Autor: Martyna Kośka

Ekspert rynków Europy Środkowej i Wschodniej; doktoryzuje się z ochrony konsumentów na rynku usług finansowych.

Balcerowicz musi podejść

Ukraiński prezydent powołał prof. Leszka Balcerowicza na swojego przedstawiciela w rządzie Ukrainy. Obejmie także funkcję wiceprzewodniczącego grupy międzynarodowych ekspertów. Balcerowicz to kolejny już Polak współpracujący z władzami Ukrainy w ramach szeroko zakrojonych reform, ale mało realne, że to wpłynie na stosunki obu krajów.
Balcerowicz musi podejść

Człowiek, który boi się problemów, zanim problem jeszcze się pojawi, nie powinien w ogóle wychodzić z domu – mówi prof. Balcerowicz. (Fot. PAP)

22 kwietnia ukraiński prezydent Petro Poroszenko podpisał zarządzenie o powołaniu profesora Leszka Balcerowicza na swojego przedstawiciela w rządzie premiera Wołodymyra Hrojsmana. Obejmie także funkcję doradcy prezydenta i wiceprzewodniczącego grupy międzynarodowych ekspertów przy ukraińskim rządzie, którą będzie kierował wicepremier Słowacji Iwan Miklos.

Jako doradca prezydenta Balcerowicz będzie odpowiadał za współpracę z inwestorami i politykami zagranicznymi. Jego zadaniem będzie również informowanie o przebiegu reform, gdyż, jak tłumaczył na spotkaniu z prezydentem, „większość inwestorów nie ma pojęcia o dobrych zmianach na Ukrainie”.

Przemyślana kandydatura

To, że władze Ukrainy chcą bliżej współpracować z Balcerowiczem, było wiadome od dawna. Mówiło się nawet o możliwości powierzenia mu teki ministerialnej, a niektóre ukraińskie media spekulowały, że rozpatrywane jest powołanie go na stanowisko szefa rządu. Balcerowicz takiego wariantu nie brał pod uwagę podnosząc, że szefem rządu powinien być polityk ukraiński.
Wyraźnie podkreśla, że nie jest członkiem rządu, a jedynie przedstawicielem głowy państwa.

– Powtarzam, to będzie doradztwo dla wszystkich władz Ukrainy, żeby uniknąć dysonansu; być przedstawicielem w rządzie, co nie znaczy być członkiem rządu – zaznaczył. – Podjąłem tę decyzję, bo jestem głęboko przekonany, że Ukraina jest strategicznie ważna dla nowego porządku w Europie, jaki wyłonił się po upadku ZSRR. Sukces Ukrainy jest ważny dla Europy, w tym szczególnie dla Polski i innych krajów naszego regionu  –wyjaśnił decyzję o objęciu funkcji na swoim profilu w portalu społecznościowym.

Powołanie Balcerowicza na stanowisko przedstawiciela prezydenta – jak również przyznanie mu wysokiej funkcji w grupie eksperckiej – jest dowodem na to, jak dużym autorytetem cieszy się on za granicą. Pomysł powołania zespołu eksperckiego był konsultowany z Komisją Europejską, więc zapewne także politycy europejscy zaakceptowali kandydaturę Polaka.

Balcerowicz sprawami ukraińskimi interesuje się od dawna. Jest zdania, że stabilna Ukraina jest ważna dla utrzymania ładu w Europie i dlatego należy ją wpierać w dążeniu do zmian i aspiracjach.

Tym, co doprowadziło do trudnej sytuacji tego kraju, jest odkładanie reform lub cząstkowe ich przeprowadzanie – co do tego zgodni są wszyscy eksperci.

– Błędem jest utożsamianie trudnej sytuacji tylko i wyłącznie z nieskutecznymi władzami i złą polityką – ogromnych szkód dokonała rosyjska agresja – podkreślił Leszek Balcerowicz dodając, że rządzący, którzy doszli do władzy po ucieczce Wiktora Janukowycza w 2014 r. zdecydowali się na niepopularne i trudne decyzje, których nie podjęli ich poprzednicy, np. podwyższyli opłaty za energię wykorzystywaną przez gospodarstwa domowe. Do niedawna subsydia były tak wysokie, że państwo udostępniało ją niemal bezpłatnie.

Do zasług obecnego prezydenta zalicza także zapobieżenie dalszemu spadkowi hrywny i zmniejszenie roli oligarchów, z czym absolutnie nie zgadzają się krytycy Poroszenki, uważający go za oligarchę – przodownika, który w dodatku współpracuje z Rosją.

Silne polskie akcenty

Balcerowicz uważa, że rada ekspertów jest bardzo potrzebna  jako niezależne ciało opiniujące projekty ustaw. Ma to służyć poprawie koordynacji w procesach decyzyjnych od samego początku. – Chodzi o to, by nie opiniować po fakcie, ale mieć merytoryczny wpływ na pierwsze projekty oraz plany strategiczne. I ta propozycja została przyjęta – powiedział.

Zapytany o plan działań ekspertów w najbliższym czasie, profesor wskazał na konieczność zbudowania zespołu i wypracowania programu, który będzie podstawą dla dalszych decyzji i działań. Do grupy dołączyło już dwóch innych Polaków: zastępcą Balcerowicza jest Jerzy Miller, były minister spraw wewnętrznych i administracji (oraz przewodniczący komisji badającej wypadek prezydenckiego samolotu w Smoleńsku).

Drugim Polakiem w zespole jest Mirosław Czech, którego Balcerowicz określił mianem „żywego pomostu między Polską a Ukrainą”. Zasiadał w parlamencie z ramienia Unii Wolności, później pracował jako dziennikarz. Obaj są już w Kijowie. Sam Balcerowicz będzie się tam pojawiał raz na 10-14 dni.

Długa lista zadań

W pierwszej kolejności zespół dokona analizy tych obszarów otoczenia gospodarczego, które wymagają pilnej naprawy. Balcerowicz ma nadzieję, że uda się wesprzeć funkcjonowanie małych i średnich przedsiębiorstw choćby poprzez zmianę przepisów w zakresie działania różnych agencji i inspekcji, które utrudniają rozwój firm. >>więcej: Spór o podatki znów podzielił biznes i władze

Kolejną sprawą jest zarządzanie przedsiębiorstwami państwowymi.

– Na Ukrainie jest bodajże 1,5 tysiąca przedsiębiorstw państwowych, w większości niedziałających. Niektóre jeszcze działają, ale jak to zwykle bywa z firmami państwowymi, niezbyt dobrze. Potrzebny jest więc program restrukturyzacji i po pewnym czasie, nie za długim, prywatyzacji – mówi prof. Balcerowicz i dodaje, że władze Ukrainy też zdają sobie sprawę z konieczności takich ruchów.

Zespół chce także dokonać przeglądu sektorów pod kątem zidentyfikowania istniejących monopoli. Do osiągnięcia sukcesu konieczna jest także stabilizacja budżetu.

Balcerowicz jest  autorem „terapii szokowej” w polskiej gospodarce,  która, pomimo upływu lat, nie przestaje wywoływać sporów i jest niejednoznacznie oceniana. Zadania na Ukrainie są równie – a może nawet bardziej – ambitne niż w Polsce przed 30 laty. Wdrażane zmiany mogą początkowo uderzyć w zwykłych Ukraińców (choćby wspomniany przypadek podwyżki cen energii).

Czy nowy przedstawiciel prezydenta wkrótce usłyszy po ukraińsku „Balcerowicz musi odejść”?

– Człowiek, który boi się problemów, zanim problem jeszcze się pojawi, nie powinien w ogóle wychodzić z domu, bo może zostać potrącony przez samochód – kwituje Balcerowicz.

Duże oczekiwania, wielkie ryzyko

Docenić trzeba fakt, że władze Ukrainy postanowiły konsultować swoje problemy z zagranicznymi ekspertami – nie pierwszy raz zresztą – gdy same nie są w stanie ich rozwiązywać. Działania wojenne trwają od blisko dwóch lat i wciąż nie zarysowała się koncepcja ich zakończenia, która by satysfakcjonowała obie strony konfliktu. Sytuacja na scenie politycznej również jest napięta, czego przykładem będzie niedawna dymisja szefa rządu  Arsenija Jaceniuka. Niedługo przed dymisją premiera, 3 lutego 2016 r., z rządu odszedł na własne życzenie Ajwaras Abromavicius, minister gospodarki z litewskimi korzeniami, uważany za jeden z filarów prozachodniego desantu reformatorów na Ukrainie. Kilka dni po nim, z tych samych powodów, do dymisji podał się także uważany za człowieka Zachodu zastępca prokuratora generalnego Ukrainy Witalij Kasko.

Zapowiadane przez Poroszenkę reformy utkwiły więc w martwym punkcie. Kraj z całą pewnością potrzebuje wyrazistego i konkretnego programu naprawczego i – jakkolwiek nikt nie chce odbierać Ukraińcom prawa do stanowienia o sobie – skorzystanie z autorytetu  zagranicznych ekspertów może być nieocenione.

Nie bez znaczenia jest cel wizerunkowy, który może osiągnąć Ukraina: zaproszenie zagranicznych specjalistów może być odczytywane jako potwierdzenie europejskich aspiracji tego kraju. Rosja może tę decyzję odczytać dwojako: po pierwsze, jako kolejny dowód na wyjście Ukrainy ze strefy jej wpływów, ale znacznie ciekawsza może okazać się dla niej analiza zrealizowanych reform. Jeśli się powiodą, dostanie czytelny sygnał, że postsowiecka gospodarka może się zreformować. Osobną kwestią jest, czy zdecyduje się w jakikolwiek sposób odnieść to do siebie. >>czytaj także: Rosyjska gospodarka spada do niższej kategorii

Dla krytyków Poroszenki powołanie zespołu stanowi dodatkowo potwierdzenie, że jego administracja naprawdę dąży do przeprowadzenia reform. Hrojsman jest „człowiekiem prezydenta” i powierzając mu urząd Poroszenko w zasadzie poręczył za niego. Rząd Jaceniuka był krytykowany za spowalnianie reform, a obecny gabinet nie może sobie pozwolić na ten błąd.

Idealnie byłoby, gdyby tak znacząca nobilitacja polskiego polityka została wykorzystana dla zacieśnienia współpracy polsko-ukraińskiej. To wydaje się jednak mało prawdopodobne, bo politycy partii rządzącej albo wcale nie odnieśli się do nominacji, albo przedstawili ją w negatywnym świetle. Z jednej strony to nie zaskakuje, bo Balcerowicz zawsze stał w opozycji do Prawa i Sprawiedliwości, z drugiej jednak szkoda, że nie ma nawet próby zbudowania porozumienia wokół tego wydarzenia. Zwłaszcza, że na Ukrainie działa więcej rozpoznawalnych polskich postaci: członkiem rady ds. reform jest Radosław Sikorski, a zaledwie kilka dni temu prezesem państwowych kolei został Wojciech Balczun, były prezes PKP Cargo.

tt

Na to, czy Balcerowiczowi uda się osiągnąć zamierzone cele, będzie miała wpływ przede wszystkim determinacja ukraińskich polityków, a więc to, czy będą gotowi wdrażać odważne – i niejednokrotnie bolesne – reformy. Aby zespół ekspertów nie pełnił tylko i wyłącznie roli koła dyskusyjnego czy think-tanku, a miał realny wpływ na kształt powstającego na Ukrainie prawa, Rada Najwyższa Ukrainy będzie musiała wykazać się dobrą wola i współpracować z ekspertami oraz wsłuchiwać się w ich uwagi.

To może być trudne, jeśli wziąć pod uwagę, jak bardzo skłócona jest ukraińska klasa polityczna i jak szybko nawet ci politycy, którzy wywodzą się z tych samych korzeni, potrafią zacząć ze sobą walczyć i wzajemnie się wyniszczać. Dodatkowo opór może pochodzić ze strony oligarchów, którzy skupiają w swoich rękach ogromną siłę polityczną, a którzy nie omieszkają zadziałać, jeśli proponowane zmiany miałyby uderzyć w stan ich posiadania.

>>warto przeczytać: Prezydent kontra oligarchia

Leszek Balcerowicz lubi wyzwania. I potrafi wyciągać wnioski z porażek. Jeśli nawet nie uda mu się zrealizować wszystkich zamierzeń to i tak jego misję będzie można uznać za sukces, bo każdy kolejny rok bez reform pogrąża Ukrainę.

Człowiek, który boi się problemów, zanim problem jeszcze się pojawi, nie powinien w ogóle wychodzić z domu – mówi prof. Balcerowicz. (Fot. PAP)
tt

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Gospodarkę ukraińską dusi korupcja

Kategoria: Trendy gospodarcze
Narodowy Bank Ukrainy prognozuje, że jej PKB wrośnie w tym roku o ok. 3,2 proc. - To wzrost sztucznie napędzany konsumpcją. Ukraina potrzebuje inwestycji, a tych nie będzie, jeśli nie poradzimy sobie z korupcją – przekonuje Dmytro Jabłonowski, ekonomista, wicedyrektor kijowskiego Centrum Strategii Ekonomicznej.
Gospodarkę ukraińską dusi korupcja

Ukraina jest nie do zastąpienia w tranzycie gazu z Rosji

Kategoria: Analizy
Pod koniec roku wygasa 10-letnia umowa między Rosją i Ukrainą o tranzycie rosyjskiego gazu na rynki europejskie. Gazprom już w 2015 r. informował, że od 2020 r. będzie dostarczać gaz nowymi drogami. Jednak wszystko wskazuje na to, że Rosja będzie zmuszona przez 2-3 lata nadal przesyłać przez Ukrainę więcej niż połowę dotychczasowych dostaw.
Ukraina jest nie do zastąpienia w tranzycie gazu z Rosji

Ukraińska gospodarka bierze kurs na Wschód?

Kategoria: Trendy gospodarcze
Coraz więcej sygnałów wskazuje na to, że po kilku latach marszu na Zachód ukraińska gospodarka dokonuje zwrotu na Wschód. W 2019 roku Rosja zajmowała trzecie miejsce na liście krajów, których firmy dokonały największych, bezpośrednich inwestycji na Ukrainie.
Ukraińska gospodarka bierze kurs na Wschód?