• Christiane Krieger-Boden, Peter Nunnenkamp, Maximiliano Sosa Andrés

Inwestorów zagranicznych najlepiej szukać po sąsiedzku

15.03.2012
Inwestorzy z państw rynków wschodzących i państw rozwijających się zaczynają się coraz bardziej liczyć w dziedzinie bezpośrednich inwestycji zagranicznych, szczególnie dokonywanych w innych państwach rozwijających się. Pesymiści uważają, że państwa rynków wschodzących mogą opanować rynki surowców, a optymiści mówią o nowych możliwościach rozwoju.
(CC BY-NC-ND dhchen)

Część koncernu IBM przeszła w ręce chińskiej Lenovo (CC BY-NC-ND dhchen)

Część koncernu IBM przeszła w ręce chińskiej Lenovo (CC BY-NC-ND dhchen)

Udział państw rozwijających się i państw rynków wschodzących w całości bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) dokonywanych w innych krajach wzrósł od zaledwie 5 proc. w 1990 roku do niemal 30 proc. w roku 2010 (zob. rys. 1). Przepływy kapitałowe z krajów BRICS (to Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA) i innych nowych źródeł BIZ okazały się stabilne, natomiast wielkość przepływów z państw rozwiniętych spadła aż o 50 proc. w następstwie kryzysu finansowego z lat 2007–2008.

Nietradycyjne źródła BIZ stają się więc coraz istotniejsze, choć można przypuszczać, że państwa uprzemysłowione odzyskają część udziału, gdy zostaną usunięte skutki kryzysu finansowego.

Wzrost znaczenia nowych inwestorów zagranicznych nie sprowadza się jednak tylko do zagrożenia pozycji tradycyjnych inwestorów z najbardziej rozwiniętych państw świata, lecz może mieć również ogromne znaczenie dla państw, do których trafiają BIZ. Państwa te bowiem będą mogły pozyskać więcej tego kapitału, a przy tym wybierać między źródłami bezpośrednich inwestycji.

Nawet słynni przeciwnicy globalizacji, między innymi Joseph Stiglitz, raczej się zgadzają, że BIZ mogą zapewnić sporo korzyści państwom, do których ten kapitał trafia. Państwa rozwijające się mogą uznać, że BIZ napływające z państw rynków wschodzących są szczególnie interesujące, ponieważ powszechnie się przyjmuje, że charakter tych inwestycji jest lepiej dostosowany do warunków lokalnych. Z tego powodu szczególnie te państwa, które do tej pory pomijali inwestorzy z państw najbardziej rozwiniętych, mogą odnieść korzyści dzięki inwestycjom napływającym z nietradycyjnych źródeł.

 

 

(Opr. DG)

(Opr. DG)

Prowadzi to nas do pytania, czy dokonujący bezpośrednich inwestycji inwestorzy z państw rynków wschodzących i państw rozwijających się postępują odmiennie od inwestorów pochodzących z państw będących tradycyjnym źródłem tego kapitału. Nie ulega wątpliwości, że BIZ pochodzące z państw rynków wschodzących i państw rozwijających się, jeśli mają to być plany w ogóle warte rozważenia, muszą spełniać te same trzy zasadnicze warunki wstępne, co podkreślał zmarły niedawno John Dunning.

Są to: szczególne korzyści własnościowe dla inwestującej firmy (to czynnik skłaniający do inwestowania poza granicami własnego państwa), szczególne atuty lokalizacyjne państwa, do którego mogą trafić BIZ (czynnik przyciągający inwestorów właśnie do tego państwa) oraz jakaś konkretna korzyść wynikająca z internalizacji stosunków handlowych dla firmy dokonującej inwestycji. Znaczenie względne pewnych czynników skłaniających do inwestycji poza granicami własnego państwa oraz czynników przyciągających do danego państwa może jednak powodować, że tradycyjne i nietradycyjne źródła kapitału inwestycyjnego będą się różnić.

Publikowane wcześniej prace skłaniają do stawiania pewnych konkretnych hipotez dotyczących czynników decydujących o BIZ, szczególnie w wypadku przepływów kapitałowych z państw Południa do innych państw rozwijających się tej części świata. W dwóch pierwszych hipotezach skupia się uwagę na czynnikach zachęcających do inwestowania poza granicami własnego państwa.

 

Hipoteza 1:  odległość zniechęca do przepływów kapitałowych

Z argumentu, że inwestorzy z państw, które nie są tradycyjnymi źródłami kapitału, oferują technologie i produkty „szczególnie dobrze dostosowane do potrzeb innych państw rozwijających się” (cytowany tu Louis Wells pisał już o tym w opublikowanej w 1983 roku pracy Third World Multinationals: The Rise of Foreign Investment from Developing Countries), wynika, iż BIZ raczej trafiają do państw położonych blisko i cechujących się podobnym środowiskiem społeczno-gospodarczym.

Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) podaje, że większość międzynarodowych przedsiębiorstw mających siedziby w państwach rozwijających się i w systemach gospodarczych po transformacjach ustrojowych to gracze regionalni. Wynikałoby z tego, że odległość zniechęca do przepływów kapitałowych w większym stopniu inwestorów z regionów nietradycyjnych niż tradycyjnych.

 

Hipoteza 2: lepiej rozpoznane ryzyko

Przyjmuje się również, że inwestorzy z państw będących nietradycyjnymi źródłami BIZ są lepiej zorientowani w problemach przyczyniających się do niepewności politycznej oraz w kwestiach powodujących brak stabilności gospodarczej w państwach rozwijających się. Może to sprawiać, że ci inwestorzy mniej się obawiają ryzyka występującego na tych rynkach niż inwestorzy z państw będących tradycyjnymi źródłami bezpośrednich inwestycji.

Hipotezy 3–6 dotyczą czynników skłaniających do BIZ w danych państwach. Czynniki te wiążą się wobec tego z konkretnymi korzyściami wynikającymi z inwestowania w jakimś państwie.

 

Hipoteza 3: liczą się koszty siły roboczej

Z większości badań wynika, że chęć wejścia na zagraniczne rynki to najważniejszy powód BIZ. Nie ma przy tym znaczenia, z jakiego rodzaju źródła ten kapitał pochodzi. Do takiego wniosku prowadzą na przykład wyniki analiz opublikowane przez UNCTAD w 2006 roku (World Investment Report 2006. FDI from Developing and Transition Economies: Implications for Development).

Z tego powodu uważa się na ogół, że wielkość rynku w państwie, do którego trafiają BIZ, jest czynnikiem mającym znaczenie przy podejmowaniu decyzji o przepływach kapitałowych. Mimo to wielkość rynku może w mniejszym stopniu wpływać na decyzję inwestorów z państw, które nie są tradycyjnymi źródłami BIZ. Skupianie się na działalności w obrębie regionu oznacza, że inwestorzy ci decydują się angażować na rynkach, gdzie siła nabywcza ludności pozostaje jeszcze stosunkowo niska. Należy ponadto zauważyć, że przy wykorzystywaniu technologii zaadaptowanych nie są niezbędne działania na wielką skalę.

Hipoteza 4: oczekiwana redukcja kosztów

BIZ podejmowane w celu redukowania kosztów, zwane też pionowymi, powinny mieć większe znaczenie dla międzynarodowych przedsiębiorstw z państw będących tradycyjnymi źródłami tych inwestycji, gdzie koszty pracy są wyższe niż w państwach mniej rozwiniętych.

Trzeba jednak zwrócić uwagę, że oczekiwane korzyści wynikające z redukcji kosztów mogą także powodować napływ kapitału z państw, które nie są tradycyjnymi źródłami BIZ. We wspomnianej wyżej pracy Louis Wells pisał, że firmy nastawiające się na eksport poszukiwały możliwości redukcji kosztów pracy przez inwestycje w państwach, gdzie zarobki są niższe niż w krajach, gdzie miały siedziby, już w czasie pierwszej fali „nowych” BIZ. W bliższych nam czasach za przykład mogą posłużyć tajwańskie inwestycje bezpośrednie w Chinach.

Hipoteza 5: o surowcach myślą przede wszystkim Chiny

Wyjątkowo ożywiona dyskusja dotyczy tego, czy zasoby naturalne, na przykład ropa, są czynnikiem przyciągającym do danego państwa inwestorów dokonujących BIZ. Podejrzewa się od pewnego czasu, że państwa rynków wschodzących dążą do tego, aby dzięki BIZ uzyskać dostęp do rzadkich surowców, a być może nawet zdominować te rynki. Dotyczy to przede wszystkim inwestycji dokonywanych w ubogich państwach afrykańskich.

Wydaje się jednak, że o znacznym udziale BIZ nastawionych na osiąganie dominacji na rynkach surowców można mówić tylko w wypadku kilku państw, między innymi Chin, a ponadto jest to polityka realizowana dopiero od niedawna. Tak więc jest mało prawdopodobne, że BIZ podejmowane w celu ekspansji na rynku surowców będą stanowić wyjątkowo duży udział w BIZ dokonywanych przez inwestorów nietradycyjnych.

 

Hipoteza 6: biedniejsi poszukują technologii

Poza przepływami kapitałowymi między państwami Południa może dojść do innego rodzaju BIZ, mianowicie przepływów kapitału ze stosunkowo ubogich państw do państw zamożniejszych. Pozyskiwanie aktywów poprzez BIZ jest sposobem na zdobycie bardziej zaawansowanej zagranicznej technologii.

Niektórzy obserwatorzy uważają, że można dostrzec oznaki nowej fali pozyskiwania aktywów poprzez BIZ dokonywane przez inwestorów z państw rynków wschodzących w państwach uprzemysłowionych. Skala tych inwestycji pozostanie jednak zapewne ograniczona dopóty, dopóki wiele państw niebędących tradycyjnymi źródłami BIZ nie dysponuje możliwościami odpowiedniego wykorzystania zaawansowanej technologii.

Inwestorzy tradycyjni i nietradycyjni

W ogólnym podsumowaniu należy stwierdzić, że z dostępnego piśmiennictwa nie wyłania się jakiś konsensus co do tego, jak motywacje BIZ płynących z nietradycyjnych źródeł różnią się od przepływów kapitałowych z państw będących tradycyjnymi źródłami tych inwestycji. Niektórzy autorzy uważają, że obserwowany w ostatnim okresie znaczny wzrost wielkości przepływów kapitałowych między państwami Południa wynika z działania czynników podobnych do tych, które decydowały o wcześniejszym wzroście BIZ dokonywanych w państwach Południa przez państwa Północy. I konkludują, że nowi inwestorzy przynajmniej z części państw rynków wschodzących postępują coraz częściej jak inwestorzy tradycyjni.

Inni autorzy, na przykład Alan Rugman, powątpiewają, czy wiele przedsiębiorstw mających siedziby w państwach rynków wschodzących to firmy „naprawdę umiędzynarodowione”. Dotychczas jednak nie przedstawiono przekonującego zbioru dowodów na istnienie podobieństw czy różnic między inwestorami tradycyjnymi a nietradycyjnymi.

W opublikowanej w tym roku analizie (What drives FDI from non-traditional sources? A comparative analysis of the determinants of bilateral FDI flows) szukamy właśnie takich dowodów. Dokonujemy estymacji tzw. modelu grawitacyjnego dwustronnych przepływów kapitałowych z powodu BIZ z uwzględnieniem wszystkich wspomnianych wyżej determinant. Stosujemy funkcję logitową i rozkład Poissona do estymacji największej wiarygodności z uwzględnieniem estymatora wewnątrzgrupowego do danych z lat 1978–2004.

W badanej grupie znajduje się ponad 110 państw, do których trafiły BIZ oraz 29 państw, z których ten kapitał inwestycyjny wyszedł. Państwa, z których pochodzili inwestorzy dokonujący BIZ, obejmują najbardziej rozwinięte kraje świata oraz Argentynę, Brazylię, Chile, Kolumbię, Koreę Południową, Malezję, Meksyk, Tajwan, Tajlandię, Turcję i Wenezuelę jako reprezentantów grupy państw rynków wschodzących. Nie uwzględniono w tej grupie Chin, Indii i Rosji z powodu braku dostatecznych danych.

Inwestorzy z krajów rozwijających się też są ostrożni

Wyniki naszej analizy pozwalają umieścić w szerszym kontekście interpretacyjnym kwestię powszechnego przekonania o szczególnym charakterze nietradycyjnych BIZ. Odnosi się to przede wszystkim do nadziei wiązanych z BIZ napływającymi z tych „nowych” źródeł.

Do najważniejszych konkluzji wynikających z tej analizy należy wniosek, że rozmaitym państwom będzie równie trudno przyciągnąć bezpośrednie inwestycje zagraniczne ze źródeł nietradycyjnych, jak wcześniej trudno im było zainteresować inwestorów z państw będących tradycyjnymi źródłami kapitału. Wiele faktów przemawia za słusznością hipotezy, że dokonujący BIZ inwestorzy z państw rynków wschodzących mają jeszcze większe opory przed angażowaniem się w odległych państwach niż inwestorzy z państw rozwiniętych (hipoteza 1). Jest to prawdziwe w odniesieniu do obu etapów wyboru miejsca, a więc zarówno do decyzji o podjęciu jakichkolwiek BIZ, jak i do postanowienia o wielkości tych inwestycji w wybranym państwie. Odpowiednio do tego agencjom nakłaniającym do inwestycji należy radzić, aby się koncentrowały na szukaniu nowych źródeł bezpośrednich inwestycji w bliskim sąsiedztwie.

Co do czynników skłaniających do dokonywania inwestycji bezpośrednich w danym państwie, dowody nie są jednoznaczne. Dla inwestorów z państw, które nie są tradycyjnymi źródłami BIZ, duże i rozwijające się rynki lokalne nie są mniej atrakcyjne niż dla inwestorów z państw będących źródłami tradycyjnymi (hipoteza 3). Wynikałoby z tego, że niewielkie jest prawdopodobieństwo, iż niewielkie państwa o ograniczonej sile nabywczej ludności zdołają przyciągnąć nowych inwestorów z państw rynków wschodzących.

Tę konkluzję potwierdza szczególnie wyraźny wpływ skutków aglomeracji na wielkość BIZ pochodzących z państw, które nie są tradycyjnymi źródłami tych inwestycji. Należy także dodać, że dążenie do redukcji kosztów skłania do BIZ nie tylko inwestorów z najbardziej rozwiniętych państw świata, choć wpływ tego czynnika na wielkość BIZ z państw, które nie są źródłami tradycyjnymi, jest mniejszy (hipoteza 4).

Odrzucamy w naszej analizie rozpowszechnione przekonanie, że przyczyną bezpośrednich inwestycji dokonywanych przez inwestorów z państw rynków wschodzących jest dążenie do opanowania rynku surowców (hipoteza 5). Okazuje się bowiem, wbrew często wyrażanemu poglądowi, że surowce przyciągają raczej inwestorów z państw będących tradycyjnymi źródłami BIZ, są natomiast mniej istotne dla inwestorów z państw, które nie są tradycyjnymi źródłami tego kapitału. Innymi słowy, nie tylko państwa posiadające bogate złoża surowców mogą przyciągnąć kapitał poprzez bezpośrednie inwestycje dokonywane przez inwestorów z państw, które nie są źródłami tradycyjnymi.

Niewiele jest także faktów świadczących o tym, że nowe przepływy kapitałowe z powodu BIZ miałyby wynikać z dążenia do pozyskania aktywów (hipoteza 6). Dążenie do zwiększenia stanu posiadania aktywów może mieć jednak spore znaczenie w przyszłości, kiedy inwestorzy z nietradycyjnych sekcji będących źródłami kapitału inwestycyjnego będą napotykać mniejsze trudności z wdrażaniem najnowszych technologii dostępnych w państwach bardziej rozwiniętych.

O takiej tendencji zdaje się świadczyć kilka wielkich i spektakularnych transakcji przejęcia europejskich i amerykańskich firm przez inwestorów z państw rynków wschodzących (na przykład przejęcie spółki Arcelor przez firmę Mittal w branży hutniczej albo działu produkcji notebooków IBM przez Lenovo).

Najbardziej chyba jednak uderza to, że wyniki naszej analizy nie potwierdzają przekonania, iż nietradycyjni inwestorzy mniej unikają ryzyka niż inwestorzy z państw rozwiniętych (hipoteza 2). Innymi słowy, myli się ten, kto liczy na to, że nietradycyjni inwestorzy będą się mniej obawiać ryzyka, ponieważ są dobrze zorientowani w sytuacji, znając realia niestabilności makroekonomicznej, niepewności politycznej i korupcji na podstawie doświadczeń w państwach, w których mają siedziby.

Z tego powodu państwom zamierzającym przyciągnąć inwestorów należy radzić, aby ustabilizowały gospodarkę i uporały się z problemem niepewności politycznej, wdrażając reformy instytucjonalne i lepsze rządy. Zejście z tej drogi może odstręczyć nie tylko tradycyjnych inwestorów, ale także tych z państw rynków wschodzących, a wówczas prawdopodobieństwo, że więcej państw rozwijających się odniesie korzyści z bezpośrednich inwestycji, pozostanie niewielkie.

Christiane Krieger-Boden jest badaczem, a Peter Nunnenkamp – starszym ekonomistą w Kilońskim Instytucie Gospodarki Światowej, Maximiliano Sosa Andrés jest starszym analitykiem w firmie konsultingowej Towers Watson.

Artykuł po raz pierwszy ukazał się w VoxEU.org (tam dostępna jest pełna bibliografia). Tłumaczenie i publikacja za zgodą wydawcy. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

(Opr. DG)
Wartość-BIZ-dokonanych-w-latach-1990–2010

Tagi


Artykuły powiązane