Długofalowe skutki zamykania szkół

Badanie sugeruje, że zamykanie szkół i placówek świadczących opiekę nad dziećmi ma w dłuższym okresie znaczący negatywny wpływ na poziom kapitału ludzkiego i dobrobytu dotkniętych tym dzieci, a w szczególności dzieci z gospodarstw domowych o niższym statusie społeczno-ekonomicznym.
Długofalowe skutki zamykania szkół

(©Envato)

Straty w zakresie szkolnictwa i powiązanej akumulacji kapitału ludzkiego są tym trudniejsze do skompensowania im dłużej trwa kryzys.

Po wybuchu wiosną 2020 roku kryzysu związanego z koronawirusem politycy na całym świecie zamknęli szkoły i placówki świadczące opiekę nad dziećmi oraz przedsiębiorstwa. Według Banku Światowego wstrzymanie działalności tych placówek dotknęło w szczytowym momencie około 1,6 mld dzieci w wieku szkolnym (Bank Światowy 2020). O ile koszty ekonomiczne związane z zamknięciem przedsiębiorstw pojawiają się natychmiast i są w związku z tym bardzo dobrze widoczne, o tyle zamknięcie szkół i instytucji świadczących opiekę nad dziećmi również ma negatywny wpływ ekonomiczny na akumulację kapitału ludzkiego u dzieci, jednak ujawnia się dopiero w dłuższej perspektywie.

Wykształcenie jest kluczowym wyznacznikiem przyszłych zarobków, a szkolnictwo jest ważnym czynnikiem mobilności międzypokoleniowej (Kotera i Seshadri 2017, Lee i Seshadri 2019). W krótkiej perspektywie czasowej zamknięcie szkół generuje trudności dla rodziców, którzy próbują łączyć pracę z opieką nad dziećmi (Alon i in. 2020, Dingel i in. 2020, Fuchs-Schündeln i in. 2020a). Jakie są jednak długofalowe skutki gospodarcze zamknięcia szkół związanego z pandemią koronawirusa dla dzieci nimi dotkniętych?

Model edukacji i inwestycji rodziców we własne dzieci

Aby odpowiedzieć na to pytanie, w naszej niedawnej pracy (Fuchs-Schündeln i in. 2020b), budujemy model, w którym wkładem w tworzenie kapitału ludzkiego u uczniów jest szkolnictwo publiczne, a także czas i pieniądze zainwestowane przez rodziców w edukację swoich dzieci. U podstaw modelu leży funkcja produkcji kapitału ludzkiego, która cechuje się produktywnością własną (tzn. przyrost kapitału ludzkiego opiera się na wcześniej zakumulowanych zasobach tego kapitału) oraz komplementarnością (tj. im wyższy jest poziom kapitału ludzkiego, tym bardziej produktywna jest inwestycja w kapitał ludzki; Cunha i Heckman 2007, Cunha i in. 2010).

W modelu przyjmujemy, że w okresie od 4. roku życia do 16. roku życia dzieci mieszkają z rodzicami, którzy inwestują swój czas i zasoby w ich edukację, co w połączeniu z wydatkami publicznymi kształtuje ewolucję kapitału ludzkiego u dzieci od przedszkola do szkoły średniej. W wieku 16 lat uczniowie szkół średnich decydują, czy chcą zakończyć naukę i rozpocząć pracę, skończyć szkołę średnią z dyplomem, czy studiować w celu uzyskania wyższego wykształcenia. W tym czasie rodzice wspierają swoje dzieci darowiznami (tzw. inter vivos), które mogą być wykorzystane do sfinansowania edukacji wyższej. Ostatecznie uzyskany poziom wykształcenia (szkoła wyższa, szkoła średnia, lub zakończenie edukacji bez dyplomu szkoły średniej), jak również kapitał ludzki zgromadzony w okresie szkolnym, wpływają na zarobki dzieci po tym, gdy wejdą one na rynek pracy.

Potencjał pracy zdalnej we Francji, skutki zamknięcia szkół

Kalibrujemy model do danych ze Stanów Zjednoczonych. Rodzice są heterogeniczni ze względu na takie cechy jak stan cywilny, wykształcenie, dochody i posiadane aktywa. Cechy rodziców wpływają nie tylko na wrodzone zdolności ich dzieci, ale także na optymalne inwestycje w te dzieci. Modelujemy zamykanie szkół i placówek świadczących opiekę nad dziećmi jako spadek inwestycji rządowych w dzieci odpowiadający zamknięciu szkół na okres sześciu miesięcy. Ponadto szok związany z wybuchem pandemii COVID-19 obejmuje spadek dochodów rodziców w wyniku wzrostu bezrobocia, przy czym zjawisko to jest częstsze w przypadku mniej wykształconych rodziców (Bick i Blandin 2020). Następnie wykorzystujemy model jako laboratorium, w którym sprawdzamy, w jaki sposób rodzice reagują na te wstrząsy, a także jakie są ich ostateczne skutki dla dzieci jeśli chodzi o wyniki na rynku pracy oraz poziom dobrobytu.

Wyniki badania

Stwierdzamy, że dzieci dotknięte zamknięciem szkół doświadczają długoterminowego spadku średnich wynagrodzeń, wynoszącego 1 proc. Te straty w zakresie zarobków prowadzą do spadku dobrobytu odpowiadającego ekwiwalentnej zmianie konsumpcji w wysokości -0.7 proc. Ważnym czynnikiem wpływającym na długoterminowy spadek wynagrodzeń są zmiany w ostatecznych osiągnięciach edukacyjnych dzieci.

Stwierdzamy, że dzieci dotknięte zamknięciem szkół doświadczają długoterminowego spadku średnich wynagrodzeń, wynoszącego 1 proc.

W przełożeniu na zmiany procentowe, udział osób z wykształceniem wyższym spada o 2,6 proc., natomiast udział osób, które przerwały naukę przed uzyskaniem świadectwa ukończenia szkoły średniej wzrasta o 4,1 proc. Dzieje się tak dlatego, że dzieci doświadczające zamknięcia szkół z powodu COVID-19 na wczesnym etapie swojego życia dochodzą do 16. roku życia ze znacznie niższym kapitałem ludzkim, niż miałoby to miejsce w przypadku braku wstrzymania działalności szkół wywołanego przez pandemię koronawirusa.

W związku z tym ten ściśle tymczasowy szok generuje znaczące długoterminowe skutki negatywne. Dla dzieci ujemne skutki tymczasowego zamknięcia szkół są znacznie ważniejsze niż negatywne konsekwencje spowodowane tymczasowym spadkiem dochodów ich rodziców: zamknięcie placówek edukacyjnych odpowiada za 90 proc. całkowitego spadku poziomu dobrobytu u dzieci.

Wspomniane negatywne skutki pojawiają się pomimo optymalnych wysiłków rodziców próbujących skompensować wpływ zamknięcia szkół poprzez zwiększenie czasu i zasobów poświęcanych na edukację swoich dzieci. Rodzice zwiększają czas inwestowany w edukację swoich dzieci średnio o 3,8 proc., a średni wzrost inwestycji pieniężnych wynosi 5,1 proc. Jednak ze względu na ich własny spadek dochodów, wartość darowizn ze strony rodziców (inter vivos) spada o 0,3 proc. Te zmiany oznaczają, że sami rodzice doświadczają spadku poziomu dobrobytu o 0,3 proc.

W przypadku dzieci spadek długoterminowych średnich zarobków brutto wynoszący 1 proc. przekłada się na spadek zarobków netto wynoszący 0,8 proc., przy założeniu braku zmian w systemie podatkowym i systemie transferów fiskalnych. Biorąc pod uwagę progresywne opodatkowanie dochodów z pracy, niższe średnie zarobki prowadzą do nieproporcjonalnie niższych płatności podatkowych. Tak więc, chociaż system podatkowy do pewnego stopnia chroni dzieci przed przyszłymi negatywnymi skutkami w zakresie dochodów, należy wziąć pod uwagę także drugą stronę medalu, czyli fakt, że spadek przyszłych przychodów podatkowych jest większy niż spadek zarobków brutto doświadczany przez tych przyszłych pracowników i wynosi 1,8 proc. W związku z tym zamknięcie szkół z powodu pandemii koronawirusa zapowiada w dłuższej perspektywie czasowej istotny kryzys fiskalny.

Młodsze dzieci i dzieci z biedniejszych gospodarstw domowych tracą więcej

Wpływ zamknięcia szkół na dochody i poziom dobrobytu zależy w znacznym stopniu od wieku, w jakim dzieci ich doświadczają. W przypadku dzieci w wieku 6 lat, które mają właśnie rozpocząć naukę w szkole podstawowej w momencie gdy dochodzi do zamknięcia szkół z powodu pandemii koronawirusa, długoterminowy spadek zarobków wynosi 1,2 proc., a związany z tym spadek poziomu dobrobytu wynosi 0,8 proc. Tymczasem w przypadku dzieci, które mają w momencie zamknięcia szkół 14 lat, te spadki są o około jedną trzecią niższe i wynoszą odpowiednio 0,8 proc. i 0,5 proc.

Powodem tych różnic jest fakt, że przyrost kapitału ludzkiego opiera się na wcześniej zakumulowanych zasobach tego kapitału, a niższy poziom kapitału ludzkiego prowadzi do niższych optymalnych inwestycji w przyszłości. W związku z tym, w przypadku dzieci w wieku 6 lat w czasie zamknięcia szkół rodzice optymalnie zwiększają swoje inwestycje w dziecko, ale nie mogą całkowicie skompensować pierwotnych strat w zakresie kapitału ludzkiego. Prowadzi to do niższych inwestycji rodzicielskich w przyszłych okresach, w porównaniu ze scenariuszem kontrfaktycznym bez zamykania szkół. W porównaniu z dziećmi w wieku 6 lat, młodsze dzieci w wieku przedszkolnym są do pewnego stopnia chronione przed negatywnymi skutkami zamknięcia placówek edukacyjnych, ponieważ w tym wieku inwestycje rodzicielskie odgrywają ważniejszą rolę w akumulacji kapitału ludzkiego niż inwestycje rządowe.

Oprócz wieku dziecka, kluczowym czynnikiem decydującym o wielkości strat ponoszonych przez dzieci w zakresie dochodów i poziomu dobrobytu wskutek kryzysu związanego z COVID-19 są cechy ich rodziców. Spadek poziomu dobrobytu dzieci w wyniku zamknięcia szkół maleje wraz ze wzrostem poziomu wykształcenia rodziców oraz wzrostem poziomu bogactwa rodziców. Bogaci rodzice dysponują większymi zasobami, dzięki którym mogą pomóc dzieciom podczas zamknięcia szkół, a także mają większą motywację do takiego działania. Ich dzieci mają przeciętnie wyższy poziom kapitału ludzkiego niż dzieci mniej majętnych rodziców, a tym samym – w obliczu komplementarności inwestycji i kapitału ludzkiego – większe wzrosty inwestycji po zamknięciu szkół są dla nich optymalne. W związku z tym, zamknięcie szkół z powodu pandemii koronawirusa dodatkowo wzmacnia zależność między cechami społeczno-ekonomicznymi rodziców oraz sukcesem edukacyjnym ich dzieci.

Początek nowego roku szkolnego w cieniu COVID-19

Druga fala koronawirusa obserwowana jesienią 2020 roku sprawiła, że w niektórych okręgach szkolnych urzeczywistnił się scenariusz przedłużonego wstrzymania pracy szkół, a w wielu innych miejscach możliwe było ponowne zamykanie szkół. Stwierdzamy, że skutki jednorocznego zamknięcia szkół dla poziomu dobrobytu są ponad dwa razy większe niż skutki sześciomiesięcznego zamknięcia szkół. Straty w zakresie szkolnictwa i powiązanej akumulacji kapitału ludzkiego są tym trudniejsze do skompensowania im dłużej trwa kryzys.

Nauczanie hybrydowe i cyfrowe

W okresie wstrzymania pracy szkół, wiele placówek posiłkowało się różnymi formami nauczania cyfrowego, a obecnie wdrażają one hybrydowe formy nauczania, łączące naukę stacjonarną z nauczaniem zdalnym. Jak dotąd w literaturze przedmiotu niewiele jest dowodów na skuteczność nauczania zdalnego w porównaniu z nauczaniem tradycyjnym, a zatem trudno jest oceniać długofalowe konsekwencje nauczania cyfrowego. Istnieją jednak dowody na to, że dzieci z biedniejszych gospodarstw domowych mają mniejszy dostęp do cyfrowych form nauczania i/lub w mniejszym stopniu korzystają z nich podczas obecnego kryzysu.

Dzieci z biedniejszych gospodarstw domowych mają mniejszy dostęp do cyfrowych form nauczania i/lub w mniejszym stopniu korzystają z nich podczas obecnego kryzysu.

Instytut badawczy Opportunity Insights (Chetty i in. 2020) donosi, że partycypacja uczniów w zdalnych zajęciach z matematyki bezpośrednio po zamknięciu szkół zmniejszyła się we wszystkich grupach dzieci. Ostatecznie jednak, do końca roku szkolnego ten spadek w porównaniu do stycznia 2020 roku wyniósł 41 proc. w przypadku dzieci z obszarów (wyznaczanych na podstawie kodów pocztowych) o niskich dochodach oraz 32 proc. w przypadku dzieci z obszarów (kodów pocztowych) o średnich dochodach. Tymczasem w przypadku dzieci z obszarów (kodów pocztowych) o wysokich dochodach ostatecznie nie zanotowano żadnego spadku.

Jest prawdopodobne, że zarówno dostępność wyposażenia wymaganego do cyfrowego nauczania wśród nauczycieli, jak i dostępność sprzętu oraz cichych przestrzeni do nauki dla uczniów zależy od cech społeczno-ekonomicznych. Chociaż nie mamy żadnych twardych danych na temat zróżnicowanego wykorzystania nauki zdalnej w zależności od cech społeczno-ekonomicznych rodziców, nasz model pozwala nam na prześledzenie heterogenicznych skutków w zakresie zarobków i poziomu dobrobytu, w zależności od cech społeczno-ekonomicznych rodziców, w sytuacji gdy długość wstrzymania pracy placówek szkolnych jest negatywnie skorelowana z socjoekonomicznymi cechami rodziców. Dla przykładu, jeśli założymy, że w przypadku dzieci rodziców posiadających wyższe wykształcenie zamknięcie szkół w połączeniu z możliwościami nauki zdalnej odpowiada pełnemu zamknięciu szkół trwającemu trzy miesiące, natomiast w przypadku dzieci rodziców, którzy przerwali naukę przed uzyskaniem świadectwa ukończenia szkoły średniej, odpowiada ono pełnemu zamknięciu szkół trwającemu sześć miesięcy, wówczas wpływ na poziom dobrobytu wynosi minus 0,7 proc. dla tej drugiej grupy, ale tylko minus 0,3 proc. dla tej pierwszej grupy.

Wnioski

Zamknięcie szkół i placówek świadczących opiekę nad dziećmi ma w dłuższym okresie poważne ujemne skutki dla kapitału ludzkiego i poziomu dobrobytu dotkniętych tym dzieci, a w szczególności dzieci pochodzących z gospodarstw domowych znajdujących się w trudniejszej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Taki spadek akumulacji kapitału ludzkiego prawdopodobnie osłabi długoterminowe perspektywy wzrostu gospodarczego poszczególnych krajów, a zwłaszcza tych, których rozwój gospodarczy w stosunkowo dużym stopniu uzależniony jest od kapitału ludzkiego, jak Stany Zjednoczone i państwa europejskie.

W związku z tym zamykanie szkół i placówek świadczących opiekę nad dziećmi jest potencjalnie bardzo kosztownym sposobem powstrzymywania rozprzestrzeniania się COVID-19. Ten wniosek został początkowo w znacznej mierze niezauważony w debacie politycznej, prawdopodobnie dlatego, że omawiane negatywne skutki pojawiają się dopiero w dłuższej perspektywie czasowej, a zatem nie jest możliwa ich natychmiastowa kwantyfikacja. Badania medyczne obecnie wskazują również, że dzieci nie są głównym czynnikiem rozwoju pandemii COVID-19, w przeciwieństwie do pandemii wywołanych wirusem grypy. W czasie drugiej fali kryzysu jesienią 2020 roku, rządy wydawały się bardziej skłonne do utrzymania ciągłości pracy szkół i placówek świadczących opiekę nad dziećmi tak długo jak to tylko było możliwe. Dla przykładu, w ramach wdrażanego w listopadzie 2020 roku „lockdownu w wersji light” Niemcy i Francja zamykały restauracje, bary i branżę rozrywkową, ale nie zamykały szkół ani placówek świadczących opiekę nad dziećmi. Nasze badania sugerują, że taka decyzja w zakresie polityki publicznej może potencjalnie przynieść znaczące długoterminowe korzyści dla przyszłych pokoleń, nawet jeśli w krótkiej perspektywie czasowej może przyczynić się do szybszego rozwoju kolejnej fali infekcji koronawirusem.

Nicola Fuchs-Schündeln
Profesor w dziedzinie makroekonomii i rozwoju gospodarczego, Goethe University Frankfurt oraz Pracownik naukowy, CEPR

Dirk Krueger
Profesor ekonomii i Kierownik Katedry Ekonomii, University of Pennsylvania; Pracownik naukowy, CEPR

Alexander Ludwig
Profesor ekonomii i Kierownik Katedry Finansów Publicznych i Dynamiki makroekonomicznej, Goethe University Frankfurt

Irina Popova
Doktorant w dziedzinie ekonomii, Goethe University Frankfurt

Artykuł ukazał się na portalu VoxEU. Tam też znajduje się jego pełna bibliografia.

(©Envato)

Tagi


Artykuły powiązane

Początek nowego roku szkolnego w cieniu COVID-19

Kategoria: Trendy gospodarcze
Powrót uczniów do sal lekcyjnych na globalną skalę wciąż jest raczej wyjątkiem niż normą. Zamknięcia szkół nadal dotyczą ponad 1 miliarda uczniów (około 2/3 uczących się na świecie) w ponad 110 krajach. Odbędzie się to ze szkodą dla osiągnięć i nauki szkolnej uczniów oraz akumulacji kapitału ludzkiego.
Początek nowego roku szkolnego w cieniu COVID-19

Wyzwania cyfrowej edukacji

Kategoria: Trendy gospodarcze
Na razie brak szerszej oceny, w jakim stopniu systemy edukacyjne poradziły sobie z wdrożeniem edukacji online w czasie pandemii. Ale wiadomo już, że przestawianie się na kanały cyfrowe będzie nieuchronne. Świat zmierza w kierunku modelu hybrydowego, w którym rola nauczycieli może być mniejsza i inna niż obecnie.
Wyzwania cyfrowej edukacji

Inwestycje więcej niż długoterminowe

Kategoria: Oko na gospodarkę
Wiedza, umiejętności i zdrowie to czynniki najsilniej wpływające na cywilizacyjne i gospodarcze osiągnięcia widziane w najdłuższej, pokoleniowej perspektywie. W mobilizowaniu potencjału obywateli najlepiej daje sobie radę Singapur. Brak edukacji i zły stan zdrowia najsilniej ograniczają możliwości Afryki.
Inwestycje więcej niż długoterminowe