Domowe ciężary nie tylko finansowe

Co piątego dolara z codziennych dochodów pochłaniają mieszkańcom krajów należących do OECD koszty związane z mieszkaniem. Ponad jedna dziesiąta mieszkań jest na dodatek przeludniona. W Polsce relacje te są gorsze. Zagęszczenie staje się szczególnie dotkliwe w czasach przymusowej domowej kwarantanny.

Wydatki na mieszkania, podobnie jak ocena ich wielkości, to tylko jeden z aspektów bogatego katalogu wyróżników życia ekonomicznego i społecznego, jaki biorą pod uwagę eksperci OECD w mierzeniu zmian jakości życia zachodzących w krajach członkowskich tej organizacji, czyli niemal w całym rozwiniętym świecie. Dane te wykorzystywane są przy sporządzaniu sztandarowego raportu How’s life, Measuring well-being.

W połowie marca ukazała się najnowsza edycja wyników tego badania. Na wiele zawartych w nim ocen i porównań, dotyczących np. bezpieczeństwa zdrowia, pracy czy satysfakcji z jakości życia trzeba byłoby dziś pewnie spojrzeć inaczej niż przed wybuchem pandemii koronawirusa. Porównania dotyczące wydatków na mieszkania, wydają się jednak mieć bardziej ponadczasowy charakter.

Ile zostaje po wydaniu na mieszkanie

Z prowadzonych przez OECD systematycznych badań kosztów utrzymania wynika, że dochód jaki zostaje w rodzinach po opłaceniu kosztów mieszkania (czynsze i obsługa kredytów hipotecznych) w ostatnich 10 latach nieznacznie wzrósł z 26,8 tys. dolarów w 2010 r. (wartość z 2018 r., według parytetu siły nabywczej – PPP) do 28,4 tys. dol. w 2018 r. Udział wydatków ponoszonych na koszty mieszkania we wszystkich domowych wydatkach utrzymuje się jednak od lat na stabilnym poziomie blisko 21 proc.

Są pod tym względem znaczące różnice pomiędzy poszczególnymi krajami OECD i wewnątrz krajów członkowskich. Mieszkania są relatywnie najtańsze (w budżetach domowych pozostaje najwięcej pieniędzy po opłaceniu związanych z nimi kosztów) w Korei Południowej, Estonii, na Węgrzech, a także w Rosji, gdzie po opłaceniu mieszkania w kieszeni pozostaje średnio ponad 82 proc. domowego dochodu. W ostatniej dekadzie koszty mieszkaniowe (w odniesieniu do dochodów) we wszystkich tych krajach zmalały.

W Polsce dochód, jaki pozostaje w kieszeni przeciętnej rodziny po opłaceniu kosztów mieszkaniowych, nieznacznie powiększył się w ostatnich latach.

Diametralnie odmienna sytuacja jest w Nowej Zelandii i w Wielkiej Brytanii, gdzie po opłaceniu kosztów mieszkania w portfelu przeciętnej rodziny pozostaje mniej niż 75 proc. dochodu. W drugiej dekadzie XXI wieku w obu tych krajach wydatki na mieszkania relatywnie (w stosunku do innych wydatków domowych) powiększały się. W Polsce dochód, jaki pozostaje w kieszeni przeciętnej rodziny po opłaceniu kosztów mieszkaniowych, nieznacznie powiększył się w ostatnich latach (z 77,3 proc. w 2010 r. do 77,9 proc. w 2018 r.), ale nadal pozostaje niższy niż przeciętnie w krajach OECD (ten fragment badania obejmuje 34 kraje należące do tej organizacji).

Nadmierne obciążenia

Ze względu na duże zróżnicowania w osiąganych dochodach przeciętna w ramach OECD niewiele mówi o tym, dla jak wielu rodzin w poszczególnych krajach koszty związane z utrzymaniem mieszkania są rzeczywiście dużym finansowym obciążeniem budżetu domowego. Za nadmierne obciążenie budżetów domowych wydatkami na mieszkania eksperci OECD uznają sytuację, gdy przekraczają one poziom 40 proc. dochodów u rodzin, które nie osiągają 40-proc. granicy średnich dochodów w poszczególnych społeczeństwach.

Udział osób nadmiernie obciążonych wzrósł z 16,8 proc. w 2010 r. do 18,2 proc. w 2017 r.

Poszukiwanie osób, dla których koszty mieszkaniowe są faktycznie dużym, trudnym do uniesienia ciężarem wskazuje, że w skali OECD w 2017 r. była w takim położeniu niemal co piąta rodzina. W ostatniej dekadzie sytuacja niestety pogorszyła się. Udział osób nadmiernie obciążonych wzrósł z 16,8 proc. w 2010 r. do 18,2 proc. w 2017 r. Najgorsza pod tym względem sytuacja jest w dotkniętej długotrwałym kryzysem gospodarczym i społecznym Grecji, gdzie udział mieszkańców (wśród biedniejszej części społeczeństwa) wydających na utrzymanie mieszkania więcej niż 40 proc. osiąganych dochodów wzrósł w tym czasie z 27,4 aż do 38 proc.

O znaczącym pogorszeniu sytuacji uboższej części społeczeństwa można mówić w przypadku Chile, a także Węgier. W Chile udział osób, dla których koszty utrzymania mieszkań (mowa nadal o biedniejszej części społeczeństwa) przekroczyły 40 proc. domowego dochodu wzrósł z 19,1 proc. w 2010 r. aż do 36,1 proc. w 2017 r. Na Węgrzech osób takich jest relatywnie mniej, ale grupa ta w ostatniej dekadzie gwałtownie powiększyła się z 6,4 do 21,7 proc.

Zbyt mało wiemy o polskich nierównościach

W Polsce skala problemu wydaje się mniejsza. Z danych zgromadzonych przez OECD wynika, że nadmierny ciężar kosztów mieszkaniowych dotyka około 13,3 proc. biedniejszej części naszego społeczeństwa, tej której dochody nie przekraczają 40 proc. przeciętnego ich poziomu. To poziom zbliżony do np. Irlandii. W ostatniej dekadzie sytuacja pod tym względem nie uległa zmianie. Dla porównania – problem nadmiernych kosztów mieszkania dotyka jedynie 5,1 proc. najuboższych rodzin w Czechach i 7,5 proc. w Słowacji. To najlepsze wyniki w skali OECD.

Standardy nie dla każdego

Z punktu widzenia jakości życia – czemu przyglądają się eksperci OECD – istotne są nie tylko koszty utrzymania mieszkań, ale także ich wielkość i standard wyposażenia. W szczególności oceniane jest, czy mieszkania te nie są zbyt ciasne, biorąc pod uwagę liczbę zamieszkujących osób. Nie ma w skali OECD jednej wspólnej definicji „przeludnienia” mieszkań, ale generalnie chodzi nie o powierzchnię mieszkań, ale o liczbę osób przypadających w mieszkaniu na 1 pokój.

Miasto motorem rozwoju

W definicjach są jednak różnice. W statystykach Chile, Meksyku, Japonii i Korei, a także USA za osobny pokój uznaje się także samodzielną kuchnię. W krajach Unii Europejskiej liczy się tylko mieszkalne pokoje, przyjmując, że minimalnym standardem jest posiadanie samodzielnego pomieszczenia przez małżeństwo bez dzieci lub osobę dorosłą w wieku powyżej 18 lat. W przypadku nastolatków (od 12 do 17 lat) minimalnym standardem jest wspólny pokój dla rodzeństwa jednej płci i samodzielne pokoje, gdy chodzi o chłopca i dziewczynkę. W przypadku młodszych dzieci minimalny standard to jeden wspólny pokój dla dwójki nawet obojga płci.

Uwzględniając wszystkie te zastrzeżenia, krajem, w którym do „przeludnienia” mieszkań droga jeszcze najbardziej daleka jest Irlandia. W 2017 r. jedynie 1,4 proc. rodzin mieszkało w warunkach gorszych od przyjętego unijnego standardu. Nieznacznie jedynie gorzej (1,9 proc.) było w Japonii. Minimalne standardy niemal całkowicie spełnia także Hiszpania, gdzie gorsze warunki są jedynie w przypadku 2,8 proc. rodzin. W Belgii w substandardowych warunkach mieszka 3,5 proc. rodzin.

Łącznie w krajach należących do OECD na przyjęty w badaniu standard nie mogło w 2017 r. liczyć 11,6 proc. rodzin. W trakcie ostatniej dekady nastąpiła tu dość wyraźna poprawa, jeszcze w 2010 r. było w takiej sytuacji 14,2 proc. rodzin.

Ceny mieszkań rosną, ale słabiej niż dochody nabywców

Standard mieszkań w Polsce, co jest jednym z istotnych czynników składających się na jakość życia w naszym kraju, jest niestety znacznie gorszy. Z danych zebranych przez OECD wynika, że w warunkach gorszych niż przyjęty standard unijny, mieszkało w Polsce w 2017 r. aż 31,7 proc. gospodarstw domowych. W okresie ostatniej dekady nastąpiła wprawdzie w tej dziedzinie znacząca poprawa (w 2010 r. w sytuacji takiej było aż 38,4 proc. rodzin), ale osiągany u nas poziom nadal znacząco odbiega in minus od sytuacji w większości krajów europejskich.

Z najnowszego badania OECD obiektywnych i subiektywnych warunków życia w krajach członkowskich wynika, że Polska należy do grona krajów, w których wiele elementów życia gospodarczego i społecznego wyraźnie w trakcie ostatniej dekady poprawiło się. Najlepiej pod tym względem wypadają w tym gronie Węgry, ale Polska nieznacznie jedynie im ustępuje.

Czynnikiem obniżającym nasze notowania pozostają kwestie mieszkaniowe. Wyższe niż przeciętnie w krajach OECD wydatki na mieszkania polskich rodzin, przy jednoczesnym nadmiernym zagęszczeniu w miejscu zamieszkania, prowadzą do wniosku, że standard mieszkań jeszcze dość długo może pozostać jednym z istotnych elementów obniżających jakość życia w naszym kraju. Z powodu obecnej przymusowej zdrowotnej kwarantanny domowej poczucie to może być szczególnie źle przyjmowane. Po wybuchu pandemii własne mieszkania stały się jakby mniejsze.

>>> OECD o jakości życia i mieszkań

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Ceny mieszkań rosną, ale słabiej niż dochody nabywców

Kategoria: Analizy
Ceny nominalne nieruchomości w Warszawie i 6 największych miastach zbliżyły się do poziomów notowanych w latach 2006-2008, ale skorygowane o inflację wciąż były niższe niż w tamtym okresie. Silniej od cen mieszkań rosły też dochody gospodarstw domowych – pisze dr Piotr J. Szpunar, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP.
Ceny mieszkań rosną, ale słabiej niż dochody nabywców

Gordyjski węzeł mieszkaniowy

Kategoria: Analizy
Od wielu lat spada dostępność mieszkań dla mniej zamożnych warstw społecznych. Dotyka to także klasy średniej. Pandemia jeszcze bardziej pogłębi to zjawisko. Mimo licznych prób i wysiłków w zakresie budownictwa publicznego nie znaleziono trwałego rozwiązania, poza kilkoma wyjątkami.
Gordyjski węzeł mieszkaniowy

Mieszkanie cennym aktywem, ale drogim dobrem

Kategoria: Oko na gospodarkę
O kilkadziesiąt procent poszły w górę w ciągu ostatnich 5 lat w krajach OECD ceny zakupu i najmu mieszkań. To co dla starszych jest zyskującym na wartości dorobkiem życia, dla młodszych staje się coraz trudniej osiągalnym dobrem. Państwa coraz rzadziej jednak angażują się na rynku mieszkań.
Mieszkanie cennym aktywem, ale drogim dobrem