Autor: Tomasz Świderek

Dziennikarz specjalizujący się w tematach szeroko rozumianej branży telekomunikacyjnej i nowych technologii.

Europejska motoryzacja odbija się od dna

Luty był szóstym z rzędu miesiącem, w którym sprzedaż nowych samochodów osobowych w Europie była wyższa niż rok wcześniej. Eksperci oczekują, że w tym roku na Starym Kontynencie nabywców znajdzie o około 3 proc. więcej nowych samochodów niż rok wcześniej.
Europejska motoryzacja odbija się od dna

(infografika Darek Gąszczyk/ CC BY-NC-SA by Carol)

Europejski przemysł motoryzacyjny bardzo silnie odczuwa skutki globalnego kryzysu gospodarczego z 2008 roku i związane z nim kłopoty gospodarek kraj Unii Europejskiej. W 2013 roku sprzedaż aut w Europie była najniższa od 20 lat. Ostatnie dane dotyczące rejestracji nowych samochodów dają nadzieję, że najgorsze branża ma już za sobą.

Powoli w górę

Według Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (European Automobile Manufacturers Association, ACEA) w lutym 2014 roku w Europie (rozumianej jako kraje Unii Europejskiej oraz EFTA) zarejestrowano 894 730 nowych samochodów osobowych. To o 7,6 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu 2013 roku. Wśród liderów wzrostu sprzedaży były kraje wychodzące z recesji: Portugalia (wzrost o 40,2 proc.), Irlandia (wzrost o 20,6 proc.) i Hiszpania (wzrost o 17,8 proc.).

Na największym europejskim rynku – w Niemczech – w lutym odnotowano wzrost sprzedaży aut o 4,3 proc., zaś drugi co do wielkości rynek francuski skurczył się o 1,4 proc. Spory wzrost, o 8,6 proc., odnotowano we Włoszech, które są czwartym rynkiem sprzedaży aut w Europie. Na trzecim europejskim rynku – w Wielkiej Brytanii – wzrost wyniósł 3 proc.

Głównie za sprawą spowodowanego zmianami w podatku VAT (pełne odliczenie możliwe jest od aut kupionych do 1 kwietnia 2014 r.) popytu na auta z kratką Polska odnotowała w lutym zwiększenie liczby zarejestrowanych nowych samochodów osobowych o 35,2 proc., do 32 593 sztuk. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy roku w naszym kraju zarejestrowano 61 774 nowe auta, o 22,7 proc. więcej niż rok wcześniej. W krajach Unii i EFTA w tym samym czasie sprzedano 1 862 597 nowych aut, czyli o 6,3 proc. więcej niż rok wcześniej.

Przedstawiciele branży motoryzacyjnej oceniają, że w całym 2014 roku sprzedaż samochodów osobowych na naszym runku może się zwiększyć o kilka procent – do ponad 300 tys. sztuk z blisko 289 tys. w 2013 roku. Wzrost w Europie szacowany jest na 2,5–3,0 proc. W 2013 roku europejska sprzedaż spadła o 1,7 proc. Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego w 2013 roku liczba zarejestrowanych nowych samochodów osobowych w Polsce wzrosła o 6,3 proc. PZMP spodziewa się, że w tym roku z polskich fabryk wyjedzie około 520 tys. samochodów osobowych, o 10 proc. więcej niż w 2013 roku, gdy produkcja była o 12 proc. niższa niż w 2012 roku.

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

Daleko do szczytu

Oznaki ożywienia popytu cieszą, ale nie budzą hurraoptymizmu. Eksperci zwracają uwagę, że odbicie nastąpiło z bardzo niskiego poziomu, a w dodatku wzrost sprzedaży – w tym na największym, czyli niemieckim rynku – stymulują liczne promocyjne obniżki cen, które nie są dobre dla zyskowności producentów.

Jak podkreślają analitycy banku UBS, we Francji ubiegłoroczna sprzedaż była o około 21 proc. niższa niż w szczycie z 2009 roku. W Niemczech w porównaniu ze szczytem sprzedaż spadła o 22 proc., we Włoszech o 48 proc., a w krajach szczególnie silnie dotkniętych kryzysem, takich jak Hiszpania, aż o 56 proc.

W ocenie analityków trudno jest liczyć na to, że przed końcem dekady sprzedaż nowych samochodów osobowych w Europie wróci do poziomu sprzed kryzysu. Nie sprzyja temu ciągle niepewna sytuacja gospodarcza, a także wysokie bezrobocie, zwłaszcza wśród młodzieży. Młodzi ludzie albo opóźniają zakup pierwszego własnego auta, albo zamiast kupować nowe decydują się na samochód używany, który jest po prostu tańszy.

Eksperci zwracają uwagę, że w Europie dobrze sprzedają się auta luksusowe oraz samochody na każdą kieszeń. W przypadku tych drugich sztandarowym przykładem jest Dacia, marka ze stajni francuskiej grupy Renault. W 2013 roku sprzedaż produkowanych w Rumunii aut wzrosła o 22,8 proc., do ponad 294 tys., i dzięki temu francuski producent mógł pochwalić się wzrostem sprzedaży aut w Europie o 4 proc. Wśród marek grupy Volkswagen w 2013 roku wzrost odnotowały Seat (o 11 proc., do blisko 289 tys.) i Skoda (o 3,7 proc., do prawie 509 tys.). Także w pierwszych trzech miesiącach 2014 roku samochody tych marek miały solidne, dwucyfrowe wzrosty sprzedaży

Wśród marek luksusowych wzrostem w 2013 roku mógł się pochwalić Dailmer, który sprzedał ponad 617 tys. mercedesów (wzrost o 5,2 proc.), a także Jaguar Land Rover (wzrost o 9,5 proc., do ponad 136 tys. sztuk). W 2014 roku do wzrostu wróciła sprzedaż audi (grupa VW), bmw i lexusów (grupa Toyota). Jaguar Land Rover na razie notuje spadki.

Daimler w marcu ogłosił, że aby sprostać popytowi, od maja uruchamia trzecią zmianę w zakładzie w Kecskemét na Węgrzech. W niemieckiej fabryce w Rastatt produkcja aut na trzy zmiany trwa od października 2012 r.

W Polsce w 2013 roku najchętniej kupowano skody (36,4 tys. sztuk), volkswageny (26,1 tys.) i toyoty (23,5 tys.). Największe wzrosty sprzedaży odnotowały takie marki jak Toyota (o 18,1 proc.), Ford (o 16,1 proc.) oraz Volkswagen (o 13,4 proc.).

Inwestycje na horyzoncie

Powiew ożywienia na europejskim rynku sprzedaży samochodów osobowych znajduje odbicie w planach inwestycyjnych niektórych producentów, m.in. tych, którzy nadal prowadzą restrukturyzację swojego biznesu na Starym Kontynencie.

Volkswagen, największy europejski producent samochodów osobowych, w końcu listopada 2013 r. ogłosił, że w latach 2014–2018 na całym świecie zainwestuje 84,2 mld euro. 2/3 tej kwoty ma być przeznaczone na podniesienie efektywności samochodów, wprowadzenie nowych technologii, zwiększenie wydajności pracy i uczynienie aut oraz ich produkcji bardziej przyjaznymi dla środowiska. Inwestycje związane z budową i modernizacją fabryk szacuje się na 63,4 mld euro, z czego około 60 proc. ma przypadać na Niemcy. Na zwiększenie mocy produkcyjnych i zmniejszenie kosztów ma zostać wydane 22 mld euro. Firma podkreśla, że równolegle z inwestycjami będzie prowadzona optymalizacja mocy produkcyjnych.

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

W końcu stycznia 2014 r. Mary Barra, nowa prezeska General Motors, podtrzymała wcześniejsze zapowiedzi dotyczące inwestycji należącej do koncernu firmy Adam Opel AG. W 2013 roku GM zapowiadał, że przeznaczy na ten cel 4 mld euro, a celem jest przywrócenie do połowy tej dekady rentowności europejskiej filii. Amerykański koncern podtrzymuje plan zamknięcia do końca roku fabryki w Bochum i przeniesienie całej odbywającej się w Niemczech produkcji do Rüesselsheim.

Elementem planów inwestycyjnych GM jest ogłoszona w lutym inwestycja w Tychach, gdzie do 2017 roku kosztem 250 mln euro ma zostać rozbudowany zakład produkcji silników do opli. 210 mln euro amerykański koncern chce zainwestować w tym roku w fabryce Opla w hiszpańskiej Saragossie. Tamtejszy zakład ma zwiększyć moce produkcyjne i rozpocząć wytwarzanie nowych modeli samochodów. GM w 2013 roku zapowiadał, że w ciągu czterech lat zainwestuje tam 1 mld euro.

W Hiszpanii inwestuje też Daimler. W styczniu ogłosił, że wyda 190 mln euro na modernizację fabryki Mercedesa w Vitorii, gdzie od tego roku zamierza produkować nowy model średniej wielkości vana.

OF

 

(infografika Darek Gąszczyk/ CC BY-NC-SA by Carol)
(infografika Darek Gąszczyk)
(infografika Darek Gąszczyk)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Brak chipów boli już nie tylko motoryzację

Kategoria: Analizy
Nowa postpandemiczna normalność pokazuje pazury. Na rynku motoryzacyjnym narasta zapaść spowodowana brakami półprzewodników wykorzystywanych w samochodach. I wiele wskazuje, że na unormowanie sytuacji producentom aut i ich nabywcom przyjdzie poczekać przynajmniej do końca I półrocza 2022 r., a może i dłużej.
Brak chipów boli już nie tylko motoryzację

Elektryki odporne na kryzys

Kategoria: Analizy
Mogłoby się wydawać, że spowodowany przez pandemię kryzys gospodarczy i gwałtowny spadek cen ropy pogrąży rynek aut elektrycznych. Ale wszystko wskazuje na to, że tak nie będzie. Dlaczego?
Elektryki odporne na kryzys