NBP: W firmach coraz więcej pesymizmu

Obecne osłabienie złotego wyraźnie sprzyja eksporterom: opłacalność sprzedaży za granicę i konkurencyjność cenowa polskich firm na zewnętrznych rynkach była w trzecim kwartale dużo większa, niż kwartał wcześniej i przed rokiem. Jednak przedsiębiorstwa boją się skutków gospodarczego spowolnienia – większość firm zamierza ograniczać zatrudnienie w najbliższych miesiącach.
NBP: W firmach coraz więcej pesymizmu

CC By-NC Aymer Designz Imagery

Takie są wnioski z raportu NBP o stanie koniunktury w polskich przedsiębiorstwach w III kwartale. Według analityków banku obecna kondycja firm nie jest zła, ale fatalne nastroje w otoczeniu zewnętrznym mają coraz większy wpływ na aktywność gospodarczą w Polsce. Przedsiębiorcy coraz bardziej obawiają się pogorszenia koniunktury pod koniec tego roku.  Wnioski z raportu są zbieżne z innymi badaniami koniunktury, choćby PMI pokazującym nastroje wśród menedżerów polskiego przemysłu. Deklaracje przedsiębiorców mają też już potwierdzenie w danych. W sierpniu i we wrześniu liczba etatów w firmach spadała, choć zazwyczaj w tych miesiącach zatrudnienie rosło. Przyczyna? Coraz większy pesymizm w firmach spowodowany niepewną sytuacją za granicą.

Zatrudnienie będzie spadać

Strach o przyszłość to główny powód, dla którego większość firm nie zamierza zatrudniać nowych pracowników. Z raportu wynika, że w IV kwartale więcej przedsiębiorstw zamierza nawet redukować liczbę etatów niż zwiększać zatrudnienie – przez co wskaźnik prognoz zatrudnienia spadł poniżej zera. W III kwartale wyniósł on minus 2 pkt. Kwartał wcześniej było to minus 0,7 pkt.

– Wydaje się, że spadek tego wskaźnika nie wynika wyłącznie z problemów ze znalezieniem zbytu na oferowane produkty lub słabszą sytuacją finansową firm, w części przypadków gorsze prognozy zatrudnienia związane mogą być z utrzymującą się niestabilnością sytuacji rynkowej – napisali autorzy badania.

Coraz niższy popyt na pracę powoduje, że pracownicy nie mają co liczyć na duże podwyżki płac. Zwiększanie wynagrodzeń planuje niespełna 9 proc. przedsiębiorstw, przy czym to zwiększanie będzie raczej umiarkowane – pensje mogą wzrosnąć o mniej niż 5 proc.

– Presja płacowa jest na poziomie zbliżonym do najsłabszej w historii badania, czyli z lat 2004-2005 – napisano w raporcie.

Głównym źródłem niepewności w firmach powodującym niechęć do zwiększania zatrudniana jest coraz większy problem ze sprzedażą produktu. Tzw. bariera popytowa wzrosła po raz pierwszy od dwóch lat. Jej syntetyczny wskaźnik wynosi 15 proc. Kwartał wcześniej było to 11,7 proc.

Idzie to w parze ze spadkiem stopnia wykorzystania mocy produkcyjnych (do 80,7 proc. z 80,9 proc.) i pogorszeniem prognoz wielkości produkcji w IV kwartale. Wskaźnik spadł o 4,1 pkt proc. w ciągu kwartału, wynosi teraz nieco ponad 10 proc. i jest już o około 5 pkt proc. poniżej średniej z ostatnich 9-10 lat.

> czytaj więcej: Przemysł zrobił niespodziankę

– Łącznie z wynikami uzyskanymi dla popytu i zamówień, pozwala to oczekiwać w najbliższym okresie osłabienia koniunktury w sektorze przedsiębiorstw – uważają autorzy raportu.

Ale autorzy raportu NBP zwracają uwagę, że nie wszędzie panują złe nastroje. Wyjątek stanowią eksporterzy, którym pomaga ostatnie osłabienie złotego.

Złoty poprawia konkurencyjność

Firmy sprzedające towary za granicę też sygnalizują problemy z zamówieniami, ale optymistyczniej patrzą w przyszłość. Prawdopodobnie to efekt znacznej poprawy rentowności w III kwartale, co eksporterzy zawdzięczają osłabieniu złotego. Względem euro polska waluta straciła 36 groszy licząc kwartał do kwartału. A w ujęciu rocznym deprecjacja wyniosła aż 38 groszy. To umocniło konkurencyjność cenową polskich firm na zagranicznych rynkach. Co więcej, krus rynkowy jest znacznie powyżej kursu opłacalności eksportu. Według badanych firm sprzedaż za granice byłaby nieopłacalna, gdyby euro kosztowało około 3,6-3,7 zł, a dolar około 2,60 zł.

– Różnica między rzeczywistym kursem euro a przeciętnym kursem opłacalności eksportu jest niemal równa różnicy, jaką obserwowaliśmy w IV kwartale 2008 r., kiedy to opłacalność eksportu rozliczanego w euro gwałtownie wzrosła – piszą analitycy NBP w raporcie.

Udział eksportu nieopłacalnego w obrotach firm znalazł się na najniższym poziomie w historii – w III kwartale wyniósł 2,5 proc. Dla porównania: w poprzedniej edycji badania wskaźnik ten wynosił 10 proc.  Zaledwie 12,2 proc. eksporterów twierdzi, że handel z zagranicą im się nie opłaca. To niewiele, jeszcze kwartał temu było to 16,7 proc.

Nadal głównym „kursowym” problemem firm jest duża zmienność notowań złotego. Utrudnia to prowadzenie biznesu choćby dlatego, że zwiększa koszty zabezpieczeń przed ryzykiem kursowym. Poza tym niestabilna sytuacja u głównych odbiorców pogarsza perspektywy wzrostu wolumenu eksportu. Wskaźnik nowych umów eksportowych spadł w ciągu trzeciego o 1,3 pkt proc., obniżył się również indeks prognoz eksportu (o 2,8 pkt proc.)

– Malejące wskaźniki nowych umów eksportowych, a także prognoz eksportu pozwalają spodziewać się w najbliższym okresie wyhamowania dynamiki eksportu – ocenia NBP.

CC By-NC Aymer Designz Imagery

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Nadwyżka w handlu zagranicznym Polski, ale w tle spowolnienie

Kategoria: Analizy
Wyniki polskiego handlu zagranicznego w 2019 r. wskazują na znaczną poprawę salda obrotów. Dynamika eksportu obniżyła się relatywnie niewiele, biorąc pod uwagę skalę spowolnienia handlu światowego. Natomiast wyraźnie osłabła dynamika importu, mimo że Polska odnotowała jeden z najwyższych wzrostów gospodarczych w Europie.
Nadwyżka w handlu zagranicznym Polski, ale w tle spowolnienie

Deloitte: W firmach cięcia kosztów i odwrót od inwestycji

Kategoria: Raporty
Ponad 90 proc. dyrektorów finansowych, którzy wzięli udział w badaniu Deloitte „CFO Survey 2020 – edycja wiosenna” uważa, że obecnie w ich przedsiębiorstwach nie ma dobrego czasu na podejmowanie ryzyka. Wielu wskazuje też na konieczność redukcji kosztów.
Deloitte: W firmach cięcia kosztów i odwrót od inwestycji

Płaca coraz mniej minimalna

Kategoria: Oko na gospodarkę
O 15,6 proc. – z 2250 do 2600 złotych – wzrosła w 2020 r. minimalna płaca w Polsce. To największa zwyżka wśród tych krajów UE, w których określany jest poziom najniższego wynagrodzenia. Licząc w euro to nadal znacznie mniej niż we Francji czy w Niemczech, ale do Portugalii i Grecji już całkiem blisko.
Płaca coraz mniej minimalna