Debata o imigrantach wymaga dobrej informacji

21.09.2018
Badania w krajach rozwiniętych, które stanęły w obliczu wyzwań związanych z imigracją, wykazały błędne wyobrażenia ich rodzimych mieszkańców o liczbie i charakterze imigrantów.

(Thomas Hawk, CC BY-NC)


„Dajcie mi waszych zmęczonych, waszych ubogich, wasze zgromadzone tłumy, które pragną odetchnąć wolnością” – te słowa wciąż możemy przeczytać na Statui Wolności. Ale to przesłanie wydaje się bardzo odległe od dzisiejszych postaw wobec imigracji.

Błędne wyobrażenie o liczbie i charakterze imigrantów dość często przewija się podczas debat dotyczących imigracji. Autorzy poniższego artykułu wykorzystali dane z badań przeprowadzonych w sześciu krajach, aby wykazać, jak uderzające i powszechne wyobrażenia na ten temat są nieprawdziwe.

Polityka imigracyjna jest bardzo złożona i obejmuje kwestie ekonomiczne, polityczne i moralne. Niestety dyskusje te często nie opierają się na faktach i danych, ale na stereotypach i błędnych wyobrażeniach.

W zakończonym niedawno badaniu (Alesina i in. 2018) zaangażowano firmy komercyjne wykonujące badania rynku i opinii. Przeprowadziły one, w okresie od stycznia do marca 2018 r., na dużą skalę ankietę i eksperyment na reprezentatywnej próbie ponad 22 tys. rodzimych mieszkańców w sześciu krajach: Francji, Niemczech, Włoszech, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Badane państwa zostały wybrane do próby, ponieważ mają różne systemy gospodarcze oraz społeczne i wszystkie stanęły ostatnio w obliczu wyzwań politycznych związanych z imigracją.

Zadano respondentom szczegółowe pytania na temat tego, jak postrzegają imigrantów, w tym np.: ilu ich zdaniem jest imigrantów w kraju, skąd przybyli i jaka jest ich sytuacja ekonomiczna. Zgodnie z metodologią OECD (2015) zdefiniowano imigranta jako urodzonego za granicą legalnego rezydenta kraju. Badano również postawy rodzimych mieszkańców wobec imigrantów oraz ich preferencje w zakresie polityk imigracyjnej i redystrybucyjnej.

Błędne wyobrażenia

W pięciu z sześciu badanych państw przeciętny rodzimy mieszkaniec uważał, że w jego kraju mieszka od dwóch do trzech razy więcej imigrantów, niż jest w rzeczywistości. Na przykład w Stanach Zjednoczonych legalni imigranci stanowią około 10 proc. populacji, ale respondenci amerykańscy uważali, że udział ten wynosi 30 proc. Podobne różnice występowały w Niemczech, Francji, Włoszech i Wielkiej Brytanii. W Szwecji, w kraju, w którym występuje najwyższy odsetek imigrantów, społeczne postrzeganie imigrantów (27 proc.) było najbliższe ich rzeczywistemu udziałowi w populacji (18 proc.).

We wszystkich krajach imigranci byli postrzegani jako ubożsi, gorzej wykształceni i bardziej narażeni na bezrobocie, niż są w rzeczywistości.

Rodzimi mieszkańcy mają również błędne przekonania na temat pochodzenia imigrantów. W szczególności przeszacowują udział imigrantów z regionów, które w ostatnim czasie określane były w mediach jako „problematyczne”, oraz udział imigrantów, którzy nie są chrześcijanami – kiedy chrześcijaństwo jest główną religią w ich kraju. We wszystkich krajach, z wyjątkiem Francji, respondenci przeszacowali udział imigrantów muzułmańskich. Najbardziej błędne postrzeganie tego udziału występowało w Stanach Zjednoczonych i Szwecji. W USA respondenci uważali, że udział imigrantów muzułmańskich wynosi 23 proc., podczas gdy w rzeczywistości stanowi 10 proc., natomiast respondenci w Szwecji byli przekonani, że udział ten wynosi 45 proc., podczas gdy w rzeczywistości stanowi 27 proc. W Wielkiej Brytanii, Włoszech i Niemczech przeszacowanie udziału muzułmanów kształtuje się od 10 do 14 p.p.

We wszystkich krajach, w tym we Francji, respondenci zaniżali w swoich szacunkach udział imigrantów chrześcijańskich o co najmniej 20 p.p. Respondenci ze Stanów Zjednoczonych uważali, że wśród imigrantów jest 40 proc. chrześcijan, podczas gdy w rzeczywistości ich udział wynosi 61 proc. Respondenci w Wielkiej Brytanii byli przekonani, że 30 proc. imigrantów to chrześcijanie, podczas gdy ich prawdziwy udział stanowi 58 proc.

We wszystkich krajach imigranci byli postrzegani jako ubożsi, gorzej wykształceni i bardziej narażeni na bezrobocie, niż są w rzeczywistości. Na przykład rodzimi mieszkańcy Stanów Zjednoczonych uważali, że 35 proc. imigrantów żyje poniżej granicy ubóstwa, podczas gdy w rzeczywistości jest to mniej niż 14 proc. Wierzyli również, że imigranci w znacznym stopniu polegają na pomocy państwa. Około jedna trzecia wszystkich respondentów z USA, Włoch i Francji oraz jedna piąta wszystkich respondentów w Wielkiej Brytanii i Niemczech była przekonana, że imigrant otrzymuje większe zasiłki niż rodzimy mieszkaniec danego kraju, nawet jeśli obaj mają takie same dochody, strukturę rodziny, wiek i zawód. Znaczna część respondentów uważała również, że imigranci są ubodzy przede wszystkim z powodu braku starań, a nie niesprzyjających okoliczności.

Te błędne wyobrażenia były szeroko rozpowszechnione we wszystkich państwach i grupach respondentów. Były one większe w odniesieniu do respondentów, którzy nie mieli wyższego wykształcenia i którzy twierdzili, że popierają partie prawicowe lub pracują w zawodach nacechowanych niskim poziomem kwalifikacji w sektorach o dużym wpływie imigracji. Respondenci, którzy osobiście znali jakiegoś imigranta, mieli mniej tendencyjne wyobrażenia. Oczywiście poznanie imigranta mogło być nie przyczyną, a wynikiem ich poglądów na temat imigracji.

Pozytywne korelacje

Respondenci we wszystkich krajach znacznie przeszacowują również udział imigrantów wśród osób ubogich lub z niskim wykształceniem. Ci ze Stanów Zjednoczonych uważali, że 37 proc. osób ubogich to imigranci, podczas gdy w rzeczywistości ich udział wśród ubogich wynosi 12 proc.

Takie wypaczone wyobrażenia mogą skłaniać rodzimych mieszkańców do wniosku, że imigranci stanowią obciążenie dla finansów publicznych ich kraju i że w nieproporcjonalny sposób korzystają z państwowej redystrybucji dóbr.

W rzeczywistości istnieje silna ujemna korelacja pomiędzy przekonaniem na temat udziału imigrantów wśród osób ubogich, a poparciem dla redystrybucji. Uchwycono to w indeksie poparcia dla redystrybucji, który podsumowuje odpowiedzi na wszystkie pytania z nią związane. Respondenci, którzy uważali że większą część osób ubogich stanowią imigranci, popierali mniejszą redystrybucję. Natomiast respondenci, którzy ogólnie popierali większą imigrację, popierali także większą redystrybucję.

Pokazywanie respondentom jednego dnia z życia ciężko pracującego imigranta zwiększało poparcie dla redystrybucji. Jednakże eksperymenty, które pokazały respondentom prawdziwy udział w populacji oraz pochodzenie imigrantów, nie powodowały znacznie większego poparcia dla redystrybucji.

Świat dezinformacji

Badania nie odnosiły się do ważnej kwestii jaką jest źródło bardzo silnych błędnych wyobrażeń rodzimych mieszkańców o imigrantach. Być może są to media, które w przeważającej mierze podkreślają negatywne działania niektórych imigrantów – czego przykładem są sensacyjne artykuły o przestępstwach popełnionych przez imigrantów lub nadużywaniu przez nich systemu opieki społecznej. Media rzadko piszą o imigrantach, którzy przestrzegają prawa, uczciwych i pracowitych oraz o ich pozytywnym wkładzie w gospodarkę kraju przyjmującego, co być może wynika z charakteru programów informacyjnych. Dostarczane informacje mogą mieć charakter endogeniczny, jeśli media lub decydenci polityczni starają się dopasować przekaz do poglądów konkretnych grup odbiorców, którzy z kolei szukają potwierdzenia swoich uprzedzeń. To błędne koło utrwala rozprzestrzenianie się dezinformacji, jeśli w interesie grup sprzeciwiających się imigracji jest raczej pogłębianie błędnych wyobrażeń niż ich wyjaśnianie.

Niezależnie od źródła tych błędnych wyobrażeń, debata na temat imigracji odbywa się dziś w świecie dezinformacji.

Problem imigracji ma istotne znaczenie w wielu krajach rozwiniętych. Nie ma dla niego prostych rozwiązań. Nie ma również żadnego magicznego sposobu na rozwiązanie problemu globalnych nierówności, które przyczyniają się do dużych przepływów imigracyjnych. Nie ma też sposobu na bezproblemową integrację milionów imigrantów ekonomicznych w Europie lub Stanach Zjednoczonych, ani na zapewnienie, że wieloetniczne społeczności będą żyć razem w pokoju.

We wszystkich tych krajach trzeba dokonać trudnych wyborów. Ludzie mogą szczerze i w rozsądny sposób różnić się co do odpowiedniego stopnia otwartości na imigrację. Ale te ważne i bardzo potrzebne dyskusje muszą opierać się na rzeczywistej sytuacji, a nie na błędnych wyobrażeniach.

Stefanie Stantchevaprofesor ekonomii na Uniwersytecie Harvarda oraz pracownik naukowy CEPR i NBER

Alberto Alesina – profesor ekonomii politycznej na Uniwersytecie Harvarda oraz pracownik naukowy CEPR, specjalizuje się w polityce fiskalnej, uniach walutowych, integracji ekonomicznej

Armando Miano – doktorant w dziedzinie ekonomii na Uniwersytecie Harvarda

Artykuł po raz pierwszy ukazał się w VoxEU.org (tam dostępna jest pełna bibliografia). Tłumaczenie i publikacja za zgodą wydawcy.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test