Jackson Hole: Polityka pieniężna musi nadążać za zmianami technologicznymi

04.09.2018
W centrum dyskusji tegorocznej konferencji bankierów centralnych w Jackson Hole (USA) znalazły się tematy związane ze zmianami strukturalnymi w gospodarce, dotyczącymi głównie nowych technologii, i ich wpływem na politykę pieniężną.

(CCBY Wikimedia Commons)


Konferencja w Jackson Hole, poświęcona w tym roku zagadnieniom wpływu rynkowych zmian strukturalnych na politykę monetarną, rozpoczęła się od wystąpienia prezesa Rezerwy Federalnej, Jerome Powella. Powiedział on, że amerykański bank centralny będzie kontynuował zaostrzanie polityki pieniężnej, jednak będzie się to odbywało jedynie z „mglistym wyczuciem kierunku”.

Taka postawa wynika między innymi z tego, że wśród ekonomistów i polityków gospodarczych pojawiają się wątpliwości dotyczące pełnej wiarygodności głównych wskaźników ekonomicznych służących jako podstawy do podejmowania decyzji o cenie pieniądza. Nowe technologie obecne w procesach rynkowych coraz bardziej dynamicznie zaczynają zmieniać obraz gospodarek i stwarzają problemy z pomiarami tych zmian strukturalnych.

W szczególności, w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych, jednym z najtrudniejszych pytań jest to, dlaczego poziomy płac i inflacji nie rosły znacząco w warunkach, gdy bezrobocie spadało coraz bardziej – nawet poniżej tzw. naturalnej stopy bezrobocia.

Dyskutanci, m.in. Agustín Carstens, dyrektor generalny Banku ds. Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) wskazał, że bankierzy centralni powinni zająć się tymi kwestiami, bo ostatnie lata ekonomiści i decydenci gospodarczy poświęcali głównie walce z globalnym kryzysem finansowym.

Efekt Amazona

W jednym z zaprezentowanych referatów Alberto Cavallo z Harvard Business School stwierdził, że rozwój internetowych platform sprzedaży detalicznej ma daleko idące skutki dla całej gospodarki, ponieważ ceny stają się bardziej jednolite w różnych miejscach sprzedaży, a firmy częściej dostosowują ceny.

W konsekwencji zmiany te sprawiają, że ceny detaliczne są bardziej wrażliwe na wstrząsy ekonomiczne, zwiększając wpływ zarówno zmian cen ropy naftowej, nominalnych wahań kursów walutowych lub ceł handlowych. Ma to szczególne znaczenie dla polityki pieniężnej, ponieważ implikuje, że ceny detaliczne są coraz mniej izolowane od powszechnych wstrząsów ekonomicznych.

Opracowanie wpisuje się w badania na temat tzw. efektu Amazona  – rosnącej aktywności online i opisuje wszechobecny wpływ rosnących zakupów internetowych na sposób kształtowania się poziomu inflacji. Obecnie klienci mogą bardzo łatwo porównywać ceny online, co ma wpływ na ich lojalność wobec danej marki. Rosnące znaczenie zakupów internetowych, poprzez zwiększenie konkurencji w branży handlu detalicznego, może z kolei obniżyć marże cenowe i ograniczyć zdolność firm do zwiększania cen.

Według badań A. Cavallo częstotliwość zmian cen przez dużych sprzedawców detalicznych rosła w ciągu ostatnich 10 lat – a zmiany są szczególnie zauważalne w branżach, w których firmy internetowe są głównymi graczami, takimi jak elektronika. Miesięczna częstotliwość zmian cen regularnych, które wykluczają czasową wyprzedaż, wzrosła z 15,4 procent w latach 2008-2010 do 27,4 procent w latach 2014-2017. Szybkie zmiany cen przez sprzedawców online wynikają z zastosowania zautomatyzowanych algorytmów do reagowania na aktywność na swoich stronach.

Jednocześnie strategie ustalania cen przez sprzedawców stają się coraz bardziej wzajemnie powiązane, dlatego kilku dużych sprzedawców, którzy stosują podobne algorytmy, może zmienić zachowania cenowe branży jako całości.

Co więcej, ogólnokrajowa stopa inflacji może gwałtownie wzrosnąć, gdy duże jednorazowe wstrząsy, takie jak skokowe zmiany cen ropy naftowej, szybko przeniosą się do algorytmów cenowych, z których korzystają firmy zajmujące się zaawansowanymi technologiami w sprzedaży swoich produktów i usług.

Badanie wykazało również, że chociaż sprzedawcy internetowi mają tendencję do naliczania takich samych cen w całym kraju, niezależnie od lokalizacji nabywcy, duże tradycyjne sklepy detaliczne wykazują również wyższy stopień jednolitości. Artykuł A. Cavallo stwierdza, że ceny oferowane przez Amazon są takie same w różnych lokalizacjach w 91 procentach, podczas gdy udział identycznych cen wśród detalistów sprzedających wielokanałowo wynosi 78 procent.

Zatem coraz większa konkurencja między tradycyjnymi sklepami detalicznymi a sklepami internetowymi spowoduje, że geograficzna dyspersja cenowa będzie nadal spadać i przyczyniać się do większej wrażliwości branży na wstrząsy ekonomiczne.

Zmiany technologiczne a produktywność i rynek pracy

Gubernator Banku Kanady, Stephen Poloz, zasugerował, że możliwym powodem dla niskiego poziomu danych cenowych może być także to, że potencjalna produkcja ekonomiczna jest w rzeczywistości wyższa niż wskazują na to statystyki ze względu na niedoszacowanie wskaźników dotyczących zmian technologicznych. Przytoczył badania Nicolasa Crouzet i Janice Eberly z Northwestern University, które wskazują, że agencje statystyczne niedoszacowywały wpływu digitalizacji na inwestycje, szczególnie w wartości niematerialne, takie jak oprogramowanie i własność intelektualna. Z tego powodu ewentualne korekty danych historycznych dotyczących poziomu produkcji mogłyby pomóc wyjaśnić niski poziom inflacji w ciągu ostatnich kilku lat.

Alan Krueger, były przewodniczący Rady Doradców Ekonomicznych przy prezydencie USA, wskazał z kolei, że niski wzrost płac może być po części wynikiem słabej siły przetargowej pracowników w relacji do potężnych przedsiębiorstw, które mogą wykorzystywać niekonkurencyjne praktyki lub zmowy w celu wstrzymania wzrostu płac. Jako przykład podał, że jedna czwarta amerykańskich pracowników jest związana zakazem konkurencji, co ogranicza ich zdolność do poszukiwania wyższych zarobków u innych pracodawców.

Jeśli pracodawcy zmawiają się, aby utrzymać płace na stałym, niższym poziomie lub jeśli siła monopsonu wzrasta z upływem czasu, to płace mogą być trwale odporne na presję wzrostową wynikającą ze zwiększonego popytu na pracę w dynamicznie rozwijającej się gospodarce.

Zatem według A. Kruegera należy odrzucić modele z idealną konkurencją na rynku pracy i zamiast tego uwzględniać zmniejszoną siłę przetargową pracowników w obliczu coraz potężniejszych firm, w tym technologicznych i coraz słabszych wpływów związków zawodowych.

W tym kontekście dyskutanci wskazali, że polityka pieniężna nie może być jedyną formą działania w kierunku przeciwdziałania lub ograniczania skutków praktyk korporacyjnych, które uniemożliwiają wzrost wynagrodzeń pracowników.

Jednocześnie zmiany technologiczne na rynku pracy i globalizacja powodują, że część pracowników traci pracę ze względu na zagraniczną konkurencję lub robotyzację, dlatego decydenci powinni pomóc pracownikom w dostosowaniu się do zmian technologicznych na rynku pracy poprzez lepszą edukację i szkolenia. Ponadto Stephen Poloz dodał, że powinni oni również przedstawiać konkretne dowody na to, że zmiany technologiczne przyniosą ostatecznie korzyści.

Protekcjonizm

Ważnym tematem poruszonym podczas konferencji w Jackson Hole był także wzrost protekcjonizmu handlowego.

Szef BIS, Agustín Carstens, powiedział, że oznaki praktyk protekcjonistycznych są alarmujące i mogą zaszkodzić zarówno realnej gospodarce, jak i globalnym rynkom finansowym.

Niskie bariery w handlu i inwestycjach sprawiają, że ceny odzwierciedlają dostępność i kierują zasoby w kierunku bardziej produktywnych branż i firm, co sprzyja generowaniu ogólnych korzyści ekonomicznych. Z kolei ograniczanie globalizacji nie jest właściwym podejściem, ponieważ może podnieść ceny i zaszkodzić inwestycjom, ostrzegł uczestników konferencji.

Powiązał także globalizację gospodarki realnej, w postaci handlu towarami, z jej aspektem finansowym w postaci finansowania handlu. Powiązania finansowe w handlu opierają się w głównej mierze na dolarze amerykańskim, który pozostaje dominujący także na międzynarodowych rynkach bankowych lub papierów wartościowych.

Spadek finansowania handlu po wybuchu ostatniego kryzysu finansowego w 2008 roku odegrał kluczową rolę w globalizacji kryzysu. Zatem niedobór dolara w bankach spoza USA może istotnie osłabić handel międzynarodowy.

Ponadto napięcia handlowe mogą osłabiać waluty i tym samym szkodzić gospodarkom. Dzieje się tak nie tylko poprzez kanał zwiększania kosztu importu, ale także dzięki kanałom finansowym. Przykładem może być Meksyk, gdzie nakładanie ceł na import osłabiło walutę lokalną, co z kolei można wówczas interpretować jako „manipulację” walutową, która pozornie usprawiedliwia dalsze środki protekcjonistyczne.

Gospodarcze i finansowe ryzyko związane z działaniami handlowymi może się wzajemnie wzmacniać, a działania protekcjonistyczne krajów rozwiniętych, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, mają skutki dla całej globalnej gospodarki poprzez zmniejszenie popytu na eksport z krajów rozwiniętych.

W odniesieniu do handlu międzynarodowego pojawił się także wątek technologiczny. Technologia cyfrowa ułatwiła bowiem procesy produkcyjne w skali globalnej, czyniąc handel trudniejszym do dokładnego zmierzenia.

Zdaniem S. Poloza obserwowane ostatnio spowolnienie wzrostu handlu może być spowodowane rozprzestrzenianiem się technologii cyfrowych. Transgraniczne łańcuchy dostaw skomplikowały zadanie gromadzenia dokładnych danych dotyczących handlu. Zamówienia, płatności i dostarczanie usług drogą cyfrową wpływają niejednokrotnie na to, że wartość obrotów handlowych może nie pokrywać się z danymi statystyki celnej.

Wszystkie te nowe aspekty rzeczywistości gospodarczej powodują większą niepewność i sprawiają, że prowadzenie polityki pieniężnej przez banki centralne musi opierać się na ciągłym dostosowywaniu możliwości pomiaru wpływu technologii cyfrowej na gospodarkę i nadążaniu za zmianami technologicznymi.

 

 

 


Tagi


Artykuły powiązane