Autor: Jan Baran

Starszy ekonomista w Departamencie Analiz Ekonomicznych NBP

Matka jest elastyczna, pracodawca też by mógł

Według projekcji demograficznej przygotowanej przez Eurostat (Europop 2013) liczba ludności w wieku produkcyjnym do końca tego dziesięciolecia zmniejszy się w Polsce o 1,4 mln osób – to  jak województwo warmińsko-mazurskie. Do 2030 roku ten spadek wyniesie 3 miliony osób. Tylko Niemcom grozi większa utrata potencjalnej siły roboczej.
Matka jest elastyczna, pracodawca też by mógł

Zmiany demograficzne będą miały oczywiście przełożenie na sytuację gospodarczą. W dłuższej perspektywie czasowej starzenie się populacji będzie powodowało spadek zatrudnienia oraz spowalniało tempo wzrostu gospodarczego.

Liczba osób w wieku produkcyjnym przypadających na jedną osobę w wieku poprodukcyjnym spadnie z 5,3 w 2010 roku do 2,8 w 2030 roku. Mniej osób pracujących w stosunku do korzystających z usług publicznych będzie powodowało negatywną presję na kondycję sektora finansów publicznych oraz systemu emerytalnego. Starzenie populacji spowoduje również zmianę struktury wydatków publicznych na korzyść wydatków związanych z subsydiowaniem systemu emerytalnego i finansowaniem ochrony zdrowia, a kosztem wydatków na edukację.

Pewnym pozytywnym skutkiem ubocznym procesu starzenia się populacji będzie obniżanie się stopy bezrobocia – niemniej ta zmiana może być mylnie zinterpretowana jako poprawa sytuacji na rynku pracy, gdy faktycznie jest wynikiem niekorzystnych zmian demograficznych. Starzenie się populacji będzie miało również ważny aspekt polityczny. W polityce międzynarodowej siła oddziaływania kraju jest pochodną jego potencjału gospodarczego i demograficznego. W instytucjach UE – Parlamencie Europejskim i Radzie Europejskiej – liczba głosów przypisanych krajowi zależy od ludności kraju. Tak więc, malejąca liczba ludności oznacza, że znaczenie Polski na forum UE i w polityce międzynarodowej będzie powoli słabnąć.

Liczba-osób-w-wieku-produkcyjnym-w-Polsce (2)

Przyczyną problemów demograficznych Polski są niskie wskaźniki dzietności, utrzymujące się od początku polskiej transformacji. Jeszcze w 1990 roku wskaźnik dzietności wynosił około 2,1 i zapewniał utrzymanie się liczebności kolejnych generacji na tym samym poziomie. W okresie transformacji nastąpiło dramatyczne obniżenie się dzietności zarówno w Polsce jak i innych krajach postsocjalistycznych. Z jednej strony szok spowodowany zmianą ustroju gospodarczego spowodował, że warunki dla posiadania potomstwa stały się mniej sprzyjające, z drugiej nastąpiło przewartościowanie postaw i preferencji młodego pokolenia.

Młodzi Polacy, w przeciwieństwie do swoich rodziców, w pierwszej kolejności dążą do zdobycia pozycji materialnej, stawiając na wykształcenie wyższe oraz karierę zawodową, a decyzje prokreacyjne przesuwają na moment, gdy posiadają już pewna stabilizację materialną. Niemniej, niepokoić nas powinien fakt, że we wszystkich krajach postsocjalistycznych prócz Polski w ciągu ostatnich 10 lat nastąpiło odbicie się wskaźników dzietności. W efekcie, spośród krajów UE jedynie Portugalia ma od nas niższe wskaźniki dzietności.

Wskaźniki-dzietności-w-wybranych-krajach-europejskich- (2)

Zmiany światopoglądowe stanowią tylko część wytłumaczenia niskiej dzietności. Drugą przyczyną, jest fakt, że Polki decydują się na mniejszą liczbę dzieci niż chciałyby, gdyż napotykają bariery o charakterze ekonomicznym. Według wyników badań zespołu pod kierownictwem prof. Ireny Kotowskiej (2014) opóźnianie decyzji o posiadaniu pierwszego dziecka jest wynikiem braku stabilności zawodowej i materialnej. W przypadku rezygnacji z posiadania kolejnego dziecka częściej wskazuje się na przeszkody w łączeniu obowiązków rodzicielskich z pracą zawodową. Faktycznie, przygotowany przez Annę Matysiak i Dorotę Węziak-Białowolską (2013) syntetyczny indeks łatwości łączenia pracy zawodowej z obowiązkami rodzinnymi plasuje nas na jednym z ostatnich miejsc w UE (por. wykres 2). Likwidując te bariery możliwe jest podniesienie wskaźników płodności. Dlatego pożądana jest interwencja państwa.

Wskaźnik-łatwości-łączenia-pracy (2)

Poprawie możliwości łączenia pracy zawodowej z rodzicielstwem sprzyja powszechny i tani dostęp do usług opieki nad dzieckiem (przedszkola i żłobki). O ogromnym popycie na usługi żłobków świadczy fakt, że publicznych żłobkach w ubiegłym roku obłożenie wynosiło 99,3 proc. Mimo to odsetek dzieci do lat 3 przebywających w żłobkach wynosił jedynie 4,8 proc. Przyjęcie tzw. ustawy żłobkowej w 2011 roku nie przyniosło jak dotąd większej poprawy.

Wydaje się, że aby uzyskać oczekiwaną poprawę inicjatywę powinny przejąć samorządy zwiększając  liczbę miejsc w publicznych żłobkach. Podobne problemy natury podażowej dotyczą opieki przedszkolnej. W efekcie odsetek dzieci w wieku przedszkolnym, niekorzystających z formalnej opieki, w Polsce jest najwyższy spośród wszystkich krajów UE i wynosi aż 65 proc., podczas gdy np. w Szwecji i Francji jest to odpowiednio 3 proc. i 5 proc.

Innym elementem działań sprzyjających godzeniu rodzicielstwa z pracą zawodową jest promocja elastycznych, tj. dostosowanych do potrzeb rodzicielstwa, form świadczenia pracy, takich jak praca w niepełnym wymiarze czasu oraz ruchome (elastyczne) godziny pracy. Również pod tym względem Polska nie dotrzymuje kroku większości krajów UE. Odsetek kobiet pracujących na część etatu wynosi w Polsce 10 proc., podczas gdy w 15 „starych” krajach UE jest to przeciętnie 38 proc. Przyczyną tego stanu rzeczy jest niewielka faktyczna dostępność tych form pracy dla kobiet – pracodawcy ciągle mniej chętnie zatrudniają na część etatu.

Drugie pole do działań to zmiany w prawie pracy zwiększające poczucie stabilności zawodowej młodych Polek i Polaków. W tym kontekście należy zastanowić się nad wyrównywanie poziomu ochrony pracowniczej gwarantowanej przez różne rodzaje umów o pracę. Zmianą godną rozważenia jest likwidacja podziału na umowy o pracę na czas określony i nieokreślony. W to miejsce można wprowadzić jedną umowę o pracę, która po przepracowaniu jednego roku automatycznie zamieniałaby się w umowę na czas nieokreślony.

W przypadku pracy do roku okres wypowiedzenia byłby minimalny (2 tygodnie), a po przekroczeniu 1 roku stażu, rósłby odpowiednio do 1 miesiąca i 2 miesięcy po kolejnym roku. Zaletą jednego typu kontraktu o pracę jest to, że przy zachowaniu podobnych kosztów dla pracodawców likwiduje się dużą część niepewności dla pracowników. Warto zastanowić się nad wprowadzeniem tych zmian właśnie teraz. Moment jest idealny, w gdyż zgodnie z orzeczeniem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z marca tego roku Polska tak czy inaczej tak musi znowelizować przepisy dotyczące umów o pracę na czas określony.

Kolejnym czynnikiem wprowadzającym niepewność dla pracowników jest nadużywanie przez pracodawców umów cywilnoprawnych. Z tego punktu widzenia dobrym posunięciem jest inicjatywa rządu mająca na celu oskładkowanie zbiegów umów zleceń. W dłuższej perspektywie czasowej cały system prawa pracy w Polsce powinien ewoluować w stronę zmniejszania różnic między umowami o pracę a umowami cywilnoprawnymi, tak aby umowy cywilnoprawne nie stanowiły konkurencji dla umów o pracę. Obecny system powoduje dualizację rynku pracy, skutkującą podziałem na ‘lepszy’ i ‘gorszy’ segment rynku pracy, w zależności od formy umowy o pracę. Odważną propozycją jest zastąpienie umów o pracę i umów cywilnoprawnym jednym tzw. single contract, którego koncepcja wraz z innymi propozycjami zmian w Kodeksie Pracy została zaprezentowana przez Piotra Lewandowskiego i Piotra Araka.

>>czytaj też: Rynek poszukiwania pracy doczekał się reformy

Podsumowując, polski rynek pracy w nieodległej przyszłości silnie odczuje skutki starzenia się populacji. Do końca tej dekady, a więc w perspektywie krótszej niż dwie kadencje Sejmu, populacja osób w wieku produkcyjnym zmniejszy się o 1,4 mln osób. Przyczyną tych niekorzystnych zmian są niskie wskaźniki dzietności, jakie utrzymują się od lat 90-tych. Aby w przyszłości sytuacja poprawiała się potrzeba działań, które zlikwidują przeszkody powodujące, że Polki rodzą mniej dzieci niż chciałyby. Potrzebujemy większej dostępności usług opieki nad dzieckiem gwarantowanych przez samorząd oraz promocji pracy w niepełnym wymiarze czasu i elastycznych rozwiązań czasu pracy. Należy również rozpocząć dyskusję o przemodelowaniu systemu prawa pracy w celu wprowadzenia  podobnego poziomu ochrony pracowniczej dla osób różnych typów umów o pracę.

Autor pracuje w Instytucie Badań Strukturalnych w Warszawie. Jest laureatem nagrody w Konkursie Obserwatora Finansowego:  „Gdyby to zależało ode mnie, to…” w 2013 r. za pracę dotyczącą możliwych zmian w pośrednictwie pracy. Mogą się one przyczynić do zmniejszenia bezrobocia oraz lepszego adresowania pomocy społecznej. Pracę tę zatytułowaliśmy „Walka z bezrobociem po omacku. Nie musi tak być”.

 

Liczba-osób-w-wieku-produkcyjnym-w-Polsce (2)
Wskaźniki-dzietności-w-wybranych-krajach-europejskich- (2)
Wskaźnik-łatwości-łączenia-pracy (2)

Tagi