Autor: Tomasz Świderek

Dziennikarz specjalizujący się w tematach szeroko rozumianej branży telekomunikacyjnej i nowych technologii.

Dobre prognozy dla rynku IPO na 2014 rok

2014 rok będzie bardzo korzystny dla globalnego rynku publicznych ofert – przewiduje firma doradcza EY. Ożywienie na rynku IPO nie powinno ominąć także warszawskiej giełdy. IV kwartał 2013 roku przyniósł wysyp publicznych ofert na świecie i w Polsce. Po raz pierwszy od 2010 roku wartość światowych IPO w ostatnich trzech miesiącach roku była wyższa niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. W ocenie ekspertów z EY (dawniej Ernst & Young) świadczy to o końcu trendu spadkowego na rynku IPO i zapowiada ożywienie w 2014 roku, a przynajmniej na jego początku.
Dobre prognozy dla rynku IPO na 2014 rok

(infografika Darek Gąszczyk)

– Rok 2013 był punktem zwrotnym na światowym rynku kapitałowym. Skończył się spadek aktywności na rynku IPO – twierdzi Maria Pinelli z EY.

Jej zdaniem dalsza poprawa stanu globalnej gospodarki i rosnące zaufanie inwestorów będzie podstawą do kontynuowania wzrostu liczby IPO we wszystkich regionach.

W 2013 roku przeprowadzono w sumie ponad 860 publicznych ofert wartych ponad 160 mld dol., co w porównaniu z 2012 rokiem oznacza wzrost odpowiednio o 3 i 27 proc. Na IV kwartał 2013 roku przypadło blisko 300 ofert, w których sprzedano akcje warte ponad 65 mld dol. To w porównaniu z IV kwartałem 2012 roku oznacza wzrost odpowiednio o 47 i 80 proc.

W Polsce wartość IPO w 2013 roku wyniosła blisko 5 mld zł, z czego prawie połowa przypadała na ofertę akcji Energa. W IV kwartale przeprowadzono oferty warte niemal 4,6 mld zł.

Optymistyczne oczekiwania

Tylko w I kwartale 2014 roku EY spodziewa się na świecie 250–300 ofert wartych w sumie 35–45 mld dol. Do co najmniej 50 z nich dojdzie w Chinach. Na polskim rynku w pierwszych miesiącach roku spodziewanych jest kilkanaście IPO. W Komisji Nadzoru Finansowego w połowie grudnia 2013 roku było 10 czynnych prospektów emisyjnych spółek wybierających się na giełdę i 26 prospektów zawieszonych.

Jeśli prognozy EY się sprawdzą nawet na minimalnym poziomie, oznaczać to będzie znaczący wzrost w porównaniu z I kwartałem 2013 roku (w sumie było wówczas 173 IPO warte łącznie 24,4 mld dol.) i – co ważne – powrót rynku do poziomów zbliżonych do tych sprzed globalnego kryzysu finansowego z 2008 roku.

Na największym światowym rynku pierwszych publicznych ofert, czyli w USA, w 2014 roku spodziewana jest wyraźna poprawa koniunktury. EY liczy, że przebudzi się także rynek europejski oraz że utrzyma się wysoka aktywność rynku IPO na giełdzie w Hongkongu. Istotnym czynnikiem zwiększającym spodziewany przyszłoroczny wzrost liczby i wartości IPO będą Chiny. Zgodnie z zapowiedziami władz w 2014 roku chińskie spółki po 14 miesiącach przerwy znów będą mogły wchodzić na giełdę.

O ile w 2013 roku w ujęciu globalnym największą łączną wartość miały pierwsze oferty spółek z sektora nieruchomości, finansowego i energetycznego, o tyle oczekuje się, że w 2014 roku dominującą branżą obok nieruchomości i finansów będą technologie. Ofertom spółek technologicznych ma sprzyjać oceniany jako bardzo udany giełdowy debiut akcji Twittera. Z kolei oczekiwana poprawa sytuacji na rynku nieruchomości ma zachęcać do wchodzenia na giełdę spółki z tego sektora. Z danych zebranych przez firmę Dealogic wynika, że na IPO w I kwartale 2014 roku już czeka 27 firm z sektora technologicznego, z czego znaczącą część stanowią spółki oferujące produkty i usługi dla biznesu. Plan przeprowadzenia IPO na początku roku ogłosiło także 26 spółek z sektora nieruchomości.

Co sprzyja, co decyduje

W ocenie ekspertów popytowi na akcje sprzedawane w publicznych ofertach sprzyja nie tylko oczekiwana poprawa koniunktury gospodarczej (według IHS Global Insight w 2014 roku wzrost globalnego PKB wyniesie 3,4 proc., wobec 2,2 proc. w 2013 roku), lecz także niskie stopy procentowe, niska rentowność obligacji oraz wzrost apetytu inwestorów na ponoszenie ryzyka.

– Inwestorzy instytucjonalni nadal wskazują, że cena akcji w publicznej ofercie jest dla nich czynnikiem numer jeden przy podejmowaniu decyzji o zakupie akcji w IPO. Oznacza to, że cena decyduje o tym, czy oferta się powiedzie, czy nie – podkreśla Maria Pinelli.

Dodaje, że w okresie marketingu poprzedzającego IPO dla inwestorów liczy się także jakość zarządzania spółką i jej perspektywy.

O tym, czy optymistyczne prognozy dotyczące rynku IPO się sprawdzą, zdecyduje koniunktura na giełdach. Tu prognozujący są nie są zgodni. Jedni sądzą, że rynki będą kontynuowały wzrosty z 2013 roku, a inni, że czeka nas spora korekta, bo ceny akcji są już na poziomach, które trudno uzasadnić fundamentalnie.

Według Larry’ego Kantora, szefa analityków Barclays, zegar tyka dla ryzykownych aktywów. Podobnie uważają stratedzy zarządzającej aktywami firmy Blackrock, którzy twierdzą, że inwestorzy powinni być gotowi do realizacji zysków. Przed nabrzmiałymi bańkami spekulacyjnymi na niektórych rynkach od kilku miesięcy ostrzega także Robert Shiller, laureat nagrody Nobla. Warto jednak zauważyć, że w połowie października 2013 roku, gdy indeks S&P500 był na poziomie 1730 pkt, twierdził on, że rynek akcji w USA nie jest przewartościowany.

Eksperci zwracają uwagę, że nie ma żadnej gwarancji, że w II połowie 2014 roku banki centralne nie zmienią podejścia do polityki pieniężnej. To oznaczało by jej stopniowe zaciskanie. Dlatego część ekspertów sugeruje, by ci, którzy planują IPO po Nowym Roku, raczej się pospieszyli.

Podaż jest zapewniona

W 2013 roku istotnym źródłem podaży firm, których akcje sprzedawano w IPO, były fundusze private quity (PE) i venture capital (VC) oraz prywatyzujące gospodarkę rządy. Sześć z 20 największych IPO przeprowadziły spółki, których akcjonariuszami były fundusze PE lub VC (m.in. Plains GP Holdings, Twitter i Hilton Worldwide Holdings). Te trzy firmy znalazły się w pierwszej dziesiątce największych IPO. W sumie w 2013 roku spółki z portfeli funduszy PE i VC przeprowadziły 182 IPO warte w sumie ponad 55 mld dol.

Oczekuje się, że w 2014 roku spółki, których akcjonariuszami są fundusze PE i VC, nadal będą szerokim strumieniem napływały na rynek IPO. Z danych zebranych na początku grudnia wynika, że plany publicznej oferty w 2014 roku ma 65 firm z portfeli fundusze PE i VC, a ich wartość szacowana jest na ponad 18 mld dol.

Według agencji Reuters w Polsce IPO w 2014 roku planuje m.in. firma kurierska Siódemka, której właścicielem jest Abris Capital Partners.

Fundusze, które od 2008 roku miały kłopoty ze sprzedażą spółek portfelowych, poprawę koniunktury na giełdzie i rynku IPO wykorzystują do wychodzenia z inwestycji. Ze względu na rynkową wartość niektórych spółek trudno oczekiwać, by zostały one przejęte przez inwestora branżowego i w tej sytuacji IPO jest jedyną ścieżką wyjścia.

Według przygotowanego przez PitchBook „Private Equity Company Inventory Report” w portfelach amerykańskich funduszy PE w końcu 2013 roku było blisko 7,5 tys. firm, najwięcej w historii. Mediana czasu, jaki minął od rozpoczęcia inwestycji, to 4,9 roku, a więc jest bardzo wysoka. W niemal 200 z tych firm PE zainwestowały przed 2000 rokiem.

OF

(infografika Darek Gąszczyk)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Tani pieniądz odmroził rynki IPO

Kategoria: Analizy
Wartość pierwszych publicznych ofert przeprowadzonych w połowie czerwca 2020 r. w USA i Europie była o blisko 1/3 niższa niż rok wcześniej. Zaważyła wielotygodniowa przerwa spowodowana pandemią COVID-19. Rynki IPO po obu stronach Atlantyku ożyły dopiero w połowie maja.
Tani pieniądz odmroził rynki IPO

Zmiany regulacyjne, private equity i spadek znaczenia IPO

Kategoria: Raporty
Spośród firm z USA, które pozyskały pierwsze finansowanie w 1994 r. – przed wejściem w życie ustawy wspierającej rynki private equity – aż 26 proc. weszło na giełdę poprzez pierwszą ofertę publiczną (IPO). Wśród firm pozyskujących finansowanie po raz pierwszy w 2000 r., stało się tak tylko w przypadku 2-3 proc.
Zmiany regulacyjne, private equity i spadek znaczenia IPO

Pandemia może zmienić "Big Pharmę” na dobre

Kategoria: Analizy
Pandemia koronawirusa ujawniła w sposób wyraźny różne słabości branży farmaceutycznej, ale – dzięki pandemii – być może pojawiła się szansa na uzdrowienie sektora.
Pandemia może zmienić 'Big Pharmę” na dobre