Autor: Grażyna Śleszyńska

Analizuje zjawiska makroekonomiczne i polityczne. Współtworzyła Forum Ekonomiczne w Krynicy

Amerykański Big Tech triumfuje?

Komu jak komu, ale firmom technologicznym i e-commerce pandemia COVID-19 na pewno nie zaszkodziła, przeciwnie, dała impuls do dalszego wzrostu. Indeks NASDAQ Composite, śledzący amerykański sektor technologii, osiągnął rekord wszechczasów, odbijając się o 50 proc. po spadku z marca 2020.
Amerykański Big Tech triumfuje?

(©Envato)

Motorem odbicia na rynku kapitałowym po marcowym szoku była Wielka Piątka, czyli Apple, Amazon, Microsoft, Alphabet (spółka dominująca holdingu zbudowanego wokół Google) i Facebook, które razem stanowią jedną czwartą całkowitej kapitalizacji rynkowej w USA.

Według ankiety Amerykańskiego Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (przeprowadzonej jeszcze przed informacją o chorobie amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa), 30 proc. amerykańskich inwestorów spodziewa się dalszych wzrostów w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Eldorado na Nasdaq doprowadziło do odwrotu od złota, którego cena od marca wzrosła o niemal 20 proc. i oscyluje obecnie w granicach 1 900 dolarów za uncję.

Jeszcze nie tak dawno inwestorzy zastanawiali się, która z wielkich spółek technologicznych jako pierwsza osiągnie wartość rynkową biliona dolarów. W sierpniu 2018 r. dokonał tego Apple. Pięć tygodni później doścignął go Amazon. Microsoft doszlusował do nich w kwietniu 2019 r., a Microsoft w styczniu 2020 r. Facebook nadal czeka na swój wielki moment.

W sierpniu Apple osiągnął wartość rynkową 2 bilionów dolarów.

Tymczasem w sierpniu, równo dwa lata po historycznym przebiciu bilionowego sufitu, Apple ustanowił nowy rekord, osiągając wartość rynkową 2 bilionów dolarów. Szokujący jest fakt, że ten drugi bilion „wypracował” w czasie, gdy światowa gospodarka była pogrążona w lockdownie. Jeszcze w połowie marca, gdy rynki przeżyły tąpniecie, wartość Apple spadła poniżej biliona. Mało tego, w sprawozdaniu finansowym za 2019 r. jako jedyny z Wielkiej Piątki nie wykazał znaczącego dochodu.

O tym, jak trudno odtworzyć skalę sukcesu Wielkiej Piątki, świadczy choćby rozczarowująca ewolucja tak obiecujących jednorożców, jak WeWork, Slack i Uber. Poza Wielką Piątką wysokie zyski notują też Nvidia, PayPal, Zoom i Netflix. Zoom był rekordzistą wzrostów, bo jako platforma telekonferencyjna stał się niezastąpionym narzędziem pracy zdalnej.

Przed Arabią Saudyjską i tuż za Holandią

Trzeba przyznać, że sukcesy na giełdzie idą w parze ze wzrostem dochodów, za którym stoi postęp technologii cyfrowych oraz ich niezastąpioność w dobie reżimu dystansu społecznego.

Big Tech dawno przyćmił Big Oil oraz inne tradycyjne branże, skupiając wszystkie najwyżej wyceniane spółki. Zarabia miliardy, bo ktoś musi obsługiwać pęczniejące bazy danych użytkowników i unowocześniać aplikacje, nie mówiąc o przychodach z reklam, których są wymarzonym nośnikiem.

Gdyby zysk netto Big Tech z 2019 r. zestawić z wartościami PKB na świecie, to Wielka Piątka uplasowałaby się na 18. miejscu, przed Arabią Saudyjską i tuż za Holandią.

Duże firmy technologiczne są dużym problemem

Pomimo podobieństw spółki tworzące Big Tech mają odmiennie rozłożone strumienie finansowe i trajektorie wzrostu.

Liderem Wielkiej Piątki, zarówno pod względem dochodu netto, jak i kapitalizacji rynkowej, jest Apple z kultowymi iPhone’ami. Amazon zarabia na sprzedaży online.

Alphabet, poza wieloma pobocznymi liniami biznesu, czerpie pełnymi garściami z quasi monopolu Google, czyli swojej spółki zależnej, na wyszukiwanie informacji w internecie i, co za tym idzie, na plasowanie reklam.

W przypadku Microsoft dochody generuje dostarczanie usług w chmurze obliczeniowej, do tego stopnia, że platforma Azure stała się zyskowniejsza od pakietu Office i systemu Windows. Facebook z kolei monetyzuje stały wzrost użytkowników, stawiając na integrację usług i reklam.

Możliwości ekspansji wciąż są ogromne. Wiele dziedzin gospodarki nie przeszło jeszcze cyfryzacji. Jakkolwiek zadziwiająco to brzmi, szacuje się, że na zachodzie zaledwie jedna dziesiąta sprzedaży detalicznej odbywa się w internecie i tylko jedna piąta danych „wisi” w chmurze.

Big Tech działa globalnie, co daje mu przestrzeń do rozwoju, szczególnie w gospodarkach wschodzących, w których wydatki na technologię cyfrową są nadal stosunkowo niskie. Oczywiście w tych ostatnich musi stawiać czoła konkurencji z Chin, ale z punktu widzenia konsumenta jest to raczej powód do zadowolenia.

Nowa bańka spekulacyjna?

Dwa lata temu nad Doliną Krzemową zawisło widmo „techlashu”, czyli rewolty konsumenckiej i regulacyjnej przeciwko wielkim technologiom. Skandal związany z wyciekiem danych milionów użytkowników Facebooka, w których posiadanie weszła firma Cambridge Analytica i wykorzystała je w amerykańskiej kampanii prezydenckiej, odbił się rykoszetem na wszystkich gigantach technologicznych.

Z jednej strony wzbudziło to wściekłość samych konsumentów, rozczarowanych brakiem poszanowania ich prywatności. Z drugiej strony organy regulacyjne, a nawet organy ścigania – bo Facebook został poddany śledztwu prokuratorskiemu i postawiony w stan oskarżenia – wzięły Big Tech na celownik.

Republikańscy senatorowie żądali wyjaśnień w sprawie dyskryminowania przez Big Tech wartości konserwatywnych.

Pod koniec lipca 2020 roku szefowie spółek technologicznych odpowiadali na zarzuty specjalnej podkomisji komisji Kongresu USA, badającej praktyki antykonkurencyjne i nadużywanie dominacji rynkowej. Republikańscy senatorowie żądali dodatkowo wyjaśnień w sprawie dyskryminowania przez Big Tech wartości konserwatywnych.

Mimo tych wątpliwości walory czempionów technologicznych niepohamowanie idą w górę. Naturalną cechą współczesnych gospodarek jest cykliczność. Rodzi się zatem pytanie, czy i kiedy zakończy się cykl wzrostowy, który i tak trwa wyjątkowo długo.

Rozpoczął się wraz z premierą iPhone’a w 2007 r., a więc jeszcze przed kulminacją światowego kryzysu finansowego. A skoro jego końca nie widać, to tym bardziej nieprzerwana hossa gigantów technologicznych budzi obawę o pompowanie bańki spekulacyjnej. Wielka Piątka jest łącznie wyceniana na 5,6 bln dolarów, co stanowi blisko jedną piątą wartości indeksu S&P 500, śledzącego największe, amerykańskie spółki.

Jak ograniczyć władzę Big Techów

Tak skoncentrowany rynek był po raz ostatni 20 lat temu, tuż przed załamaniem, które przeszło do historii jako bańka dot-comów. Dopóki Rezerwa Federalna będzie sponsorować rynki finansowe, dopóty do kolejnego krachu nie dojdzie. Zakładając jednak, że inwestorzy wiedzą, co robią, lokując pieniądze w high-techach i oczekując, że ich zyski podwoją się w ciągu następnej dekady, to dla gospodarki nie jest to dobra wiadomość. Mielibyśmy bowiem do czynienia z alarmującą koncentracją kapitału w branży cyfrowej, do tego stopnia, że każde wahnięcie w ramach NASDAQ prowadziłoby do wstrząsów gospodarczych w świecie zachodnim.

Wielka Piątka zatrudnia 1,2 mln osób i jest lokomotywą amerykańskiej gospodarki, z łączną sumą inwestycji wynoszącą prawie 200 mld dolarów rocznie. Zestawienie zysków generowanych przez amerykańskie korporacje z PKB Stanów Zjednoczonych na przestrzeni dziesięcioleci prowadzi do wniosku, że Apple jest obecnie tak duży, jak Standard Oil oraz US Steel u szczytu swojej potęgi w 1910 r.

Alphabet, Amazon i Microsoft mają osiągnąć ten pułap w ciągu najbliższych 10 lat. Uzasadnia to żądania skuteczniejszej ochrony konkurencji i demonopolizacji branży technologicznej. Stany Zjednoczone zdają sobie jednak sprawę, że Wielka Piątka stanowi ich perełkę eksportową i bastion w rywalizacji z Chinami. Dlatego nie należy się spodziewać żadnej pochopnej i gwałtownej szarży wymierzonej w Big Tech.

Przed rewoltą?

Organy regulacyjne od czasu do czasu będą nakładały na firmy technologiczne kary za naruszanie przepisów podatkowych, antymonopolowych i prawa użytkowników do ochrony danych osobowych, ale grzywny stanowią mniej niż procent kapitalizacji rynkowej Wielkiej Piątki, co stanowi akceptowalny koszt prowadzenia działalności.

Realnym uderzeniem w ich dochody może być natomiast zmasowana akcja mająca na celu zniesienie wszelkich ulg i nałożenie podatku cyfrowego, zarówno w Azji, jak i w Europie, nie mówiąc o macierzystej Ameryce.

Ponadto wraz z upowszechnianiem się wielkich technologii firmy nietechnologiczne będą traciły dochody, a ich pracownicy – zatrudnienie. Będzie to rodziło napięcia społeczne na skalę porównywalną do masowego offshoringu produkcji, który był skutkiem ubocznym globalizacji.

Dalsze kroki rozwojowe Big Techu będą tak samo brzemienne w skutki, jak polityka koncernów motoryzacyjnych w latach 70. XX wieku czy inżynieria finansowa Wall Street w latach 2007-08. Prawdziwy „techlash” dopiero przed nimi.

(©Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Na pandemii skorzystały wielkie firmy technologiczne

Kategoria: Analizy
Na Wall Street notowane są w sierpniu historyczne rekordy. Bije je indeks Standard and Poor's 500, a technologiczny Nasdaq przeżywa prawdziwe szaleństwo. Natomiast wyniki amerykańskich spółek za II kw nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jak długi będzie powrót gospodarki USA do poziomu sprzed pandemii.
Na pandemii skorzystały wielkie firmy technologiczne

Apple’s tax scheme deemed legal

Kategoria: Macroeconomics
The EU’s General Court overturned a European Commission (EC) decision that Apple have to pay back EUR14.3bn in taxes to Ireland. The EC now has two months to launch an appeal. The battle between the UE and multinational corporations employing various “tax optimization schemes” is not over yet.
Apple’s tax scheme deemed legal

Cenne dane klientów banków

Kategoria: Analizy
Wejście dużych firm technologicznych do świata finansów ułatwia im dostęp do nowej, ogromnej wartości – danych bankowych klientów. Stanowi to sygnał ostrzegawczy dla organów regulacyjnych w zakresie koncentracji coraz bardziej osobistych danych w kilku dużych platformach.
Cenne dane klientów banków