KRUS może być bardziej sprawiedliwy

Pomimo niechęci i braku inicjatywy ze strony rządzących można rozwiązać nierozwiązany od lat problem reformy Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Budżet państwa wiele na tym nie zyska, ale może być bardziej sprawiedliwie. A preferencyjność systemu powinna dotyczyć tylko tych, którzy pomocy ze strony KRUS najbardziej potrzebują.
KRUS może być bardziej sprawiedliwy

W I kwartale 2014 r. większość rolników płaciła składkę w wysokości 83 zł, natomiast minimalna składka do ZUS to 662 zł. (CC By NC ND Images By John K)

Liczne grona eksperckie (m.in. Forum Obywatelskiego Rozwoju, Business Centre Club, część środowiska akademickiego) wskazuje na szereg wad systemu KRUS, konieczność jego likwidacji i włączenia rolników do powszechnego systemu ZUS. KRUS posiada jednak wiele zalet: uproszczony mechanizm działania (system zdefiniowanego świadczenia – brak skomplikowanych algorytmów, indywidualnych kont itp.), wysoka ściągalność składek, niskie koszty administracyjne systemu, pozytywna opinia o instytucji wśród ubezpieczonych. Opinie takie podzielają w swoich raportach: Bank Światowy (2005) oraz Najwyższa Izba Kontroli (2011).

Cześć argumentów krytyków systemu jest jednak faktycznie słuszna. Nie jest sprawiedliwe, że cześć społeczeństwa opłaca dużo niższe składki niż inne jego części, co przeczy zasadzie równości wszystkich obywateli. I dlatego należy wyłom ten w traktowaniu obywateli przez państwo przynajmniej częściowo zniwelować, co przy okazji pozwoli delikatnie odciążyć budżet państwa od dotowania podsystemu rolniczego.

Do poprawy funkcjonowania KRUS przyczyniłoby się:

– podwyższenie składek emerytalno-rentowych dla najbogatszych rolników. Celem sprawiedliwość społeczna w stosunku do innych grup zawodowych oraz pewien spadek dotacji z budżetu państwa do KRUS. Dałoby to oszczędności rzędu około 0,5 mld zł rocznie;

– zmiana kryterium prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej. Celem uszczelnienie systemu, poprzez stopniową eliminację z systemu tzw. „dwuzawodowców”.

Reforma obejmująca wszystkich jest niewskazana

Od lat pojawiają się pomysły podwyższenia składek rolniczych do wysokości obciążeń odpowiadających w systemie powszechnym dla wszystkich członków KRUS(albo niekiedy nawet włączenie rolników do ZUS). Czy jest to jednak aby realne?

Według informacji KRUS, 31 marca 2014 r. (ostatnie dostępne dane), liczba ubezpieczonych w systemie wyniosła 1 464 334 osób, a łączne wydatki na świadczenia emerytalno-rentowe w kwietniu 2014 r. (dotacje plus składki) to 1 414 971 000 zł. Zatem jeden ubezpieczony musiałby pokryć składkę w wysokości 966,29 zł, aby system był w pełni zbilansowany. Spójrzmy na wysokość obciążeń systemu powszechnego i zastanówmy się czy rolnicy zdołaliby regulować składki w takiej wysokości.

W I kwartale 2014 r. większość rolników płaciła składkę w wysokości 83 zł, natomiast minimalna składka do ZUS, bez ubezpieczenia zdrowotnego i chorobowego w 2014 r. to 662 zł. Zarówno kwota 966 zł jak i 662 zł to więcej niż dochód na osobę w wielu mało-hektarowych gospodarstwach rolnych.

Według danych GUS, dochód z hektara przeliczeniowego w 2013 r. wyniósł 2869 zł, czyli zakładając, że małe gospodarstwo rolne liczy przeciętnie 2 członków rodziny i posiada 5 hektarów przeliczeniowych – taki dochód daje kwotę 598 zł na osobę. Co zatem działoby się, gdyby wprowadzić obowiązkowy ZUS dla rolników? Wielu z nich stałoby się bezrobotnymi i trafiłoby pod skrzydła opieki społecznej, a zaoszczędzone środki z dotacji do KRUS zasiliłyby konta Ośrodków Pomocy Społecznej.

Zbieżne wnioski przynosi jeszcze inny punkt widzenia. W Europie funkcjonuje specjalna jednostka mierząca ekonomiczną siłę gospodarstw rolnych – ESU (European Size Unit). 1 jednostka ESU odpowiada dochodowi w wysokości 1200 euro. Aby obliczyć ESU, należy znać współczynniki SGM (Standardowa Nadwyżka Bezpośrednia) dla czterech regionów kraju, następnie pomnożyć je przez wartość obszarową poszczególnych upraw (lub liczbę zwierząt) w gospodarstwie oraz zsumować. Za gospodarstwa rozwojowe uznaje się wykazujące się co najmniej wartością 4 ESU.

Z danych Powszechnego Spisu Rolnego z 2010 r. wynika, iż w Polsce ponad 40 proc. gospodarstw należy do najniższej klasy 0-2 ESU, a do następnej klasy 2-4 ESU zalicza się 16,3 proc. gospodarstw. Oznacza to, iż ponad połowa podmiotów rolniczych w Polsce pełni funkcje egzystencjalne i socjalne, a nie towarowe i rynkowe. Skoro dochód w gospodarstwach o wartości 2 ESU wyniósł 10 tys. zł (pomijając podmioty mniej dochodowe), a wprowadzenie składki na ZUS w wysokości 7944 zł mogłoby doprowadzić takie gospodarstwa po prostu do bankructwa, jasno widać, iż jakiekolwiek zmiany są możliwe tylko w przypadku najbogatszych i największych gospodarstw rolnych, a w przypadku mikro-przedsiębiorstw rolniczych o charakterze socjalnym.

Zmiany tylko dla najbogatszych

Prezesowi KRUS podlegają trzy fundusze celowe – Fundusz Emerytalno-Rentowy (FER), Fundusz Prewencji i Rehabilitacji oraz Fundusz Administracyjny. Gros dotacji przypada na FER – tutaj budżet państwa w 2014 r. planuje przeznaczyć 16,1 mld zł, a przypis składki to około 1,59 mld zł. Zatem państwo dotuje emerytury rolników w ponad 91 proc. brutto(około 2-3 mld zł wraca z powrotem do budżetu w formie podatku dochodowego). Dysproporcje samofinansowania świadczeń w podsystemie rolniczym z pewnością mogą szokować.

KRUS to swego rodzaju system zdefiniowanego świadczenia, w którym wysokość składek w niewielkim stopniu warunkuje wysokość przyszłych świadczeń. W dyskusji publicznej przede wszystkim wysuwa się teza o preferencyjności systemu i rażąco niskich składkach płaconych przez rolników. Faktycznie – preferencyjny system powinien obejmować tylko rolników o dochodach niskich i średnich.

Warto tu przytoczyć tekst Jacka Krzemińskiego z Obserwatora Finansowego Bogaci rolnicy płaca mniej niż biedni. Choć to nieco inna materia, bo dotyczy podatku dochodu dochodowego, podobne jednak spostrzeżenia rysują się w kwestii płaconych składek przez najbogatszych rolników.

Spójrzmy na fakty. Według danych FADN, czyli unijnego systemu danych rachunkowych z rolnictwa obejmującego gospodarstwa o rocznym przychodzie minimum 4 tys. euro – w Polsce mamy do czynienia z regresją podatkową na wsi. W wyżej przytoczonym tekście, roczny dochód netto na 1 samozatrudnioną osobę w gospodarstwie dużym to 150 tys. zł, przy stopie opodatkowania podatkiem rolnym rzędu 2,1 proc. (dla średnio 2 osób pracujących dochody wynoszą 300 tys. zł). Dla ścisłości – gospodarstwo duże według FADN to podmiot liczący co najmniej 50 ha użytków rolnych. Biorąc pod uwagę inne dane – według klas wielkości ekonomicznej ESU – roczny przychód takiego gospodarstwa wynosi od 100 do 500 tys. euro (powyżej 0,5 mln euro to według tej metodologii – gospodarstwa bardzo duże).

Pomijając kwestie podatkowe –osoba osiągająca 150 tys. zł dochodu (zakładając, że posiada nie 50, ale na potrzeby bardziej obiektywnej analizy – 110 ha gruntów; powyżej 100 ha rozpoczyna się wyższy przedział składkowy – od 100 do 150 ha) uiszcza w IV kwartale 2014 r. 287 złotych składki emerytalno-rentowej(ubezpieczenie emerytalno-rentowe) oraz 42 zł (wypadkowe, chorobowe i macierzyńskie). Rocznie daje to kwotę 3948 zł (miesięcznie – 329 zł). Przy przychodach idących w setki tysięcy złotych.

Oprócz danych FADN nie istnieją wiarygodne i dokładne dane dotyczące ścisłych obrotów tego typu gospodarstw. Orientacyjnie natomiast wiemy, iż podmiotów powyżej 10 ha jest w Polsce około 300 tys., a powyżej 100 ha – zaledwie 5 tys. Pewne tendencje wydają się przesądzone – w klasie producentów żywności mamy do czynienia z dużym rozwarstwieniem majątkowo-społecznym – co implikuje także tak samo rozwarstwienie ewentualnych zmian w podatku dochodowym, czy tutaj – w nowej stratyfikacji ustalania składek na ubezpieczenie społeczne do KRUS.

Na czym polegałyby zmiany

Pierwsza i podstawowa propozycja zmiany dotyczyłaby administracyjnego podwyższenie składki emerytalno-rentowej – w zależności od wielkości gospodarstwa rolnego. Celem zmiany nie jest próba zbilansowania systemu, ale uwzględniając racje licznych środowisk eksperckich – bardziej sprawiedliwe społecznie podejście do uczestnictwa rolników w systemie, co przy okazji pozwoli w małym stopniu odciążyć budżet i zmniejszyć dotację do KRUS.

Zmianę wyliczania wysokości składek można byłoby rozpocząć od gospodarstw powyżej 10 ha (choć zdaniem ekspertów dopiero 20 ha gospodarstwo rolne ma dochody zbliżone do przeciętnego gospodarstwa domowego spoza rolnictwa, pracującego na własny rachunek) poprzez zwiększenie składki o 1 proc. emerytury podstawowej – tj. 8,44 zł za każdy dodatkowy hektar, gdzie zawsze pierwsze 10 ha byłoby zwolnione z wyższych składek (emerytura podstawowa na dzień 1 września 2014 r. to 844,45 zł).

Na podstawie takiego modelu osoba posiadająca gospodarstwo o wielkości 120 ha płaciłaby miesięcznie nie 287 zł, ale już 1012,4 zł (84 zł plus 928,4 zł), co sprawiłoby, iż państwo nie dopłacałoby do emerytury rolnika posiadającego duże gospodarstwo rolne, a wysokość obciążeń (łącznie z II typem ubezpieczenia) byłaby porównywalna z ZUS.

Symulację dodatkowych wpływów przedstawia tabela sporządzona na podstawie informacji z KRUS.

(infografika D.Gąszczyk)

(infografika D.Gąszczyk)

W najbardziej optymistycznych szacunkach eksperci wskazują na wynikające z reformy oszczędności rzędu 1-1,5 mld zł. Faktyczne realne wpływy prawdopodobnie okazałyby się jednak dużo niższe. Według przedstawionej koncepcji – dodatkowe oskładkowanie najbogatszych rolników pozwoli wygenerować dodatkowo około 0,5 mld zł.

Rozwiązanie jest z pewnością radykalne, ale uderzy tylko w najbardziej zamożnych rolników. Tego typu koncepcja wpisuje się w podobne konstrukcje ubezpieczeniowe na świecie nazywane niekiedy emeryturą obywatelską – opłacający wyższe składki mogą liczyć na równej wielkości świadczenia, co pozostała biedniejsza część ubezpieczonych.

Drugamoja propozycja dotyczy uszczelnienie systemu zmiana kryterium prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej. Zakłada ona prostą zmianę warunków prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej przy jednoczesnym utrzymaniu statusu rolnika. Obecnie uzależnienie możliwości bycia w systemie wyłącznie od wysokości podatku uprawnia do ubezpieczenia w systemie osób osiągających bardzo duże przychody, a opłacających niskie podatki.

W 2014 r. maksymalny podatek dochodowy, który przedsiębiorca uiszcza wynosi 3166 zł (tzw. roczna kwota graniczna), co przy 19 proc. opodatkowaniu daje zysk brutto w wysokości około 16,7 tys. zł. Jak wynika z praktyki gospodarczej, zyskiem brutto można łatwo manipulować, ale przychodem już niekoniecznie – dlatego proponuję – w celu uszczelnienia systemu i wyeliminowania z niego przedsiębiorców – „nie”- rolników – zmianę kryterium podatku dochodowego na kryterium przychodowe.

Przedsiębiorca aby nie stracić ubezpieczenia w KRUS może wykazać maksymalnie 200 tys. zł przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej. Z pewnością konkretna kwota wymagałaby szerszych konsultacji społecznych. Takie rozwiązanie mogłoby w dużym stopniu wyeliminować z KRUS osoby osiągające dochody spoza rolnictwa, gdyż system KRUS z definicji powinien być przeznaczony tylko dla rolników.

Z danych KRUS wynika, że liczba tzw. „dwuzawodowców” ciągle rośnie – w 1997 było ich 25 tys., w 2005 r. – 60 tys., na koniec 2013 . – ponad 82 tys. ubezpieczonych. Nie istnieją publicznie żadne dane co do wysokości osiąganych przychodów w tej grupy, w związku z tym ciężko oszacować skalę zmniejszenia jej liczebności. Jedno jest pewne – przedsiębiorca, który nie jest w stanie spełnić określonego kryterium przychodowego musiałby albo zrezygnować z prowadzonej działalności i uczestniczyć w KRUS na klasycznych zasadach, albo przejść do ZUS.

Przedstawione zmiany powinny zaspokoić oczekiwania wszystkich zainteresowanych grup eksperckich wypowiadających się w tej materii. Najbiedniejsi rolnicy nie byliby dotknięci reformą, a bogaci – których stać na wyższe stawki – już tak. Druga zmiana również przyczyniłaby się do normalizacji sytuacji. KRUS powinien być przeznaczony tylko dla rolników, a nie dla drobnych przedsiębiorców posiadających grunty orne.

Proponowane zmiany nie spowodowałyby likwidacji dotowania KRUS przez innych podatników. Od strony ekonomicznej powinny jednak zagwarantować lepsze bilansowanie się KRUS. Umożliwiłyby obniżenie skali dotowania KRUS o choćby symboliczne 3 – 4 pkt. procentowe., z około 92 do 88 – 89 proc.

Główną korzyścią byłoby bardziej sprawiedliwe rozłożenie ciężarów podatkowych. Przeciw takiej koncepcji zapewne będą środowiska lobbujące interesy właścicieli wielkich latyfundiów. Można jednak mieć nadzieję, że siły polityczne od wielu lat broniące KRUS, zgodzą się na taki kształt zmian, gdyż w większości nie dotkną one podstawowej części wiejskiego elektoratu.

Autor jest studentem Politechniki Warszawskiej. 

W I kwartale 2014 r. większość rolników płaciła składkę w wysokości 83 zł, natomiast minimalna składka do ZUS to 662 zł. (CC By NC ND Images By John K)
(infografika D.Gąszczyk)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Nierówności a zadłużenie gospodarstw domowych w USA

Kategoria: Trendy gospodarcze
W ciągu minionych 70 lat zadłużenie gospodarstw domowych w USA rosło, osiągając zawrotny poziom. Pod koniec II wojny światowej wskaźnik zadłużenia do dochodu wynosił 30 proc., a po globalnym kryzysie finansowym wzrósł do rekordowych 120 proc. Jak tłumaczyć tak długotrwały, utrzymujący się dziesiątki lat wzrost zadłużenia gospodarstw domowych?
Nierówności a zadłużenie gospodarstw domowych w USA

Niższe składki, wyższe odszkodowania

Kategoria: Analizy
Po raz pierwszy od lat do ubezpieczycieli wpłynęło mniej składek za OC komunikacyjne niż w roku wcześniejszym. Tymczasem w górę idą odszkodowania. To powód do niepokoju. Rynek zregenerował się dzięki podwyżkom cen sprzed 2-3 lat i znowu powoli zmierza w stronę wojny cenowej.
Niższe składki, wyższe odszkodowania