Autor: Katarzyna Bartman

Redaktor naczelna miesięcznika „Praca za granicą”.

Praca tymczasowa decyduje o rynku zatrudnienia

Pod koniec grudnia 2010 r. oficjalne zatrudnienie w Polsce wyniosło 5379,4 tys. osób i w stosunku do okresu przed rokiem wzrosło o 2,4 proc. Równolegle wzrosła jednak liczba bezrobotnych - w stosunku do poprzedniego miesiąca o 5,2 proc., czyli o 96,4 tys. osób. Zmiany na rynku pracy zależą dziś głównie od możliwości podjęcia prac sezonowych i tymczasowych.
Praca tymczasowa decyduje o rynku zatrudnienia

W call centers często są zatrudniani pracownicy tymczasowi CC-BY vlima.com

W porównaniu z listopadem 2010 r. stan zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw na koniec roku nie zmienił się i wynosił w Polsce 5379,4 tys. osób. W stosunku średniorocznym oznacza to przyrost zaledwie o 0,8 proc. Rosło jednak zatrudnienie poza firmami. Według danych GUS najwięcej nowych etatów w 2010 r. (dane po trzech kwartałach) utworzono natomiast w sekcjach: administrowanie i działalność wspomagająca (wzrost o 12 proc. w stosunku do stycznia 2010 r.), administracja publiczna i obrona narodowa (o 5,2 proc.), obowiązkowe ubezpieczenia społeczne (o 5,2 proc.), dostawa wody i gospodarka ściekami i odpadami oraz rekultywacja (o 3,5 proc.) a także zakwaterowanie, gastronomia i działalność naukowa i techniczna (o 3,2 proc.). Analitycy rynku pracy uważają, że przyrost zatrudnienia był nieco sztuczny – wynikał głównie z tego, że urzędy publiczne oraz samorządy obawiając się 10 proc. redukcji zatrudnienia (w związku z planowanym wejściem w życie regulującej to ustawy) przyjmowały nowych pracowników, by później móc robić cięcia.

Z kolei według danych zrzeszającego ponad 50 agencji rekrutacyjnych z całej Polski Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia ubiegły rok był ewidentnie rokiem pracy tymczasowej. W Polsce jest już około 450 tys. pracowników tymczasowych, z czego mniej więcej 40 proc. zatrudnionych jest na etatach. Liczba firm korzystających z tej formy zatrudnienia w 2010 r. zwiększyła się w stosunku do 2009 r. aż o 1000, a obroty tego segmentu podniosły się o 25 proc. Najbardziej poszukiwani przez pracodawców pod koniec ubiegłego roku byli wykwalifikowani pracownicy tymczasowi, głównie do zakładów spożywczych, motoryzacyjnych, logistyki, branży IT, przemysłu ciężkiego oraz usług medycznych.

Grudzień był jednak również miesiącem 2010 r., w którym wzrosło bezrobocie. W stosunku do listopada 2010 r. liczba zarejestrowanych w urzędach pracy w grudniu zwiększyła się o 96,4 tys. Oznacza to, że miesiąc do miesiąca wzrosła o 5,2 proc. Były to głównie osoby, którym wygasły umowy na czas określony lub zakończyły się prace sezonowe (np. w turystyce, budownictwie, ogrodnictwie i leśnictwie). Pod koniec roku zwykle kończą się też umowy czasowe, ostatnie sezonowe prace, np. w budownictwie, rzadziej oferuje się pracę na subsydiowanych miejscach pracy. Wśród rejestrujących się bezrobotnych były także osoby zwalniane z zakładów pracy na podstawie zgłaszanych wcześniej przez pracodawców zwolnień grupowych, jak i zwolnione z mniejszych zakładów pracy. Wraz z końcem roku pracodawcy zgłosili do urzędów pracy zamiar zwolnienia 43,2 tys. pracowników. Blisko 14 tys. z tych zgłoszeń dotyczyło sektora publicznego.

Prognozy GUS na 2011 rok wskazują, że sytuacja na rynku pracy nie powinna ulec znaczącej zmianie w porównaniu z 2010 r. W lutym bezrobocie może przekroczyć nawet 13 proc., za to latem powinno spaść poniżej 10 proc. (w grudniu 2010 r. było to 12,3 proc., a w grudniu tego roku planowane jest 9,9 proc.).

Po raz pierwszy w swoich statystykach GUS zamierza w tym roku przebadać sektor pracowników tymczasowych. Dotychczasowy sposób raportowania danych z rynku nie pozwalał precyzyjnie określić ich liczby. Po pierwsze dlatego, że większość osób zatrudnianych w tym trybie pracuje w ramach umów cywilno–prawnych, czyli w rozumieniu prawa pracy nie są pracownikami (do tego potrzebna jest umowa o pracę, czyli etat). Ponadto nierzadko jedna osoba jest zatrudniona na część etatu w kilku agencjach zatrudnienia, co z kolei zawyża liczbę takich osób, bo każda agencja raportuje takiego pracownika oddzielnie.

Według specjalistów rynku pracy początek 2011 roku powinien być dobry dla szukających pracy – poza rolnictwem, w którym nadal odnotowuje się duży przerost zatrudnienia. Deklarowane przez 1,5 tys. firm zapotrzebowanie na nowych pracowników jest około dwa razy większe niż przed 12 miesiącami. Prawie 65 proc. z nich liczy na zwiększenie swojej aktywności, a nieco ponad 18 proc. oczekuje utrzymania jej na tym samym poziomie. Łagodniejsza niż w sezonie 2009/2010 tegoroczna zima pozwoli na szybkie rozpoczęcie lub kontynuowanie inwestycji budowlanych, których część jest bezpośrednio związana z organizacją Euro 2012. Stąd też najbardziej poszukiwani są inżynierowie budowlani, kierownicy budów i inni budowlańcy.

Na brak ofert pracy nie powinni narzekać także księgowi i przedstawiciele sektora finansowego oraz kadra menedżerska. Rośnie zapotrzebowanie na pracowników w transporcie i łączności. W dalszym ciągu poszukiwane są osoby do sprzedaży i obsługi klienta.

Bardziej ostrożni w prognozowaniu „ wiosennej odwilży” na rynku pracy są jednak ekonomiści. Według analityków z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową firmy będą zatrudniać mniej chętnie niż w ubiegłym roku, bo będą mniej inwestować za to spadną na nie zwiększone obowiązki fiskalne.

Dr Wiesław Łagodziński, rzecznik Głównego Urzędu Statystycznego

Najtrudniejsza sytuacja na rynku pracy jest na wsi, gdzie odnotowuje się tzw. przeludnienie agrarne. W wielu regionach może się ziścić tzw. model karpacki, czyli exodus niewykwalifikowanej siły roboczej ze wsi do dużych miast. Coraz mniej osób decyduje się na emigrację zarobkową. Z wyliczeń GUS wynika, że w 2006 r. zarejestrowano takich wyjazdów 2 mln 270 tys. , podczas gdy w 2010 r. było ich 1 mln 850 tys. Znacząco odczuwalne zmniejszenie podaży na pracę osób z tzw. wyżu demograficznego (czyli urodzonych w 1983 r.) nastąpi dopiero pod koniec 2011 roku. Proces wchodzenia tych roczników na rynek pracy trwa bowiem już od 2008 r.

Dr Iwona Kukulak-Dolata, ekspert rynku pracy, Uniwersytet Łódzki:

Dążenie agend rządowych do tego, by dzierżawiący od Skarbu Państwa ziemię rolną wykupywali ją na własność, oraz zaplanowane uszczelnienia w systemie KRUS mogą doprowadzić do tego, że w rolnictwie dojdzie do istotnego zmniejszenia popytu na pracę. Bezrobotna, niewykwalifikowana ludność ze wsi będzie podejmowała niskopłatną pracę w miastach, powodując tam samym tam wzrost bezrobocia. Nie będzie to jednak proces masowy. Na przeszkodzie stoją zapóźnienia wielu regionów w infrastrukturze komunikacyjnej. Przykładem może być powiat szydłowiecki, gdzie brakuje połączeń z Warszawą i ludność nie migruje do stolicy zarobkowo.

Część młodych, bezrobotnych mieszkańców wsi zdecyduje się z pewnością po 1 maja wyjechać za pracą do Niemiec i Austrii. Niemieckie wynagrodzenia są średnio czterokrotnie wyższe od polskich. Rząd Brandenburgii w porozumieniu z pracodawcami pracuje już nad ofertą płatnych praktyk i zatrudnienia dla młodych Polaków po szkołach technicznych i zawodowych. Plany zwiększania zatrudnienia mają także polskie firmy budowlane, które chcą podbijać niemiecki rynek.

Mimo niepewnej sytuacji na zachodnich rynkach pracy, liczba osób powracających z emigracji zarobkowej nie będzie wzrastać. Z badań przeprowadzonych przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych na Podlasiu wynika, że osoby, które zdecydowałyby się na ewentualny powrót z emigracji boją się trudności z uzyskaniem w Polsce kredytów. Tymczasem zarobione na emigracji pieniądze nie wystarczają na założenie i utrzymanie własnej firmy w Polsce.

Dr Maciej Frączek, ekspert rynku pracy, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie:

Ubiegłoroczny przyrost zatrudnienia w administracji publicznej, szczególnie w samorządach, był sztuczny i długo się nie utrzyma. Urzędy, chcąc przygotować się na zapowiadane przez rząd 10-proc. redukcje etatów, zatrudniały więcej osób, by mieć z czego te 10 proc. ciąć. W niektórych urzędach (np. ZUS) cięcia takie faktycznie już jednak nastąpiły.

Liczba osób wyjeżdżających za granicę za pracą będzie malała. Sprzyja temu niepewna sytuacja ekonomiczna w Grecji, Hiszpanii, Włoszech, Irlandii i Portugalii. Rynki pracy tych państw się chwieją. Również do Niemiec nie będzie dużych transferów pracowniczych z Polski. Osoby elastyczne, skłonne do poświęceń, mobilne już za pracą wyjechały.

Zarówno jeśli chodzi o sytuację nauczycieli, a także innych uprzywilejowanych grup zawodowych (czytaj: głównie służb mundurowych i tzw. wymiaru sprawiedliwości) nie nastąpią w tym roku żadne istotne zmiany – z powodu jesiennych wyborów parlamentarnych.

W call centers często są zatrudniani pracownicy tymczasowi CC-BY vlima.com

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Uchodźcy na rynku pracy: bilans na plus i liczne wyzwania

Kategoria: Analizy
Napływ obywateli Ukrainy do Polski może się okazać zastrzykiem kapitału ludzkiego dla niektórych branż, borykających się z brakami kadrowymi. Jednak kobiety i dzieci nie wypełnią wakatów w budownictwie i przemyśle.
Uchodźcy na rynku pracy: bilans na plus i liczne wyzwania

Potrzebujemy gwarancji wolnego rynku, a nie zatrudnienia

Kategoria: Trendy gospodarcze
Redaktor Rafał Woś proponuje wprowadzenie gwarancji zatrudnienia. Testowaliśmy już system, w którym każdy miał gwarancję zatrudnienia bez żadnego związku z produktywnością – nazywał się „gospodarka socjalistyczna”. Nie działał.
Potrzebujemy gwarancji wolnego rynku, a nie zatrudnienia

Zatrudnienie musi być (gwarantowane)

Kategoria: Trendy gospodarcze
Gwarancja zatrudnienia to najgorętszy, a jednocześnie najłatwiejszy do realizacji pomysł na uniknięcie wielkiego pocovidowego krachu w światowej gospodarce.
Zatrudnienie musi być (gwarantowane)