• prof. Steve Keen, University of Western Sydney

Australijski domek z kart

27.05.2010
Przez znaczną część ekonomistów i polityków amerykańskich Australia stawiana jest za wzór; udało się jej uniknąć kryzysu, jaki wstrząsnął Zachodem. 26 maja przewodniczący senackiej komisji finansów Max Baucus stwierdził, że tamtejszy rynek nieruchomości nie okazał się domem z kart, jak ten w USA i Europie. Jednak ekonomista z Sydney prof. Steve Keen przekonuje, że Australia, niestety, też  jest w tarapatach - dług tamtejszych deweloperów przekroczył już 1/4 PKB.
debtgdpAus


Ekonomiści od kilku miesięcy analizują każdą większą publikację danych, szukając w nich potwierdzenia nadziei, że gospodarka powraca na ścieżkę wzrostu i rozpoczęło się „trwałe ożywienie”. Ostatnio przekonują, że wskaźniki fundamentalne Australii są naprawdę optymistyczne – niskie bezrobocie, silne odbicie na rynkach kapitałowych, wyniki wielu firm lepsze od oczekiwanych i tak dalej. Potem ci sami ekonomiści i komentatorzy (z których żaden nie przewidział kryzysu finansowego) dowodzą, że jeśli ożywienie zgaśnie, to stanie się tak z powodu szoków zewnętrznych – wzrostu cen surowców napędzanego przez Chiny, kryzysu długu publicznego czy nagłego odwrócenia kierunku carry trade, kiedy Fed zacznie podnosić stopy procentowe.

Analizy te pomijają wewnętrzny wskaźnik, który umożliwił mnie i garstce innych nieortodoksyjnych ekonomistów przewidzenie kryzysu finansowego: stosunek długu do PKB i tempo jego zmiany. Wskaźnik ten sugeruje, że nawet bez wspomnianych „szoków” Australii wciąż grozi albo recesja albo powrót do niestabilnych trendów, które przygotowały grunt pod kryzys finansowy.

Aby to zrozumieć, musimy cofnąć się myślami do początków lat 80., kiedy rząd ministra skarbu Hawke’a i premiera Keatinga pozwolił bankom zagranicznym zdominować Australię i kiedy „Bondy” i „Skacy” byli uważani za bohaterów narodowych, a nie twórców piramid finansowych, którymi się później okazali. To publiczne usankcjonowanie systemu piramidy finansowej oznaczało oficjalne poparcie dla modelu gospodarczego opartego na długu, a nie na realnym wzroście gospodarczym.

Rosnące zadłużenie stawało się coraz istotniejszym czynnikiem podtrzymywania aktywności gospodarczej. Zapoczątkowana została kultura uzależnienia od kredytu, która przetrwała do 2008 roku. Australijczycy coraz spokojniej zaciągali ogromne kredyty hipoteczne, ponieważ ceny domów również szły do góry, ale źródłem tego „spokoju” były wzrosty cen nieruchomości spowodowane jeszcze większymi wzrostami poziomu zadłużenia.

Proces ten się zatrzymał z końcem 2007 roku i nagły krach wydatków finansowanych długiem był prawdziwą przyczyną kryzysu finansowego, zarówno u nas, jak i gdzie indziej.

debtgdpAus

Początek kryzysu Australia obeszła bokiem metodami częściowo uczciwymi – wielki pakiet stymulacyjny, znaczne cięcia stóp procentowych i wzrost eksportu, który zawdzięczamy głównie Chinom, a częściowo nieuczciwymi – rząd przyciągnął gospodarstwa domowe z powrotem na rynek hipoteczny za pomocą ustawy, która wspomagała kupujących pierwszy dom (FHVB).

changedebt

Polityka rządu na jakiś czas wskrzesiła kulturę zadłużania się, ale kryzys trwał dalej, a bank centralny podnosił stopy, co nareszcie przekonało Australijczyków, że należy powrócić do tendencji sprzed FHVB, czyli do stopniowego odejścia od życia na kredyt.

Zaciągano znacznie mniej pożyczek hipotecznych, a przede wszystkim mniej zadłużały się małe firmy. Z najnowszych danych wynika, że tylko jedna grupa kredytobiorców – deweloperzy – nadal zwiększa dług.

changedebtgdp

Wygląda jednak na to, że również te kredyty ustabilizują się na poziomie około 25 proc. PKB. Wspomniany wzrost był wywołany przez FHVB – przed wprowadzeniem tej ustawy dług deweloperów spadł z 25,6 do 24,75 proc. PKB, by potem wzrosnąć do 26,2 proc. w marcu 2010 roku.

debtbysector

Odchodzenie od życia na kredyt utrudnia zadanie ekonomistom, którzy w raportach firm i nieznacznych zmianach stopy bezrobocia poszukują oznak „trwałego ożywienia”. Jeśli spadek zadłużenia nabierze tempa, bezrobocie wzrośnie, a jeśli ludzie znowu zaczną więcej pożyczać, bezrobocie spadnie, ale w oparciu o niemożliwy do utrzymania trend krzywej długu do dochodów.

Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że im więcej Australijczycy pożyczają w stosunku do dochodów, tym większa część zagregowanego popytu idzie na swoisty recycling kapitału finansowego. Przy wzroście poziomu zadłużenia proces ten wywołuje boom, ale może działać również w drugą stronę.

Część zagregowanego popytu finansowanego długiem obliczam w ten sposób, że dzielę roczny wzrost zadłużenia przez PKB plus tę zmianę zadłużenia. Pod koniec recesji we wczesnych latach 90. popyt finansowany długiem miał zerowy udział w popycie łącznym, by w 2008 roku osiągnąć rekordowy poziom 19 proc.

Teraz, kiedy redukcja prywatnego długu nabiera tempa, popyt łączny pikuje, co oznacza, że prawie jedna piąta australijskich „dochodów” jest zagrożona, ponieważ Australijczycy nie chcą już pożyczać pieniędzy na dodatkowe wydatki. Ustawa FHVB i wzrost długu publicznego nie dopuściły do tego, aby udział zadłużenia w popycie osiągnął wartość ujemną (tak jak to się stało w USA). Kontynuacja tego trendu w tym roku jest mało prawdopodobna – a nawet gdyby się utrzymał, oznaczałoby to oparcie naszych perspektyw gospodarczych na powrocie do napędzanego długiem wzrostu, który wywołał kryzys finansowy.

Z dostępnych danych wyłania się jeszcze jedno bardzo niepokojące zjawisko: ścisła korelacja stopy bezrobocia ze zmianami popytu finansowanego długiem. Od 1980 roku udział długu w zagregowanym popycie tłumaczy 90 proc. poziomu bezrobocia.

Korelacja nie musi oznaczać związku przyczynowego – poza tym jest więcej przyczyn niż zmiana poziomu zadłużenia – ale w tym przypadku mechanizm przyczynowy, który prowadzi do recesji i wysokiego bezrobocia jest taki prosty, że tylko neoklasyczny ekonomista mógłby z nim polemizować. Nasza gospodarka jest napędzana popytem. Spadek udziału długu w popycie oznacza spadek popytu łącznego, a tym samym również liczby miejsc pracy utrzymywanych przez łączny popyt.

lastgraph

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że Australię czeka recesja spowodowana redukcją długu. Możemy tylko mieć nadzieję, że nie pogłębią jej „szoki zewnętrzne” związane z wciąż niewygasłym kryzysem finansowym.

debtgdpAus
debtgdpAus
changedebt
changedebt
changedebtgdp
changedebtgdp
debtbysector
debtbysector
lastgraph
lastgraph

Tagi


Artykuły powiązane