Autor: Bruce Bartlett

b. doradca ds. ekonomicznych prezydenta USA

Fed nie rozpędzi gospodarki USA

Nad USA wisi widmo deflacji. Prof. Robert Schiller, jeden z ekonomistów, którzy przewidzieli obecny kryzys, ocenia szanse jej pojawienia się już jesienią na 50 proc. Tymczasem Komisja Finansów Izby Reprezentantów USA dyskutuje nad propozycją administracji Baracka Obamy, która chce przygotować nowy, trzeci już pakiet stymulacyjny. Były doradca prezydenta George'a W. Busha prof. Bruce Bartlett twierdzi, że nie ma już takiej możliwości.
Fed nie rozpędzi gospodarki USA

Bruce Bartlett (c) AB

Ponieważ polityka fiskalna nie będzie już wykorzystywana do tego celu, ciężar dalszej stymulacji gospodarki spada na Fed, który wciąż ma pewną swobodę działania. Może to być bardzo korzystne, ponieważ od początku uważałem, że u korzeni naszych problemów ekonomicznych leży polityka monetarna. W gruncie rzeczy mamy do czynienia z deflacyjną recesją, która od Wielkiego Kryzysu różni się tylko tym, że jest trzy razy mniejsza.

Fundamentalnym problemem gospodarki amerykańskiej jest spadek prędkości obiegu pieniądza. Kiedy wskaźnik ten idzie w dół, ma to dokładnie takie same skutki ekonomiczne jak spadek podaży pieniądza – obniżają się ceny i produkcja. Z moich wyliczeń wynika, że prędkość obiegu pieniądza spadła o 11 proc.  – co dokładnie odpowiada skurczeniu się podaży pieniądza o 11 proc.

Od początku kryzysu niektórzy ekonomiści utrzymują, że sama polityka monetarna wystarczy do uniknięcia deflacji i skierowania gospodarki z powrotem na ścieżkę wzrostu bez stymulacji fiskalnej. Trzeba po prostu dopompować gotówki. Automatycznie zdusi to deflację i ocali kraj przed destabilizującym wzrostem zadłużenia, zmniejszy marnotrawną produkcję kiełbasy wyborczej i pozwoli uniknąć ukrytej podwyżki podatków w drodze ekwiwalencji ricardiańskiej.

Problem w tym, że Fed rzeczywiście znacznie zwiększył podaż pieniądza, do tego stopnia, że część ekonomistów, którzy mówili, że Fed jest w stanie samodzielnie zakończyć recesję, zaniepokoiła się i zaczęła ostrzegać przed inflacją.

Na razie nie ma inflacji i głównym problemem naszej gospodarki pozostaje deflacja. Powód? Pieniądze emitowane przez Fed nie są wydawane, tylko gromadzą się w rezerwach bankowych. Na tym polegał błąd monetarystów: zakładali, że świeżo wyemitowane pieniądze zostaną wydane.

W mojej ubiegłorocznej książce The New American Economy bardzo dokładnie przeanalizowałem debatę ekonomiczną z początku lat trzydziestych. Wtedy też byli monetaryści, z Irvingiem Fisherem na czele, byli również „Austriacy”, na przykład Henry Hazlitt i Benjamin Anderson, którzy po każdym wzroście podaży pieniądza wołali „inflacja”, mimo że w latach 1929-1933 ceny spadły o 25 proc.

W mojej książce tłumaczę, dlaczego prawie wszyscy ekonomiści, łącznie z Fisherem, w końcu doszli do wniosku, że w sytuacji deflacyjnej polityka monetarna sama nic nie zdziała, ponieważ pieniądz nie będzie krążył sam z siebie. Aby polityka pieniężna była skuteczna, polityka fiskalna musi wygenerować wydatki w gospodarce.

Kolejny problem: Fed nie może obciąć podstawowej stopy procentowej poniżej zera, a z reguły Taylora wynika, że stopa ta powinna obecnie wynosić około -5 proc. Ponieważ stopa funduszy federalnych jest głównym narzędziem monetarnym Fedu, wspomniane ograniczenie powoduje, że w dzisiejszej sytuacji narzędzie to jest bezużyteczne.

To oczywiście nie znaczy, że Fed nie ma żadnej amunicji. Mógłby na przykład przestać płacić odsetki od rezerw bankowych. Mimo że odsetki są niskie – 0,25 proc. – obniżają motywację banków do udzielania kredytów, a poza tym wysyłają bankom sygnał, że Fed nie ma nic przeciwko temu, aby trzymały ponad bilion dolarów nadliczbowych rezerw. Gdyby likwidacja oprocentowania nie zwiększyła akcji kredytowej, to sugeruję rozwiązanie zastosowane przez szwajcarski bank centralny: wprowadzić karne odsetki od rezerw.

Zapytany we wtorek, dlaczego Fed nie zlikwiduje odsetek od rezerw, Ben Bernanke odparł, że jest to niezbędny element funkcjonowania rynku funduszy federalnych. Argument ten wydaje mi się bardzo słaby, ale niestety o polityce Fedu często decyduje biurokratyczny bezwład, aż do czasu, kiedy kryzys wymusi jakieś działania.

Nadal uważam, że polityka monetarna wymaga ekspansji fiskalnej, aby była skuteczna w obecnych warunkach gospodarczych. Na przykład zwolennicy przysłowiowego zrzucania pieniędzy z helikopterów dla pobudzenia wzrostu przyznają, że Fed nie ma możliwości tego zrobić bez jakichś działań dystrybucyjnych Departamentu Skarbu, które miałyby charakter fiskalny. Potrzebne byłyby również działania Kongresu, co w obecnym klimacie politycznym jest bardzo mało prawdopodobne.

Fedowi w zasadzie pozostają więc dwie rzeczy: skupować długookresowe papiery wartościowe i skupować nietypowe walory, takie jak obligacje denominowane w walutach zagranicznych. Pierwsza metoda już jest stosowana, ale na razie nie za bardzo przyspieszyła obieg pieniądza. Druga oznaczałaby wojnę Fedu z Departamentem Skarbu, który zazdrośnie strzeże swojej kontroli nad polityką kursową. Zwolennicy „silnego dolara” podnieśliby larum, a inne kraje podjęłyby działania odwetowe. Niewykluczone nawet, że Chiny zneutralizowałyby skutki takiej interwencji, zasysając wszystkie dolary wykreowane przez Fed.

Wydaje się zatem, że nie ma żadnego sposobu na pobudzenie gospodarki. Z różnych powodów – politycznych, instytucjonalnych i merytorycznych – nie ma szans na stymulację fiskalną ani monetarną. Czas na nowe myślenie.

Bruce Bartlett (c) AB

Tagi


Artykuły powiązane

EBC gotowy na dłuższe utrzymywanie ujemnych stóp

Kategoria: Analizy
Po przeszło pięciu latach stosowania ujemnych stóp procentowych EBC zróżnicował oprocentowanie rezerw bankowych. Dzięki temu w razie potrzeby łatwiej będzie jeszcze bardziej obniżyć stopy lub utrzymywać je poniżej zera przez dłuższy czas.
EBC gotowy na dłuższe utrzymywanie ujemnych stóp

Najwierniejsza przyjaciółka dolara

Kategoria: Analizy
Działania Fed w dobie COVID-19 wzbudzają uznanie. Będący ich efektem wzrost sumy bilansowej Fed rodzi obawy o kondycję dolara USA. Nie wszyscy jednak podzielają ten sceptycyzm. Rzecz w tym, że za dolarem przemawia nie tylko ekonomia.
Najwierniejsza przyjaciółka dolara

„Pieniądze zrzucane z helikoptera” jako opcja polityki pieniężnej

Kategoria: Trendy gospodarcze
Słaby popyt powoli staje się w Europie normą i ekonomiści zastanawiają się nad coraz bardziej niekonwencjonalnymi działaniami w polityce pieniężnej. Jednym z narzędzi, które nie było jeszcze stosowane, są tzw. „pieniądze zrzucane z helikoptera” (helicopter money), czyli jawne finansowanie deficytów rządowych przy pomocy polityki pieniężnej.
„Pieniądze zrzucane z helikoptera” jako opcja polityki pieniężnej