Autor: Aleksander Piński

Dziennikarz ekonomiczny, autor recenzji książek i przeglądów najnowszych badań ekonomicznych

Podatki od grzechów mało ważne dla większości społeczeństwa

W USA 10 proc. gospodarstw domowych kupuje 80 proc. całego sprzedawanego alkoholu, a 8 proc. odpowiada za prawie całą sprzedaż papierosów. Wprowadzenie ziemniaków do europejskiego rolnictwa radykalnie zmniejszyło liczbę konfliktów zbrojnych. To tylko niektóre wnioski z najciekawszych badań naukowych.

Podatek a zmiana zachowań

Christopher Conlon, Nirupama L. Rao i Yinan Wang przygotowali pracę „Who Pays Sin Taxes? Understanding the Overlapping Burdens of Corrective Taxes” („Kto płaci podatki od grzechów? Próbując zrozumieć obciążenie podatkami mającymi na celu zmianę zachowania”). Analizują w niej, kto płaci zdecydowaną większość tzw. podatków od grzechów, czyli bardzo wysokich danin dla fiskusa, których celem jest zniechęcenie do pewnych działań, np. palenia tytoniu czy picia alkoholu.

Tego typu podatki są bardzo popularne w krajach rozwiniętych. W Nowym Jorku butelka wódki 1,75 l może kosztować 11,99 dol. Ale w tej cenie aż 7,97 dol. stanowi podatek. Z kolei z 13 dol. za paczkę papierosów aż 6,86 dol. to danina dla fiskusa.

Podatki od grzechów zwykle rosną bardzo szybko. Przykładowo tylko w 2009 r. federalna akcyza nakładana w USA na paczkę papierosów wzrosła z 0,39 do 1,01 dol.

Podatki od grzechów zwykle rosną bardzo szybko. Przykładowo tylko w 2009 r. federalna akcyza nakładana w USA na paczkę papierosów wzrosła z 0,39 do 1,01 dol. W 2021 r. Partia Demokratyczna zaproponowała jej podwyższenie do 2 dol. na paczkę. Mediana (wartość powyżej i poniżej której jest połowa próby) podatku stanowego wzrosła od 2000 do 2021 r. o ponad 400 proc., z 0,34 do 1,78 dol.

Całkowite stanowe i federalne podatki od alkoholu i tytoniu przynoszą w USA prawie 40 mld dol. rocznie. Jest to kwota porównywalna ze wszystkimi wpływami z federalnego podatku dochodowego, który płacony jest przez połowę obywateli z najniższymi dochodami.

Tajemnice skuteczności polityki fiskalnej

Głównym zarzutem zgłaszanym w stosunku do podatków od grzechów jest to, że są one regresywne, tzn. znacznie bardziej obciążają osoby mniej zarabiające. Autorzy postanowili to sprawdzić na danych z USA. Połączyli całkowite obciążenie wynikające z podatków nakładanych na alkohol, papierosy oraz słodkie napoje gazowane. Okazało się, że „grzeszne” zakupy są silnie skoncentrowane. Tylko 10 proc. gospodarstw domowych w USA kupuje 80 proc. całego sprzedawanego alkoholu, a 8 proc. odpowiada za prawie całą sprzedaż papierosów.

Kwestia regresywności tych podatków jest już bardziej skomplikowana. Potwierdza się to w przypadku papierosów. Zarabiający rocznie mniej niż 25 tys. dol. wydają na nie trzy razy tyle, ile gospodarstwa domowe z dochodem ponad 100 tys. dol. Ale już podatki na alkohol są progresywne. Przynoszący do domu ponad 100 tys. dol. rocznie wydają na alkohol o 70 proc. więcej niż ci, na których konto wpływa nie więcej niż 25 tys. dol.

W przypadku papierosów, zarabiający rocznie mniej niż 25 tys. dol. wydają na nie trzy razy tyle, ile gospodarstwa domowe z dochodem ponad 100 tys. dol.

Autorzy zidentyfikowali grupę 2,5 proc. gospodarstw domowych, które konsumują bardzo duże ilości w zasadzie wszystkich wysoko opodatkowanych produktów. Są to najczęściej osoby raczej starsze, białe, słabo zarabiające, z niskim poziomem wykształcenia. Naukowcy wyróżnili także 5,5 proc. społeczeństwa „niepijących palaczy”, o demograficznie zbliżonej charakterystyce. Te dwie grupy płacą razem 68 proc. wszystkich podatków od grzechu.

Trzecią najbardziej opodatkowaną grupą są ci, którzy piją dużo alkoholu (6,8 proc. populacji). Tygodniowo kupują średnio odpowiedniki 11 drinków w różnej postaci (piwo, wino, wódka). W tej grupie jest więcej osób dobrze wykształconych i z wyższym dochodem. Autorzy konkludują, że polityka podatków od tytoniu, alkoholu czy słodzonych napojów powinna uwzględniać, że większość tych obciążeń ponosi wąska grupa podatników.

Podatkowa historia świata

Produktywność a liczba konfliktów zbrojnych

Murat Iyigun, Joris Mueller, Nathan Nunn i Nancy Qian przygotowali pracę „The Long-Run Effects of Agricultural Productivity on Conflict, 1400–1900” („Długoterminowy wpływ produktywności rolnictwa na liczbę konfliktów, 1400–1900”). Na potrzeby analizy stworzyli bazę danych wojen, bitew i potyczek, które odbyły się w Europie, Afryce Północnej i Bliskim Wschodzie w latach 1400–1900.

Następnie sprawdzili, jaka jest zależność między konfliktami a czasem, kiedy w danym regionie zaczęto uprawiać ziemniaki (w Europie było to pod koniec XVII w.). Moment ten najczęściej wiązał się z nagłym wzrostem produktywności rolnictwa. Z innych badań wynika, że rozpoczęcie uprawy tego warzywa na Starym Kontynencie doprowadziło do zwiększenia gęstości zaludnienia, rozwoju urbanizacji i poprawy stanu zdrowia populacji mierzonej średnim wzrostem.

Gwałtowny wzrost produkcji żywności może prowadzić do spadku jej ceny o więcej niż wzrost produkcji. Dzieje się tak, kiedy popyt na jedzenie nie jest wystarczająco elastyczny.

Według autorów pracy rozpoczęcie uprawy ziemniaków przyczyniało się do radykalnego zmniejszenia liczby konfliktów zbrojnych. Jedno odchylenie standardowe wzrostu, jeżeli chodzi o produkcję ziemniaków, wiązało się ze zmniejszeniem miernika konfliktów zbrojnych o 0,26 odchylenia standardowego. Skąd taki wynik?

Naukowcy zauważają, że gwałtowny wzrost produkcji żywności może prowadzić do spadku jej ceny o więcej niż wzrost produkcji. Dzieje się tak, kiedy popyt na jedzenie nie jest wystarczająco elastyczny. W efekcie nagły wzrost produktywności rolnictwa może zmniejszyć wartość ziemi, a zwiększyć wartość siły roboczej.

Jak mądrze zaciskać pasa czyli wyższe podatki kontra niższe wydatki

W takiej sytuacji rosną płace pracowników. W związku z tym, że często celem konfliktów zbrojnych jest przejęcie cennych gruntów, spadek cen ziemi zniechęca do udziału w nich. Walczący mają także mniejszą motywację do angażowania się w walki, dlatego że są w stanie więcej zarobić na roli.

Podobnie władcy, którzy mają jeszcze więcej do stracenia. Gdy produktywność i płace w rolnictwie są wyższe, wyższe są również podatki nakładane na pracowników. A zatem, gdy rolnictwo produkuje więcej i przynosi więcej pieniędzy, mniej opłaca się angażować środki w konflikty zbrojne.

Gdy rolnictwo produkuje więcej i przynosi więcej pieniędzy, mniej opłaca się angażować środki w konflikty zbrojne.

Szczepionki a zdrowie psychiczne

Virat Agrawal, Jonathan H. Cantor, Neeraj Sood i Christopher M. Whaley przygotowali pracę „The Impact of the COVID-19 Vaccine Distribution on Mental Health Outcomes” („Wpływ dystrybucji szczepionki przeciwko COVID-19 na zdrowie psychiczne”). Zwracają w niej uwagę, że 140 tys. zgonów, którym według szacunków zapobiegły szczepionki, przekłada się na korzyści wyliczane w kwotach od 625 mld do 1,4 bln dol., w zależności od tego, jaką statystyczną wartość życia przyjmiemy.

Ale to nie wszystkie korzyści. Autorzy przywołują badania, z których wynika, że szczepienia przeciwko COVID-19 redukują stany lękowe i depresję o mniej więcej 30 proc. W USA przekłada się to na oszczędności na opiekę psychologiczną szacowane na 346 mld dol.

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Tydzień w gospodarce

Kategoria: Raporty
Przegląd wydarzeń gospodarczych ubiegłego tygodnia (11-15.04.2022) – źródło: dignitynews.eu
Tydzień w gospodarce

Dojrzałość sektora fintech sprzyja rekordowym inwestycjom venture capital

Kategoria: Analizy
Po zeszłorocznej stagnacji fundusze venture capital dokonały w bieżącym roku inwestycji znacznie większych niż w całym 2020 r. Wybierają one głównie duże, dojrzałe startupy finansowe o sprawdzonych modelach biznesowych, dające inwestorom szansę na szybszy zwrot z kapitału.
Dojrzałość sektora fintech sprzyja rekordowym inwestycjom venture capital

Gorące debiuty roku na nowojorskim Nasdaq

Kategoria: Analizy
Wall Street jest na fali, jakiej nie widziano od boomu internetowego u progu XXI wieku. Pandemiczne ograniczenia w kontaktach bezpośrednich ludzie kompensują sobie w sieci. Startupy myślące o giełdzie, nie mogły wymarzyć sobie lepszej koniunktury.
Gorące debiuty roku na nowojorskim Nasdaq