Autor: Adam Kaliński

Dziennikarz specjalizujący się w tematach dotyczących Chin.

Komunikacyjny boom w Chińskiej Republice Ludowej

Chińczycy, zwłaszcza młode pokolenie, uwielbiają elektroniczne gadżety. Jest to trend światowy, ale to, co w ostatnim czasie dzieje się na rynku chińskiej telefonii komórkowej nazwać można eksplozją. W Państwie Środka jest dziś ponad 952 mln użytkowników komórek – w ciągu roku ich liczba wzrosła o 250 mln.
Komunikacyjny boom w Chińskiej Republice Ludowej

(Opr. DG/CC By-NC-SA romainguy)

Z danych Ministerstwa Przemysłu i Technologii Informacyjnych wynika, że w Państwie Środka jest obecnie ponad 952 mln użytkowników telefonów komórkowych. Rok temu było ich 700 mln . Chiny pod względem wielkości rynku znalazły się na drugim miejscu na świecie po Stanach Zjednoczonych. Może przy ogólnej liczbie chińskiej ludności wynoszącej ponad 1 mld 300 mln nie są to dane mogące światu zaimponować, bowiem istnieją państwa, gdzie większość ludzi posiada telefon komórkowy a nawet kilka.

Dynamika wzrostu robi jednak wrażenie. Obecnie bowiem nie tyle istotna jest coraz większą liczba samych aparatów w rękach, ile rozwój rynku aplikacji i związanych z nimi dodatkowych usług.

Według danych firmy badawczej Flurry, od początku roku do października ten rynek rósł w Chinach w tempie 870 proc. Było to czterokrotnie wyższe tempo w porównaniu ze 100 innymi państwami objętymi podobnymi badaniami. Dziesięciokrotnie w tym czasie, z 1,2  proc. do 12 proc., wzrosła liczba mobilnych aplikacji pobieranych na telefony, co ma związek z coraz większą popularnością smartfonów.

Według danych firmy iResearch wartość rynku połączeń chińskiej telefonii komórkowej wyniosła w trzecim kwartale tego roku blisko 11 mld juanów, (1,7 mld dolarów) notując liczony rok do roku wzrost o 154,6  proc. Sam kwartalny średni tegoroczny wzrost tej wartości oscylował w granicach 18 proc.

Wraz ze wzrostem całego rynku, rekordowe wyniki odnotowują również chińscy producenci telefonów i smartfonów oraz infrastruktury związanej z telefonią komórkową. Stają się oni – choć pozycję swych marek dopiero budują – producentami globalnymi i rozpoznawalnymi na całym świecie. Choć firmy te ze sobą zaciekle konkurują, to większość swoich urządzeń składają w Chinach, często w tych samych zakładach.

Obecna, także w Polsce, firma ZTE – drugi co do wielkości producent sprzętu telekomunikacyjnego w Chinach, liczy na zwiększenie sprzedaży, także na rynki zagraniczne, o 80 proc. Już obecnie jest to obok gigantów, jak Ericsson czy Alcatel, jeden z głównych producentów urządzeń infrastruktury telekomunikacyjnej na świecie. Wiceprezes koncernu, On Shiyou, powiedział, że firma planuje za cztery lata stać się również jednym z trzech największych producentów telefonów komórkowych na świecie. Jej nowy model ZTE Blade v 880 z systemem Android, dzięki dobrej jakości i niskiej w porównaniu z konkurencją cenie, został zauważony i dobrze przyjęty przez rynki, choć do najlepszych smartfonów dużo mu jeszcze brakuje.

Zbliżone plany ma Huawei, nr 1 w Chinach, który także ze świetnym skutkiem przebija się na międzynarodowe rynki.

Ostatnie lata to coraz większa integracja rynku telefonii komórkowej z rynkiem internetowym. Telefony stają się mobilnymi małymi komputerami, co nie oznacza, że producenci klasycznych komputerów PC składają broń. Tu także Chińczycy są w uderzeniu. Największy chiński producent  tych urządzeń grupa Lenovo stała się właśnie, wg danych firmy IDC, drugim producentem komputerów na świecie wyprzedzając amerykańskiego Della i tajwańskiego Acera.

Liczony rok do roku udział Lenovo w rynku światowym wzrósł o 36 proc. i wynosi obecnie 13,7 proc. Przed nim jest już tylko amerykański Hewlett-Packard – ponad 18 proc. światowego rynku. W drugim kwartale tego roku Lenovo odnotowało zysk netto w wysokości 123 mln dolarów – prawie dwa razy więcej aniżeli przed rokiem.

Uwagę zwraca spadek udziału w światowym rynku głównego konkurenta Lenovo amerykańskiej firmy Dell. Jednak należy pamiętać o tym, iż główni gracze przewidują, że tradycyjne komputery PC w dłuższej perspektywie czasu powoli będą odchodziły do lamusa. Tak do końca nie wiadomo jeszcze co je zastąpi. Czy coraz popularniejsze dotykowe tablety, czy hybrydy tabletów z tradycyjnymi „klawiszowymi” komputerami, a może jeszcze coś zupełnie innego? Szef Lenovo, Yang Yuanging, też uważa, że produkcja tradycyjnych komputerów, do dalszej ekspansji i rozwoju już nie wystarczy. Firma zgodnie ze światowymi trendami stawia więc na produkcję komputerów typu tablet, smartfonów i tzw. inteligentnej telewizji współpracującej z Internetem, komputerami oraz telefonami komórkowymi nowego typu.

Już teraz jest na rynku coraz więcej takich urządzeń. Analitycy śledzący światowy rynek prognozują, że kolejne miesiące mogą okazać się dla chińskiej branży IT jeszcze lepsze, bowiem wobec rosnącego popytu, głównie ze strony chińskich konsumentów, na załamanie się nie zanosi.

Chiński Internet to sam w sobie oddzielny temat. O tym, że jest kontrolowany i cenzurowany wiadomo na świecie powszechnie. Wiadomo również, że skontrolowanie 500 milionów ludzi, bo tyle jest obecnie użytkowników Internetu w Chinach (dwa lata temu 384 mln), staje się coraz trudniejsze, mimo zaawansowanych technologii filtrujących.

Kilka dni temu chińskie media poinformowały, że 39 tutejszych firm branży IT wesprze władze w zakresie monitorowania i cenzurowania treści online. Wszystko oczywiście po to ażeby, jak to określono, „powstrzymać rozprzestrzenianie się szkodliwych informacji”.

Zostawmy jednak na boku kwestie związane z kontrolą i cenzurą tutejszej sieci. Sprawa ma bowiem, o czym mało się jednak mówi, również aspekt czysto ekonomiczny, ze względu na wielkość, wartość i potencjał tutejszego rynku. Ponieważ w Państwie Środka bardzo tanie są wszelkiego typu usługi transportowe świadczone często „na czarno” przez miliony lokalnych firm kurierskich czy indywidualnych dostawców na rykszach lub rowerach, bardzo szybko rośnie tu branża zakupów internetowych. Jednak w przeciwieństwie do innych rynków e-zakupów na świecie, proporcjonalnie o wiele większy jest w Chinach udział w tym rynku zakupów żywności, kosmetyków, czy środków czystości itp.

Także wszystkie najpopularniejsze i znane portale i strony internetowe mają już swe chińskie odpowiedniki. You Tube – 143 mln użytkowników na świecie – tutaj niedostępny – ma swą chińską kopię o nazwie  You Ku – 30 mln użytkowników. Facebook – 700 milinów użytkowników na świecie i też w Chinach  zablokowany ma tutaj swego odpowiednika o nazwie renren.com – 117 mln użytkowników. Wyszukiwarka Google’a, który jeszcze nie tak dawno toczył spory z tutejszymi władzami, ale można tu z jego usług korzystać  – 1 mld użytkowników na świecie – ma w Chinach konkurenta o nazwie Baidu – 457 mln użytkowników. Twitter to „po chińsku” Weibo itd. , itd. Przykłady można mnożyć.

Chińczycy bez ogródek mówią, że wolą sami zarabiać na internetowym biznesie, aniżeli dzielić się rynkiem i zyskami z innymi. Tutejsze władze postrzegają bowiem Internet jako jedną z coraz ważniejszych sił napędowych wzrostu gospodarczego. Uważają jednak, że sieć ma służyć i pomagać w robieniu interesów, a nie polityki. Skutkuje to swoiście pojmowaną przez nie ideą wolnej konkurencji w tej dziedzinie, czyli głośne protesty kiedy Zachód nakłada kary i dopłaty w przypadku chińskiego dumpingu eksportowego, przy jednoczesnym blokowaniu własnego rynku, gdy interesy rodzimych firm są zagrożone.

Gdy już jednak połapano się na świecie o co naprawdę chodzi, bowiem coraz częściej tutejszy Internet podawany jest jako przykład nie tylko nie przestrzegania przez Chiny reguł swobodnego obiegu idei i informacji, ale także zasad wolnego handlu, do czego państwo to jest zobowiązane będąc członkiem Światowej Organizacji Handlu. Dlatego na tutejszą branżę IT warto patrzeć częściej pod kątem czysto biznesowym. Łatwiej będzie wtedy zrozumieć, że stała się ona dla Chin również polem gospodarczego starcia ze światem i ostrej konkurencji.

(Opr. DG/CC By-NC-SA romainguy)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

ByteDance rzuca wyzwanie gigantom

Kategoria: Analizy
ByteDance, kryjący się za popularną aplikacją TikTok, to chiński jednorożec, który stał się najwyżej wycenianym start-upem na świecie, przyciągając setki milionów użytkowników. Jego ekspansja wzbudza jednak zastrzeżenia rządów i reakcje gigantów technologicznych.
ByteDance rzuca wyzwanie gigantom

Big-techy: konkurencja czy uzupełnienie oferty banków

Kategoria: Analizy
Duże firmy technologiczne rozpoczynają świadczenie usług finansowych zazwyczaj po pozyskaniu bazy klientów i zbudowaniu rozpoznawalnej marki. Ich wejście do finansów odzwierciedla dużą komplementarność między usługami finansowymi, a ich podstawową działalnością pozafinansową oraz związane z tym korzyści skali.
Big-techy: konkurencja czy uzupełnienie oferty banków

Bankowość internetowa rozwinie się, bo... #zostańwdomu

Kategoria: Trendy gospodarcze
W marcu wraz z rozszerzaniem się epidemii koronawirusa zyskały na popularności takie pojęcia jak home working i e-learning. Ograniczona mobilność konsumentów pozwala zakładać, że dołączy do nich także home banking.  Zdecydują o tym najbliższe tygodnie.
Bankowość internetowa rozwinie się, bo...  #zostańwdomu