Autor: Tomasz Świderek

Dziennikarz specjalizujący się w tematach szeroko rozumianej branży telekomunikacyjnej i nowych technologii.

Półprzewodniki potrzebne (Chinom) od zaraz

Jeśli uszczelnione w maju i sierpniu sankcje USA wobec Huawei nie zawierają luk, to od 15 września 2020 r. chiński producent nie może kupować półprzewodników projektowanych i produkowanych z wykorzystaniem amerykańskich technologii.
Półprzewodniki potrzebne (Chinom) od zaraz

(©PAP)

Od wiosny 2019 r. rząd USA chce sankcjami wyeliminować Huawei z rynku dostawców sprzętu 5G. Równolegle stara się skłonić rządy sojuszniczych krajów, by zakazały używania sprzętu i rozwiązań chińskiej firmy w sieciach 5G. Amerykańska administracja uważa, że sprzęt Huawei stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa. Huawei konsekwentnie odrzuca zarzuty, a postawa części sojuszniczych rządów nie do końca jest taka, jakiej oczekiwałby Biały Dom.

Umieszczenie Huawei i jego licznych spółek na liście podmiotów zagrażających bezpieczeństwu narodowemu nakazywało amerykańskim firmom uzyskiwanie zgody rządu na sprzedaż części i technologii. Sankcje okazały się dziurawe (dostawcy znajdowali sposoby na zgodne z prawem ich obejście), a ponadto – m.in. pod naciskiem amerykańskiej branży technologicznej – ich wejście w życie było przesuwane w czasie przy pomocy wydawanych czasowych zezwoleń.

Nie wojna handlowa, a technologiczna

Sam Huawei w raporcie rocznym za 2019 r. stwierdził, że wpływ wpisu na amerykańską listę podmiotów zagrażających bezpieczeństwu narodowemu był mniejszy od spodziewanego. Firma początkowo zapowiadała, że straci 30 mld dolarów wpływów w latach 2019 – 2020, a potem zmniejszyła tę prognozę do 10 mld dol.

O nieskuteczności ogłoszonych w 2019 r. sankcji świadczy m.in. to, że w I połowie 2020 r. – według danych firmy badawczej Dell’Oro Group – udział Huawei w światowym rynku sprzętu do budowy sieci wynosił 31 proc. i był o 3 pp wyższy niż w 2019 r. Największy konkurent stracił 2 pp rynku i z udziałem spadł do 14 proc. Tyle samo rynku miał Ericsson (bez zmian w stosunku do 2019 r.). Kolejna chińska firma, ZTE, po stracie 2 pp miała 9 proc. rynku. Piąta pozycja przypadła amerykańskiemu Cisco, którego udział spadł z 7 do 6 proc.

Dziury w sankcjach administracja USA załatała w maju i sierpniu 2020 r. Teraz zakazem dostaw objęte są nie tylko produkty amerykańskich firm, ale także podzespoły produkowane z wykorzystaniem ich technologii. Tym samym najnowocześniejsze i najbardziej wydajne półprzewodniki – m.in. procesory i pamięci – przestały być legalnie dostępne dla Huawei.

W I połowie 2020 r. udział Huawei w światowym rynku sprzętu do budowy sieci wynosił 31 proc. i był o 3 pp wyższy niż w 2019 roku.

„Półprzewodniki mają kluczowe znaczenie dla wdrożenia 5G” – zauważa w swym tegorocznym raporcie Semiconductor Industry Association, amerykańskie stowarzyszenie sektora półprzewodników.

Jakim zagrożeniem dla Huawei mogą być sankcje pokazuje przykład sprzed dwóch i pół roku. Wiosną 2018 r. prezydent USA dekretem nałożył sankcje na ZTE. Było to związane z łamaniem embarga na dostawy do Iranu. Firma pozbawiona dostaw produkowanych w USA lub przez amerykańskie firmy części i nie mająca ich zapasów została zmuszona do zawieszenia działalności operacyjnej, a potem przystąpiła do negocjacji z rządem USA. Zanim w wyniku rozmów dostawy zostały odblokowane, ZTE straciło zdobyty dwa lata wcześniej kontrakt na modernizację sieci 4G włoskiego operatora Wind Tree. Umowę przejął szwedzki Ericsson.

Chiny-USA: Starcie strukturalne i wielka gra

Widząc kłopoty ZTE, Huawei już w 2018 r. zaczął gromadzić zapasy kluczowych podzespołów i części oraz intensywnie pracować nad wdrożeniem produkcji własnych rozwiązań. Ze sprawozdania finansowego Huawei za 2019 r. wynika, że łączny poziom zapasów, który uwzględnia także produkcję w toku i wyprodukowane, ale jeszcze niedostarczone wyroby, sięgał 167,4 mld juanów (ok. 23,6 mld dol.) i był o 73 proc. wyższy niż w 2018 r. W tym samym czasie zapasy części i surowców wzrosły o 65 proc. do 58,5 mld juanów.

Ubiegłoroczne przychody wyniosły 859 mld juanów (121 mld dol.), a firma kupuje części i podzespoły warte ok. 70 mld dol., z czego ponad 26 mld dol. przypada na półprzewodniki produkowane w Korei, Japonii i na Tajwanie. Analitycy nie są zgodni, na jak długo wystarczą zapasy objętych sankcjami półprzewodników. Jedni sądzą, że w przypadku niektórych podzespołów jedynie do początku 2021 r., inni, że przynajmniej do końca przyszłego roku.

Jedno jest pewne. Termin wysłania ostatniego z 15 mln super wydajnych, zaprojektowanych przez HiSilicon (spółka Huawei), procesorów Kirin 9000, produkowanych przez tajwańskie TSMC na zamówienie Huawei, minął 15 września 2020 r. Tego samego dnia Samsung Display i LG Display zawiesili dostawy wyświetlaczy do smartfonów Huawei. Ustały też dostawy pamięci produkowanych przez Samsunga i SK Hynix.

Rozejm gigantów

Potencjalne kłopoty operatorów

Majowe uszczelnienie sankcji przyczyniło się do zmiany stanowiska Wielkiej Brytanii w sprawie obecności sprzętu Huawei w brytyjskich sieciach. W styczniu 2020 r. rząd w Londynie dopuścił 35 proc. udział chińskiego dostawcy w sieci radiowej 5G. W lipcu zmienił stanowisko i ogłosił, że od 1 stycznia 2021 r. obowiązuje zakaz instalowania sprzętu 5G Huawei w brytyjskich sieciach, a sprzęt już zainstalowany ma być zdemontowany do 2027 r. W tle decyzji stały majowe sankcje, które zwiększają ryzyko związane z producentem. W czerwcu 2020 r. brytyjskie służby, licząc się z problemami w utrzymaniu produkcji przez chińską firmę, zaleciły brytyjskim operatorom gromadzenie zapasów części, które umożliwią naprawę sieci zbudowanych z wykorzystaniem rozwiązań Huawei. Skuteczne sankcje oznaczają bowiem nie tylko potencjalne kłopoty z realizacją nowych zamówień, w tym na sprzęt 5G, ale także z utrzymaniem i modernizacją już działających sieci.

Spośród dużych europejskich operatorów zapasy zaczęła też gromadzić grupa Deutsche Telekom (DT). Niemiecki dziennik biznesowy „Handelsblatt” i wychodzący w Brukseli tygodnik „Politico” w końcu czerwca 2020 r. informowały, że zawarta wiosną 2019 r. umowa DT z Huawei zobowiązuje chińskiego producenta do utworzenia awaryjnych zapasów części zamiennych w krajach, w których Deutsche Telekom prowadzi działalność lokalną. Umowa zawiera listę komponentów, które pozwolą spółkom z grupy DT kontynuować eksploatację sieci przez co najmniej dwa lata.

Sankcje oznaczają nie tylko potencjalne kłopoty z realizacją nowych zamówień, w tym na sprzęt 5G, ale także z utrzymaniem i modernizacją już działających sieci.

Temat ryzyka związanego z ewentualnym upadkiem Huawei i wstrzymaniem dostaw części zamiennych do europejskich sieci próbował pod koniec sierpnia zgłębić „Financial Times”. Żaden z czterech niewymienionych z nazwy operatorów, z którymi kontaktował się dziennik, nie miał wówczas planów awaryjnych. Jednocześnie przedstawiciele branży przyznawali, że upadek chińskiej firmy bardzo skomplikowałby utrzymanie i modernizację sieci oraz, że możliwe byłyby zakłócenia w ich działalności z powodu nieaktualnego oprogramowania lub kłopotów z wymianą uszkodzonego sprzętu.

Polska droga do 5G

W Polsce sprzęt Huawei działa w sieciach komórkowych Orange Polska, P4 (operator sieci Play) i T-Mobile, a także w sieciach wielu operatorów stacjonarnych.

Niepewność dostaw, a być może ich brak, może zmienić podejście europejskich operatorów do Huawei. Dziś większość z nich uważa, że chińska firma ma przewagę technologiczną nad takimi konkurentami jak szwedzki Ericsson, fińska Nokia i koreański Samsung. Z tego też m.in. powodu chcieliby budować sieci 5G z wykorzystaniem rozwiązań Huawei.

Ewentualne zablokowanie produkcji sprzętu 5G przez Huawei spowodowane brakiem części może skłonić europejskich operatorów do podjęcia decyzji o zastąpieniu już zainstalowanych urządzeń rozwiązaniami konkurentów. Opinie, jak wysokie będą realne koszty, są rozbieżne. Strand Consult uwzględnia fakt, że operatorzy i tak musieliby w najbliższych kilku latach wymienić sprzęt w ramach modernizacji sieci. Uważa więc, że dodatkowe koszty inwestycji związane z wykluczeniem chińskiego dostawcy wyniosą w Europie 3,5 mld euro. Ale pojawiają się też wielokrotnie wyższe szacunki.

Sprzęt Huawei działa w Polsce w takich sieciach komórkowych jak: Orange Polska, P4 (operator sieci Play) i T-Mobile.

Rozbieżności w szacunkach widać i w Polsce. Konrad Księżopolski, analityk Haitong Bank, prognozuje, że koszty pełnego zastąpienia dotychczas zainstalowanego w sieciach komórkowych sprzętu (4G/5G) Huawei mogą potencjalnie sięgnąć 2,5 – 2,9 mld zł. Szacunki analityka nie obejmują rynku stacjonarnego, a on sam zastrzega, że mogą być zaniżone.

Huawei na rynku sprzętu do budowy sieci komórkowych mogą zastąpić szwedzki Ericsson, fińska Nokia i koreański Samsung.

Tymczasem Ryszard Horodyński, dyrektor w polskim oddziale Huawei, mówi, że koszt zastąpienia w Polsce infrastruktury chińskiego dostawcy wyniesie 15 mld zł, a po dodaniu do tego strat i wszelkich kosztów pobocznych kwota ta rośnie do kilkudziesięciu miliardów. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich sześciu latach przychody Huawei w Polsce ze sprzedaży sprzętu do budowy sieci mobilnych i stacjonarnych, sprzętu konsumenckiego (smartfony, laptopy, komputery PC, galanteria elektroniczna), sprzętu IT i usług wyniosły łącznie 15,5 mld zł, szacunki mogą być zawyżone.

Głównymi kandydatami do przejęcia ewentualnie zwolnionego przez Huawei miejsca na rynku sprzętu do budowy sieci komórkowych są szwedzki Ericsson, fińska Nokia i koreański Samsung. Niewykluczone, że z czasem na rynku zaczną się rozpychać inni dostawcy, zwłaszcza ci, którzy chcą budować sieci radiowe 5G w modelu otwartym (Open RAN). W tym segmencie apetyt na rynek ma m.in. japoński NEC.

Analitycy wieszczą załamanie sprzedaży smartfonów

W 2019 r. Huawei miał 54 proc. przychodów z rynku konsumenckiego. W I półroczu 2020 r. było to już 56 proc., z 454 mld juanów łącznej sprzedaży. Biznes konsumencki ciągnęła w górę przede wszystkim sprzedaż urządzeń mobilnych, w tym smartfonów. Według danych firmy badawczej Gartner w II kwartale 2020 r. głównie w Chinach sprzedał 54,1 mln smartfonów, co dawało drugą pozycję i 18,4 proc. w światowym rynku.

Firma badawcza Strategy Analytics (SA) we wrześniowym raporcie szacuje, że w 2020 r. Huawei sprzeda ok. 193 mln smartfonów (o 20 proc. mniej niż w 2019 r.), a w 2021 r. jedynie 59 mln. Analitycy koreańskiego Shinhan Financial tegoroczną prognozę mają niemal taką jak SA (190 mln sztuk), ale przyszły rok widzą optymistyczniej. Ich zdaniem Huawei sprzeda 100 mln smartfonów.

Na wyeliminowaniu Huawei z rynku smartfonów najbardziej mogą skorzystać jego chińscy konkurenci, tacy jak Oppo, Vivo i Xiaomi.

Według SA tegoroczna, światowa sprzedaż smartfonów, po spowodowanym głównie pandemią COVID-19 i związanym z nią lockdownem 11 proc. spadku, ma wynieść 1,26 mld sztuk, a w 2021 r. ma wzrosnąć do 1,41 mld sztuk.

W ocenie analityków na potencjalnym wyeliminowaniu Huawei z rynku smartfonów najbardziej skorzystają jego chińscy konkurenci, tacy jak Oppo, Vivo i Xiaomi, którzy przejmą udziały Huawei zarówno tanich smartfonów, jak i tzw. średniej półki oraz – być może – uszczkną coś z lukratywnego segmentu najbardziej zaawansowanych technologicznie urządzeń. Gros udziałów Huawei w tym ostatnim segmencie zdobędą zapewne Samsung i Apple.

Chińskie inwestycje w sieci 5G wzrosną czterokrotnie

Na światowym rynku chipów wielkiego wstrząsu nie będzie

Choć Huawei jest dużym konsumentem chipów, to światowy rynek półprzewodników nie powinien w znaczący sposób odczuć zablokowania ich sprzedaży. Są jednak firmy, dla których Huawei był poważnym klientem i one mogą mieć kłopoty.

Zakupy chińskich firm to ponad 70 proc. rocznej wartości światowego rynku, która w 2019 r. wyniosła 412 mld dol., a w 2020 r. rynek sięgnie 426 mld dol., zaś w 2021 r. 452 mld dol.

W 2019 r. Chiny – według danych China Semiconductor Industry Association –wydały na import półprzewodników 301 mld dol., czyli mniej więcej tyle samo co w 2018 r. W 2020 r., o ile nie stanie się nic, czego do tej pory nie można było przewidzieć, zakupy sięgną podobnej kwoty (po I półroczu import miał wartość 184 mld dol. i był o 12 proc. wyższy niż w 2019 r.). To dużo więcej niż Państwo Środka wydaje na import ropy, który w 2019 r. miał wartość 238 mld dol. Połowa kupowanych przez Chiny półprzewodników jest eksportowana w gotowych produktach, takich jak np.: komputery, smartfony, czy sprzęt do budowy sieci telekomunikacyjnych.

Zakupy chińskich firm to ponad 70 proc. rocznej wartości światowego rynku, która – według danych amerykańskiego Semiconductor Industry Association (SIA) – w 2019 r., po spadku o 12 proc., wyniosła 412 mld dol. World Semiconductor Trade Statistics w czerwcowej, obniżonej z powodu pandemii COVID-19 prognozie, szacuje, że w 2020 r. rynek sięgnie 426 mld dol., a w 2021 r. 452 mld dol. Według SIA w 2019 r. ⅓ światowego rynku półprzewodników przypadała na telekomunikację, a kolejne 29 proc. na komputery.

Zablokowanie możliwości dostaw chipów do Huawei odczują jego azjatyccy dostawcy – TSMC, MediaTek, Novatek Microelectronics czy Realtek Semiconductor. Huawei był ich dużym klientem. TSMC produkował chipy zaprojektowane przez HiSilicon. Trzej pozostali projektowali chipy wykorzystywane przez chińskiego producenta.

Połowa kupowanych przez Chiny półprzewodników jest eksportowana w gotowych produktach, takich jak np.: komputery, smartfony, czy sprzęt do budowy sieci telekomunikacyjnych.

Samsung ocenia, że ubytek popytu na wykorzystywane w smartfonach Huawei pamięci zrekompensują wyższe zakupy ze strony innych producentów, którzy przejmą opuszczany przez Chińczyków fragment rynkowego tortu. Dostawy dla Huawei odpowiadają za ok. 6 proc. sprzedaży Samsunga.

Zdaniem analityków SK Hynix, drugi koreański dostawca Huawei, może mieć krótkoterminowy spadek sprzedaży, ale długoterminowo popyt się odbuduje, głównie za sprawą innych chińskich producentów smartfonów. Ze spadkiem sprzedaży musi się też liczyć japoński Sony, który dostarczał Huawei instalowane w smartfonach czujniki obrazu.

Nie wiadomo jeszcze, czym będą sieci 6G, ale wyścig już wystartował

Dla Huawei słońce jeszcze nie zaszło

Powyższe oczekiwania oparte są na założeniu, że embargo na dostawy skutecznie odetnie Huawei od półprzewodników (a tego nie możemy być pewni). Ponadto jest w nich „ciche” założenie, że nawet po ewentualnej zmianie prezydenta USA nie zmieni się podejście amerykańskiej administracji do chińskiego producenta.

Uzależnienie Huawei od importu półprzewodników wynika ze słabości tej branży w Chinach. Półprzewodniki są tam produkowane (Chiny mają ok. 5 proc. udział w światowym rynku), ale albo z wykorzystaniem amerykańskich technologii (np. państwowa China Electronics jest w stanie projektować chipy o 7 nm litografii i przygotowuje się do wprowadzenia chipów 5 nm,), albo są to podzespoły zdecydowanie mniej wydajne niż te z importu, a tym samym w praktyce nie nadające się do współczesnego sprzętu telekomunikacyjnego. Według chińskich mediów Huawei chciałby przed końcem 2020 r. uruchomić własną produkcję półprzewodników o litografii 45 nm (w kolejnym kroku miałaby ruszyć produkcja chipów 28 nm), ale eksperci sądzą, że w tym terminie to zbyt ambitny cel.

Chiny wyznaczą globalne standardy

Chińskie władze znają tę słabość i w ramach realizowanej od 2015 r. strategii „Made in China 2025” chcą uruchomić niezależną od Zachodu produkcję. Wspierana przez państwo Tsinghua Unigroup buduje w Wuhan fabrykę pamięci. Wartość inwestycji to 22 mld dolarów. Semiconductor Manufacturing International, największy chiński producent półprzewodników, tegoroczne inwestycje zwiększył do 6,7 mld dolarów. Miliardy dolarów płyną też do chińskich półprzewodnikowych start-upów, które pracują nad własnymi technologiami. Jednak dla Huawei uniezależnienie może przyjść zbyt późno.

Dostawcy Huawei zapowiadają, że będą starali się otrzymać zezwolenia na sprzedaż półprzewodników chińskiej firmie. Eksperci nie spodziewają się, by obecna administracja je wydała.

Jak zauważa „Financial Times”, promyk nadziei Huawei może dać ewentualne zwycięstwo Joe Bidena w listopadowych wyborach prezydenckich w USA. Jeśli do niego dojdzie, nowa administracja może mieć mniej konfrontacyjne stanowisko w sporze handlowym z Chinami niż poprzednicy i może skorzystać z furtki, jaką jest udzielanie tymczasowych licencji na dostawy chipów do Huawei. Dziennik ocenia, że te nadzieje są wątłe, bo przestrzeń do zmiany polityki wobec Chin jest w USA ograniczona.

(©PAP)

Tagi


Artykuły powiązane

Hungary rolls out 5G networks

Kategoria: New trends
In late June 2019, Hungary became another EU member state with an auction procedure for the sale of frequencies needed for the deployment of 5G networks underway.
Hungary rolls out 5G networks

Na pandemii skorzystały wielkie firmy technologiczne

Kategoria: Analizy
Na Wall Street notowane są w sierpniu historyczne rekordy. Bije je indeks Standard and Poor's 500, a technologiczny Nasdaq przeżywa prawdziwe szaleństwo. Natomiast wyniki amerykańskich spółek za II kw nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jak długi będzie powrót gospodarki USA do poziomu sprzed pandemii.
Na pandemii skorzystały wielkie firmy technologiczne

Czech pragmatic approach to Huawei

Kategoria: Business
Chinese tech-companies Huawei and ZTE have not been excluded from participation in state tenders of Czech government bodies, according to a Czech daily E15.
Czech pragmatic approach to Huawei