Grecja ma nową ofertę dla inwestorów spoza sektora finansów

16.03.2012
Specjalny pakiet zachęt inwestycyjnych ma przekonać zagraniczne firmy, by to w Grecji uruchamiały działalność i lokowały inwestycje. - Nowe przepisy mają uczynić z Grecji najbardziej przyjazny inwestycjom kraj na świecie – zapowiada Evangelia Fragioudaki, z greckiej agencji inwestycji. Grecja może stać się ważnym rywalem w walce o zagraniczny kapitał.

Oprócz działań makroekonomicznych i fiskalnych Grecy pracują nad tym, by przekonać do siebie także inwestorów z dziedzin innych niż finanse. Grecja przygotowała największy na świecie program prywatyzacji, a ministrowie na miejscu i za granicą werbują chętnych do wzięcia w nim udziału. Równolegle rząd bardzo intensywnie pracuje nad programem zachęt i ułatwień inwestycyjnych dla zagranicznego kapitału. Jeśli oba projekty wypalą – urzędnicy przekonają międzynarodowy kapitał, że inwestycje szybko się zwrócą, a przynajmniej, że nie przyniosą strat – to już w tym roku Grecja może zmniejszyć dziurę budżetową. A przy okazji zabłysnąć pod względem tempa wzrostu napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ).

W kwietniu zeszłego roku rząd Grecji ogłosił największy na świecie program prywatyzacji, który opiewa na 50 mld euro. Cztery miesiące później powołano fundusz Hellenic Republic Asset Development Fund, którego jedynym zadaniem jest sprawne przeprowadzenie procesów prywatyzacyjnych. Główne cele programu, to uzyskanie 25 mld euro wpływów do państwowej kasy do 2015 r. ze sprzedaży nieruchomości i przyciągniecie inwestycji za 100 mld euro. (>>czytaj też: Grecka wyprzedaż)

wzmocnienie strategicznych sektorów greckiej gospodarki – turystyki, energetyki, transportu oraz nowe miejsca pracy. 85 proc. procesów prywatyzacyjnych ma dotyczyć nieruchomości i infrastruktury, w tym energetyki.

Dotąd Hellenic Republic Asset Development Fund przedłużył licencję na organizację gier hazardowych firmie OPAP, przyznał tej firmie także licencję na gry na urządzeniach video i przedłużył koncesję na telefonię komórkową. Fundusz pracuje dziś nad wydłużeniem koncesji na obsługę portu lotniczego w Atenach i sprzedaż 30 proc. akcji w porcie oraz sprzedaż licencji na organizację państwowych loterii.

2 stycznia Ministerstwo Środowiska, Energii i Zmian Klimatycznych (YPEKA) zaprosiło inwestorów do otwartego przetargu na eksploatację zasobów węglowodorów w trzech złożach, w których – według szacunków – jest 250 mln baryłek ropy. 29 lutego rząd ogłosił międzynarodowy przetarg na sprzedaż DEPA, państwowej firmy gazowej, w której ma 65 proc.

Najbliższe planowane prywatyzacje obejmą wszystkie kluczowe sektory. W energetyce pod młotek idą DEPA/DESFA (przesył gazu/dystrybucja gazu) i 35 proc. w firmie paliwowej Hellenic Petroleum. W nieruchomościach Grecja szuka inwestorów do Hellinikon, największego na świecie projektu regeneracji powierzchni miejskiej. Hellinikon to dawne lotnisko w Atenach, jego powierzchnia to 6,2 mln mkw., trzy razy tyle, ile zajmuje Monako. Firmy hazardowe może zainteresować 29 proc. OPAP, jednej z największych na świecie firm z tej branży, a także sprzedaż firmy organizującej wyścigi i zakłady konne, czy 49 proc. firmy Casino w Atenach. Można kupić firmę Larco wydobywającą nikiel czy HDS – producenta amunicji i broni lekkiej. Będzie też przetarg na koncesję na autostradę Egnatia (650 km), która łączy Turcję z portem Igoumenitsa w zachodniej Grecji.

W drugim kwartale 2012 r. planowane są przetargi na koncesje dla: 29 regionalnych portów lotniczych, 12 portów morskich, w tym w Pireus i portu w Salonikach czy usługi wodociągowe w Atenach i Salonikach. Państwo sprzeda lub odda w wieloletnią dzierżawę 70 tys. działek. Pod młotek pójdzie też wiele mniejszych firm, w tym Elvo, producent ciężarówek.

Rząd przekonuje, że inwestycje w infrastrukturę szybko się zwrócą dzięki kilku atutom Grecji. Tu wymieniane są:

– mocna pozycja Grecji jako kierunku turystycznego; turystyka generuje 15,7 proc. greckiego PKB i 18,4 proc. miejsc pracy (768 tys.); w 2011 r. przyjechało tu 16,5 mln turystów, a przychody tej branży osiągnęły 10,5 mld euro;

– położenie na skrzyżowaniu między Wschodem (Turcja) i Zachodem;

– naturalna brama na Bałkany i do Europy Środkowej (skąd my to znamy?) dla światowego handlu ze Wschodu;

– wysokie zagęszczenie populacji w kilku miastach i wysokie dochody na mieszkańca.

Do udziału w prywatyzacji i inwestycji Grecy zapraszają największych. W listopadzie 2011 r. minister Środowiska, Energii i Zmian Klimatycznych, George Papaconstantinou, zachęcał Chińczyków do udziału w programie Helios dotyczącym alternatywnych źródeł energii. Spotkał się z przedstawicielami China Investment Corporation (CIC), największego na świecie państwowego funduszu inwestycyjnego, który ma w portfelu 400 mld dol.

Chińczycy są już od wielu miesięcy aktywni w Grecji, a prezydent Grecji Karolos Papoulias, przyjmując misję chińskich biznesmenów, nazwał grecko-chińskie kontakty „strategicznym partnerstwem”. W porcie Pireus inwestuje Cosco (Chinese Ocean Shipping Company). Podpisano cztery dwustronne umowy wartości 537 mln euro.

Nowy system wsparcia inwestorów

Jesienią 2011 r. Grecję odwiedził wicekanclerz Niemiec Philipp Roesler. Było z nim 80 firm. Oba kraje podpisały ramową umowę o zwiększeniu inwestycji i memorandum dotyczące stworzenia greckiego banku rozwoju, który ułatwi przepływ funduszy z UE.

Philipp Roesler zapewnił wtedy, że niemieckie firmy są zainteresowane inwestycjami w projekty infrastrukturalne w Grecji wartości 1,5 mld euro. Jedną z nich miałaby być budowa gazociągu.

– Grecja może stać się bardzo ważną lokalizacją inwestycji. Umowa inwestycyjna tworzy ramy prawne i usuwa administracyjne przeszkody, gwarantując poczucie bezpieczeństwa biznesmenom, którzy chcą tu inwestować – mówił minister Roesler.

Chociaż od wielu miesięcy Niemcy i Grecy raczej nie darzą się sympatią, to dla wszystkich jest oczywiste, że społeczne animozje pójdą na bok, jeśli niemieccy inwestorzy odkryją opłacalność w realizacji inwestycji w Grecji. A rząd Grecji robi wiele, by tak właśnie Grecja zaczęła być postrzegana.

Grecy stworzyli nowy system wsparcia dla inwestorów. Wprawdzie grecka agencja inwestycji nie kryje, że fundusze publiczne są ograniczone, ale szuka innych rozwiązań. Zachęty inwestycyjne opierają się głównie na zwolnieniach podatkowych. Na każde jedno euro grantu, firmy dostają trzy euro ulgi podatkowej. Wspierane są głównie inwestycje przyjazne środowisku, innowacyjne, wyrównujące poziom regionów, promujące przedsiębiorczość młodych osób i tworzące miejsca pracy.

System wspierania inwestycji gwarantuje zwolnienia podatkowe do 100 proc. dopuszczalnej pomocy publicznej (tak, jak w polskich specjalnych strefach ekonomicznych). W Grecji można też dostać grant na inwestycję lub na leasing maszyn dochodzący aż do 80 proc. maksymalnej dopuszczalnej pomocy publicznej. W przypadku nowych firm ten poziom jest o 10 punktów proc. wyższy. (w Polsce najwyższe granty – w ramach unijnego programu 4.5 – sięgają 30 proc. wartości inwestycji).

Istnieją też granty promujące przedsiębiorczość młodych (Grecy są dość wyrozumiali, przedział wiekowy kategorii „młody” wynosi 20-40 lat). To pieniądze na pokrycie praktycznie wszystkich kosztów (w tym operacyjnych) przez pięć lat od założenia firmy. Całkowita pomoc może sięgnąć 1 mln euro.

– Przełom polega na tym, że inwestorzy nie muszą się kontaktować z rządem. Wystarczy złożyć propozycję inwestycji w formie elektronicznej i wydruk w biurze obsługi inwestora zlokalizowanym w każdej siedzibie władz regionalnych. Propozycja inwestora jest oceniana przez dwóch losowo wybranych specjalistów ds. inwestycji. Proces gwarantuje szybką, przejrzystą i obiektywną procedurę przyznawania zachęt inwestycyjnych – mówi Evangelia Fragioudaki z Invest in Greece, rządowej agencji inwestycji.

Program odbył się w cyklach. W pierwszym, w maju 2011 roku, złożono 145 projektów wartych 725 mln euro. W drugiej fazie, w październiku 2011 r., było 179 projektów wartych 854 mln euro.

Tną biurokrację, upraszczają procedurę

Dwa miesiące temu, czyli rok od wprowadzenia nowego modelu, rząd przyjął projekt poprawki przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju, Konkurencyjności i Transportu.

Zmiana obniża wymogi dla projektów, które chcą trafić na szybką ścieżkę administracyjną – teraz inwestycja może być warta minimalnie 120 mln a nie 250 mln euro, by liczyć na szybkie rozpatrzenie.

Zmiana ma zmniejszyć biurokrację i przyspieszyć inwestycje. Invest in Greece stała się również jedynym miejscem, w którym inwestorzy muszą załatwiać sprawy grantów. Skrócił się termin rozpatrywania wniosku – agencja musi odpowiedzieć na każdy najdalej w ciągu 60 dni (zamiast 6 miesięcy, jak wcześniej).

(Opr. DG)

(Strefa A to tereny najbardziej rozwinięte, a C – najmniej. Dopuszczalna wysokość subsydiów – grantów gotówkowych i/lub grantów na leasing lub grantów na zatrudnienie wynosi 20 proc. w strefie A, 30 proc. w strefie B i 40 proc. w strefie C. Dopuszczalne zwolnienie z podatku dochodowego może wynosić do 60 proc. w strefie A i po 100 proc. w strefach B i C/Opr. DG)

Na sugestię, że nowe prawo nie zadziałało i stąd zmiany, przedstawiciele agencji reagują oburzeniem.

– Rzeczy należy poprawiać. Nasz kraj zdał sobie sprawę, że rozwój, inwestycje i tworzenie miejsc pracy, to jedyna droga wyjścia z globalnego kryzysu gospodarczego. Nowe prawo koncentruje się na tych celach i realizuje główną strategię Grecji: wprowadza wszystkie potrzebne zmiany strukturalne. Nowe przepisy dotyczące szybkiej ścieżki mają zachęcić inwestorów i uczynić z Grecji najbardziej przyjazny inwestycjom kraj na świecie – podkreśla Evangelia Fragioudaki.

Grecja nie może jednak jeszcze zaoferować zbyt wysokiej pomocy publicznej w formie gotówki w ramach grantów. W wielu regionach duże przedsiębiorstwa mogą liczyć na maksymalnie 30 proc. wartości inwestycji, w niektórych nawet tylko na 15 proc. W Polsce nadal są miejsca, gdzie dopuszczalna pomoc to 50 proc. wartości inwestycji, w większości kraju jest to 40 proc. (tylko w województwie mazowieckim – 30 proc.).

Z danych Banku Grecji wynika, że w ubiegłym roku napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych wyniósł 3,2 mld euro. Rok wcześniej było to 2,7 mld euro, a w 2009 r. 3,8 mld euro. Dla porównania, do Polski napłynęło w ubiegłym roku niemal 10 mld euro bezpośrednich inwestycji. Jednak przyparci do muru Grecy dwoją się i troją, by ściągnąć zagraniczny kapitał.

– Reformy strukturalne w Grecji towarzyszące racjonalizacji finansowej poprawiły klimat inwestycyjny i biznesowy oraz stworzyły dodatkowe okazje do inwestycji – podsumowuje Evangelia Fragioudaki.

(Opr. DG)

(Opr. DG)

Autorka jest dziennikarką Pulsu Biznesu

Artykuły powiązane


Tagi