• Jon Danielsson

Kontrola kapitałów może zaszkodzić Cyprowi, tak jak Islandii

15.04.2013
Na Cyprze wprowadzono tymczasową kontrolę kapitałów. Doświadczenia Islandii każą się zastanawiać, jak długo się utrzyma i na ile okaże się szkodliwa. Im dłużej bowiem taka kontrola obowiązuje, tym trudniej ją znieść. Kontrola kapitałów w Islandii „tymczasowa” jest już pół dekady, skutecznie zniechęca do inwestycji i poważnie szkodzi gospodarce.
Cypr, podobnie jak kiedyś Islandia, obiecuje tymczasową kontrole kapitałów. W Islandii trwa to już jednak ponad 20 lat.

Cypr, podobnie jak kiedyś Islandia, obiecuje tymczasową kontrole kapitałów. W Islandii trwa to już jednak ponad 20 lat.

Cypr, podobnie jak kiedyś Islandia, obiecuje tymczasową kontrole kapitałów. W Islandii trwa to już jednak ponad 20 lat.

Z powodu oczywistych obaw, że każdy mający jeszcze pieniądze na wyspie będzie je chciał jak najszybciej stamtąd zabrać, Rząd Republiki Cypryjskiej, władze UE i MFW uznały, że kontrola kapitałów to najlepszy sposób, aby to udaremnić. I tym samym nie dopuścić do całkowitego rozpadu cypryjskiego systemu finansowego. Mówi się nam, że kontrola będzie miała ograniczony zakres i będzie przejściowa. Miejmy nadzieję, dla dobra Cypru, że tak się stanie.

Cypr nie jest jedynym państwem europejskim, w którym zastosowano takie rozwiązanie. Wcześniej „przejściową” kontrolę kapitałów wprowadzono w Islandii, gdy wybuchł tam kryzys. Rząd Islandii i jej bank centralny oraz MFW uznały taką kontrolę za konieczność, gdyż bardzo wielu obcokrajowców i część zamożnych Islandczyków straciło zaufanie do tamtejszego systemu gospodarczego. Chcieli tylko jednego — zabrać stamtąd swoje pieniądze. Przyjmowano, że źle oceniają sytuację, ale wypływ ich pieniędzy miałby katastrofalne skutki. Z tego powodu postanowiono, że trzeba „przejściowo” uniemożliwić wycofanie kapitału.

Permanentna tymczasowość

Władze mówiły wtedy, że kontrola kapitałów będzie tymczasowa i będzie miała ograniczony zakres. Zapowiadano, że potrwa kilka tygodni, a w najgorszym razie miesiąc, dwa. Pół dekady później kontrola kapitałów nadal obowiązuje, a do tego staje się coraz bardziej rygorystyczna.

Ta „przejściowa” kontrola kapitałów była drugą w historii Islandii. Po raz pierwszy zastosowano ją w latach trzydziestych XX w. Wprowadzona wtedy kontrola obowiązywała aż do 1993 r. Rysuje się więc pewna historyczna prawidłowość. Gdy wprowadzi się kontrolę kapitałów, naprawdę trudno ją znieść, a rozwiązania tymczasowe zwykle się zmieniają w permanentne.

Dzieje się tak dlatego, że wprowadzenie kontroli kapitałów w jakimś kraju sygnalizuje, iż władze tego państwa przestały panować nad systemem gospodarczym, stąd potrzeba drastycznych rozwiązań. Te jednak prowadzą do spadku zaufania do systemu finansowego i każdy, kto ma pieniądze, stara się jak najprędzej opuścić tonący statek. A zdanie zmieni, dopiero gdy sytuacja się poprawi. Pojawia się jednak problem. Gdy obowiązuje kontrola kapitałów, prawdopodobieństwo poprawy sytuacji jest niewielkie, ponieważ aby warunki gospodarcze polepszyły się konieczne okazuje się zniesienie tej kontroli. Z tego powodu zapowiedzi władz co do długości okresu kontroli w Islandii i jej zakresu zawsze były nadmiernie optymistyczne.

Wprowadzona w Islandii kontrola kapitałów bardzo zaszkodziła tamtejszej gospodarce. Dramatycznie spadła wielkość inwestycji. W 2013 r. stanowią one zaledwie 14,4 proc. PKB, należą więc do najniższych w Europie (średnia unijna to 18 proc.). Stało się tak przez to, że niemal całkowicie przestały napływać bezpośrednie inwestycje zagraniczne, a obywatele islandzcy z pieniędzmi wolą utrzymywać płynność środków, aby móc je wywieźć z kraju, gdy tylko pojawi się taka możliwość. Z tym celem nie da się pogodzić inwestycji w kraju.

Pożywka dla korupcji

Mimo że kontrole kapitałów mają udaremnić wycofywanie pieniędzy z systemu, ci, którzy chcą zabrać swoje środki, zawsze znajdą sposób by to zrobić, legalny lub nie. Ostatecznie dochodzi do zabawy w kota i myszkę między rządem i posiadaczami kapitału. W tej grze władze są w mniej korzystnym położeniu, co prowadzi do systematycznego zaostrzania kontroli. Jednocześnie powstają doskonałe warunki do tego, aby pleniła się korupcja – każdy, kto potrafi załatwić zgodę na wywóz kapitału, może liczyć na korzyści. Gdy pozwolenia na eksport kapitału wydaje bank centralny, jak to ma miejsce w przypadku Islandii i Cypru, skutek jest wyłącznie taki, że ta właśnie instytucja postępuje mniej uczciwie i doznaje uszczerbku na reputacji.

Kontrole kapitałów są pogwałceniem praw unijnych, wynikających z przyjęcia zasady czterech wolności, mianowicie swobodnego przepływu towarów, kapitału, usług i osób. Kontrola kapitału wprowadzona na Cyprze będzie naruszeniem co najmniej dwóch z tych swobód, podobnie jak kontrole islandzkie.

Przede wszystkim uniemożliwiają one swobodny przepływ kapitału. Jeszcze poważniejszym problemem jest to, że takie kontrole są pogwałceniem swobodnego przepływu osób, łamią prawa, przysługujące obywatelom poddanym kontroli kapitałów. Gdy ktoś nie może sprzedać własnego domu i przeznaczyć uzyskanych w ten sposób pieniędzy na zakup domu w innym państwie, ogranicza się przez to jego możliwości wyjazdu za granicę. Jeżeli ktoś nie może wywieźć z kraju własnych pieniędzy, to ogranicza się jego możliwości przemieszczania się i życia w wybranym miejscu UE.

Próby ograniczenia wypływu kapitału w taki sposób, że wydaje się pozwolenia wyłącznie w „uzasadnionych” sytuacjach, nie przyniosą skutków. Zawsze znajdzie się ktoś mający uzasadniony powód do wywozu pieniędzy.

Szczególne zaniepokojenie powinno jednak budzić to, że władze europejskie są gotowe tak łatwo odrzucić własne fundamentalne zasady, aby rozwiązać przejściowy, do tego dość mały problem gospodarczy.

Im krócej, tym lepiej

Ponieważ sytuacja w Islandii była kryzysowa, potrzebowano drastycznego przejściowego rozwiązania – kontroli kapitałów. Minęło pięć lat od jej wprowadzenia, a władze islandzkie otwarcie mówią o konieczności utrzymania tych ograniczeń jeszcze przez dziesięciolecia. Kontrola kapitałów uniemożliwia odbudowę islandzkiej gospodarki, przez co Islandia z każdym dniem ubożeje w porównaniu z innymi państwami.

Im dłużej w jakimś kraju utrzymuje się kontrolę kapitałów, tym trudniej ją znieść. System gospodarczy przystosowuje się do tej sytuacji, a kontrola kapitałów staje się permanentnym elementem środowiska biznesowego.

W przypadku Islandii łatwiej narzucić kontrolę kapitałów, ponieważ wiąże się jedynie z wymianą jednej waluty na inną. Natomiast w przypadku Cypru oznacza poważną ingerencję rządu we wszystkie dziedziny życia gospodarczego. Do tego stopnia, że można przeszukiwać osoby starające się wyjechać z tego kraju, aby sprawdzić, czy nie przemycają euro. To tylko spotęguje pragnienie wywiezienia pieniędzy u tych wszystkich, którzy chcą z nimi wyjechać.

>>czytaj też: Globalny kapitał pod większym nadzorem

Byłoby znacznie lepiej dla MFW, UE i rządu cypryjskiego, gdyby umożliwiono wypływ kapitału przez krótki okres po otwarciu banków. Powrót do normalności byłby wtedy znacznie szybszy. Ponieważ tego nie zrobiono, coraz trudniej będzie znieść kontrolę, gdyż najprawdopodobniej niepewność gospodarcza będzie się tylko wzmagać.

Możemy jedynie żywić nadzieję – dla dobra Cypryjczyków – że kontrola kapitału rzeczywiście okaże się rozwiązaniem przejściowym, a władze, które w największym stopniu doprowadziły do obecnego chaosu, zdadzą sobie sprawę, że słowo „tymczasowy” naprawdę musi oznaczać tymczasowy.

Autor jest dyrektorem utworzonego przez Radę ds. Badań Ekonomicznych i Społecznych (ESRC) ośrodka Systemic Risk Centre (Ośrodek ds. Ryzyka Systemowego) działającego przy London School of Economics.

Artykuł po raz pierwszy ukazał się w VoxEU.org (tam dostępna jest pełna bibliografia). Tłumaczenie i publikacja za zgodą wydawcy.

OF


Tagi


Artykuły powiązane