Chiny – Goliat światowej gospodarki

Środek ciężkości światowej gospodarki nieubłaganie przesuwa się na Wschód. Jak to się dzieje, że gospodarki USA i Unii Europejskiej drepczą od kilku lat w miejscu nie mogąc poradzić sobie z rozlicznymi i daleko idącymi skutkami kryzysu po upadku banku Lehman Brothers, a Daleki Wschód rozwija się w najlepsze?
Chiny - Goliat światowej gospodarki

(CC BY-NC-SA dmhergert)

Wschód nie jest łatwo zrozumieć Europejczykowi. Rachowanie prostych nawet liczb może sprawiać kłopoty, bo Wschód liczy inaczej. Wschód nie jest też skory otwierać się i ujawniać nie tylko co myśli, ale nawet co robi. Każdy chciałby skorzystać z szybkiego tempa jego rozwoju, ale kto jego nie rozumie, nie ma wielkiej szansy na wygraną. W lepszym zrozumieniu mentalności i gospodarek Chin, Japonii, Korei i innych krajów Dalekiego Wschodu pomoże cykl publikacji „Wschód oczami Wschodu” pióra Andrzeja Sajkiewicza, jednego z najwybitniejszych polskich znawców języków, kultury oraz gospodarek krajów dalekowschodnich. Andrzej Sajkiewicz przez wiele lat mieszkał w Japonii i w Chinach, piastując wysokie funkcje w ponadnarodowych japońskich korporacjach gospodarczych.

***************************

Mniej lub bardziej śmiałe prognozy wskazujące, iż ciężar światowej gospodarki przesuwał się będzie do strefy Azji i Pacyfiku, a globalny rynek XXI wieku zdominuje azjatycka ekspansja ekonomiczna, opracowywane były przez specjalistów zajmujących się problematyką krajów dalekowschodnich już w początkach lat osiemdziesiątych zeszłego wieku.

Niesłabnącym zainteresowaniem ówczesnego świata oraz przedmiotem nadzwyczaj licznych analiz, była unikalna dynamika wzrostu gospodarczego Japonii w okresie po zakończeniu wojny na Pacyfiku, a w latach późniejszych rynków Korei Południowej, Tajwanu i Singapuru. Nieliczni, wnikliwi obserwatorzy gospodarek krajów Dalekiego Wschodu zwracali uwagę, iż rozpoczęty proces przenikania się wzorców zachowań dwóch diametralnie odmiennych obszarów kulturowych jakimi są Azja – kultura pracy zespołowej i twardych autorytetów oraz Europa – kultura zindywidualizowanych postaw i miękkich autorytetów, będzie skutkował nowym światowym ładem polityczno-gospodarczym, a także czasami wielkiego niepokoju wśród menadżerów zachodnich korporacji.

Wskazywano dynamicznie rozwijające się Hong Kong i Singapur, jako przykłady prężnych ponadnarodowych państw-miast i swoistych laboratoriów, w których kształtują się style zarządzania i metody produkcji wynikające z przenikania się różnych kultur, w tym japońskiej z mniej japońskimi Japończykami, brytyjskiej z już nie tak angielskimi Brytyjczykami oraz chińskiej, reprezentowanej przez nrajbogatszą warstwę społeczną kakyō, z jej świadomym angażowaniem się we wszystkie sprawy bliższego i dalszego otoczenia wielonarodowych przedsiębiorstw, którymi zarządzają.

Po okresie dwukrotnie wyższego niż w krajach zachodnich tempa wzrostu gospodarczego Japonii, Singapuru, Tajwanu i Korei Południowej specjaliści coraz silniej i odważniej prezentowali pogląd, iż nadchodzące stulecie będzie należało do krajów basenu Oceanu Spokojnego, w tym do Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL), gdzie prawdopodobnie najwcześniej wykształci się zwarty, modułowy styl zarządzania, spełniający oczekiwania zintegrowanej gospodarki XXI wieku. Taki styl – jak oczekiwano – stanie się produktem globalnego eksportu ze względu na wysoki stopień uniwersalności i zdolności do adaptacji do geograficznie zróżnicowanych warunków społeczno-gospodarczych naszego globu.

Obserwatorzy zmian światowej gospodarki zdawali sobie sprawę z mocy ekspansji  gospodarczego potencjału Japończyków i ich możliwości. W 1988 roku MITI (obecne METI) szacowało, że japońskie przedsiębiorstwa zatrudniają w USA 250 tys. pracowników, a w początku lat 90-tych ich liczba wzrośnie do 840 tys., natomiast „przeszczepione” do USA japońskie fabryki będą produkować 2 miliony aut rocznie – i tak też się stało. Zdawali sobie także sprawę z możliwości pozakontynentalnych chińskich kakyō z Singapuru, Malezji, Tajwanu, Hongkongu i Wietnamu oraz wszechobecnych i dysponujących ogromnym kapitałem chińskich triad.

Osiągnięcia gospodarcze zmusiły znaczną liczbę ekonomistów i badaczy dalekowschodnich gospodarek do zastanowienia, w jaki sposób udało się tym krajom dojść do tak spektakularnych sukcesów w czasie gdy inni bronią się przed recesją.

Odpowiedź była niełatwa do zdefiniowania, bo chociaż realia wspomnianych gospodarek były imponujące, okazały się trudne do wytłumaczenia na gruncie tradycyjnej ekonomii.

Zadano sobie też pytanie: a co będzie gdy w następnym stuleciu w podobnym tempie  zacznie rozwijać się gospodarka Chin kontynentalnych, które liczą 1,3 mld ludności?

Odpowiedź daje teraźniejszość.

Otóż, licząca dziś prawie 1,5 mld ludności z ponad czterdziestoma sześcioma tysiącami urodzin dziennie Chińska Republika Ludowa, weszła w wiek XXI jako podstawowe ogniwo światowej produkcji i logistyki, a ceny dóbr – od rud metali po żywność – w wysokim stopniu uzależnione są od popytu na chińskim rynku.

Prognozy sprzed trzydziestu lat okazały się rzeczywistością, wprowadzając w osłupienie i zaskoczenie tempem tych przeobrażeń narodowe gospodarki spoza Azji, a w konsekwencji zmuszając do weryfikacji porządku świata widzianego z perspektywy Waszyngtonu, Brukseli, Strasburga, Berlina i Madrytu.

Szokiem dla menedżerów zachodnich gospodarek staje się panorama gwałtownego uprzemysłowienia, ekspansywnego i skutecznego rozwoju gospodarczego Chin, okresu w którym era bezwzględnej dominacji zachodniej cywilizacji starzeje się i wraz z upływającym czasem odchodzi do przeszłości.

To wydarzenie bez precedensu dla europocentryzmu – zakodowanego przez wieki przekonania o uniwersalizmie cywilizacji europejskiej i jej światowej misji. Europocentryzm pozwolił na narzucenie światu nie tylko europejskiej periodyzacji dziejów i administracji, ale przede wszystkim instrumentarium zachowań podporządkowanych jedynemu celowi – eksploatacji kolonialnej i bezpardonowego stosunku do tożsamości i godności narodowej kolonizowanych krajów.

W Ameryce Północnej europejski egocentryzm doprowadził do destrukcji rodzimą cywilizację. Inaczej było w Azji, która mając za oręż wiekową, okrzepłą przez tysiąclecia i ustabilizowaną kulturę, wchłonęła myśl europejską. Doświadczyły tego także Chiny, którym mongolscy i mandżurscy agresorzy narzucali obce cywilizacje. Chińczycy poradzili sobie jednak z tym naciskiem, adaptując to co przydatne, a odrzucając pozostałą resztę w niebyt.

I oto niedawni, dziejowo przypadkowi kulisi XIX wiecznych europejskich, a także światowych mocarstw pierwszej połowy wieku XX, dziś skutecznie lokują swoje ogromne rezerwy pieniężne na wszystkich kontynentach naszego globu. Uciekają się przy tym do znanych, ale również stanowiących zaskoczenie dla gospodarek Europy narzędzi ekonomicznych, dyplomatycznych i kulturowych, jakimi są na przykład masowo organizowane na świecie propagandowe ośrodki kultury zwane Instytutami Konfucjusza.

Instytuty te działają w ramach formalnie prowadzonego przez Li Jun Biura Badań i Studiów (Diaoyanshi) pod hasłem „Biegnij towarzyszu, stary świat jest już za tobą”.  Kierowane są przez szkolonych w Paryżu i Moskwie byłych działaczy Kominternu – „światłych towarzyszy”, kształconych na lekturach pióra założyciela Kuomintangu dr Sunn Yatsen, „Wielkiego Sternika” Mao Zedonga oraz byłego robotnika zakładów Renault „Tłuścioszka” Denxg Xiaopinga. 50 lat później ten ostatni stał się przywódcą światowego mocarstwa, Chińskiej Republiki Ludowej. Jego kolega, oficjalnie tokarz w zakładach Renault, a rzeczywistości przechodzący szkolenie działacz i bojówkarz młodzieżówki komunistycznej Nguyen Ai Quora zwany „Ferdynand” to późniejszy przywódca Wietnamu Ho Szi Min. Dodajmy, że od 2006 roku Instytut Konfucjusza  działa też w Polsce na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Inny przykład to omijanie barier eksportowych poprzez lokowanie centrów międzynarodowego obrotu towarowego w państwach Azji Południowo-Wschodniej, z którymi ChRL zawarła porozumienie o wolnym handlu. Centra te pozwalają na redukcję ceł we wzajemnej wymianie handlowej, a w konsekwencji na sprytny slalom pomiędzy utrudnieniami nałożonymi przez Unię Europejska oraz Stany Zjednoczone w eksporcie dóbr wytwarzanych nad Huang He, Jangcy i rzeką Perłową. W marcu tego roku, na obszarze ponad 50 ha, ChRL rozpoczyna budowę jednego z największych w Azji centrum międzynarodowego handlu pod Bangkokiem, gdzie powstanie około 74 tys. nowych miejsc pracy.

Andrzej J. Sajkiewicz jest jednym z najwybitniejszych polskich znawców języków, kultury oraz gospodarek krajów dalekowschodnich. Przez wiele lat mieszkał w Japonii i w Chinach, piastując wysokie funkcje w ponadnarodowych japońskich korporacjach gospodarczych.

Kolejne odcinki cyklu „Wschód oczami Wschodu”, w każdy wtorek i piątek

(CC BY-NC-SA dmhergert)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Chiny nie przegrają gospodarczo na pandemii

Kategoria: Trendy gospodarcze
Łańcuchy produkcyjne będą zmodyfikowane z powodu pandemii, ale Chiny nie muszą przez to stać się wielkim przegranym recesji – uważa dr hab. Paweł Pasierbiak, kierownik Katedry Gospodarki Światowej i Integracji Europejskiej UMCS.
Chiny nie przegrają gospodarczo na pandemii

Japońska odporność na inflację

Kategoria: Analizy
Coraz więcej państw na świecie zaczyna odczuwać powrót inflacji, jednak w Japonii nadal jej nie ma. Bank Japonii wykazuje dużą determinację w dążeniu do celu, innowacyjność władz monetarnych Japonii zasługuje na uznanie, ale pożądanej inflacji Japonia nie może osiągnąć. Co jest przyczyną tak dużej odporności tego kraju na inflację?
Japońska odporność na inflację

Węgry patrzą na Wschód (głównie - Daleki)

Kategoria: Trendy gospodarcze
Węgry chcą wykorzystać potencjał gospodarczy Wschodu - od Białorusi, Rosji i Turcji po Japonię, Koreę Płd. i Chiny - dla własnego rozwoju ekonomicznego. Stąd coraz intensywniejsze kontakty handlowe z krajami tak pojętego Wschodu i nowe projekty inwestycyjne.
Węgry patrzą na Wschód (głównie - Daleki)