• Marek Chądzyński

EBC: obniżamy stopy, bo gospodarka ostro zwalnia

03.11.2011
Europejskie Bank centralny nieoczekiwanie obniżył stopy procentowe o 25 pkt bazowych, bo spodziewa się silnego spowolnienia gospodarczego w strefie euro i nie obawia się wzrostu inflacji w średnim terminie. Polska RPP raczej nie pójdzie śladem europejskich kolegów: tempo wzrostu naszego PKB jest stosunkowo wysokie, a inflacja znacznie powyżej celu NBP.

Mario Draghi, nowy szef Europejskiego Banku Centralnego. (CC BY-NC-ND European Parliament)


Mario Draghi, nowy szef Europejskiego Banku Centralnego, przyznaje: gospodarka Europy może ostro wyhamować w drugiej części roku. Jego zdaniem spowolnienie może być głębsze niż się wcześniej spodziewano. Coraz większe jest ryzyko niedoszacowania wpływu obecnych wydarzeń na rynku na tempo wzrostu gospodarczego, czyli poważnej rewizji prognoz wzrostu PKB w dół.

Z wypowiedzi prezesa EBC wynika, że bank nie obawia się wzrostu inflacji w średnim okresie. Według szefa banku spowolnienie gospodarcze będzie miało wpływ na ograniczenie presji płacowej, a ta z kolei przełoży się na zmniejszenie presji inflacyjnej. Jego zdaniem w przyszłym roku inflacja w strefie euro może spaść poniżej 2 proc. – czyli będzie niższa niż cel inflacyjny EBC.

Prezes Draghi stawia też diagnozę: za spowolnienie gospodarcze odpowiadają silne napięcia na rynku finansowym. A te są pochodną dużej niepewność co do tego, jak niektóre kraje strefy euro poradzą sobie z kryzysem zadłużenia. Szef EBC wezwał więc wszystkie rządy krajów strefy euro do realizowania programów konsolidacji fiskalnej i wprowadzania reform strukturalnych, nie wymieniając z nazwy żadnego kraju członkowskiego.

– Wszystkie rządy muszą zapewnić, że dochowają wcześniej podjętych ustaleń i dotrzymają złożonych obietnic – mówił.

Zamieszanie wokół Grecji – ciąg dalszy

Ogłoszenie decyzji EBC wypadło dzień po spotkaniu szefów rządów Niemiec, Francji i Grecji, którzy debatowali nad propozycją przeprowadzenia referendum w Grecji w sprawie wprowadzenia kolejnego etapu programu oszczędnościowego. Mario Draghi nie chciał tego komentować, bo – jak powiedział – wydarzenia polityczne w Grecji są zbyt dynamiczne.  Nowy prezes EBC nie przyłączył się za to do chóru europejskich polityków, którzy w czwartkowych wypowiedziach sugerowali wyjście Grecji ze strefy euro.

– Tego typu kwestie (wyjście kraju członkowskiego ze strefy) nie zostały uregulowane w traktacie. Nie możemy omawiać sytuacji, której nie opisano w traktacie – powiedział Mario Draghi.

Wcześniej z Brukseli napływały informacje świadczące o dużym zniecierpliwieniu polityków innych krajów eurolandu propozycją greckiego referendum. Zaczęło się od oświadczenia kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego którzy uznali, że organizując referendum Grecja wypowie się, czy tak naprawdę chce pozostać w strefie euro, czy nie.

Potem Jean-Claude Juncker, szef eurogrupy, premier Luksemburga, powiedział, że strefa euro jest przygotowana na to, że Grecja opuści jej szeregi. A referendalny plan premiera Jeorjosa Papandreu nazwał nielojalnym postępowaniem. Jeszcze dalej poszedł Jean Leonetti, francuski minister do spraw europejskich, który stwierdził, że strefa euro poradzi sobie bez Grecji.

– Można Grekom pomóc, można ich ratować, ale nie należy tego robić wbrew ich woli – powiedział Jean Leonetti.

I dodał, że bez Grecji strefa euro może się obejść, bo „przypada na nią 2 proc. PKB eurogrupy i 4 proc. długu strefy euro”.

Sami Grecy zmierzają w stronę przedterminowych wyborów. W czwartkowe popołudnie rzecznik rządu, Ilias Mosialos, powiedział, że gabinet premiera Jeorjosa Papandreu jest gotów do rozmów z opozycją na temat utworzenia rządu przejściowego, który zarządzałby krajem do czasu przeprowadzenia takich wyborów. To może być dobra wiadomość, bo gdyby doszło do utworzenia rządu z udziałem opozycji przeprowadzenie referendum byłoby zbędne.

RPP nie powinna się spieszyć z obniżkami stóp

Na naszym krajowym podwórku decyzja EBC wyraźnie umocniła złotego. W ciągu kilkunastu minut euro potaniało o około 3 grosze. Jednak według ekonomistów obniżka stóp w eurolandzie nie powinna mieć większego wpływu na decyzję polskich władz monetarnych.

– Decyzja EBC nie powinna istotnie zmienić oceny RPP co do perspektyw gospodarczych. Nadal mimo spowolnienia w strefie euro nasza gospodarka nieźle sobie radzi. I wygląda na to, że pogorszenie koniunktury w eurolandzie nie przełoży się szybko na pogorszenie sytuacji u nas – mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Dowód? Dynamika produkcji przemysłowej w ostatnich dwóch miesiącach utrzymywała się na wysokim poziomie zbliżonym do 8 proc. , znacznie wyższym, niż oczekiwał rynek. Działo się tak mimo spadku zamówień z zagranicy, co może świadczyć o utrzymywaniu się silnego popytu krajowego. Co więcej w październiku ta tendencja może się utrzymać, na co wskazują najświeższe badania PMI. A prognozy dotyczące wzrostu PKB wskazują na utrzymanie w III kwartale dynamiki zbliżonej do 4 proc., co będzie wyjątkiem na tle pogrążającej się w stagnacji Europy.

Według Grzegorza Maliszewskiego stosunkowo dobra sytuacja w sferze realnej gospodarki i utrzymywanie się wysokiej inflacji będą skłaniać radę do wstrzymywania się z obniżkami stóp.

– Tym bardziej, że utrzymuje się niepewność na rynkach surowców, a to ich ceny będą w dużej mierze decydować o inflacji w Polsce. Dlatego rada najprawdopodobniej nie obniży stóp w najbliższych miesiącach. Kwestią otwartą pozostaje to, co RPP zrobi w przyszłym roku. Zapewne dojdzie do obniżek, jednak nie wcześniej niż w drugim kwartale – ocenia ekonomista.


Tagi


Artykuły powiązane