Autor: Marek Pielach

Dziennikarz Obserwatora Finansowego, specjalizuje się w makroekonomii i finansach publicznych

Inflacja spadnie, ale powoli

Inflacja obniży się do poziomu 2 proc., a więc poniżej celu inflacyjnego NBP, za dwa lata. Niestety będzie to spowodowane spadkiem wzrostu gospodarczego, który w 2013 roku nieznacznie przekroczy 2 proc. Kryzys w strefie euro dotknie Polskę z półrocznym opóźnieniem – wynika z najnowszego, marcowego raportu o inflacji NBP.
Inflacja spadnie, ale powoli

Wzrost gospodarczy zwolni, na tle Europy Polska przestanie być jedyną zieloną wyspą (Fot. Centrum Informacyjne Rządu)

Na razie Polska jest wciąż zieloną wyspą. „Pomimo niekorzystnych uwarunkowań zewnętrznych, gospodarka polska wciąż rozwija się w szybkim tempie – wstępny szacunek GUS z 27 stycznia wskazuje, że w roku 2011 dynamika PKB wyniosła 4,3 proc.”, czytamy w raporcie.

Wzrost spowodowany jest wysoką absorpcją funduszy z budżetu UE (ponad 60 mld zł), rosnącymi inwestycjami publicznymi oraz korzystną sytuacją w Niemczech, które są największym odbiorcą naszego eksportu. Szczególnie imponująco statystyki eksportowe wyglądały w IV kwartale 2011 roku, kiedy słaba złotówka przyczyniła się do większej konkurencyjności produktów „Made in Poland”. Także konsumpcja i inwestycje przedsiębiorstw były na poziomie gwarantującym przyzwoity wzrost PKB.

Problem w tym, że wszystkie te pozytywne czynniki się odwrócą. W tym roku PKB w strefie euro jako całości spadnie, a wzrost w gospodarce niemieckiej ledwo przekroczy zero.

„W średnim horyzoncie projekcji także kurs złotego przestanie być czynnikiem wspierającym krajowy wzrost gospodarczy. W latach 2012-2013 oczekiwane jest ponadto zacieśnienie polityki fiskalnej nakierowane na obniżenie deficytu sektora finansów publicznych do poziomu umożliwiającego wyjście Polski z procedury nadmiernego deficytu. W latach 2013-2014 oczekiwane jest także obniżenie absorpcji funduszy unijnych oraz wydatków publicznych przeznaczonych na ich współfinansowanie”, czytamy w raporcie.

Efekt może być tylko jeden. W 2013 roku wzrost naszej gospodarki wyniesie skromne 2,3 proc. i niewielkim pocieszeniem jest to, że odbędzie się to dwa kwartały później w stosunku do spowolnienia w strefie euro.

(Opr. DG)

(Opr. DG)

„W dłuższym horyzoncie projekcji, w ślad za poprawiającą się sytuacją za granicą, zahamowaniem procesu zacieśniania polityki fiskalnej, a także ograniczeniem spadkowej tendencji napływu funduszy UE, dynamika PKB wzrośnie do poziomu powyżej 3 proc. licząc rok do roku”, przewidują autorzy raportu. Stanie się to na początku 2014 roku.

Niska inflacja nie będzie wynikała jednak tylko z przyhamowania naszej gospodarki. Swoją rolę odegrają umacniający się złoty oraz spadek cen surowców energetycznych i rolnych na światowych rynkach, spowodowany gorszą koniunkturą.

Autorzy raportu przewidują także, że w 2014 roku rząd zdecyduje się wrócić do podstawowej, 22-procentowej stawki VAT (Obecnie 23 proc.)

Inflacja mogłaby być jeszcze niższa niż przewidywane 2 proc., ale w 2013 roku (i w mniejszym stopniu w 2014 roku)  jej spadek będzie ograniczony przez skutki wprowadzenia opłat za emisję CO2, związanych z wdrożeniem przez Polskę Pakietu Energetyczno-Klimatycznego.

Oczywiście należy pamiętać, że są to prognozy opracowane w Instytucie Ekonomicznym Narodowego Banku Polskiego na podstawie danych, które są zmienne.

– Raport powstał na podstawie pesymistycznych danych ze stycznia – zwraca uwagę w rozmowie z Obserwatorem Finansowym Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. – Dziś my uważamy i NBP również, że Niemcy się wybronią, a recesja w strefie euro będzie bardzo płytka – dodaje.

Przyznaje jednak, że możemy zapomnieć o tempie rozwoju 4 proc. rocznie. BRE Bank szacuje, że polska gospodarka zarówno w 2013 i 2014 roku wzrośnie o około 3 proc.

– Złoty rzeczywiście powinien się umocnić, bo jest walutą techniczną, ale nie spodziewam się spadku cen surowców, bo wiemy już że ożywienie w Stanach Zjednoczonych jest prawdziwe – tak Pytlarczyk komentuje kolejne założenia raportu.

– Banki centralne drukują pieniądze w takiej ilości, że pomimo spodziewanej stagnacji surowce na świecie mogą drożeć – zgadza się Piotr Kuczyński, główny analityk Xelionu. Pogorszenie koniunktury nie musi oznaczać więc spadku cen i mniejszej inflacji.

– W tej sytuacji spodziewam się, że Rada Polityki Pieniężnej dalej będzie czekać z decyzjami o zmianach stóp procentowych. Z jednej strony powinna stopy podnosić, bo inflacja powyżej 4 proc. jest wysoka. Z drugiej strony żeby nie tłumić wzrostu gospodarczego, który i tak spowolni, powinna stopy obniżać. Ten stan oczekiwania będzie więc trwał – przewiduje Kuczyński. – Czas pokaże czy warunki zewnętrzne pozwolą Radzie zejść do celu inflacyjnego 2,5 proc.

(Opr. DG)

(Opr. DG)

Wzrost gospodarczy zwolni, na tle Europy Polska przestanie być jedyną zieloną wyspą (Fot. Centrum Informacyjne Rządu)
(Opr. DG)
Inflacja-CPI
(Opr. DG)
inflacja wzrost-gospodarczy

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Szwedzkie doświadczenia z ujemnymi stopami banku centralnego

Kategoria: VoxEU
Szwedzkie doświadczenie ujemnych stóp procentowych prowadzi do jasnego wniosku: nie róbcie tego więcej, a przynajmniej nie w sytuacji, gdy krajowa gospodarka dynamicznie się rozwija, krajowa inflacja uzależniona jest od inflacji zagranicznej, a dodatkowo narastają nierównowagi finansowe z powodu wysokiej inflacji cen aktywów.
Szwedzkie doświadczenia z ujemnymi stopami banku centralnego

Chiny powoli wracają do gry

Kategoria: Trendy gospodarcze
Z ulgą odetchnęli Chińczycy, gdy 10 marca do Wuhan przyjechał Xi Jinping. Wizyta w epicentrum epidemii miała wymiar symboliczny. To jasne przesłanie rządzących, że kontrolują COVID-19.
Chiny powoli wracają do gry