Dlaczego rewolucja IT nie zwiększyła wydajności w UE10

W przeciwieństwie do USA w krajach UE10 w latach 1995-2005 nastąpiło spowolnienie wzrostu wydajności pracy, w wyniku zbyt małej skali inwestycji w technologie ICT i nieumiejętności wykorzystania ich potencjału.
Dlaczego rewolucja IT nie zwiększyła wydajności w UE10

Obserwowany od połowy lat 90. XX wieku do połowy pierwszej dekady XXI w. rozwój technologii informacyjno-komunikacyjnych (information and communication technology, ICT) – w tym pojawienie się platform internetowych, takich jak Google i Amazon, a także upowszechnienie internetu i systemów informacyjnych w miejscach pracy – bywa z entuzjazmem przedstawiany jako zapowiedź nowej ery wzrostu gospodarczego. Korzyści z „rewolucji teleinformatycznej” łatwo zauważyć w statystykach wydajności pracy dla USA, w których średnioroczna stopa wzrostu wydajności w prywatnej gospodarce rynkowej niemal się podwoiła, z 1,54 proc. rocznie w latach 1977-1995 do 2,89 proc. w latach 1995-2005.

Ponieważ technologia rewolucji teleinformatycznej z niewielkim opóźnieniem podbiła cały świat, należałoby oczekiwać, że w miarę wprowadzania tego samego sprzętu komputerowego i oprogramowania oraz usług internetowych podobne przyspieszenie wzrostu wydajności pracy nastąpi w krajach Europy Zachodniej. Co więcej, zważywszy na ciągłe innowacje na rynku komputerów osobistych i przenośnych, zwłaszcza pojawienie się tabletów i smartfonów po obu stronach Atlantyku, spodziewalibyśmy się kontynuacji dynamicznego wzrostu wydajności pracy – takiego jak w USA w latach 1995-2005 – przez większą część kolejnej dekady.

Dane jednak nie świadczą, by coś takiego się stało – nie widać ani szybszego wzrostu wydajności w Europie po roku 1995, ani jego przyspieszenia po roku 2005 po obu stronach Atlantyku.

Historyczne statystyki nasuwają dwa pytania:

  • Dlaczego wzrost wydajności w USA przyspieszył tak bardzo w latach 1995-2005 przed gwałtownym spadkiem do poziomu sprzed roku 1995?
  • Dlaczego Europa Zachodnia nie wykorzystała potencjału ICT, mając do dyspozycji te same rozwiązania, które przyjęto w USA?

Te zagadki staramy się rozwikłać w naszej najnowszej pracy (Gordon i Sayed, 2020). Podobnie jak w naszych wcześniejszych analizach odpowiedzi poszukujemy, badając dane branżowe KLEMS dla USA i UE10 w celu zidentyfikowania branż odpowiedzialnych za przyspieszenia i opóźnienia dynamiki wydajności.

Odpowiedź na pierwszą część naszej zagadki – dotyczącą nietrwałego charakteru wzrostu dynamiki wydajności pracy w USA – może przynieść interpretacja rewolucji teleinformatycznej jako przejściowego szoku technologicznego. Gospodarka ciągle odnosi korzyści z przejściowych wstrząsów – postępów w rozwoju technik zarządzania i modeli sprzętu, które dźwigają potencjał produkcyjny o całe piętro wyżej, przejściowo zwiększając dynamikę wydajności pracy. Takie przejściowe szoki są czymś odmiennym od długotrwałych wstrząsów technologicznych, czyli ciągłej ewolucji technik i konstrukcji, która generuje stałą stopę wzrostu wydajności. Naszym zdaniem fakt, że pozytywny wpływ wprowadzenia ICT w USA nie utrzymał się po roku 2005, uzasadnia twierdzenie, że szok ten, choć silny, był przejściowy. Pogląd o „tymczasowości” szoku ICT podziela również Fernald (2015).

Anatomia transatlantyckiego spowolnienia produktywności

Większość naszych rozważań skupia się na drugiej kwestii: dlaczego Europa Zachodnia nie zdołała zdyskontować tego przejściowego wstrząsu w obszarze ICT? Dla wyodrębnienia sektorów gospodarki w największym stopniu odpowiedzialnych za różnicę dynamiki wydajności po obu stronach Atlantyku obejmujemy badaniem 27 branż i dzielimy je na trzy grupy ze względu na rolę ICT:

  • pierwsza grupa to „branże wytwórców ICT”, w tym branża programistyczna, producenci sprzętu telekomunikacyjnego i elektroniki – wszyscy oni zajmują się produkcją i projektowaniem technologii teleinformacyjnych;
  • druga grupa to „branże korzystające z ICT”, do których zaliczamy górną połowę branż sklasyfikowanych według skali inwestycji w ICT;
  • trzecia i pozostała grupa składa się z „branż niezwiązanych z ICT ”.

Nasze branże można podzielić na „wytwarzające towary” – obejmujące takie sektory jak rolnictwo, przemysł produkcyjny i budownictwo – i „świadczące usługi” – obejmujące pozostałe typy działalności, np. handel detaliczny i hurtowy, finanse, administrację i transport. Ze złożenia trzech grup ICT i podziału na towary/usługi uzyskujemy sześć kategorii branżowych do analizy.

Szeregujemy w porządku malejącym sześć naszych kategorii według udziału we wzroście wydajności w USA po roku 1995. Usługi stosujące ICT odpowiadają za niemal połowę wzrostu dynamiki wydajności w USA, podczas gdy „usługi niezwiązane z ICT” nie wnoszą żadnego wkładu. Zauważmy, że branże „usług z zastosowaniem ICT” obejmują handel detaliczny i hurtowy, które w USA skorzystały na rozwiązaniach takich jak skanowanie kodów kreskowych, komputerowe zarządzanie zapasami i rozwój hipermarketów.

Możliwość wykorzystania potencjału ICT w handlu europejskim była ograniczona ze względu na małe rozmiary placówek w centrach miast oraz restrykcje w użytkowaniu ziemi, które nie pozwoliły na rozwój hipermarketów na terenach podmiejskich i pozamiejskich.

Możliwość wykorzystania potencjału ICT w handlu europejskim była ograniczona ze względu na małe rozmiary placówek w centrach miast.

Drugi co do wielkości udział w przyspieszeniu wzrostu po roku 1995 w USA mieli „wytwórcy towarów ICT” – kategorii obejmującej producentów sprzętu informatycznego. Pomimo ich zaledwie 3-procentowego udziału w wartości dodanej wytwarzanej w gospodarce rynkowej, producenci sprzętu elektronicznego znacznie przyczynili się do wzrostu wydajności, ponieważ po roku 1995 wyniósł on w tej kategorii 7 punktów procentowych. Końcówka lat 90. XX w. to okres dynamicznych innowacji i spadku cen produkcji mikroprocesorów półprzewodnikowych – w tym okresie opisywane przez prawo Moore’a tempo (podwajanie się liczby tranzystorów w mikroprocesorze co dwa lata) uległo przejściowemu przyspieszeniu. W Europie natomiast ta sama branża notowała znacznie wolniejszy wzrost wydajności, bez przyspieszenia po roku 1995, co sugeruje, że europejscy producenci nie byli w stanie wykorzystać owoców innowacji związanych z półprzewodnikami.

Branże producentów „towarów niezwiązanych z ICT” w USA w istotny sposób przyczyniły się do wzrostu wydajności po roku 1995. Wynika to częściowo z przyspieszenia o ponad 6 punktów procentowych w branży naftowej przy braku statystycznie istotnych dowodów na udział w ożywieniu producentów „towarów niezwiązanych z ICT”. Te dane biorą w nawias często pojawiające się w literaturze stwierdzenie, jakoby rewolucja teleinformatyczna była w sposób wyłączny odpowiedzialna za ożywienie wzrostu w USA po roku 1995.

Z drugiej strony producenci „towarów niezwiązanych z ICT” – wraz z usługodawcami stosującymi ICT – są głównymi winowajcami spowolnienia wzrostu w Europie po roku 1995.

„Wytwórcy usług ICT” reprezentują sektor informacyjny i telekomunikacyjny. Obie te branże wnoszą podobny, dodatni wkład do zmiany dynamiki wydajności w USA i UE10. Odnotowały one wysoki wzrost wydajności, wspierany rosnącym popytem na usługi internetowe i mobilne. Chociaż Europa nie dorównywała wynikom USA w produkcji sprzętu komputerowego, osiągnęła równie szybki wzrost wydajności w tworzeniu oprogramowania i innych usług. Ta kategoria to jedyna grupa branż, której wyniki w USA i w UE10 są podobne.

Zaledwie 0,04 punktu procentowego przyspieszenia wzrostu w USA można przypisać „towarom stosującym ICT”, co potwierdza, że w USA korzyści z ICT koncentrowały się głównie w usługach. Tak więc kanałów, przez które ICT przyczyniła się do ogólnego ożywienia wzrostu wydajności w USA, należy szukać w firmach świadczących usługi – zarządzania personelem i zapasami, komunikacji w internecie, analizy danych – bardziej niż w zakładach produkcyjnych czy budowach, typowych dla produkcji towarów (ze znaczącym wyjątkiem w postaci samych producentów sprzętu ICT).

Wydaje się, że w Europie ICT odegrała skromną rolę. Udział grupy wytwórców „towarów z wykorzystaniem ICT” w osłabionym zagregowanym wzroście w UE10 wyniósł 0,11 punktu; jest to dużo mniej niż udział o wartości 0,32 punktu producentów „towarów niezwiązanych z ICT”. Może to sugerować niewielki efekt wspierający inwestycji ICT dla produkcji towarów w Europie – wzrost wydajności nadal spowalniał, lecz znacznie łagodniej, niż gdyby owe branże nie inwestowały w ICT.  W przeciwieństwie do zastosowania ICT w produkcji towarów, dzięki któremu spowolnienie zostało osłabione, jej zastosowanie w usługach bynajmniej nie pomogło, zważywszy na duży ujemny wkład usługodawców stosujących ICT do wzrostu wydajności.

Dochodzimy do wniosku, że różnice w samych inwestycjach ICT wyjaśniają mniej niż 20 proc. różnicy dynamiki wydajności w USA i UE10 w latach 1995-2005. To znaczy, że gdyby UE10 zainwestowało w ICT tę samą kwotę co analogiczne branże w USA, wyjaśniłoby to jedynie 0,2 z 1,3 punktu procentowego różnicy pomiędzy zagregowanym wzrostem wydajności w USA i w UE10 w latach 1995-2005. Sugeruje to, że istniały jakieś głębsze, strukturalne czynniki, które nie pozwoliły Europie Zachodniej wykorzystać zalet tych inwestycji poczynionych w ICT. Możliwe przyczyny obejmują elastyczność rynków pracy, otoczenie konkurencyjne czy brak pełnej integracji rynku UE, przez co poszczególne branże nie mogły działać na skalę możliwą w USA.

Nasza praca odpowiada na kilka nierozwiązanych jeszcze zagadek różnicy wzrostu wydajności po obu stronach Atlantyku. Sugerujemy, że

  • rewolucja teleinformatyczna była szokiem technologicznym, który klasyfikujemy jako przejściowy ze względu na brak kontynuacji dynamicznego wzrostu wydajności w USA po roku 2005,
  • odbudowa wzrostu wydajności w latach 1995-2005 nastąpiła w całości dzięki branży producentów sprzętu elektronicznego i usług wykorzystujących ICT,
  • niewykorzystanie potencjału ICT przez UE10 było w większym stopniu wynikiem strukturalnego braku reakcji na inwestycje poczynione w ICT niż prostego braku inwestycji w ICT.

Potrzeba dalszych badań na poziomie poszczególnych branż, by uzupełnić nasze wnioski o przyczyny braku reakcji UE10 na inwestycje w ICT, w tym strukturalne bariery rozwoju współczesnego handlu detalicznego i niewystarczające rozmiary rynku dla zrealizowania korzyści skali wynikających z zastosowania ICT.

Robert J. Gordon -Stanley G. Harris Professor in the Social Sciences and Professor of Economics at Northwestern University; CEPR Research Fellow

Hassan Sayed – Graduate student in Economics, Princeton University

Artykuł ukazał się na portalu VoxEU


Tagi


Artykuły powiązane

Anatomia transatlantyckiego spowolnienia produktywności

Kategoria: Trendy gospodarcze
Od 2005 roku tempo wzrostu produktywności w Stanach Zjednoczonych i Europie spadło poniżej 1 proc. Najważniejszą przyczyną tego zjawiska było zmniejszenie roli innowacji, a nie spadek poziomu inwestycji.
Anatomia transatlantyckiego spowolnienia produktywności

Wpływ digitalizacji na inflację w Polsce

Kategoria: Wskaźniki ekonomiczne
Niska inflacja w Polsce ma też swoje cyfrowe źródła. Digitalizacja prowadzi do spadku inflacji CPI, inflacji bazowej oraz szeregu komponentów koszyka konsumenta. Rozwój e-commerce i porównywanie cen przez konsumentów wspiera konkurencję i oddziałuje w kierunku niższego tempa wzrostu cen w gospodarce.
Wpływ digitalizacji na inflację w Polsce

Trudna pogoń za cyfrowymi liderami

Kategoria: Oko na gospodarkę
Trzy czwarte światowych patentów związanych z technologią blockchain, połowa wydatków na internet rzeczy, 90-proc. udział wśród największych platform internetowych – tyle reprezentują razem dwie największe w świecie potęgi w dziedzinie ICT – USA i Chiny. To ogromne wyzwanie dla reszty świata.
Trudna pogoń za cyfrowymi liderami