Autor: Adam Kaliński

Dziennikarz specjalizujący się w tematach dotyczących Chin.

Chiński smok kontra smog

Chiński wzrost gospodarczy od lat odbywa się kosztem środowiska. Teraz jego krytyczny stan rykoszetem uderza w gospodarkę Państwa Środka, odbijając się przede wszystkim na życiu i zdrowiu Chińczyków, co ma też reperkusje ekonomiczne.
Chiński smok kontra smog

(CC By Niki Photography)

Jak oszacowały Bank Światowy, WHO i Chińska Akademia Planowania Środowiska co roku w wyniku chorób wywołanych zanieczyszczeniem powietrza umiera w Chinach od 350 tys. do 0,5 mln ludzi.

Pekińskiego smogu, który czasem wisi nad miastem przez kilkanaście dni, trzeba doświadczyć na własnej skórze, aby wiedzieć, o czym mowa. Wszystko tonie wtedy w szarej mgle, przez którą słońce nie jest w stanie się przebić, a pył wciska się, dosłownie, wszędzie. Widać go zwłaszcza na szybach i karoseriach samochodów, przez szczeliny w oknach przenika do mieszkań i biur. Po krótkim spacerze po ulicy najlepiej od razu wejść pod prysznic, by spłukać go z włosów i ciała. Eksperci uważają, że oprócz niekorzystnych warunków pogodowych (wiatr nawiewa często do miast na północy pył znad pustyni Gobi) główną przyczyną smogu są wyziewy przemysłowe, opalanie węglem, spaliny samochodowe i kurz z tysięcy placów budów.

Ponieważ chińskie władze przestały udawać, że problemu nie ma, mnożą się w mediach ostrzeżenia i zalecenia, co robić, aby zminimalizować skutki gęstniejącego smogu porównywanego przez niektórych chińskich naukowców do nuklearnej zimy.

W sześciu północnych prowincjach Chin, w tym w Pekinie, stężenie w powietrzu drobnych cząstek mogących przenikać do płuc i krwiobiegu osiąga czasem poziom 505 µg/m sześc. W niektórych dzielnicach zanotowano w tym roku, nawet 993 µg/m sześc. – najwyższy poziom od 2012 roku, kiedy to oficjalnie zaczęto ogłaszać komunikaty na ten temat. Zalecany przez WHO poziom bezpieczeństwa wynosi 25 µg/m sześc.

Problem dotyczy nie tylko chińskich miast. Smog spowija bowiem całe prowincje, zwłaszcza w północnych, wschodnich i środkowych Chinach. Akademia Nauk Społecznych w Szanghaju uznała, że „z powodu zanieczyszczenia, powietrze w Pekinie stało się, prawie, niezdatne do życia ludzkiego”.

By uspokoić trochę apokaliptyczne nastroje, w dniu, kiedy nad Pekinem wisiał gęsty smog, prezydent Xi Jinping odwiedził jeden z hutongów i rozmawiał z jego mieszkańcami. Nie miał na twarzy maski antypyłowej, co – jak zauważyli z ironią chińscy blogerzy – miało dowodzić, że władza i lud oddychają tym samym powietrzem.

Środowisko polityczne

Znamienne, że sprawa ekologii oprócz reform gospodarczych i walki z korupcją była głównym tematem wystąpienia premiera Li Keqianga podczas dorocznej sesji parlamentu, czyli Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych. Szef rządu zadeklarował zamknięcie jeszcze w tym roku 50 tys. mniejszych pieców na węgiel i zainstalowanie urządzeń do odsiarczenia w elektrowniach węglowych o mocy 15 mln kW, zaś w większych obniżenie emisji azotu i oczyszczenie z węglowego pyłu.

W Chinach coraz częściej ogłasza się alerty (niedawno w Pekinie drugi najwyższy – pomarańczowy). Kiedy poziom zanieczyszczeń jest niebezpieczny przez trzy dni z rzędu, zamykane są szkoły i niektóre przedsiębiorstwa oraz ogranicza się ruch pojazdów. Za sensacyjną uznano wiadomość, że pewien mężczyzna z miasta Shijiazhuang – stolicy otaczającej Pekin i będącej głównym źródłem smogu w Chinach prowincji Hebei – pozwał do sądu Miejskie Biuro Ochrony Środowiska. Zarzucił mu, iż „nie radzi sobie ze smogiem i nie wykonuje zgodnie z prawem swych obowiązków odnośnie kontroli zanieczyszczenia powietrza”. Zażądał odszkodowania za straty zdrowotne i ekonomiczne, m.in. zakup za 10 tys. juanów masek ochronnych, oczyszczaczy powietrza i trenażera do biegania, ponieważ, jak argumentował, „to rząd otrzymuje podatki od firm i jest ich beneficjentem”. To pierwszy tego rodzaju pozew w Chinach.

Ten prawny precedens ma zwrócić uwagę władz na stan powietrza nie tylko w chińskich metropoliach, lecz także w mniejszych miastach, gdzie bywa jeszcze gorzej.

Chmura nad gospodarką

Coraz częściej mówi się, że wymykający się spod kontroli smog jest poważnym zagrożeniem dla gospodarki kraju, bo trzeba zamykać niektóre zakłady oraz zasnute smogiem autostrady (widoczność spada na nich czasem do 50 m, co grozi karambolami). Rosną też opóźnienia w ruchu lotniczym i spada liczba turystów.

Na cenzurowanym znalazła się zwłaszcza wspomniana prowincja Hebei, która zatruwa Pekin, pobliski Tianjin i dziesiątki innych miast. Do 2020 roku ma ona aż o 40 proc. ograniczyć produkcję stali, zwłaszcza w starych hutach, co wielu ekspertów uważa za nierealne.

W związku z ostatnimi stanami alarmowymi czystości powietrza w Pekinie 147 fabryk w mieście i okolicy wstrzymało lub musiało czasowo ograniczyć produkcję, by zredukować emisję dwutlenku węgla, i zainstalować nowe urządzenia do oczyszczania. Niektórzy szefowie tych firm skarżą się, że choć rozumieją krytyczną sytuację, to są rozliczani z wykonania planów produkcyjnych, więc jak mają pogodzić jedno z drugim? Cytowany przez media menedżer pekińskiej filii browaru Five Star Tsingdao – potentata w produkcji piwa – mówi, że w wyniku kontroli musiał na pewien czas zamknąć cztery z sześciu linii produkcyjnych, by o 40 proc. ograniczyć spalanie węgla w kotłach, przez co drastycznie spadła produkcja.

Ze względu na pył unoszący się z placów wielkich budów władze niektórych dzielnic Pekinu nakazują wstrzymać okresowo prace.

To tylko jednostkowe przykłady, lecz pokazują, że w Chinach nie da się obecnie ograniczyć radykalnie smogu bez strat gospodarczych.

Opóźnienia samolotów, zwłaszcza na połączeniach krajowych, należą tutaj do najwyższych w świecie. Jedną z przyczyn oprócz lawinowego wzrostu ruchu lotniczego jest smog i spowodowane nim utrudnienia pogodowe. Ogromny Pekiński Stołeczny Międzynarodowy Port Lotniczy pod względem punktualności wypada najgorzej wśród czołowych lotnisk świata. Przeciętnie aż cztery z pięciu samolotów odlatywało z niego w 2013 roku z opóźnieniem, co było powodem wielu awantur wszczynanych przez wściekłych pasażerów, ale władze tłumaczą, że bezpieczeństwo jest priorytetem.

Pekińskie Biuro Ochrony Środowiska w gęsto zaludnionych rejonach miasta nakazało niedawno zamknąć do czasu zainstalowania urządzeń do oczyszczania emisji kilkadziesiąt restauracji. Ich właściciele uważają, że to działanie na pokaz, bo za smog odpowiada przemysł ciężki i samochody, ale Instytut Fizyki Atmosfery przy Chińskiej Akademii Nauk wyliczył, że restauracyjne kuchnie i grille emitują latem 15–20 proc. zanieczyszczeń powietrza w centrum miasta.

Wielkie złomowanie

Władze twierdzą, że większości zanieczyszczeń w miastach nie powoduje przemysł, lecz spaliny z rur wydechowych samochodów z silnikami Diesla bez katalizatorów oraz dieslowskie generatory elektryczne. Zapowiedziano właśnie wycofanie z ruchu 6 mln takich pojazdów.

Liczba aut w Pekinie dochodzi obecnie do 5,5 mln. Według planu do 2017 r. ma się zatrzymać na 6 mln. Komisja transportu miejskiego stolicy chce to osiągnąć, limitując – bardziej aniżeli dotąd – liczbę pozwoleń na rejestrację nowego auta. Obecnie drogą losowania wydawanych jest miesięcznie tylko 20 tys. takich zezwoleń, ale ubiegających się o nie jest prawie 10 razy tyle (!). Uderza to w tak lansowaną ostatnio przez Pekin politykę wzrostu konsumpcji wewnętrznej, której ważną częścią jest sprzedaż nowych aut. Podobne ograniczenia wprowadzają również inne chińskie metropolie.

Doniesienia o groźnym smogu zniechęcają do odwiedzania Chin turystów, zwłaszcza zagranicznych, których liczba systematycznie spada. Dane Chińskiej Narodowej Administracji Turystycznej mówią o ponad 5-proc. spadku w 2013 roku, a w przypadku Pekinu aż 15-proc.

Chiny w ostatniej dekadzie zainwestowały w turystykę ogromne pieniądze, restaurując i odbudowując wiele zabytków, stawiając nowe hotele, ośrodki wypoczynkowe itp. Straty rekompensuje wprawdzie szybki wzrost turystyki wewnętrznej, ale kraj miał ambicję stać się światowym liderem pod względem turystyki przyjazdowej, na której zarabia się najlepiej (teraz jest na trzecim miejscu, za Francją i USA).

Co gorsza, smog zawitał nawet do słynących z czystego nieba i plaż kurortów na tropikalnej wyspie Hajnan na południu Chin, co wcześniej się tam nie zdarzało. Gospodarka wyspy, to przede wszystkim turystyka.

Ostrzeżenia popłynęły ostatnio również ze strony chińskich ekspertów od rolnictwa. Twierdzą oni, że smog zmniejsza ilość światła nawet o 50 proc., a to komplikuje proces fotosyntezy przez rośliny. Przeprowadzono eksperyment, z którego wynika, że tam, gdzie ilość światła jest wystarczająca, nasiona papryki i pomidorów wyrastają w ciągu 20 dni, natomiast w szklarniach na obrzeżach Pekinu, gdzie niebo bywa zasnute smogiem, zajęło im to ponad dwa miesiące. Konkluzja tego doświadczenia jest następująca: częsty smog może negatywnie wpłynąć na produkcję rolną w kraju.

Są, jednak w Chinach i tacy, którzy na smogu świetnie zarabiają. W ponad 30 chińskich miastach odnotowano gwałtowny wzrost popytu na tzw. produkty środowiskowe, zwłaszcza oczyszczacze powietrza. Na giełdzie nawet o 10 proc. zdrożały akcje spółek produkujących takie urządzenia, zaś niektóre firmy przestawiają się na ich wytwarzanie.

Analityki giełdy w Szanghaju Xiao Hai powiedział „China Daily”, że z sytuacji korzystają głównie firmy produkujące filtry powietrza, maski przeciw zanieczyszczeniom, urządzenia monitorujące powietrze oraz wszystko, co służy ochronie zdrowia. Analityk uważa, że wzrost popytu „będzie odczuwalny w dłuższej perspektywie, biorąc pod uwagę, że smog stał się w całym kraju częstszy”.

Nie brakuje też jednak opinii, że obecny wzrost cen akcji tych firm to efekt spekulacji i nadziei inwestorów indywidualnych, iż papiery spółek z szeroko rozumianej branży ochrony środowiska będą ciągle drożały. Dlatego inny analityk giełdowy, Ma Yaping, ostrzega, że lepiej dokładnie czytać raporty ze spółek aniżeli kierować się bieżącą sytuacją i paniką wywołaną smogiem, jednak dane na temat sprzedaży w branży robią na inwestorach wrażenie.

Średnio o kilkadziesiąt procent miesięcznie rośnie sprzedaż oczyszczaczy powietrza w dużych sieciach ze sprzętem AGD. Jedna z największych platform e-commerce w Chinach – Taobao.com – podaje, że rok do roku sprzedaż tych urządzeń wzrosła o prawie 300 proc., a strona 360buy.com odnotowuje sześciokrotny wzrost takich zakupów. Analitycy są też zgodni, że rosnąć będą ceny palladu i platyny – metali wykorzystywanych w produkcji katalizatorów spalin samochodowych.

Mimo to Chińczycy nie tracą dystansu i poczucia – raczej czarnego – humoru. Krąży tu coraz więcej dowcipów na temat smogu. Powiada się np., że ma on również plusy, bo szara mgła tworzy tak romantyczną atmosferę, że „aż zapiera dech w piersiach”.

10 chińskich miast o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu

1 Xingtai – prowincja Hebei

2 Tangshan – prow. Hebei

3 Hengshui – prow. Hebei

4 Langfang – prow. Hebei

5 Handan – prow. Hebei

6 Qinhuangdao – prow. Hebei

7 Baoding – prow. Hebei

8 Shijiazhuang – stolica prow. Hebei

9 Pekin

10 Anyang – prow. Henan

Źródło: tianqi.2345.com

 

(CC By Niki Photography)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Nagroda dla Chile za walkę o czyste powietrze

Kategoria: Ekologia
W ostatniej dekadzie udało się istotnie zredukować zanieczyszczenie powietrza w Chile, co zyskało uznanie na świecie. Przyglądając się rozwiązaniom, jakie przyjęto w tym kraju należy podkreślić, że poprawę jakości klimatu osiąga się długotrwałymi oraz systematycznymi działaniami.
Nagroda dla Chile za walkę o czyste powietrze

Dobrobyt znika w pyle zanieczyszczeń

Kategoria: Ekologia
Redukcja najdrobniejszych pyłów o przekroju poniżej 2,5 mikrometra o jeden tylko mikrogram w metrze sześciennym powietrza może zwiększyć produkt krajowy brutto o 0,8 proc. Największą korzyść osiągnęłyby kraje najbardziej narażone na pyły, m.in. Polska. Da się to wyrazić w dolarach, euro i złotych.
Dobrobyt znika w pyle zanieczyszczeń

Coraz mniej kontrolowany rozrost wielkich miast

Kategoria: Analizy
Dużym problemem na świecie staje się niekontrolowany rozrost wielkich miast, liczących powyżej 10 milionów mieszkańców. Główne przyczyny to wysoki przyrost naturalny ludności i jeszcze wyższe tempo migracji ze wsi do miast.
Coraz mniej kontrolowany rozrost wielkich miast