Autor: Grzegorz Jeż

doradca w Departamencie Edukacji i Wydawnictw NBP

Firmy deklarują mniejszą niepewność niż na początku wojny

Przedsiębiorstwa oceniały niepewność przyszłej sytuacji ekonomicznej w czerwcu 2022 r. jako niższą niż w marcu tego roku. Efekt pierwszego szoku minął, niemniej poziomom niepewności wciąż daleko do normalizacji – mówi dr Piotr Boguszewski odpowiedzialny w NBP za szybki monitoring przedsiębiorstw.
Firmy deklarują mniejszą niepewność niż na początku wojny

Dr Piotr Boguszewski (©NBP)

ObserwatorFinansowy.pl: Czy to częste zjawisko, że płace nie nadążają za wydajnością produkcji? Ile czasu zajmują procesy dostosowawcze?

Piotr Boguszewski: Analiza danych finansowych sektora przedsiębiorstw wskazuje, że wydajność pracy i płace rosły w latach 2006–2022 w bardzo zbliżonym stopniu. W tym czasie były wprawdzie okresy, w których wydajność pracy rosła szybciej (2010–2012 i 2021–2022) i takie, gdy płace rosły szybciej (2016–2020), ale długofalowo tempo wzrostu tych dwóch wartości jest zbliżone. Źródłem wyraźnej przewagi dynamiki wydajności pracy obserwowanej w ostatnich kilku kwartałach są ponadprzeciętne wzrosty nominalnej sprzedaży, za które częściowo odpowiada wysoka inflacja. Warto tutaj mieć na uwadze, że w warunkach dynamicznego wzrostu cen w gospodarce analizy oparte o dane finansowe należy traktować ze szczególną ostrożnością.

Analiza danych finansowych z sektora przedsiębiorstw wskazuje, że wydajność pracy i płace w latach 2006–2022 rosły w bardzo zbliżonym stopniu.

Podobieństwo tempa wzrostu wynagrodzeń i wydajności pracy potwierdzają dane ankietowe. Większość respondentów ocenia, że dynamika płac i wydajności pracy w ich firmie jest zbliżona. Od początku szeregu czasowego (tj. od 2008 r.) udział firm wybierających tę odpowiedź nie spadł poniżej 55 proc., a średnio wynosił ok. 70 proc. W ostatniej edycji badania wariant taki wybrało ok. 60 proc. respondentów, ok. 30 proc. wskazało, że płace rosną szybciej niż wydajność, a pozostałe 10 proc. oceniło, że to wydajność rosła szybciej.

Relacja tych dwóch ostatnich odsetków zmieniała się w czasie – do końca 2016 r. wyższy był udział firm deklarujących szybszy wzrost wydajności niż płac, od 2017 r. wyższy jest odsetek przedsiębiorstw oceniających, że płace rosły szybciej niż wydajność. Dane ankietowe sugerują jednak, że na poziomie jednostkowym okres dostosowawczy, w którym następuje wyrównanie tempa wzrostu wynagrodzeń i wydajności pracy, zazwyczaj trwa ok. 1–3 kwartały. W grupie ponad 500 firm, które w ciągu ostatnich pięciu lat w każdym kwartale wypełniały ankietę, jest zaledwie ok. 12 proc. takich, w których okres przewagi dynamiki płac nad wydajnością trwał dłużej niż cztery kwartały z rzędu.

Czy widać przejawy obaw związanych z ryzykiem utraty pracy?

Szybki Monitoring NBP nie bada opinii pracobiorców. Dane ankietowe z sektora przedsiębiorstw wskazują jednak, że zapotrzebowanie na pracę jest wciąż relatywnie duże. W jego ostatniej, czerwcowej edycji ponad 46 proc. firm zadeklarowało, że ma nieobsadzone miejsca pracy. Choć odsetek ten jest nieznacznie mniejszy niż w poprzednich dwóch kwartałach (kiedy to zanotowano jego historyczne maksimum), to wciąż jest o kilka punktów procentowych wyższy od średniej z ostatnich pięciu lat. Popyt na siłę roboczą jest natomiast istotnie zróżnicowany sektorowo (największy jest w transporcie i przetwórstwie przemysłowym), ale i tak we wszystkich sektorach gospodarki udział firm z wakatami przekracza 33 proc. Również wskaźnik prognoz zatrudnienia (tj. różnica między odsetkiem firm planujących zwiększenie zatrudnienia w kolejnym kwartale a odsetkiem firm planujących jego redukcję) jest na poziomie zdecydowanie wyższym od długookresowej średniej. W III kwartale zwiększenie liczby pracowników przewiduje blisko 30 proc. ankietowanych przedsiębiorstw, a zmniejszenie zaledwie 7 proc. (dane odsezonowane).

Reasumując – oba wspomniane wyżej wskaźniki dotyczące zapotrzebowania na siłę roboczą, mimo spadku w ostatnich dwóch kwartałach, utrzymują się na wysokim – na tle danych historycznych – poziomie. Oznacza to, że firmy w bliskiej przyszłości nie planują szeroko zakrojonych zwolnień, a sytuacja pracowników jest raczej bezpieczna.

Reasumując – oba wspomniane wyżej wskaźniki dotyczące zapotrzebowania na siłę roboczą, mimo spadku w ostatnich dwóch kwartałach, utrzymują się na wysokim – na tle danych historycznych – poziomie. Oznacza to, że firmy w bliskiej przyszłości nie planują szeroko zakrojonych zwolnień, a sytuacja pracowników jest raczej bezpieczna.

Czy wojna w Ukrainie może spowodować zatory płatnicze i pogorszenie płynności?

Konflikt wojenny, szczególnie dziejący się tuż za naszą granicą, zazwyczaj redukuje swobodę wymiany handlowej i rozliczania płatności. Na początku wojny władze ukraińskie wprowadziły moratorium płatnicze – aby ograniczyć dokonywanie przez firmy ukraińskie zagranicznych płatności walutowych. Dopuszczone były jedynie płatności związane z pozyskiwaniem środków niezbędnych do prowadzenia działań militarnych. Decyzja władz ukraińskich mogła spowodować utrudnienia w odzyskiwaniu należności przez polskie firmy w wielu branżach, a nawet pogorszyć realizację ich własnych płatności (czyli przyczynić się do powstania zatorów płatniczych). Z punktu widzenia oceny ryzyka płynności istotne oczywiście było, jak bardzo udział takich płatności ważył na sumie należności polskich przedsiębiorstw. Niedawno moratoria płatnicze zniesiono, a firmy ukraińskie (jeśli przetrwały i utrzymały zdolność płatniczą) odzyskały możliwość regulowania swoich zobowiązań handlowych. To zmniejsza analizowane tu ryzyko.

Pandemia zwiększyła niepewność w firmach

W miarę wydłużania się inwazji rosyjskiej w Ukrainie ograniczenia skali i możliwości działania ukraińskich firm będą niestety jednak zapewne większe, a upadłości częstsze. Niewypłacalność ukraińskich dłużników dla współpracujących z nimi polskich eksporterów będzie też równoznaczna z utratą należnych wpływów. Biorąc pod uwagę niewielki udział polskich firm współpracujących wyłącznie z przedsiębiorstwami ukraińskimi, ryzyko wzrostu liczby niewypłacalności w Polsce tylko z tego powodu wydaje się niewielkie, a znaczenie jego materializacji – także ograniczone.

Gdy weźmiemy pod uwagę, że od ponad dwóch lat trwa okres pandemii, a wojna na Ukrainie już niemal pół roku, czy prawdziwy może okazać się wniosek, że przedsiębiorcy przyzwyczaili się do trudniejszej sytuacji, trochę na zasadzie „pierwszy strach minął”?

Przedsiębiorstwa oceniały niepewność przyszłej sytuacji ekonomicznej w czerwcu 2022 r. jako niższą niż w marcu tego roku. Jeśli deklarowaną przez przedsiębiorstwa niepewność przyszłej sytuacji ekonomicznej potraktować jako miarę „strachu gospodarczego”, to rzeczywiście można stwierdzić, że efekt zaskoczenia pierwszym, największym szokiem minął. Warto jednak zauważyć, że oceny niepewności wciąż utrzymują się na bardzo wysokim poziomie i daleko im do normalizacji. Trudno zatem upatrywać w tym oznak przyzwyczajenia się przedsiębiorstw do nowych warunków prowadzenia biznesu. Można natomiast z całym przekonaniem stwierdzić, że od czasu wybuchu wojny upłynęło na tyle dużo czasu, że przedsiębiorstwa zdołały już przynajmniej częściowo przeanalizować sytuację i zaczęły podejmować stosowne działania dostosowawcze.

Jak to możliwe, że przedsiębiorcy radzą sobie skutecznie ze skokowymi wzrostami cen surowców i energii? Czy wynika to z faktu, że wydatki na paliwa i gaz stanowią w gruncie rzeczy niewielki procent kosztów?

Pod koniec 2020 r. koszty energii SPN zaczęły dynamicznie rosnąć i w efekcie ich udział w kosztach całkowitych znacznie się zwiększył. Jednocześnie wzrost cen energii, podobnie jak wzrost cen gazu i surowców należy obecnie do najważniejszych problemów, z jakimi (w swojej własnej ocenie) borykają się przedsiębiorstwa. Niemniej trzeba wyraźnie podkreślić, że mimo tych wzrostów udział kosztów energii w kosztach pozostaje relatywnie niski (sięga obecnie 2,2 proc., tj. nadal znacznie poniżej swojego historycznego maksimum, które w połowie lat 90. wyniosło 4 proc.).

Czy spirala płacowo-cenowa, czy cenowo-marżowa?

Ponadto SPN generuje wysokie zyski, czemu sprzyja dobra sytuacja popytowa, a co pozwoliło jak dotąd pokryć podwyżki cen energii. Jest to jednak ocena ogólna SPN, bowiem istnieje kilka branż, w których koszty energii są wysokie w relacji do pozostałych kosztów. Są to m.in.: transport (kolejowy i rurociągowy), wynajem powierzchni handlowych i obsługa nieruchomości, pobór wody i oczyszczanie ścieków, górnictwo oraz hutnictwo, a ponadto przemysł włókienniczy oraz chemiczny i materiałów budowlanych.

Skoro przedsiębiorcy obawiają się wyraźnego spowolnienia gospodarczego – jak takie nastawienie w połączeniu z czynnikami obiektywnymi może wpłynąć na ich działalność w najbliższych miesiącach?

Doświadczenia historyczne, jak również wyniki badań, wskazują, że w obliczu oczekiwanego pogorszenia koniunktury spowalnia aktywność inwestycyjna, dynamika płac oraz zatrudnienia. Przedsiębiorstwa mniej chętnie sięgają po kredyt, częściej doświadczają problemów z płynnością oraz ściąganiem należności i same wydłużają czas realizacji płatności. Spowalnia również dynamika cen. Scenariusz ten dotyczy jednak klasycznego spowolnienia gospodarczego, wywołanego przede wszystkim przez czynniki popytowe. W obecnej sytuacji pierwotnym źródłem osłabienia aktywności gospodarczej nie są jednak czynniki popytowe ani nawet czynniki o podłożu stricte ekonomicznym. To sprawia, że skutki spowolnienia, jak również działania dostosowawcze przedsiębiorstw, mogą mieć inaczej rozłożone akcenty niż w przypadku tradycyjnego cyklu.

W obecnej sytuacji pierwotnym źródłem osłabienia aktywności gospodarczej nie są jednak czynniki popytowe ani nawet czynniki o podłożu stricte ekonomicznym. To sprawia, że skutki spowolnienia, jak również działania dostosowawcze przedsiębiorstw, mogą mieć inaczej rozłożone akcenty niż w przypadku tradycyjnego cyklu.

Kluczowe dla ekonomicznych ocen prospektywnych jest przede wszystkim pytanie czy – a jeśli tak, to kiedy – powrócimy do tzw. business as usual. W krótkim horyzoncie powrót ten wydaje się relatywnie mało prawdopodobny, a to może skłaniać przedsiębiorstwa np. do inwestowania w modyfikację profilu działalności czy technologie energo- i materiałooszczędne. Doświadczenia przedsiębiorstw z poprzednich lat, związane z trudnością z pozyskaniem odpowiednich pracowników, zmniejszają natomiast prawdopodobieństwo gwałtownych redukcji zatrudnienia.

Dlaczego wzmożone naciski na wzrost wynagrodzeń zostały przez firmy ocenione jako jeden z mniej istotnych problemów towarzyszących wysokiej inflacji? Jakie czynniki mają zatem znaczenie większe?

W świetle deklaracji przedsiębiorstw problemy związane z brakiem odpowiednich pracowników oraz presją na wzrost wynagrodzeń towarzyszą przedsiębiorstwom od ok. pięciu lat. To dość długi czas, przez który przedsiębiorstwa zdążyły w pewnym stopniu przyzwyczaić i przystosować się do tych zjawisk. W horyzoncie 10-letnim maksimum problemów z brakiem odpowiednich pracowników oraz presją na wzrost wynagrodzeń przypada na okres tuż przed wybuchem pandemii, która doprowadziła do bezprecedensowych zaburzeń w globalnych sieciach podażowych. Od tego czasu wiele przedsiębiorstw doświadczyło problemów z dostępnością i czasem oczekiwania na zaopatrzenie, jak również jego rosnącymi kosztami. Problemy te zostały spotęgowane przez ekonomiczne skutki rosyjskiej inwazji na Ukrainę. To właśnie dlatego koszty zaopatrzenia są wymieniane jako najistotniejszy problem towarzyszący wysokiej inflacji.

Na kolejnych trzech miejscach znajdują się natomiast problemy związane z niepewnością rachunku ekonomicznego – trudności w zawieraniu umów ze względu na nieprzewidywalność niektórych cen; niepewność w planowaniu działalności inwestycyjnej oraz działalności bieżącej. Odpowiedzi przedsiębiorstw są zgodne z wynikami innych badań ekonomicznych, które wskazują, że w sytuacji wysokiej i niestabilnej inflacji bardziej intensywny staje się tzw. problem ekstrakcji sygnału. Przedsiębiorstwom trudniej jest ocenić, na ile zmiany cen wynikają ze zmian cen względnych – co mogłyby świadczyć o zmieniającej się pozycji rynkowej przedsiębiorstwa – a na ile ze zmian ogólnego poziomu cen.

Rozmawiał Grzegorz Jeż

Wyniki „Szybkiego Monitoringu NBP. Lipiec 2022 r.” tutaj.

Dr Piotr Boguszewski (©NBP)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Rewolucja na indyjskim rynku płatności

Kategoria: Analizy
Indie są jednym z liderów w płatnościach natychmiastowych – przesyłanych i rozliczanych w czasie rzeczywistym, w ciągu kilkunastu minut. Ich wdrażanie nabrało tempa w pandemii, a dużą rolę odgrywa w tym procesie indyjski bank centralny. Inkluzja finansowa hinduskiego społeczeństwa znacznie przyśpieszyła.
Rewolucja na indyjskim rynku płatności