do przewidzenia w skutkach kryzysem rynków finansowych. Wyczerpała się już strategia programów stymulacyjnych zwłaszcza ilościowego łagodzenia – twierdzą zgodnie ekonomiści i menadżerowie.

Summers: Prywatne inwestycje nie zapewnią poziomu oszczędności do rozwoju gospodarki światowej w nadchodzących latach, która skazana jest na stagnację i niskie, z punktu widzenia historii gospodarczej, stopy procentowe. (CC By NC ND Canada 2020)


Banki centralne znalazły się w trudnej sytuacji. Mają teraz do dyspozycji tylko niedoskonałe narzędzia, które mają im pomóc wywiązać się z postawionych zadań: doprowadzenia do maksymalnego zatrudnienia i stabilizacji cen. Zostały też uzależnione nadmiernie od rynków finansowych, które stają się coraz bardziej niestabilne.

Słabe fundamenty gospodarki USA

W przypadku gospodarki USA podstawy gospodarki są mocno nadwyrężone. Profesor Lawrence Kotlikoff z Universytetu w Bostonie przedstawiając realia gospodarki USA pomija, jak określa „mylący”, indeks PKB. I koncentruje się na rynku pracy, realnym poziomie zadłużenia i „kulturze finansowej” różnych pokoleń.

Jak wynika z raportu Biura Pracy w lipcu 2015 r. 93,6 mln Amerykanów (czyli 62,6 proc.) było bezrobotnych i nie szukało pracy. To najwięcej od października 1977 r. gdy USA walczyły z najdłuższą powojenna recesją. Kotlikoff odrzuca sformułowanie „zadłużenia federalnego”, które „nie ukazuje realnej sytuacji finansowej” USA. Miast tego wprowadza termin „przepaść fiskalna”, którym określa „wszystkie wydatki i zobowiązania finansowe rządu” po odliczeniu wszystkich dochodów do budżetu.

„Przepaść fiskalna” USA to dziś 210 bln dol. czyli 16 razy więcej niż oficjalne zadłużenia USA. „Jest to ogromna suma bo roczne PKB to 18 bln dol.” – podkreśla. „To znaczy, że przepaść fiskalna to wartość PKB z prawie 12 lat” – dodaje.  Kotlikoff wskazuje też na problem mentalności, którą charakteryzuje slogan z lat 70 „korzystaj ile chcesz” kierowany do emerytów. Podatek miał młodym zapewnić w przyszłości taki transfer finansowy na jaki mogli liczyć emeryci przed 2007 r. Profesor Ronald Lee z Berkeley podkreśla, że już w latach 70. był to błąd. Bo starsze pokolenie konsumowało tyle, że już pod koniec lat 80. „stopa oszczędności była niższa niż w trudnym okresie II wojny światowej.” I równocześnie spadał poziom inwestycji z 15 proc w 1960 r. do 4 proc. w latach 90.

Dokładnie miesiąc temu szef Rezerwy Federalnej Janet Yellen toczyła spór filozoficzny odnośnie polityki monetarnej i bańki na rynku finansowym z analitykami Bank of International Settlements.  Analitycy zaniepokoili się, że wbrew zapowiedziom Bena Bernanke, iż pierwsza podwyżka stóp nastąpi „prawdopodobnie” jesienią 2015 r. obecna szef Fed może tę decyzję opóźnić jeszcze o co najmniej rok. Ze względu na „niezadawalającą” sytuację na rynku pracy.

Analitycy banku w Szwajcarii stwierdzili, że „niskie stopy mogą także spowodować odwrotny skutek zachęcając do dalszego zadłużania się. W ten sposób konsekwencje związane z ich podniesieniem, gdy dług wzrośnie, będą znacznie poważniejsze.” Szefowa Fed odpowiedziała, że banki dobrze rozważyły  konsekwencje wprowadzenia nadzwyczajnej polityki monetarnej wskutek globalnego kryzysu finansowego 2008 r. I dodała, że „tak zwany stan równowagi (equilibrium) realnych stóp procentowych może dziś znajdować się na niższym poziomie niż to miało miejsce w dziejach gospodarki ze względu na zwolnione tempo wzrostu produkcji czy wiatry czołowe spowodowane kryzysem finansowym i trendami w demografii…”

A były sekretarz skarbu Larry Summers dodał nawet (wyraźnie nawiązując do idei twórczej destrukcji austriackiego ekonomisty Josepha Schumpetera)  że bańki finansowe mogą stać się nową rzeczywistością dla gospodarki żeby pomóc osiągnąć jej zrównoważony wzrost. Dlaczego? Bo podobnie jak prof. Kotlikoff uważa, że fundamenty globalnej gospodarki, także amerykańskiej, zostały „ogromnie” osłabione.

Inni ekonomiści i menadżerowie także uważają, że sytuacja, w której znajduje się gospodarka światowa jest wyjątkowa. Ich zdaniem poniedziałkowe tąpnięcia na rynkach muszą być jednak traktowane przez banki centralne jak żółte światło: ostrzegawcze.

Polityka łagodzenia tylko jako strategia krótkoterminowa

Według ekonomisty i szefa doradców Allianz, Mohameda El-Eriana, zadania Fedu i innych banków centralnych są trudne ze względu na polaryzację wśród polityków i brak harmonijnej strategii gospodarczej. Stąd – jak podkreśla El-Erian – te instytucje muszą umiejętnie poruszać między „korzyściami, kosztami i ryzykiem.” Tym ostatnim jest destabilizacja rynków finansowych, której pierwsze oznaki można było dostrzec w poniedziałek. „Z rynków australijskich odpłynął kapitał o wartości 60 mld dol.” – wskazuje. Niestabilność, jak podkreślają analitycy BIS, już w 2007 r omal nie doprowadziła do tego, że gospodarka globalna znalazła się w wielo-poziomowej depresji. Pani Jelen ma rację jeśli traktuje obecną politykę jako rozwiązanie krótkoterminowe.

Na krótkoterminowość polityki Fed, która korygowana jest co sześć tygodni wskazuje także ekonomista prof. Richard Cooper z Harvardu: Rezerwa Federalna nie decyduje o polityce finansowej „w nadchodzących latach”.  Jeśli uwarunkowania gospodarcze na to pozwolą to polityka się zmieni. W tym sensie sądzę, że korzyści aktywnej polityki monetarnej, na którą wskazuje Jelen przeważają nad negatywnymi konsekwencjami wykazanymi przez szwajcarskich analityków. Kurs Fed musi zmieniać się bardzo płynnie, wręcz, jeśli to możliwe, niezauważalnie dla gospodarki – sugeruje.

Słowami „płynnie” i „stabilnie” często posługuje się dr John Makin z American Enterprise Institute, który ostrzega przed bańkami i niekontrolowanym spadkiem cen. Ich główną przyczyną jest ostry wzrost popytu gospodarstw domowych, instytucji finansowych czy producentów, których depozyt jest pusty. A gotówka oznacza bezwarunkową płynność, która kończy się wraz z pęknięciem bańki – wyjaśnia.

W sensie monetarnym kiedy wzrost podaży pieniądza i wzrost prędkości podaży pieniądza równa się wzrostowi nominalnego PKB to prędkość spada gdy aktywa, które tracą płynność są wykorzystywane do pozyskania gotówki. W rezultacie załamuje się podaż pieniądza wskutek rosnącej ilości ucieczek depozytów. Stąd pęknięcie bańki, które oznacza załamanie się płynności tworzy samonapędzającą się spiralę spadku cen aktywów i załamania się aktywności gospodarczej.

Pęknięcie destabilizuje rynki. W tym sensie twórcza destrukcja rynku Schumpetera mogłaby być zbyt ryzykowna dla globalnych rynków. Jednak dalsze ich wspomaganie obecną polityką monetarną jest również niekorzystne – dodaje Makin. Gospodarka realna nie odczuła pozytywnego skutku ze względu na to, że banki centralne wdrożyły agresywną politykę łagodzenia na poziomie makro równocześnie uniemożliwiając pozostałym bankom powiększenia ich bilansów na poziomie mikro.

Odpływ i przypływ wolnego kapitału

W wyniku tej decyzji podkreśla prezydent Nakamae International Economic Research, dr Todashi Nakamae, łatwy pieniądz trafił na rynki poprzez banki szarej strefy (shadow bank) i carry trade czyli ryzykowne operacje polegające m.in. na zaciągnięciu pożyczki nisko oprocentowanej by zainwestować w aktywa, które mają przynieść zysk. Dzięki temu kapitałowi produkcja przemysłowa w Chinach wzrosła pięciokrotnie od 800 mld dol. w 2000 r. do 4 bln dol. w 2013 r (mierzona według wartości dol. w 2005 r.).

To nie jest tempo racjonalne, ani możliwe do utrzymania – podkreśla dr Nakamae. I przytacza przykład wahań poziomu produkcji cementu.  W 2013 r. Chiny wyprodukowały 2,4 mld ton sześciennych cementu – 60 proc. całej produkcji światowej. Jednak Chiny nie mogą utrzymać takiego tempa.

Nakamae tłumaczy, że polityka monetarna, która przyspieszyła wzrost bańki chińskiej zwiększyła skutek deflacyjny zwolnienia tempa gospodarczego. Dlaczego? Bo ostatnie odbicie gospodarki chińskiej było w całości wynikiem aktywności zagranicznego kapitału. Działo się tak: łatwy pieniądz wykreowany przez politykę łagodzenia USA czy Japonii trafiał do centrów offshore – w Hongkongu. A stamtąd do Chin w formie operacji carry trade. Fundusze te inwestorzy najpierw zamieniali na dolary Hongkongu, które są przywiązane do dolara USA, a później inwestowali w produkty z wysoką stopą zwrotu denominowane w renminbi. Według danych banków Hongkongu wartość zagranicznych roszczeń netto w lipcu 2015 r. wyniosła 7,2 bln dol Hongkongu. Banki nie ukrywają, że większość pożyczyły Chinom.

Potrzeba zwiększenia płynności

A zatem koniec polityki ilościowego łagodzenia musi odwrócić kierunek tych przepływów i rozpocząć recesję. Dr Nakamae dodaje, że kryzys w Chinach spowoduje tysiące mini-kryzysów w gospodarce globalnej. Jednak biorąc pod uwagę tę presję deflacyjną banki centralne nie powinny stawiać celu inflacyjnego na poziomie 2 proc. „To aberracja” – twierdzi.

Jego zdaniem widzimy na rynkach gwałtowny odpływ kapitału – „trend, który dopiero rozpoczął się”. Kapitał lokuje się w start-upach, których wartość przekracza 1 mld dol. I w żywności, których notowania  futures rosną. Chodzi o start-up takiej firmy jak Uber o wartości 50 mld dol.,  Xiaomi – 46 mld dol. czy Theranos. Gwałtowne ucieczki kapitału z rynków to trend, do którego musimy się przyzwyczaić – prognozuje. Bo wolny przepływ kapitału to błogosławieństwo i przekleństwo.

Tak też nazwała politykę Bena Bernanke prezydent Brazylii Dilma Rousef gdy przepływ kapitału zagranicznego na rynkach wschodzących aprecjonował waluty, nadmuchiwał bańki z aktywów i eksportował destabilizację. Do czasu gdy nastąpił odpływ.
W maju 2015 r. wschodzące rynki miały w 3,1 bln dol. zadłużenia w papierach wartościowych i 3,1 bln dol.  w kredytach. „Stąd słabe waluty i wzrost zadłużenia powodują wzrost braku zaufania, a nie wzrost eksportu” – podkreśla prof. Makin. I dodaje, że w swobodnym przepływie kapitału nie można widzieć przeciwnika.

Kapitał uratował USA na przełomie lat 80. i 90. przed recesją.  Gdy wszystkie wskaźniki gospodarcze wskazywały, że gospodarka wpadnie w kryzys z pomocą przyszli Japończycy. I wykupili zadłużenie. Takich przykładów jest wiele. Dlatego rynki muszą być miejscem przewidywalnych i transparentnych transakcji.

Kto zobaczył „żółte światło”

Polityka łagodzenia może być jedną z przyczyn poniedziałkowego tąpnięcia na rynkach całego świata. Ekonomiści zgadzają się, że niełatwe problemy Chin komplikuje jej przedłużanie. Jednak są podzieleni w jaki sposób należy je rozwiązać.

Jedni wskazują na nieuchronność mechanizmów opartych o schumpeteriańską ideę twórczej destrukcji. I konieczność tworzenia nowych kredytodawców, jak zainicjowany przez Chiny bank infrastruktury i zwiększenia płynności przez Bank Światowy. Dlaczego? Na to pytanie odpowiedział prof. Larry Summers: prywatne inwestycje nie zapewnią poziomu oszczędności do rozwoju gospodarki światowej w nadchodzących latach, która skazana jest na stagnację i niskie, z punktu widzenia historii gospodarczej, stopy procentowe.

I być może w ostatni poniedziałek jedną z takich prób zwiększenia płynności na rynkach już widzieliśmy. Po upływie niecałych 2 godzin, gdy wszystkie indeksy giełdowe wskazywały poziom spadkowy, tajemniczy inwestor spowodował, iż w kilka sekund Dow Jones wzrósł o 600 punktów. Taki inwestor nie pojawił się jednak ani na rynku Szanghaju, Sydney, Londynie czy Frankfurcie. Tam nikt nie zauważył żółtego światła.


Tagi


  • Paweł pisze:

    Tekst traktuje bardzo ogólnie o poruszanych temat. Bardzo luźne i nieprecyzyjne powiązania, które w rzeczywistości często nie występują.

  • RICO pisze:

    Zastanawia głównie dlaczego świat podtrzymuje tą gangrenę finansową która w ostatecznym rozrachunku i tak niszczy gospodarki !

  • Leon Orlikowski pisze:

    O polityce Quantitatve Eassing
    Tomasz Pompowski w tekście pt.: „Żółte światło na rynkach globalnych” informuje, że ekonomiści i menadżerowie zgodnie twierdzą, że „Wyczerpała się już strategia programów stymulacyjnych zwłaszcza ilościowego łagodzenia”. Ponieważ, jak twierdzi Profesor Lawrence Kotlikoff z Universytetu w Bostonie, zadłużenie na świecie wzrosło obecnie do niewyobrażalnych rozmiarów. „Przepaść fiskalna” USA to dziś 210 bln dol. (ogólna suma długu publicznego i prywatnego), czyli 16 razy więcej niż oficjalne zadłużenia USA. „Jest to ogromna suma bo roczne PKB to 18 bln dol.” „To znaczy, że przepaść fiskalna to wartość PKB z prawie 12 lat”. Ponadto „w maju 2015 r. wschodzące rynki miały 3,1 bln dol. zadłużenia w papierach wartościowych i 3,1 bln dol. w kredytach”. Tak więc „Banki centralne znalazły się w trudnej sytuacji. Mają teraz do dyspozycji tylko niedoskonałe narzędzia, które mają im pomóc wywiązać się z postawionych zadań: doprowadzenia do maksymalnego zatrudnienia i stabilizacji cen. Zostały też uzależnione nadmiernie od rynków finansowych, które stają się coraz bardziej niestabilne.”, bo są przepełnione nadmierną płynnością. Łatwy, bo tani pieniądz szuka pilnie dochodowych lokat inwestycyjnych. Przede wszystkim poprzez banki szarej strefy (shadow bank i carry trade), które zajmują się ryzykownymi operacjami polegającymi na udzielaniu pożyczek możliwie nisko oprocentowanych do zainwestowania w aktywa, które mają przynieść szybkie zyski. Właśnie taki kapitał pożyczkowy był w ostatnim okresie kierowany przede wszystkim na rynek chiński, dzięki któremu „produkcja przemysłowa w Chinach wzrosła pięciokrotnie od 800 mld dol. w 2000 r. do 4 bln dol. w 2013 r (mierzona według wartości dol. w 2005 r.)”. „Łatwy pieniądz wykreowany przez politykę łagodzenia USA czy Japonii trafiał do centrów offshore – w Hongkongu. A stamtąd do Chin w formie operacji carry trade. Fundusze te inwestorzy najpierw zamieniali na dolary Hongkongu, które są przywiązane do dolara USA, a później inwestowali w produkty z wysoką stopą zwrotu denominowane w renminbi (chińskie pieniądze zwane też juanami. Według danych banków Hongkongu wartość zagranicznych roszczeń netto w lipcu 2015 r. wyniosła 7,2 bln dol Hongkongu. Banki nie ukrywają, że większość pożyczyły Chinom.” Napływ do Chin tego kapitału przyczynił się do napompowania chińskiej bańki, która właśnie pękła i spowodowała poniedziałkowe (24.08.2015) tąpnięcia na rynkach całego świata. Dla FED, EBC oraz Centralnego Banku Japonii zapaliło się żółte światło informujące, że nastąpił koniec polityki ilościowego łagodzenia. Banki centralne powinny teraz rozpocząć drenowanie nadmiaru płynności z rynku. Dopuszcza się nawet uruchomienie mechanizmów opartych na schumpeterowskiej idei twórczej destrukcji, czyli fizycznego wyeliminowania części chybionych, nadmiernych inwestycji. http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/zolte-swiatlo-na-rynkach-globalnych/?k=debata

  • Leon Orlikowski pisze:

    2. Znakomita większość obserwatorów, dziennikarzy, a nawet ludzi z tytułami profesora ekonomii, określa luzowanie ilościowe, czyli Quantitative Easing (QE) jako „(DO)DRUK” pieniędzy, który jakoby natychmiast przekłada się na wzrost obiegu pieniężnego. Oczywiście takie postrzeganie i rozumienie polityki QE, jaką po kryzysie 2008 r. podjęły i nadal prowadzą centralne banki, musi prowadzić do błędnych wniosków w zakresie spodziewanych, potencjalnych jej skutków. Quantitative Easing (QE) to polityka banków centralnych polegająca na masowym wykupie obligacji rządu oraz samorządów lokalnych czy hipotecznych listów zastawnych (MBS) od banków komercyjnych. Najkrócej mówiąc jest to program zamiany aktywów (np. obligacji – T-bond na rezerwy dolarowe) w tzw rezerwy pieniądza Mo. Należy przypomnieć, że przyrost pieniądza M0 kreowanego przez banki centralne, którego dostarczają one bankom handlowym w ramach polityki QE, stanowi dla banków handlowych jedynie bazę monetarną, w oparciu o którą mogą one kreować nowy pieniądz i powiększać jego obieg. Tak więc polityka banków centralnych w zakresie QE nie przekłada się bezpośrednio na wzrost obiegu pieniężnego i dlatego nie ma ona żadnego wpływu na to, czy i kiedy pojawi się inflacja. Zagadnienie rezerw pieniądza Mo Ben Bernanke, były prezes Fed wyjaśnił następująco: „Rezerwy [bankowe] to po prostu depozyty utrzymywane przez banki komercyjne w FED; czasem słyszy się, że FED drukuje pieniądze, ale to nie ma w rzeczywistości miejsca, ilość pieniądza w obiegu się nie zmienia. Zmienia się tylko stan rezerw, które banki utrzymują w FED”. Tak więc podczas skupu aktywów FED następuje wzrost rezerw banków komercyjnych, które banki te utrzymują w FED. W wyniku akcji QE suma bilansowa FEDu gwałtownie rośnie, tak jak i rosną rezerwy banków. Szczególnie intensywną politykę QE prowadzi już od trzech dekad Bank Centralny Japonii. W jej wyniku baza monetarna w bankach handlowych Japonii wzrosła aż do 60% jej PKB, natomiast w USA wynosi ona ok. 25%,a w Wielkiej Brytanii ok. 20%. Na skutek powściągliwej polityki prowadzonej w tym zakresie przez EBC baza monetarna w strefie euro stanowi tylko ok. 10% PKB. Bank Centralny Japonii (BoJ) wydrenował już rynek z obligacji państwowych do tego stopnia, że obawia się, iż niedługo zabraknie mu państwowych papierów dłużnych i nie będzie miał co skupować. Tymczasem od ponad 2 lat Europejski Bank Centralny ma zupełnie odwrotny problem. Europejskie banki komercyjne regularnie spłacają pożyczki udzielone przez EBC (głównie na przełomie 2011 i 2012 roku). Powoduje to, że od połowy 2012 r. suma bilansowa EBC systematycznie się kurczy. EBC ogłosił zatem program szeroko zakrojonego luzowania ilościowego QE. Obok dotychczasowych zakupów ABS-ów i listów zastawnych EBC będzie też regularnie skupował obligacje rządów strefy euro. Tych papierów będzie kupował na kwotę ok. 60 mld euro miesięcznie, a zakupy potrwają do września 2016 r., co oznacza, że bilans EBC zwiększy się dzięki temu o ok. 1,1 bln euro i osiągnie ok. 3 biliony euro w 2016 r.
    Z powyższego wynika, że wielkość akcji kredytowej banków komercyjnych oraz wynikający z niej wzrost obiegu pieniężnego nie zależy od stanu rezerw tych banków. Ponieważ rezerwy nie przynoszą bankom praktycznie żadnego dochodu, stąd prawdopodobne domniemanie i założenie, że QE spowoduje zmniejszenie ich awersji do ryzyka i skłoni do poszukiwania alternatywnych źródeł dochodów, udostępniania środków pieniężnych na przedsięwzięcia dające wyższe oprocentowanie, jak np. obligacje korporacyjne. Jednak wolumen udzielonych kredytów zależy od popytu oraz wiarygodności kredytobiorców. Niestety problemem jest to, że obecna sytuacja gospodarcza raczej temu nie sprzyja – co widać było, gdy podczas QE1 akcja kredytowa znacznie spadła. Część graczy na rynku jednak, olśniona perspektywą „dodruku” podejmuje często irracjonalne decyzje inwestując – tzn. „uciekając” od $ – w „twarde” aktywa, jak surowce, co może i z reguły skutkuje chybionymi inwestycjami oraz prowadzi do powstawania i rozwijania się baniek spekulacyjnych.

  • Leon Orlikowski pisze:

    3. To właśnie nadmierna, lekkomyślna akcja kredytowa na rynku hipotecznym doprowadziła do bieżącego kryzysu. Stąd, w warunkach aktualnie bardzo wysokiego poziomu zadłużenia gospodarstw domowych w USA, jak i w wielu innych krajach, sam koncept oparcia odbudowy aktywności gospodarczej na zwiększeniu akcji kredytowej jest po prostu absurdalny i zupełnie niezrozumiały.
    Należy bowiem wziąć pod uwagę fakt, że we wszystkich rozwiniętych krajach banki komercyjne podchodzą bardzo wstrzemięźliwie do udzielania kredytów. Nie sięgają też po kredyty zadłużone gospodarstwa domowe. Podobnie korzystające z kredytów małe firmy, które nie powinny się już więcej zapożyczać. Wszystkie zadłużone podmioty tną teraz swoje budżety i ograniczają wydatki. Jednocześnie też jest bardzo wiele dużych firm, które zamiast inwestować, gromadzą gotówkę, a to z powodu mizernych perspektyw popytu na produkowane i oferowane przez nie towary. W tej sytuacji prowadzenie dalej przez banki centralne bardziej aktywnej polityki QE jest niecelowe, bo nie jest w stanie ożywić koniunktury gospodarczej. Skutecznym wyjściem z impasu mogłoby być tylko fiskalne stymulowanie gospodarki – tzn. odpowiednia polityka wydatkowa rządu – aż do osiągnięcia trwałych efektów ożywienia, ale tę możliwość blokuje przyjęty model polityki gospodarczej.
    http://modernmoneytheory.blox.pl/2013/08/29-Luzowanie-Ilosciowe-QE-Fakty-i-Mity.html
    http://stojeipatrze.blogspot.com/2015/01/gdzie-podziaa-sie-inflacja.html
    http://mises.pl/blog/2015/02/03/benedyk-luzowanie-ilosciowe-europejskiego-banku-centralnego/

    Po ostatnim kryzysie bowiem rządy, zwłaszcza państw strefy euro, przyjęły sobie za podstawowy cel, że nie będą już dalej podnosić aktualnie istniejących stanów zadłużenia publicznego. Natomiast rządy tych państw, które z powodu nadmiernych długów wpadły w kłopoty, przystąpiły do systematycznej spłaty swych długów. Nie ma wić chętnych do zaciągania nowych kredytów ani przez podmioty prywatne ani też publiczne. A bez zaciągania kredytów netto nie ma kreacji nowego pieniądza i wzrostu obiegu pieniężnego. Akcję kredytowania paraliżuje przede wszystkim to, że powoduje ona szybki wzrost zadłużania się zarówno sfery prywatnej jak i publicznej. Zaciągane kredyty, którymi kreowany jest nowy pieniądz, skutkują bowiem w sposób przyspieszony narastaniem zadłużania się dlatego, że długi te narastają z dwóch powodów: 1) adekwatnie do wartości zaciąganych kredytów, oraz 2) w sposób przyspieszony na skutek kapitalizowania przez banki części realizowanego oprocentowania od udzielonych kredytów. Problem przyspieszonego narastania długów z tytułu zaciągniętych kredytów, które kreują wzrost obiegu pieniężnego, wyjaśnia niżej przedstawiona analiza:

  • Ciułacz pisze:

    Link do analizy się nie wkleił…

  • Leon Orlikowski pisze:

    Narastanie długu z powodu kredytowej kreacji pieniądza obiegowego

    Dane: Y – przyrost dochodu; M – przyrost wartości pieniądza w obiegu;
    K – wartość udzielonych kredytów, którymi został wykreowany i wtłoczony do obiegu pieniądz; D – wartość długu zakumulowanego z udzielonych kredytów i z naliczonego oraz skapitalizowanego oprocentowania od kredytów, którymi został wykreowany pieniądz.

    K = M – czyli wartość udzielonych kredytów K = wartość
    wykreowanego kredytowo pieniądza obiegowego M , (1)

    a = M/Y – współczynnik przyrostu wartości pieniądza w obiegu
    do przyrostu dochodu, (2)

    r – stopa (tempo) przyrostu dochodu;
    s – kapitalizowana stopa procentowa.

    Jeżeli założymy, że tempo wzrostu(przyrostu) dochodu jest stałe i przyrost dochodu dokonuje się według stopy r, czyli:

    Y21:Y10=Y32:Y21=…=Ynn-1:Yn-1n-2 = 1+r = q, (3)

    to również w takim samym tempie r przy innych warunkach niezmiennych musi wzrastać wartość obiegu pieniądza, czyli:

    M21:M10=M32:M21=…=Mnn-1:Mn-1n-2 = 1+r = q (4)
    Ogólny przyrost dochodu w okresie t1-tn wynosi:

    Yn1= Y1+Y2+Y3+…+Yn-2+Yn-1+Yn (5)

    oraz po uwzględnieniu (3) jest:

    Yn1=Y1(1+q1+q2+…+qn-3+qn-2+qn-1) = Y1(qn-1):(q-1) (5a)

    Z (5a) wynika, że ogólny przyrost wartości pieniądza w obiegu w okresie t1-tn , który zapewnia wymianę towarów po niezmienionych cenach wynosi :

    Mn1=M1(1+q1+q2+…+qn-3+qn-2+qn-1) = M1(qn-1):(q-1) (6)

    Ponieważ z założenia wartość wtłoczonego do obiegu pieniądza jest równa wartości udzielonych kredytów bez naliczenia do nich skapitalizowanego oprocentowania, czyli M=K więc:
    Kn1=K1(1+q1+q2+…+qn-3+qn-2+qn-1) = Kn1(q-1):(q-1) (7)

    Udzielone kredyty podlegają oprocentowaniu według określonej rynkowej stopy. Ponieważ w zasadzie całe bieżące bankowe koszty są pokrywane z pobieranej prowizji od udzielanych kredytów, więc można założyć, że naliczane oprocentowanie od tych kredytów jest w całości kapitalizowane według stałej stopy s, oraz że cały zakumulowany dług od udzielonego kredytów w okresie t1-tn łącznie z naliczonym skapitalizowanym oprocentowaniem za ten okres wyniesie więc:

    Dn1=K1(pn-1+pn-2q1+pn-3q2+…+p2qn-3+p1qn-2+qn-1) (8)

    Po odpowiednim przekształceniu wyrażenia (8)

    Dn1=K1pn-1(1+q1:p1+q2:p2+…+qn-3:pn-3+qn-2:pn-2+qn-1:pn-1)=
    =K1pn-1[qn/pn-1]:[q-1] (9)

    Dzieląc wyrażenie (10) przez wyrażenie (5a) otrzymamy udział zakumulowanego długu w przyroście dochodu za okres t1-tn:

    Dn1:Yn1 =[K1pn-1(qn/pn-1):(q/p-1)]:[Y1(qn-1):(q-1)] (10)

    Po odpowiednim przekształceniu wyrażenia (10) i uwzględnieniu w nim wyrażeń (1) i (2) oraz przy założeniu, że a=1 i że kapitalizawane jest całe naliczne oprocentowanie od udzielonych kredytów, otrzymamy następujące wyrażenie:

    Dn1:Yn1 = (qn-1+qn-2p1+qn-3p2+…+q2pn-3+q1pn-2+pn-1):
    :(qn-1+qn-2+qn-3+…+q2+q1+1) (11)

    Z wyrażenia (11) wynika, że jeżeli q˃1, czyli r˃0 oraz p˃1,czyli s˃0, to stosunek długu do dochodu wzrasta wraz z wydłużaniem się okresu kredytowej kreacji pieniądza obiegowego. Czynnikiem spowalniającym wzrost tego stosunku jest większa rozpiętość pomiędzy stopami naturalną r (stopą nominalnego wzrostu dochodu) i kapitalizowanego oprocentowania s, czyli im jest większe q w stosunku do p, tym wolniej wzrasta udział długu w dochodzie. Gdy stopy te są sobie równe r=s, czyli gdy q = p, to udział ten wzrasta bardzo szybko i jest określony następującym wyrażeniem:

    Dn1:Yn1 = (nqn-1):[(qn – 1):(q – 1)] (12)

    Natomiast jeżeli z naliczanego oprocentowania od udzielanych kredytów, którymi jest kreowany pieniądz obiegowy, nie ma żadnej kapitalizacji, czyli gdy s=0 oraz p=1, to wartość długu w czasie wzrasta adekwatnie do wzrostu wartości kreowanego i wtłaczanego do obiegu pieniądza, czyli gdy do wyrażenia (11) zostanie podstawione p=1, to przybierze ono postać:

    Dn1:Yn1=(qn-1+qn-211+qn-312+…+q21n-3+q11n-2+1n-1):(qn-1+qn-2+qn-3+…+q2+q1+1) (13)
    czyli: D:Y=(qn-1+qn-2+qn-3+…+q2+q1+1):(qn-1+qn-2+qn-3+…+q2+q1+1)=1 (13a)

    Z wyrażenia (13a) wynika, że długi od kredytów, którymi jest kreowany pieniądz obiegowy nie narastają w sposób przyspieszony tylko wtedy, gdy kreacja ta nie jest obciążona oprocentowaniem, które jest kapitalizowane. Trudno aby prywatna bankowość mogła udzielać nieoprocentowanych kredytów. Kreacji pieniądza bez obciążania go oprocentowaniem mógłby tylko dokonywać bank centralny poprzez udzielanie skarbowi państwa nieoprocentowanych kredytów na finansowanie tej części wydatków budżetowych, na które nie ma pokrycia w dochodach budżetowych. Kanałem przez który tak kreowany pieniądz byłby wtłaczany do obiegu, byłyby wydatki budżetu państwa finansowane z rachunku otwieranego przez bank centralny. Bank centralny emitowałby więc nie tylko pieniądz gotówkowy, czyli monety i banknoty, ale również pieniądz depozytowy.

Dodaj komentarz


+ 6 = jedenaście

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane